Moje obecne ulubione – [wrzesień 2025]: bibliofilstwo, Bazi, biżuteria, Bompard
Moje urodziny
Ten rok jest dla mnie przełomowy, bo zmieniam dekadę. Z tej okazji dostałam mnóstwo prezentów, w tym doświadczenia tutaj, tutaj i tam. Ale najbardziej znaczącym prezentem (który sobie sama sprawiłam) jest wyjątkowa książka: faksymile numerowane, w limitowanej edycji, rękopiśmiennej iluminowanej książki mojego idola William Morris (Ody Horacego, której oryginał znajduje się w Bibliotece Bodlejańskiej w Oksfordzie). To dla mnie bardzo ważne, bo chciałamprzedmiotu, który przetrwa lata na tę rocznicę (nie zegarka ani biżuterii). To najrzadsza książka w mojej skromnej kolekcji książek dla bibliofilów. Miałam do wyboru dwie edycje; wybrałam tę ze względu na oprawę bradel w pełnej skórze, która bardzo przypomina oryginał, oraz pudełko solander dołączone do niej.
Wydrukowane na papierze Tatami z kolorowymi farbami i złotymi oraz srebrnymi listkami przez specjalistę od złocenia na gorąco, Castelli Bolis z Bergamo we Włoszech, te książki w limitowanej edycji zostały następnie wysłane do rzemieślniczej pracowni introligatorskiej Smith Settle w Yorkshire, gdzie oprawiono je w gładką skórę kozia indyjską – z pięcioma wypukłymi zwięzami na grzbiecie. Każdy detal, od różnych odcieni złota po zielono-czarny odcień skóry, został odtworzony z niezwykłą starannością, aby jak najwierniej odpowiadać oryginalnemu dziełu Morrisa. Każda książka jest umieszczona w pudełku solander z zielonym i bakłażanowym wnętrzem oraz złotą kaligrafią.
„Gdyby zapytano mnie, co jest zarówno najważniejszym dziełem sztuki, jak i tym, czego pragniemy najgoręcej, odpowiedziałbym: piękny dom. A gdyby następnie nalegano, abym wymienił dzieło, które jest drugie pod względem znaczenia, i pragnienie, które następuje po nim, odpowiedziałbym: piękna książka.” – powiedział William Morris
Bazi
Zaraz po moim pobycie w Paryżu, mój najlepszy przyjaciel wsiadł do tego samego pociągu co ja, jadąc z Paryża do Lille, aby spędzić ze mną kilka dni wakacji. Mieliśmy razem korzystać z Braderie de Lille, ale ponieważ on (słusznie) obawia się tłumów, wolał przyjechać przed wydarzeniem. Ostatecznie to był dobry pomysł: kilka dni wcześniej w sklepach już panowała świąteczna atmosfera, bez zgiełku wielkich tłumów. Znam go od czasów liceum i to naprawdę cenne mieć kogoś, z kim się ewoluuje przez lata. Doskonale pamiętamy, kim byliśmy w tamtych czasach, jaką drogę każdy z nas przeszedł i w jakim miejscu jesteśmy dzisiaj.
Jego matka jest ekspertką w Bazi (chińskiej astrologii) i wprowadziła go w tę dziedzinę od dzieciństwa. Ma więc solidną wiedzę, chociaż oczywiście jego matka ma prawdziwy dar. To tylko potwierdza moją intuicję: w tego typu dziedzinach najważniejsza jest nie tylko wiedza, ale przede wszystkim intuicja. Wykorzystałam te kilka dni z nim, aby pogłębić znajomość Bazi, którego wcześniej próbowałam się uczyć bez powodzenia z powodu wielu chińskich terminów.
Wyjaśnił mi, że Bazi działa również w cyklach 5, 10 i 20 lat. Trzy elementy określają „fortunę” osoby: energia z jej daty urodzenia (słynne „osiem znaków” – jej przeznaczenie), szczęście chwili oraz energia bieżącego roku. Niektórzy rodzą się naprawdę „pod szczęśliwą gwiazdą” (dosłownie) i zachowują stałe szczęście przez cały okres aktywności zawodowej. Nawet w mniej sprzyjających fazach pozostają obiektywnie szczęśliwsi niż przeciętnie, a ich fortuna zaczyna nieznacznie słabnąć dopiero w wieku emerytalnym, bez negatywnych konsekwencji.
Wyjaśnił mi też, że najważniejsze jest zachowanie równowagi pięciu żywiołów (ziemia, ogień, drewno, metal i woda) w danym momencie. Osoba urodzona w dniu uznanym za mało korzystny może mimo to zrównoważyć swoje przeznaczenie, jeśli ma dobre szczęście. Ale odwrotna sytuacja jest również prawdziwa. Rzeczywiście, osoba urodzona w harmonijnej równowadze może zobaczyć, jak ta harmonia zostaje zakłócona przez szczęście chwili lub wpływ bieżącego roku. To skłania mnie do refleksji: może nie należy dążyć do niezmiennej doskonałości. Wręcz przeciwnie, pozostawienie miejsca na niedoskonałość otwiera drzwi do możliwości i pozwala innym nas kształtować, wzbogacać i pomagać nam się rozwijać.
Zapytałam go, jak osiągnąć tę równowagę, a on odpowiedział, że prostym rozwiązaniem jest noszenie kolorów odpowiadających energii chwili. Nie zawsze jednak trzeba konsultować mistrza Bazi, ponieważ jeśli wystarczająco ufamy sobie, naturalnie czujemy pociąg do kolorów, które przynoszą nam dobre samopoczucie. Kiedy jego matka analizowała moje Bazi, dała mi listę kolorów, które powinnam preferować, i takich, których powinnam unikać. Co ciekawe, są to dokładnie te odcienie, które instynktownie lubiłam lub odrzucałam. Od niedawna czuję też pociąg do pereł, ponieważ zaczynam nowy cykl.
P/s: ta wiedza nie zaprzecza liście 5 elementów determinujących fortunę osoby, o której wspomniałam w moim innym artykule.
Mentor duchowy
Przeglądając Facebooka, natknęłam się na komentarz, który wydał mi się trafny:
Życie wymaga umiejętności odpuszczania i akceptacji idei wystarczalności, ponieważ to z tej akceptacji rodzi się prawdziwe szczęście. Jednak niewiele osób osiąga ten stan świadomości, nawet u progu życia. Szczęście wynika z przyjmowania rzeczywistości taką, jaka jest, z oderwania się od tego, co do nas nie należy, i z uznania naszych własnych ograniczeń. Cierpienie ostatecznie pochodzi z oporu wobec tej rzeczywistości i przywiązania do nieograniczonych pragnień.
Moje smutne refleksje po wizycie w Oksfordzie znajdują ukojenie w tym zdaniu: „zaakceptowanie idei wystarczalności”, zaakceptowanie również własnych ograniczeń.
Nie wiemy, gdzie się zatrzymać, zawsze chcemy więcej, iść dalej i szybciej. W mediach społecznościowych dużo mówi się o znaczeniu znalezienia mentora, aby iść szybciej. Owszem, posiadanie mentora to cenny atut w budowaniu kariery. Jednak często ważniejsze jest posiadanie mentora duchowego. Nawet wybitne osoby, jak Oprah Winfrey, doceniają znaczenie mentora duchowego w swoim życiu (Oprah wybrała Marianne Williamson). Taki mentor oferuje bezpieczną przestrzeń do zgłębiania pytań egzystencjalnych i daje perspektywę, która wykracza poza zwykłe cele materialne.
Czasami miałam szczęście być prowadzona przez duchowych mentorów. Przynoszą cenne odpowiedzi, oświetlając działanie karmy, ale przede wszystkim życie w całości, jakby posiadali prawdziwy „ podręcznik życia ”. Pogłębiając moje badania, zwróciłam się ku Yi King, tej starożytnej i fundamentalnej księdze azjatyckiej mądrości, którą rzeczywiście można uznać za uniwersalny podręcznik życia. Dzięki niej zrozumiałam, dlaczego w niektórych sytuacjach myślałam, że czynię dobrze, a wręcz przeciwnie – raniłam ludzi.
Przeanalizujmy dwa przykłady:
- Zilu ratuje topielca: Gdy jego uczeń Zilu uratował kogoś przed utonięciem i przyjął w podzięce wołu, Konfucjusz pochwalił go. Przewidział, że taka postawa zachęci innych do niesienia pomocy, ponieważ zobaczą, że bohaterskie czyny mogą być nagradzane.
- Zigong wykupuje niewolników: Inny uczeń, Zigong, wykupił rodaków zniewolonych za granicą, ale odmówił oficjalnej nagrody. Konfucjusz nie pochwalił tej postawy, przewidując, że w przyszłości nikt nie będzie dokonywał takich czynów. Rzeczywiście, ludzie pomyślą, że przyjmowanie nagrody byłoby źle widziane, ale bez rekompensaty wahaliby się działać.
To, co na pozór wydaje się dobre, nie zawsze jest naprawdę dobre. Mędrcy znają przyszłe przyczyny i skutki.
HBO Max
Kiedy mój najlepszy przyjaciel przyszedł do mnie, wykupiłem subskrypcję HBO Max (7 dni darmowego testu) na Prime Video. Zachowałem subskrypcję HBO Max na kolejne 3 miesiące, bo chcę oglądać The Gilded Age, The White Lotus, Rome, The Tudors, Dune Prophecy, House of Dragon, The Great, Gentleman Jack itd. Dodatkowo JB właśnie kupił sobie nowy monitor, więc nagle mam stary ekran do oglądania seriali w sypialni.
Iluminacja
Po moim stażu z iluminacji w sierpniu, sama zaczęłam tę nową sztukę. Możecie dowiedzieć się więcej o moim stażu tutaj, mój pierwszy ćwiczenie tutaj (na moim drugim blogu) i tutaj. Ponieważ obecnie dużo oglądam seriali, te dwie czynności bardzo dobrze się uzupełniają.



Eric Bompard
Mam przyjaciółkę, która – podobnie jak ja – kupuje tylko to, co najlepsze na świecie, i zapytałam ją, gdzie kupuje kaszmir. Odpowiedziała, że u Erica Bomparda. Zainteresowałam się tą marką nieco bardziej. Znalazłam ich chińskiego dostawcę (ale sprzedającego B2C tylko w Chinach) i chińskie ceny też są bardzo wysokie. To sprawiło, że zapragnęłam uzupełnić moją kolekcję Erica Bomparda.
Znalazłam na Vinted niemal nowy kardigan 4-niciowy Erica Bomparda i zapytałam sprzedawczynię, czy sweter się skurczył, bo cena była zbyt niska (swetry Erica Bomparda mają słynną tendencję do drastycznego kurczenia się, jeśli nie pierze się ich prawidłowo). Po otrzymaniu paczki dostałam odręcznie napisany list , w którym wyjaśniono, jak prawidłowo prać kaszmir. Sweter tak pięknie pachniał, że nie mogłam nie zastosować się do tych rad: (1) włożyć sweter do siatki (2) użyć szamponu Eric Bompard (3) prać w pralce w programie do wełny/jedwabiu (4) suszyć na płasko. Robię już to wszystko OPRÓCZ punktu 2.
I oto jestem u Erica Bomparda tylko po to, żeby kupić szampon. Ale 4 sprzedawców wyjaśniło mi, że na tydzień przed wyprzedażą wszystkie stare kolekcje są przecenione. Kto wyszedł z 2 nowymi ubraniami? Ja!!! Kardigan -70% i sweter z dekoltem łódkowym (tak piękny, że nawet JB zrobił „łał”) -50%. Do tego miałam mnóstwo czasu i miejsca, żeby wszystko przymierzyć PRZED wyprzedażą. Zawsze mam w zapasie szale i swetry z pashminy i kaszmiru, bo ceny wciąż rosną, a ja noszę je cały czas.
Po powrocie od razu wyprałam jeden ze swetrów nowym szamponem Eric Bompard (wystarczy jedna nakrętka, mniej znaczy więcej) i odzyskałam ten wspaniały zapach, który miał sweter sprzedany przez tę Vintie. Gorąco Wam go polecam!


Biżuteria
W lipcu, mówiłam, że wobec ogromnego wyboru elementów do tworzenia biżuterii, czułam się beznadziejna i niewystarczająco kreatywna. No cóż, to była tylko kwestia czasu, jak zwykle. Spędziłam kilka wieczorów, oglądając seriale i jednocześnie przeglądając elementy biżuteryjne. Im dłużej je oglądam, tym więcej pomysłów na biżuterię przychodzi mi do głowy. Teraz już dokładnie wiem, jakiego zapięcia potrzebuję!!! i złożyłam duże zamówienie na elementy biżuteryjne na Taobao.





Ku mojej wielkiej radości, tworzę i rozplątuję mój naszyjnik z pereł, aby lepiej nauczyć się sztuki wiązania węzełków między dwiema perłami.
Uważam, że dla jubilerów sprzedaż pereł jest znacznie bardziej opłacalna niż sprzedaż złotej czy srebrnej biżuterii. Aby sprzedawać złoto czy srebro, trzeba wyróżnić się unikalnym wzornictwem. Natomiast w przypadku naszyjników z pereł jest JEDEN klasyczny wzór i kilka wariantów, a surowiec (mówię o perłach słodkowodnych) jest tani.
Policzmy marżę tych dwóch naszyjników:
- Naszyjnik z pereł słodkowodnych sprzedawany za 199€, w tym 33€ VAT: 40€ za perły, 3€ za nawlekanie, 1€ za jedwabną nić, 15€ za złote zapięcie => 107€ marży
- Złoty naszyjnik: 7,2g złota 18k 630€, w tym 105€ VAT: około 450€ za surowiec i wykonanie => tylko 75€ marży


Krótko mówiąc, jestem bardzo zadowolona, bo myślę sobie, że nawet jeśli w tej chwili posuwam się powoli, każdego dnia robię coś nowego i za rok nazbiera się tyle nowych doświadczeń, że moja zręczność się poprawi.
Dostęp do rynków chińskich, amerykańskich i japońskich
Lubię dawać sobie to, co najlepsze na świecie, a czasem te produkty są dostępne tylko dla lokalnych. Teraz, gdy jestem osiadła, nie mogę już bezpośrednio jechać do Japonii, USA… żeby je kupić. Muszę sprowadzać je z zagranicy. Ostatnio ponownie przetestowałam usługi przekazywania paczek i zaktualizowałam dla was następujące artykuły:
- odbieranie paczek z USA
- odbieranie paczek Taobao z Chin
- odbieranie paczek z Japonii
Jeśli masz dostęp do krajów produkcyjnych, a zwłaszcza do ich produktów przeznaczonych na rynek lokalny, możesz trafić na prawdziwe perełki. Osobiście szczególnie interesują mnie produkty japońskie, ponieważ często odpowiadają na potrzeby, które nigdzie indziej nie są wyrażone. To dyskretne innowacje, przemyślane pod kątem codziennego użytku, ale rzadko przekraczające granice. Jeśli chodzi o produkty chińskie, kupuję jedwab, okucia (do biżuterii i wyrobów skórzanych), czyste srebro (99,99%). Z USA sprowadzam przede wszystkim kosmetyki. Znalazłam też kogoś, kto przekazuje mi paczki z UK, ale muszę przetestować jego usługę. Dla UK będą to przede wszystkim książki.

