Digital nomad,  TDM,  Tour du Monde

Przegląd naszych 6 miesięcy jako Cyfrowych Nomadów

Ohlala, czas leci! Od 6 miesięcy podróżujemy i pracujemy jednocześnie. Uważam, że czas płynie znacznie szybciej, kiedy pracujesz (nawet na pół etatu), niż kiedy jesteś w 100% bezrobotny (jak podczas światowej trasy koncertowej)

W ciągu 6 miesięcy włożyliśmy nasze walizki do 6 krajów, czyli 1 miesiąc na kraj. To było za szybko!

Myślę, żeprzynajmniej półtora miesiąca na miasto i na kraj będzie znacznie rozsądniejsze. I wtedy szybko zdaliśmy sobie sprawę, że nie lubimy już dużych miast (Bukareszt na przykład nas wykończył) => w przyszłości będziemy preferować małe i ładne miasta i unikać stolic, jeśli to możliwe. Sewilla spełnia te kryteria: obecnie tam przebywamy, a posiadanie półtora miesiąca na zwiedzanie miasta i jego okolic to wielki luksus

W ciągu 6 miesięcy były wzloty i upadki, dobre i złe decyzje. Zrobiliśmy kilka „testów i nauki”, aby dostosować się do naszego nowego życia (coworking czy nie, jak negocjować czynsz w airbnb, jak zarządzać wszystkim zdalnie…). Mogliśmy pracować nad intelektualnie stymulującymi projektami, wyjść poza ramy SEO/SEA i stać się jeszcze bardziej efektywni

Bardzo lubimy ten sposób życia i nie możemy się doczekać, kiedy będziemy w Azji i zobaczymy, czy ten sposób życia jest nadal kompatybilny, kiedy dodamy 5 godzin różnicy czasu z naszymi klientami

Ostatnio, w wyniku cięć budżetowych, mój największy klient zredukował mój czas pracy. Nie ma się czym przejmować

Ale obudziło to we mnie pewne złe odruchy. Tryb zestresowanego życia/”wszyscy umrzemy” reaktywowany: (1) ahlala powinienem był bardziej zdywersyfikować swoje dochody (2) ahlala nie powinienem był odrzucać tego dużego kontraktu w sierpniu (który wcale mnie nie motywował)

W ten sposób odkryłam swój największy strach: LĘK PRZED PRZYSZŁOŚCIĄ ! Ten strach, który przez lata nie pozwalał mi żyć chwilą. Ten strach, którego, jak mi się wydawało, pozbyłem się na zawsze pod koniec podróży dookoła świata. Wróciło! I to jest tak podstępne, że nie potrafiłam tego od razu zidentyfikować, po prostu źle się czułam w Paryżu, myśląc, że to stres otoczenia

A potem fakt ponownego wyjazdu, odkrywania nowego miasta, dał mi czas na przemyślenia. Zrozumiałam: byłam w stresie, bo bałam się przyszłości. Zdałem sobie sprawę, że moje pragnienie dywersyfikacji dochodów wynikało jedynie z „najlepszych praktyk” przekazywanych przedsiębiorcom, mojego strachu przed przyszłością i poczucia winy za to, że pracuję tak mało. Mój były szef zawsze mi powtarzał, że jego firma nie była w dobrej kondycji, mając obroty całkowicie uzależnione od jednego klienta

Ale jeśli się nad tym zastanowić, to naprawdę nie należy się bać. W przeciwieństwie do mojego byłego szefa, nie mam żadnych pracowników, a i tak nie chcę pracować na pełen etat. Ponieważ potrzebujemy tylko 570€/miesiąc, aby dobrze żyć gdzieś na świecie

Tak, według nomadlist.com, jest wiele miast, gdzie miesięczny czynsz wynosi tylko 50€. Ale załóżmy, że nadal chcemy mieć ciepłą wodę i prywatne toalety – w kraju, który nie jest w stanie wojny hihihi. Załóżmy, że 200€/miesiąc, w tym internet – to miesięczny czynsz w małym mieście w Azji na długi czas (1 rok lub więcej). Do tego dochodzi wyżywienie (250€/miesiąc za dwie osoby, czyli 8,3€ dziennie – całkiem rozsądnie, jeśli gotujemy sami), ubezpieczenie zdrowotne (80€/miesiąc), transport i rozrywka (40€/miesiąc). Do tego dochodzą podatki firmowe, podatek dochodowy, spedycja poczty, opłaty księgowe, itp. => co daje minimalny obrót 1140€/miesiąc, aby pokryć wszystkie nasze wydatki

A jeśli będę zbyt zdesperowany, zawsze mogę zamieszkać za darmo w mieszkaniu moich rodziców w Hanoi, co obniża minimalny obrót do 740€/miesiąc

We dwójkę damy radę! W przeciwnym razie, lepiej zmieńmy pracę 😀

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *