Road trip w Meksyku #4: Sian Ka’an, Dream Beach, delfiny i dzikie żółwie


Od dziś opuszczamy ultra-turystyczne miejsca i odkrywamy prawdziwe skarby półwyspu Jukatan. Dzisiejsza wizyta w Rezerwacie Biosfery Sian Ka’an była obmyślana i badana tygodniami. Wahałam się między samodzielną wizytą a wizytą za pośrednictwem agencji. W końcu zdecydowaliśmy się zaufać francuskojęzycznej agencji, aby spędzić wymarzony dzień w tym niezwykłym rezerwacie.

Uwaga: ten artykuł jest częścią serii artykułów o naszym 17-dniowym roadtripie w Meksyku. Przeczytaj poprzednie artykuły tutaj: część 1, część 2, część 3

Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne

Część 1: Podróż

Dzień 6 (24 grudnia): Wycieczka do Sian Ka’an

Wyjaśniałem w tym artykule, że ogromny rezerwat Sian Ka’an ma 2 obszary do odwiedzenia: Muyil i Punta Allen. Z jednej strony mamy Muyil i kanały Majów, ale bez zwierząt. Z drugiej strony mamy Punta Allen, z mnóstwem zwierząt (delfiny, żółwie, krokodyle) i snorkelingiem (ale bez kanałów Majów)

Oczywiście wybrałam Punta Allen, bo jak się mówi delfiny, to się mówi, że się zatrzymuję (patrz Floryda, Nowa Zelandia, Portugalia i Australia). Po odwołaniu snorkelingu w Cozumel dzień wcześniej z powodu złych warunków pogodowych, bardzo się cieszę, że dziś wróciło słońce i że nasza wycieczka do Sian Ka’an nadal trwa

Jesteśmy umówieni na 6:55 przed dużym supermarketem w Tulum. Wczesna pobudka, to boli. Dwie furgonetki agencji są już na miejscu. Mamy nawet trochę czasu, żeby kupić gorącą czekoladę w OXXO obok, bo inni turyści się spóźniają. Brawo ! Furgonetki przejeżdżają, aby odzyskać innych turystów przebywających w strefie hotelowej w Tulum. Jeden szczerze mówiąc nie posuwa się szybko do przodu, ponieważ jest już mały ruch o tej godzinie ci i droga ma tylko 2 drogi.

Docieramy do Łuku Majów, gdzie przewodnik schodzi na dół, aby uiścić opłatę za wstęp (50MXN/osoba, wliczone w cenę wycieczki). Do tego mostu, gdzie mamy zobaczyć kilkanaście krokodyli, jedzie się bardzo długo. Ale dziś nie ma ich w domu. Oni też wydają się być zimni. Powiedziano nam, że te krokodyle żyjące w lagunie pośród lasów namorzynowych, mogą od czasu do czasu wypłynąć prosto do oceanu. Ahh. W każdym razie, w Ameryce, gdziekolwiek są lasy namorzynowe i słodka woda, możliwe jest, że gdzieś ukrywa się krokodyl lub aligator

Idziemy jeszcze kawałek dalej, aż zobaczymy czekającą na nas małą łódkę (maksymalnie 6 turystów). Aby dostać się na łódź, trzeba zamoczyć stopy. Woda jest zamarznięta. OMG. Jak mam zamiar wykąpać się i zrobić snorkeling po? Przejeżdżamy obok kilku wysepek (lub cayo), gdzie możemy obserwować ptaki.

Delfiny i żółwie

Sprawy zaczynają się robić poważne, gdy JB zauważa dwa delfiny i informuje o tym kapitana. Już po wielkości ich płetw można stwierdzić, że są super duże. Kapitan szuka ich przez około 5 minut i rusza w dalszą drogę. Trochę się denerwuję, myśląc, że kapitan nie robi wystarczająco dużo, by na nich czekać / ich szukać… Dopóki nie dotrzemy na drugą stronę Punta Allen. W zasadzie nie goni za nimi, bo wie, że dalej znajdziemy ich dużo więcej. Woda w morzu robi się ciepła i widzimy w oddali 2 łodzie (naszej agencji), które coś obserwują.

Przez radio kapitana słyszę „tortuga”. I rzeczywiście turysta widzi żółwia. Rozczarowanie. Nie jestem tu dla żółwi, OK?😀

Właściwie nie, my naprawdę śledzimy delfiny <3 <3 <3 <3 OMG OMG

Nie zwróciłam wtedy uwagi, ale nawet przewodnik wyjął telefon, żeby filmować. Przychodzi tu codziennie, ale dziś jest wyjątkowy dzień. Jesteśmy w obecnościokoło dziesięciu delfinów, co jest bardzo rzadkie. Zdjęcia podwodne, które tu widzicie pochodzą z mojej kamery sportowej oraz z filmu przesłanego przez pana z łodzi po drugiej stronie drogi. Nie wolno nam z nimi pływać, ale udało mi się zanurzyć aparat pod wodę. To, co naprawdę widzę… to wszystko, co wychodzi z wody

Myślę, że widok delfinów sprawił, że straciłam całą swoją godność. Ciągle krzyczę, ruszam się… podczas gdy innym turystom udaje się zachować spokój i spokojnie obserwować delfiny. Ups. Jeśli byłeś w tej samej łodzi co ja i czytasz to, przykro mi.

Delfiny są bardzo duże, wszystkie są dorosłe i od czasów Australii nie widziałam tylu dużych dorosłych delfinów w tym samym czasie. Sprawia, że chce się wskoczyć do wody i popływać z nimi. Ale tutaj nie jest to dozwolone, a pływają tak szybko, że nawet łodzie mają czasem problem z dotrzymaniem im kroku. To jest najlepszy moment dnia, wszyscy mamy po nim gwiazdy w oczach. Powiedziałbym, że trwało to co najmniej 20 minut. To było wspaniałe, naprawdę! Niesamowite!!! Serce serce serce <3

Skoro widziałam już moje ukochane delfiny, możemy poszukać żółwi. Przewodnik wyjaśnia, że będziemy po prostu podążać za żółwiami, które nie uciekają i godzą się na podążanie za nami. Ale pływają też bardzo szybko. Potrafią pozostawać w bezdechu przez długie minuty, a po dłuższym podążaniu za żółwiem widzieliśmy, jak dwukrotnie wychodził z wody, aby odetchnąć. To samo, zdjęcia są z mojej kamery sportowej. Mała niespodzianka przy odkrywaniu filmu: w pewnym momencie pojawiły się 2 żółwie, ale nie mogliśmy ich zobaczyć z łodzi, bo widzieliśmy tylko cienie – trudno odróżnić czy to żółwie czy koralowce.

Przerwa na snorkeling

Po obejrzeniu delfinów i żółwi, możemy zejść do wody, aby ponurkować. W międzyczasie temperatura wzrosła, co czyni ćwiczenia bardziej znośnymi. Sprzęt jest zapewniony, a my otrzymujemy instrukcje, aby szanować koralowce. Jest to druga co do wielkości rafa koralowa na świecie (od Meksyku po Belize), ale koralowce są już dość zniszczone. Dlatego też kremy do opalania i chemikalia są zabronione. Musimy przyjść z ubraniami anty-UV, jeśli chcemy chronić się przed słońcem, lub przyjaznymi dla rafy kremami do opalania.

Dzięki innemu turyście udało mi się dostrzec ukrytego pod koralami homara. Pierwszy raz widzę homara podczas snorkelingu <3 Inne ryby są raczej małe. Przy braku słońca woda nie jest już tak przejrzysta i nie widzimy zbyt dobrze. W porównaniu z Key West, widzimy znacznie słabiej. A nawet gorzej niż na Filipinach. Krótko mówiąc, byłem trochę rozczarowany jakością snorkelingu – ale przez ostatnie kilka dni padało, więc może dlatego mieliśmy gorszą widoczność?

Po powrocie do łodzi wszyscy jesteśmy zziębnięci z powodu tego bardzo nieprzyjemnego wiatru. Na szczęście jest słońce, bo inaczej byłoby bardzo smutno

Naturalny basen

Drugi przystanek: naturalny basen, w którym woda sięga tylko do bioder. Woda jest tak przezroczysta, że na 20 metrach można zobaczyć nawet ogromną płaszczkę. Z drugiej strony, nie ma tu koralowców, więc snorkeling się nie sprawdza. Woda jest dość ciepła, ale wiatr nadal jest nieprzyjemny. Na szczęście zabrałem ze sobą kilka grubych ręczników, żeby się osuszyć i ochronić przed wiatrem.

Punta Allen

Płyniemy łodzią z powrotem do Punta Allen. Przewodnik mówi nam, że nie popłyniemy już łodzią i że musimy pożegnać się z naszym kapitanem. W tym czasie euforia po zobaczeniu delfinów blokuje mi mózg i nie zdaję sobie sprawy, że w programie mieliśmy wracać łodzią, a potem samochodem. Dziwne.

Robimy sobie małą wycieczkę po maleńkiej wiosce. Zasadniczo prąd jest tu dostępny tylko przez kilka godzin dziennie, a bieżąca woda pochodzi z cenoty.

Restauracja, idem, jest standardową restauracją (nawet jeśli posiłek jest bardzo dobry). Ale agencja sprzedała nam posiłek w domu miejscowego z dala od innych turystów.

Uwaga: agencja mówi nam, że nasz posiłek jest rzeczywiście świeższy, bo przygotowany tego samego dnia (rzeczywiście poproszono nas o wybór między rybą a kurczakiem na 1 godzinę przed posiłkiem), ale byliśmy w tej samej restauracji i nie „daleko” od innych turystów (zostaliśmy nawet wyrzuceni przez turystkę, która spieszyła się, żeby zjeść swój talerz) stąd moje niezrozumienie.

Jesteśmy tutaj w wiosce rybaków i poławiaczy homarów. Mogliśmy więc zamówić homara dla dwojga (550MXN). To jeden z najlepszych homarów w moim życiu. Wybaczcie, że nie zrobiłam zdjęcia, bo za szybko je pożerałam.

Po lunchu, mamy około 1 godziny, aby cieszyć się piękną plażą w Punta Allen. Kiedy robiłam zdjęcie, zobaczyłam w wodzie wielką czarną rzecz… bardzo daleko, nie mogę się zorientować co widziałam – płaszczkę? delfina? Tak czy inaczej, woda jest idealna, piasek jest idealny. Szkoda, że droga jest tak długa, a komunikacja miejska tak rzadka (2 dni komunikacji miejskiej na podróż w obie strony z Tulum). W przeciwnym razie, byłoby to idealne miejsce do korzystania z plaży. Bez wydawania fortuny. Choć raz naprawdę masz dostęp do pięknej plaży, bez konieczności płacenia za wstęp czy drinka do jakiegoś luksusowego hotelu.

Przejazd z powrotem do Tulum zajmie nam 3h30 z powodu korków w okolicy hotelu. W porównaniu z opiniami sprzed roku, droga wydaje się być znacznie lepsza, nadal są dziury i nadal jesteśmy na drodze jednopasmowej, ale widziałem normalne samochody (nie 4×4) jadące tutaj. Jednak na drodze nie ma w ogóle zasięgu i rzeczywiście, nie ma żadnej stacji benzynowej na tej całej drodze. Jeśli wybierasz się tu prywatnym samochodem, to na własne ryzyko. Osobiście polecam przyjazd prywatnym samochodem tylko wtedy, gdy nie padało/nie będzie padać… i po sprawdzeniu z miejscowymi, że droga jest nadal w dobrym stanie, jak na zdjęciu.

Dziś rano zatrzymujemy się przy moście, aby sprawdzić, czy krokodyle są „w domu”. Widzimy dwa z nich, dość daleko… więc nie wiem czy to krokodyle amerykańskie czy meksykańskie. Ale wyglądają na bardzo duże.

Tak właśnie kończy się nasz dzień w Sian Ka’an.

W drodze powrotnej uświadamiam sobie, że woda morska, która rozbryzgnęła się na moim aparacie sprawiła, że nie był on w porządku (byłem zbyt podekscytowany widokiem delfinów i nie pomyślałem, żeby wystarczająco zabezpieczyć aparat). Od tej pory będziecie mieli zlepek zdjęć zrobionych moim okropnym iPhonem, super kontrastowych zdjęć z Huawei JB i nieostrych zdjęć z mojego aparatu sportowego. Przepraszam 🙁 Dopiero po podróży mój aparat odzyskał sprawność, po tym jak podłączyłem go do komputera.

Mamy kolację / spędzić Wigilię w jedynej francuskiej restauracji w Tulum: Bistro. Ja wybieram pyszny tatar z tuńczyka, a JB delektuje się dobrym pieczonym camembertem. Gorąco polecam tę restaurację. Dobrze było zjeść tak dobry posiłek.

Muszę przyznać, że poza owocami morza, w Meksyku nie jemy zbyt dobrze, to nie jest w naszym guście niestety. Poza Guacamole i Tacos, w Meksyku niewiele nam smakowało :'( J., moja meksykańska przyjaciółka wysłała mi listę dań, które mogą mi się spodobać. Próbowałam ich, ale w ogóle mi się nie podobały :((( boo boo

Ciąg dalszy nastąpi… Reszta naszej przygody jest tutaj

Część 2: Praktyczne wskazówki

Moja opinia o francuskojęzycznej agencji Secretoo

Nie jestem w 100% zadowolona z agencji Secretoo, z której usług korzystaliśmy podczas tej wycieczki do Sian Ka’an. Agencja ta jest jednogłośnie polecana na grupie na Facebooku, dlatego też ją wybrałam.

Po rozmowach z innymi turystami, którzy zdecydowali się na wycieczki z tym biurem w Sian Ka’an i Bacalar, okazało się, że przesłane programy nie zawsze są respektowane.

Po wymianie zdań z agencją dowiedzieliśmy się, że przewodniczka dzień wcześniej zdecydowała się zamienić łódź na samochód w drodze powrotnej, w obawie przed deszczem, ale zapomniała nas poinformować o zmianie programu. Tego samego dnia było słonecznie, ale rzeczywiście, pogoda bywa zmienna.

Niewątpliwym plusem tej agencji jest to, że dotarliśmy do Punta Allen przed innymi turystami – więc obserwacja delfinów odbywała się w małej grupie – tylko łodziami agencji. Byliśmy więc 4 łodziami (a poza tym to chyba wyjątek, bo jest 24 grudnia, ale w normalnych warunkach powinny to być 2 łodzie max).


Jeśli szukasz wycieczki w Sian Ka’an, wybierz wycieczki, które pozwalają wziąć łódź przed i po lunchu, więc nie musisz robić Punta Allen – Tulum samochodem, to jest bardzo długie i nudne. Taka oferta istnieje: 130$US/osoba chez l’agence iTour Mexico (rezerwacja tutaj) – uwaga nie testowałam tej, ale jest dobrze notowana na Tripadvisor, nasz przewodnik też pracuje dla nich, wliczając w to przekąskę, wodę, lunch . Płynie się łodzią 3 razy: aby zobaczyć lasy namorzynowe, krokodyle z bliska – potem delfiny, żółwie i snorkeling – następnie część drogi powrotnej również odbywa się łodzią (możliwość zobaczenia iguan). Przewodnik w języku francuskim, angielskim, niemieckim, włoskim lub hiszpańskim.

Zwiedzanie Sian Ka’an bez przewodnika

Aby przyjechać do Sian Ka’an bez przewodnika, bez wycieczki, napisałam już długi artykuł na ten temat tutaj

Po drugie, czy taniej byłoby przyjechać tutaj jako niezależny podmiot?

Aby dostać się tutaj transportem publicznym, musisz :

  • weź colectivo : 200MXN w jedną stronę, 200MXN w drugą: transport trwa 2 dni, ponieważ jest tylko jedno colectivo dziennie, które odjeżdża wcześnie (więcej informacji tutaj)
  • spędzić tam co najmniej 2 noce (co najmniej 400MXN/osoba/noc)
  • zapłacić za wycieczkę łodzią (co najmniej 900MXN/osoba)
  • RAZEM : 2100MXN/osoba = 100€ za 3 dni, bez wyżywienia

W przeciwnym razie trzeba przyjechać wynajętym samochodem i zapłacić za rejs łodzią (od 700MXN do 900MXN). W tym przypadku również robisz to wszystko w ciągu jednego dnia. Jeśli jest was dwoje, będzie was to kosztować około 1300MXN/osoba = 62€ za osobę, bez jedzenia

Z agencją zapłaciliśmy 86€ za osobę, w obie strony w ciągu dnia z Tulum. Cena zmienia się w zależności od liczby osób obecnych danego dnia (od 77€ do 97€)

Radzę więc, jeśli nie masz dużo czasu i nie jesteś zmotoryzowany, aby przejść przez agencję.


, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *