Malownicza trasa między Moab a Escalante – Road trip po zachodzie Ameryki #7
Pierwotny plan zakładał przejazd bezpośrednio z Moab do Bryce National Park, ale natknęłam się na małą ulotkę o Grand Staircase-Escalante National Monument. Objazd drogą 12 i przez Escalante wydłuża trasę o 1 godzinę, co mnie zaniepokoiło. Tak się składa, że nasz przyjaciel Kévin również przemierzył tę trasę i bardzo ją poleca.
Dlatego wolę, żebyśmy przenocowali w Escalante, robiąc mały objazd przez Boulder i The Burr Trail road, abyśmy mogli sobie pozwolić na tyle czasu, ile potrzeba. Spanie w Bryce Canyon dodałoby kolejną godzinę, a i tak mamy już 5 godzin drogi przed sobą.
Ten artykuł jest częścią naszej serii Road trip po Dzikim Zachodzie. Jeśli nie czytaliście jeszcze poprzednich wpisów z podróży, oto one: #1, #2, #3, #4, #5, #6
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Dzień 12 road tripu:
Dziś rano budzimy się w Moab z małą niespodzianką: trzema centymetrami śniegu. Oczywiście nadal nie mamy skrobaczki do szyb. JB musi polać samochód ciepłą wodą (dostępną w jadalni) i zaparkować auto na słońcu. Dziś na śniadaniu jest tłok. To ostatni dzień długiego weekendu z okazji Święta Dziękczynienia, może dlatego. Droga jest długa, więc porządnie jemy śniadanie i mamy też coś do jedzenia w samochodzie.

Jedziemy do sklepu Napa, który sprzedaje części samochodowe, żeby kupić łańcuchy śniegowe i skrobaczkę, bo prognozy zapowiadają ujemne temperatury w Bryce Canyon Park i Yosemite. Yosemite zamieściło na swojej stronie ostrzeżenie, że zimą wszyscy odwiedzający muszą przyjechać z łańcuchami śniegowymi, na wszelki wypadek. Na szczęście znajdujemy je za 77$ w sklepie. Tanio nie jest, ale Amazon i Walmart sprzedają je w okolicach 55$, więc nie straciliśmy też zbyt dużo pieniędzy.
Moab – Escalante
Przez pierwszą godzinę krajobrazy są dość monotonne, więc fajnie, że wszędzie jest śnieg, dzięki czemu trasa jest znacznie bardziej bajkowa. I na drodze nie ma prawie nikogo. Mogłabym prowadzić, ale boję się gołoledzi, więc wolę prowadzić innego dnia.




Aby dotrzeć do 12, jedziemy drogą 24, która prowadzi do Capitol Reef National Park. Zatrzymujemy się w Capitol Reef National Park Visitor Center tylko na przerwę na toaletę i przekąskę, ale nie mamy odwagi dodać dziś do naszego planu także ich Scenic Drive. Droga 24 jest już przepiękna, a jest tam tak niesamowity punkt widokowy (Panorama Point, Google Maps), że przejeżdżamy trasę w obie strony, aby podziwiać widoki z obu stron.


Im bliżej Boulder, tym więcej drzew. To przypomina mi nasz pobyt na nartach w Czarnogórze. Nie mamy zbyt dużego doświadczenia z zimą w zimnym kraju, więc nasze zimowe odniesienia są dość ograniczone. Wyobrażam sobie, że wszędzie tam, gdzie jest śnieg (i drzewa), wygląda to podobnie.
W końcu docieramy do Boulder i to jest moment, w którym muszę zdecydować, czy chcę jechać The Burr Trail road. W Internecie jest napisane, że nie należy nią jechać w przypadku powodzi, a ktoś na Tripadvisor napisał, że część drogi nie była asfaltowa (ta, która przebiega przez Capitol Reef National Park). Wiem, że miejsce, do którego chcę dotrzeć, nie jest jeszcze po stronie Capitol Reef National Park, ale przy takim śniegu, czy droga nie będzie pod wodą? Jestem trochę jak osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo w biurze podróży 😉 Muszę wiedzieć wszystko o wszystkich parkach (jakie zwierzęta mogą nas zjeść w danym parku), o wszystkich drogach, zwłaszcza tych, które nie są uczęszczane przez turystów. To wada, gdy nie ma się 4×4 zimą. Miejsce, do którego chcę dotrzeć, nie jest nawet wymienione w Lonely Planet.
Odpowiedź przychodzi, gdy po prostu patrzymy na krajobrazy. Zbliżając się do Boulder, który – jak mi się wydaje – leży niżej niż miejsca, przez które przejeżdżaliśmy wcześniej, śniegu już w ogóle nie ma. Spokojnie wjeżdżamy na The Burr Trail road, która jest asfaltowa.
W pewnym momencie JB podskakuje na widok dwóch krów na poboczu. W ogóle się ich nie spodziewał, ale obok jest przecież farma. Widzimy nawet bażanty przechodzące przez drogę gęsiego.
Zauważamy mały parking przy drodze. Widok jest niesamowity! Widzicie tę małą drogę na dole? Za kilka minut tam będziemy. Jest mały znak wskazujący Long Canyon. Rozglądamy się na lewo i prawo: „Gdzie jest Long Canyon?” Ale z nas głupki! Droga JEST wewnątrz Long Canyon.


To naprawdę robi wrażenie. Po obu stronach wznoszą się dwa bardzo wysokie mury, noszące ślady erozji. Jest znak ostrzegający przed spadającymi kamieniami. Ale bez obaw – przy najmniejszym sygnale o osuwiskach Amerykanie zwykle zamykają drogi. Trzeba uważać, to pewne, ale nie należy też popadać w paranoję.

W końcu docieramy do Singing Canyon. Bez Google Maps minęlibyśmy ten mały parking z boku. Możecie zobaczyć, że jest bardzo, bardzo wysoko (poszukajcie JB). Nazwa związana jest ze zjawiskiem echa. Wystarczy podejść do dużego drzewa i mówić, a usłyszycie własne echo. Muszę przyznać, że to najbardziej dostępny kanion w okolicy, a także najkrótszy. Ma chyba jakieś 20 metrów? Robi wrażenie wysokość skał, człowiek czuje się w środku zmiażdżony. Drzewo przed wielkim kanionem jest bardzo wysokie, piękne i emanuje niesamowitą, wspaniałą energią. To ono szczególnie mnie przyciągnęło.




Nadal nie mogę uwierzyć, że można jechać środkiem kanionu. Czujemy się mali, zwłaszcza że jesteśmy na drodze zupełnie sami. Po 10 minutach zawracamy (nie możemy jechać tą drogą w nieskończoność, ma łącznie 100 km), wracamy do Boulder, a potem kontynuujemy trasę w kierunku Escalante.
Trasa między Boulder a Escalante jest tak imponująca, że przejedziemy ją w obie strony, aby lepiej ją zobaczyć. W pewnym momencie jesteśmy na samym szczycie, a droga wije się wąską grzbietem, między dwiema dolinami. Po lewej stronie rozciągają się wielkie przestrzenie, po prawej też wielkie przestrzenie, a żeby dobrze obejrzeć obie, musieliśmy zawrócić, aby cieszyć się widokiem z obu stron.






Docieramy do Escalante, wykończeni. Jest trochę zimno, ale wszystkie hotele tutaj mają klimatyzację z funkcją ogrzewania. Nastawiamy ogrzewanie na pełną moc i zajadamy się naszymi domowymi kanapkami. Nasz motel jest prosty, ale czysty. Przy motelu jest restauracja, ale jest zbyt zimno, nie chce nam się wychodzić z pokoju. Ponieważ jesteśmy tylko godzinę od Bryce Canyon, JB i ja możemy sobie pozwolić na długie spanie.
Dalsza część naszej przygody, znajdziecie tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
Wszystkie nasze trasy i punkty zainteresowania są dostępne na tej mapie Google Maps. Wyjaśniłam już, jak korzystać z naszych spersonalizowanych planów tutaj
- Nocleg: Circle D Motel w Escalante: 95€, bez śniadania
- Benzyna: 29$
