Amérique,  Carnets de voyage,  Etats-Unis,  TDM

Page i Antelope Canyon – Road trip po amerykańskim Zachodzie #4

Z żalem opuszczamy Grand Canyon i kierujemy się do Page. To właśnie w Page możemy zwiedzić Antelope Canyon, zarządzany przez Nawajów.

Ten artykuł jest częścią naszej serii Road trip po Dzikim Zachodzie. Jeśli nie czytaliście jeszcze poprzednich wpisów z podróży, oto one: #1, #2, #3

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Dzień 4 road tripu

Trasa Grand Canyon – Page

Zaraz po wyjeździe z parku Grand Canyon jesteśmy u Nawajów; widziałam mapy, na których zaznaczają “Navajo nation”, rozciągającą się na 3 stany: Arizonę, Utah i Nowy Meksyk. Są tu ogromne prywatne tereny i na początku widzimy równiny po horyzont z takimi “dziurami” w środku, małymi kanionami.

Robimy przerwę na pierwszym parkingu i cieszę się, że mam nie tylko ładne zdjęcie, ale i suszoną wołowinę. Mówiłam, że muszę spróbować wszystkich smaków. Tym razem przyszła kolej na “peppered beef jerky”. Jest też bardzo dobre. Tak przy okazji, zapłaciłam 15$ za 200g, w supermarkecie byłoby taniej, ale lepiej wspierać rdzennych mieszkańców. Turystyka jest dla nich bardzo ważna. Więc jeśli macie ochotę kupić pamiątki (łapacze snów albo bransoletki), kupujcie u różnych sprzedawców, aby wesprzeć lokalną gospodarkę w jak największym stopniu.

Trasa jest dość długa (3h30 w sumie) z mało zróżnicowanymi krajobrazami, ale JB daje radę (mimo braku okularów przeciwsłonecznych, których wciąż nie ma). Zastanawiamy się, jak taka piękna droga może być całkowicie darmowa (nie ma żadnych opłat od początku naszego road tripu). JB uczy się używać tempomatu i jest bardzo zadowolony, bo droga jest prawie w całości prosta.

Zamiast jechać prosto do Page, robimy mały objazd (15 minut), żeby zobaczyć stary most przecinający Kolorado. Stary most już nie jest używany, ale nowy most obok jest wierną kopią starego. Po starym można chodzić, ale po nowym nie.

Trudno sobie wyobrazić, że można uprawiać rafting na tej rzece, woda wydaje się taka spokojna. Właściwie kilka kilometrów dalej jest tama, więc woda jest dość spokojna właśnie w tym miejscu.

Horseshoe Bend

Zwiedzamy potem tę słynną pętlę rzeki, którą widać na wszystkich profilach instagramerów. Trzeba zapłacić 10$ za pojazd, aby tam wejść, a potem przejść 1 km (łatwo).

Światło o tej porze dnia nie jest najlepsze, jesteśmy trochę pod słońce, ale wystarczy znaleźć odpowiedni kąt, żeby wyszło mniej więcej dobrze. Zaznaczam, że tym razem krajobraz jest mniej ładny niż na moim zdjęciu 😀

Turyści próbują się ustawiać w coraz bardziej niebezpiecznych miejscach.

Odbieramy nasz pokój w Days Inn. To hotel na obrzeżach miasta, więc mamy Walmart naprzeciwko. Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo powiedziano nam, że w Walmart można znaleźć przyciemniane nakładki na okulary korekcyjne. Dzięki temu JB będzie mógł mieć “okulary przeciwsłoneczne”, zanim jego nie będą dostępne. Dzięki temu nie będziemy musieli wracać do Las Vegas tak wcześnie i będziemy mogli je odebrać zgodnie z naszym pierwotnym planem road tripu.

Walmart to miejsce, w którym mogłabym spędzić cały dzień: sprzedają wszystko: od leków po opony, w tym farby do domu. Mój ulubiony napój: Arizona, jest sprzedawany w baniakach (typowo amerykańskie!). Ta marka jest amerykańska, ale wbrew nazwie, produkcja odbywa się w Nowym Jorku 😀 Jemy w Subway, zamówienie jest żmudne, bo jest jeszcze więcej wyboru niż we Francji.

Dzień 5:

Aby zaoszczędzić czas i pieniądze, przyjęliśmy strategię, aby solidnie zjeść śniadanie w hotelu (kiedy jest) i nie jeść lunchu. Dzięki temu mamy mnóstwo czasu na zwiedzanie między dwunastą a drugą, kiedy nie ma ludzi.

Zarezerwowaliśmy dwie noce w Page, aby mieć dwa razy większą szansę na zwiedzenie Antelope Canyon. Kiedy tylko pada deszcz, tego typu kaniony szybko się zalewają, a woda może sięgać nawet 6 metrów głębokości. Więc lepiej przewidzieć trochę czasu w planie, aby móc go zwiedzić, na wszelki wypadek.

Antelope Canyon

Korzystamy z agencji Mystical Antelope Canyon. To adres spoza utartych szlaków, polecony przez naszego przyjaciela Kévina. Zresztą napisał artykuł o tej agencji tutaj. Dokonaliśmy rezerwacji przez iMessage (+19286403852, współrzędne Google Maps). Przy rezerwacji bezpośredniej (a nie przez internet) cena jest niższa: 100$ w gotówce za osobę (+ napiwek, 10$/osobę wydaje mi się odpowiednie). Poprzedniego dnia Rose-Ann napisała do mnie, aby podać dokładne współrzędne GPS, przekazać instrukcje i poinformować o pogodzie: mimo zapowiadanego deszczu, przejdziemy między kroplami.

Agencja jest jeszcze mało znana, więc można się tam pojawić bez rezerwacji (wycieczki o 9:00, 12:00 i 15:00), ale rezerwacja z wyprzedzeniem wydaje mi się lepszym pomysłem. Szczerze, to świetny deal. Inne kaniony obok są znacznie bardziej oblegane i zarezerwowane z miesięcznym wyprzedzeniem: 35 minut za 65$, z kilkoma przerwami na zdjęcia. Tymczasem nas jest tylko 5 dzisiaj, 2 godziny zwiedzania i możemy robić tyle zdjęć, ile chcemy. Ten nie jest połączony z Lower Antelope Canyon ani Upper Antelope Canyon (tam, gdzie idą wszyscy turyści). Dzięki temu, gdy te są zalane, możliwe, że Mystical Antelope Canyon nie jest. Zalanie nie zależy tylko od deszczu tutaj; może padać bardzo daleko, a potem woda przychodzi i zalewa te kaniony, więc agencja musi dobrze pilnować za nas i nas informować.

Rano pada deszcz, ale od 10:00 jest pełne słońce, co jest idealne, bo mamy wycieczkę o 12:00. Przyjeżdżamy z dużym wyprzedzeniem (11:30). Trzeba zapłacić w małym czerwonym domku przy wejściu, zanim pojedziemy drogą gruntową (bardzo łatwą, nawet zwykłym samochodem) do tipi, gdzie czeka na nas samochód terenowy.

Wsiadamy do samochodu terenowego z trójką innych turystów i dojeżdżamy do miejsca, gdzie schodzimy do kanionu po drabinach.

To jedyny łuk, jaki zobaczymy podczas naszej wizyty. Nawajowie wierzą, że łuki łączą światy, więc gdy widzi się łuk, nie należy przechodzić pod nim, lecz go ominąć. W przeciwnym razie można zostać opętanym lub stracić kawałek duszy.

Telefony mają usterki i pokazują niezbyt realistyczne kolory, trochę zbyt różowe jak dla mnie, ale kanion ma raczej kolor piasku. Ponadto uzyskany kolor zależy też od światła w danej chwili, może być pomarańczowy, gdy jest bardzo ładna pogoda. Ten typ kanionu powstał z piasku i wiatru. Wyobraź sobie piasek zwilżony deszczówką, a potem utwardzony. Wiatr nadal nanosi piasek na wierzch, który zaczyna twardnieć, a potem wiatr i deszcz tworzą erozję: powstają te kształty, bardzo różne od tych w Wielkim Kanionie.

Są miejsca, gdzie woda tworzy wir i rzeźbi ściany w kształt fal. Prąd może być niezwykle silny, więc przewodnik mówi nam, że w razie wypadku, gdy woda nagle nadejdzie, najlepiej wspiąć się jak najwyżej i czekać, aż woda opadnie. Nie można uciekać, bo nie wiadomo, dokąd iść, a jeśli wpadnie się w wir, to koniec. Szczeliny to też potencjalne zagrożenie. Podczas ulewy woda może przedostać się przez szczeliny i wymusić przejście. Stąd obowiązek zwiedzania z lokalną agencją; ona poinformuje o pogodzie i zaprowadzi w bezpieczne miejsca.

Niektóre miejsca są tak wąskie, że plecak byłby przeszkodą.

Myślę, że nie doceniłem drabin (których jest wiele). Jestem dość szczupły, więc gdy dochodzę do końca drabiny, zdaję sobie sprawę, że wystarczy jeden nieostrożny ruch, a wpadnę w szczelinę między ścianami a drabiną 😀

Na szczęście ściany nie są gładkie, to piasek zbity i utwardzony od milionów lat, więc buty dobrze trzymają się tego typu powierzchni. Są jednak miejsca, gdzie to prawdziwy piasek i można się poślizgnąć, jeśli się nie uważa. Ale posuwamy się tak wolno, że jeśli będziemy ostrożni, wszystko będzie dobrze.

Przewodnik wygłasza małą prelekcję o negatywnych skutkach przemysłowego jedzenia i toksycznych przyjaciół. Chyba rozumiem, że autochtoni bardzo boją się opętań, złych duchów i demonicznych wpływów. Ich domy są zorientowane na wschód, by witać słońce od rana (mimo że jest bardzo gorąco). Gdy leczą się u szamana, nie mówią o tym, nie pokazują amuletów, z obawy przed złym okiem. Zadaję kilka pytań o łapacz snów, a on mówi, że nie wolno pozwalać innym go dotykać; tylko ja mogę to robić, u siebie w domu. Więc jeśli jest się zaproszonym do Nawaja, nie wolno niczego dotykać, tylko patrzeć, bo bardzo uważają, by energia drugiej osoby nie wpływała na ich dom ani energię.

Kanion nazywa się „antelope”, bo dawniej było tam wiele antylop. Ale w pewnym momencie nie mogły już przeprawiać się przez rzekę (woda była zbyt wysoka), więc nie ma ich już po tej stronie, ale nazwa została. Ta część kanionu jest podzielona między 3 agencje, a agencja, z którą dziś zwiedzamy, ma prawo do eksploatacji serca kanionu, czyli najciekawszej części.

Nie widzimy, jak mija czas. Ta wycieczka jest tak wyjątkowa i spokojna, że mamy wrażenie, iż przeżywamy małe duchowe doświadczenie. Rozmawiamy z drugim turystą, który odwiedził już bardziej turystyczne kaniony. Potwierdza, że ten jest trudniejszy i węższy, ale też bardziej spokojny i luksusowy. Mimo że nie mieliśmy promieni słońca sięgających dna kanionu, mieliśmy dużo szczęścia co do pogody: rano deszcz, a na jutro zapowiadany jest duży deszcz.

Zapora na jeziorze Powell

Ruszamy samochodem w stronę zapory na jeziorze Powell. Są płatne punkty widokowe, by zobaczyć zaporę z daleka, ale wybieramy Centrum dla odwiedzających po drugiej stronie mostu, bezpłatne.

Można przejść przez most pieszo, ale widok z Centrum dla odwiedzających jest bardziej interesujący i bezpieczny.

Zapora spiętrza wodę jeziora Powell. Ta woda pochodzi z topniejącego śniegu, więc poziom wody jest teraz dość niski (połowa listopada). To drugi co do wielkości zbiornik wodny w Stanach Zjednoczonych. Każdego dnia zapora musi wypuszczać określoną liczbę metrów sześciennych wody, by zasilać rzekę Kolorado (od której zależy wiele zwierząt). Woda z jeziora Powell jest wykorzystywana głównie przez osoby prywatne, a następnie przez przemysł.

Aby zobaczyć jezioro, poszliśmy na bezpłatny punkt widokowy (Wahweap Overlook). Widzimy sporo łodzi (do wynajęcia), są nawet fajne atrakcje, jeśli cię to interesuje (helikopter, paddle, kajak…).

Mamy dużą część popołudnia na odpoczynek, pracę i blogowanie. Suche powietrze pustyni bardzo nas męczy, stąd zasłużony odpoczynek.

Wieczorem jemy kolację w jedynej koreańskiej restauracji w Page: K-pop Kitchen. Amerykańskie jedzenie zaczyna być nudne i niezbyt zdrowe. Koreańskie kimchi dostarczy nam trochę probiotyków. Jest sycące i dobre, polecam!

Część 2: Praktyczne wskazówki

Wszystkie nasze trasy i punkty zainteresowania są dostępne na tej mapie Google Maps. Wyjaśniłam już, jak korzystać z naszych spersonalizowanych planów tutaj

Budżet

  • Zakwaterowanie (2 noce): Days Inn & Suites by Wyndham Page Lake Powell, 62€/noc, podatki i śniadanie w cenie
  • Mystical Antelope Canyon: 100$/osobę płatne gotówką + napiwki. Rezerwacja przez iMessage (+19286403852, współrzędne Google Maps)
  • Jedzenie:
    • Subway: 13$/osobę
    • K-pop Kitchen: 22,5$/osobę, napiwki w cenie
Możliwość komentowania Page i Antelope Canyon – Road trip po amerykańskim Zachodzie #4 została wyłączona