Carnets de voyage,  Europe,  TDM

4 dni w Bułgarii: Sofia, Bansko i Płowdiw

Z Stambułu, w połowie lipca 2023, jedziemy nocnym pociągiem do Sofii (o którym JB pisał tutaj).

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Spędziliśmy 2 tygodnie w Bułgarii, ale zwiedzaliśmy tylko przez 4 dni, resztę czasu pracowaliśmy, więc podam Wam szczegóły tylko naszych wizyt. To nasz pierwszy raz w Bułgarii.

Dzień 1: Sofia

Nasz hotel jest trochę na uboczu, więc musimy wziąć taksówkę. Niestety, licznik w taksówce jest oszukany i płacimy 2 razy więcej niż za tę samą trasę w drugą stronę. Ale nie dajemy się oszukać drugi raz, odkrywamy 2 aplikacje taksówkowe i odtąd już nas nie oszukują. Dla tych, którzy przylatują samolotem, wiedzcie, że lotnisko nie jest daleko od centrum i wystarczy wsiąść w metro (za 1,5 €).

Na początku wybraliśmy hotel Mgallery Maison Sofia , bardzo ładny, z uroczym spa, aby odpocząć po długiej podróży pociągiem (do tego dostaliśmy upgrade dzięki statusowi Accor JB-a)… Możliwość skorzystania z early check-in od 10:30 rano jest bardzo cenna.

… później wynajęliśmy przestronny Airbnb w samym centrum, oszczędzając sobie korzystania z transportu publicznego. Wszystko mogliśmy zwiedzić pieszo.

Krok od naszego Airbnb znajduje się słynne źródło wody mineralnej, gorącej (około 43 stopni) (link do map Google). JB idzie tam z dwiema pięciolitrowymi butelkami, aby za darmo nabrać wody mineralnej. Inni też to robią, bo dzień i noc zawsze jest mnóstwo ludzi z samochodami pełnymi pustych butelek. W Sofii są też inne takie źródła, ale my przetestowaliśmy tylko to, ma delikatny, niezły smak. I jasne, gdybyśmy mieli wannę i windę, zrobiłbym sobie luksusową kąpiel w tej wodzie.

Tuż obok znajduje się muzeum historii regionalnej (którego nie zwiedzałam), bardzo fajny skwer, meczet Banya Bashi Mosque (ładny tylko z zewnątrz, bo wewnątrz jest malutki i niezbyt ładnie udekorowany) i kilka spokojnych skwerków.

Jednak bardzo podoba mi się St. Alexander Nevsky Cathedral. Najlepszy widok jest z boku. Jak we wszystkich cerkwiach, ludzie ustawiają się w kolejce, aby całować obrazy świętych, ściany i sufity są bogato zdobione. Nie wolno robić zdjęć wewnątrz, więc poszukajcie w internecie.

Obok znajduje się mały kościółek, St. Sofia Church, z czerwonej cegły. To najstarszy w Bułgarii. Uwielbiam spokojną i pogodną atmosferę tego kościoła, nawet jeśli nie jest zbyt ładny.

Wiem, że w podróży trzeba jeść lokalnie, ale nie mogę się oprzeć pokusie polecenia Wam Haikara Ramen , który jest tuż obok. Jest tak pyszny, że byliśmy tam kilka razy. Prawie jak w Japonii.

Mówiąc o jedzeniu, wszędzie jest mnóstwo tanich barów mlecznych. Najbardziej uwielbiamy bary z zupami. Za 4-5 € masz wybór kilku zup dnia, dodaj trochę grzanek (albo nie), trochę sera i masz posiłek na cały dzień. Jest pysznie i tanio. Polecam: Supa Bar, 1000, ul. Serdika 20, 1000 Sofia, Bułgaria oraz Supa Star 2, Knyaz Alexander Dondukov Blvd 17, 1000 Sofia Center, Sofia, Bułgaria

Jest turystyczna, ale bardzo przyjemna ulica, z widokiem na góry w oddali, to Vitosha Boulevard. Nie ma tu lokalnego jedzenia, ale to deptak i przyjemnie się nim spaceruje.

Inną restaurację, którą polecam, to Checkpoint Charly i ich kaczkę po pekińsku. Wystrój sali jest bardzo fajny, z portretami przywódców, którzy zaznaczyli epokę zimnej wojny. Faksymile gazet zdobią stół.

Ponieważ nasz kolega O. dołączył do nas w Sofii, spędziliśmy więcej czasu na testowaniu kawiarni i cukierni niż na zwiedzaniu 😀 Zawsze można znaleźć coś dobrego do jedzenia, ładne miejsce, żeby usiąść. Ludzie są mili, spokojni, szanujący i mało hałaśliwi. Lepiej rozumiem, dlaczego tak wielu cyfrowych nomadów decyduje się osiedlić w Sofii. To wciąż Europa, mieszkania są naprawdę niedrogie, lotnisko jest tylko 15 minut metrem. Poszliśmy dwa razy do kina i zapłaciliśmy 10€ za miejsce IMAX, 10€ za miejsce 4DX. Oglądanie „Mission Impossible” w 4DX w prawie pustej sali kinowej było moim najlepszym momentem kinowym, bardzo, bardzo mi się podobało!

Niestety, to skupisko cyfrowych nomadów stanowi problem dla miejscowych. Ładne mieszkania są szturmowane przez tę populację, bogatszą niż przeciętny Bułgar.

Zostaliśmy w Sofii długo, ale w rzeczywistości jeden cały dzień wystarczy, aby zwiedzić najciekawsze miejsca Sofii.

Dzień 2: Cerkiew Bojańska, Monaster Rylski i Bansko

W weekend wynajmujemy samochód, aby wybrać się poza stolicę.

Wszystkie jednodniowe wycieczki z Sofii oferują przystanek w Cerkwi Bojańskiej i Monastyrze Rylskim.

Zwiedzanie Cerkwi Bojańskiej jest płatne i ograniczone do 10 minut na osobę (trzeba czekać przed drzwiami cerkwi, aż grupa otrzyma pozwolenie na wejście). Co ciekawe, są dwie warstwy malowideł, widać dość bladą warstwę, zastąpioną przez inną, bardziej kolorową i bardziej szczegółową (w środku obowiązuje zakaz fotografowania). Ale zwiedzanie jest bardzo szybkie i można je całkowicie pominąć, jeśli nie ma się czasu.

Do Monastyrze Rylskim, są dwa wejścia, ale Google proponuje nam mniej oblegane wejście. Parking jest dość mały, ale ciągle są ludzie, którzy przyjeżdżają i odjeżdżają. Udaje nam się zaparkować dzięki pracownikowi, który wskazał nam miejsce (za 5 Lewów). Wejście do monasteru jest jednak bezpłatne.

Ten monaster za bardzo przypomina mi naszą podróż, nawet jeśli nie są porównywalne, naszą podróż na Białoruś. Ale tutaj wszystko jest bogato zdobione. Nie wiadomo, na co patrzeć. Zarówno zewnętrzna, jak i wewnętrzna strona są pokryte rysunkami. Tu również nie można robić zdjęć w środku, który zresztą jest dość ciemny i brakuje w nim tlenu z powodu setek zapalonych świec. Sufit jest bardzo wysoki i jest pełno kopuł, co przypomina nam monastery, które podziwialiśmy w Kosowie i Serbii. Ale ten jest szczególnie oblegany: całe autokary wysadzają mnóstwo turystów, którzy tworzą nieustanny potok ruchu i „ochów” i „achów”.

Nie zapomnijcie obejść dookoła, może zobaczycie ładne kwiaty jak my, skrywające zamknięte drzwi.

Jest schody (płatne) prowadzące na szczyt dzwonnicy.

Zwiedzanie jest przyjemne, ale nie powinno zająć więcej niż godzinę.

Kiedy widzimy źródła wody w samej Sofii, myślimy sobie, że na pewno są inne źródła wody w Bułgarii. I pojechaliśmy do Banska. Jest tam basen mineralny Hot Mineral Pool „Izgreva” , którego wstęp kosztuje 10€, ale ponieważ jest niski sezon, pozwoliliśmy sobie na noc w super hotelu ze spa Amira Boutique Hotel (75€, link do Bookingu), prawie u stóp stacji narciarskiej: z sauną, łaźnią parową, basenem (30 stopni), solną salą odpoczynku z solą himalajską. Dla tych, którzy nie mają samochodu, wiedzcie, że jest tu stacja kolejowa.

Wieczorem fundujemy sobie kolację godną tego miana w restauracji gastronomicznej Come Prima przynależnej do hotelu Kempinski Hotel Grand Arena Bansko. Możemy tylko pochwalić ich obsługę, dania i otwartą kuchnię.

Dni 3 i 4: Bansko i Płowdiw

Następnego ranka wjeżdżamy kolejką linową do Banderishka meadow. To miejsce jest dostępne także samochodem, ale po co jechać tam autem, skoro można wjechać kolejką?

Są dwa przystanki, pierwszy jest przydatny tylko dla narciarzy. Drugi prowadzi na Banderishka meadow, kolejny ośrodek narciarski. Między nimi zjeżdża się w dolinę, podjeżdża, zjeżdża… jest bardzo, bardzo ładnie!! Co prawda kosztuje 20€. Ośmielam się mieć nadzieję, że karnet narciarski kosztuje mniej zimą. Nie sądzę, żebym miała ochotę tu jeździć na nartach, wszystko wydaje mi się bardzo trudne (jestem ultra początkująca).

Na Banderishka meadow jesteśmy na prawie 1700 metrach i latem nie można wejść wyżej. Są różne atrakcje (zamek dmuchany, zjeżdżalnie…) dla dzieci, doskonale nadaje się też na piknik.

Możecie też wziąć samochód i zatrzymać się w ЕКОПЪТЕКА „ДРАГОСТИНОВ ЧАРК. Stamtąd wiedzie mała ścieżka spacerowa.

Krótko mówiąc, wszystko jest fajne. JB mówi mi, że widzi siebie tu przez kilka tygodni w domku. Miasto jest wystarczająco duże, aby zaspokoić nasze potrzeby, i wystarczająco blisko natury, aby oferować piękne spacery.

Następnie wsiadamy do samochodu i jedziemy do Płowdiwu, jednego z najstarszych miast Europy. Droga jest bardzo przyjemna, choć jedziemy wolno z powodu licznych zakrętów.

Z daleka widać wzgórza Płowdiwu, ale gdy już się tam jest, wzgórza nie są takie strome (w przeciwieństwie do Stambułu) i wszystko można zwiedzić pieszo.

Nasz hotel Grand hotel Plovdiv (80€, link do Bookingu) jest ogromny i ma nawet kasyno (gdzie stracimy po 10 € w zamian za 45 minut dobrej zabawy). Za hotelem znajduje się kryty most (z mnóstwem sklepów, w stylu Florencji, ale brzydszej), prowadzący do centrum miasta.

Szczególnie podoba mi się to centrum miasta, które jest wyjątkowo fotogeniczne. JB cieszy się, że wybrał hotel po drugiej stronie mostu, bo w centrum nie dałoby się znaleźć miejsca parkingowego, a przez tak wąskie brukowane uliczki mielibyśmy duży problem z naszym małym samochodem.

Nie podam wam szczegółowego planu zwiedzania – chodzi o to, by się poszwendać, po prostu zgubić się w uliczkach. Jest jednak kilka miejsc, które mnie poruszyły: Najpierw możecie wejść na górę, żeby zrobić zdjęcie (bez zwiedzania) amfiteatru: Ancient Theatre of Philippopolis. Potem idźcie do Gallery Red Pony, gdzie można zwiedzić typowy bułgarski dom, przekształcony w galerię, za 10 lewów. Tuż obok znajduje się Regional Ethnographic Museum Plovdiv, bardzo, bardzo ładne. Widziałam tylko z zewnątrz, bo było zamknięte, gdy tam byliśmy. O ile bardzo mi się podobał chillowy klimat Satori Magic Cafe, to zjedliśmy kolację w pobliżu Tams House, tam gdzie jest mnóstwo tarasów, kawiarni i restauracji.

To wszystko na dziś, mam nadzieję, że ten artykuł zachęci was do odwiedzenia Bułgarii, a zwłaszcza Sofii, którą bardzo, bardzo polubiliśmy.

Dalsza część naszej przygody, znajdziecie tutaj

Część 2: Praktyczne wskazówki

  • Hotel w Sofii: Maison Sofia (link do Bookingu), trochę na uboczu, ale dzięki aplikacjom taksówkowym możecie dostać się do centrum za mniej niż 4 €
  • Hotel w Bansku: Amira Boutique Hotel (link do Bookingu), 75 €/noc, śniadanie w cenie, spa w cenie
  • Hotel w Płowdiwie: Grand Hotel Plovdiv (link do Bookingu), 80 €/noc, śniadanie w cenie, spa płatne
  • Wynajem samochodu: 114 € za 3 dni
Możliwość komentowania 4 dni w Bułgarii: Sofia, Bansko i Płowdiw została wyłączona