Moab, Arches i Canyonland National Park – Podróż po zachodzie USA #6
Po nieprzerwanej jeździe z Monument Valley, docieramy wczesnym popołudniem do Moab. Zameldowanie w hotelu możliwe jest dopiero od 15:00, więc musimy gdzieś się kręcić. Jesteśmy trochę zmęczeni i tankujemy (oraz zaopatrujemy się w suszoną wołowinę) w Moab przed zwiedzaniem Arches National Park obok.
Spędzimy 5 nocy w Moab. Zwykle wystarczają 2 noce, ale jesteśmy w środku tygodnia Thanksgiving, kiedy cały kraj ma wakacje i chcemy być w małym, spokojnym miasteczku (5000 mieszkańców), aby naładować baterie, zrobić pranie, trochę popracować. Dzień po Thanksgivingu to Black Friday, potem Cyber Monday, kolejne powody, aby unikać dużych miast, bo JB nie znosi zakupów. Poza tym Moab sąsiaduje z 3 parkami: Canyonlands National Park, Arches National Park i Dead Horse Point State Park, więc nie będzie nam nudno.
Ten artykuł jest częścią naszej serii Road trip po Dzikim Zachodzie. Jeśli nie czytaliście jeszcze poprzednich wpisów z podróży, oto one: #1, #2, #3, #4, #5
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Dzień 7 podróży (popołudnie):

Arches National Park
Zwiedzamy Arches National Park bo jest kilka minut od centrum Moab, podczas gdy Canyonlands jest 1 godzinę drogi. Przy wejściu okazujemy nasz karnet America the Beautiful oraz dokument tożsamości (francuski dowód osobisty). Ranger mówi do nas po francusku i daje nam broszurę po francusku!! Jesteśmy poza sezonem, więc możemy wjechać do parku o dowolnej porze, podczas gdy w szczycie sezonu (od kwietnia do października) park wprowadzi system wejść w wyznaczonych przedziałach czasowych, aby ograniczyć liczbę turystów (https://www.nps.gov/arch/planyourvisit/timed-entry-pilot.htm). Rzeczywiście, parkingi w parku są dość ograniczone i nie ma systemu shuttles. Nawet w listopadzie musimy czekać 5 minut na wjazd do parku, a przy niektórych parkingach musimy okrążać kilka razy, czekając aż zwolni się miejsce.
Co możecie zrobić, to:
- zwiedzić część Arches zaraz po przyjeździe do Moab (balanced rock, windows, double arch, delicate arch overlook)
- następnego dnia wcześnie rano zwiedzić Canyonlands (wschód słońca przy Mesa arch i obejrzeć punkty widokowe)
- a po południu zobaczyć resztę Arches (sand dunes arch, devils garden, landscape arch)
To, co bardzo lubię w amerykańskich parkach, to że od razu wjeżdża się w górę, żeby mieć piękny widok z góry, a potem można zdecydować się na podejście do atrakcji szlakami (krótkimi lub długimi). Jeśli miejsce jest szczególnie piękne, ale trudno dostępne, zawsze jest dostępny punkt widokowy. Dla takich sportowych nieudaczników jak ja to idealne rozwiązanie. Odnoszę wrażenie, że można nawet zostać w samochodzie i zobaczyć większość atrakcji.
Arches National Park ma ponad 2000 łuków!! Na szczęście nie będziemy zwiedzać wszystkich, tylko te najbardziej imponujące. Ten schemat doskonale wyjaśnia, jak powstają.

Historia opowiadana przez geologów jest niezwykła. Park leży na podziemnym pokładzie soli który jest źródłem łuków, iglic, piaskowca i zerodowanych monolitów. Gruby na ponad kilometr w niektórych miejscach, ten pokład soli został złożony 300 milionów lat temu na Płaskowyżu Kolorado, gdy morze zalało ten region, a potem wyparowało. Przez miliony lat pozostałości po powodziach, wiatrach i oceanach, które się przewalały, przykryły pokład soli. Szczątki zostały ściśnięte w skałę grubą na milę. Sól pod ciśnieniem jest niestabilna, a pokład soli poniżej nie był wystarczająco mocny, aby utrzymać ciężar tej gęstej skalnej pokrywy. Sól przemieszczała się, wyginała, upłynniała i przemieszczała się ponownie, wypychając warstwy skał w górę w formie kopuł. Całe sekcje zapadały się w zagłębienia. Głębokie uskoki w ziemi dodatkowo destabilizowały powierzchnię, można zaobserwować przesunięcie o 2500 stóp wynikające z faille de Moabwidoczne z centrum dla odwiedzających. Pionowe uskoki później przyczyniły się do powstania łuków. Podziemne przemieszczanie soli ukształtowało powierzchnię ziemi, a erozja stopniowo usuwała młodsze warstwy skał. Z wyjątkiem kilku odizolowanych pozostałości, dzisiejsze główne formacje składają się głównie z łososiowego piaskowca Entrada, jak większość łuków, oraz płowego piaskowca Navajo. Formacje te wznoszą się jak francuski deser millefeuille na większości obszaru parku. Z biegiem czasu woda wnikała w szczeliny, spękania i fałdy. Zamarzanie wody w szczelinach wywierało nacisk na skałę, powodując jej pękanie na kawałki i fragmenty. Następnie wiatr usuwał drobne cząstki, pozostawiając szereg samodzielnych struktur. Wiatr i woda atakowały te struktury, aż materiał spajający niektóre z nich ustąpił, powodując odpadanie kawałków skały. Wiele z tych uszkodzonych struktur zawaliło się, ale inne, bardziej wytrzymałe i lepiej wyważone, przetrwały. Tak powstały słynne łuki. Łuki poziome tworzą się w wyniku wietrzenia chemicznego, gdy woda gromadzi się w naturalnych zagłębieniach i w końcu je przebija, docierając do niższej warstwy. To prawdopodobnie streszcza historię geologiczną Arches National Park, chociaż dowody są w dużej mierze poszlakowe.
Zaznaczyłem na różowo to, co najbardziej mi się podobało:

Na drodze prowadzącej do Windows można podziwiać kilka punktów zainteresowania:
- Uskok Moab
- Góry La Sal
- Courthouse Towers, masywne formacje skalne
- Three Gossips
- Ogród Edenu, gdzie widać kogoś wspinającego się
- oraz Balanced Rock, który jest symbolem parku
Ta pierwsza część trochę przypomina mi Gorëme, ale mniej imponującą. Tak, wszędzie są falliczne kształty, jak w Love Valley w Turcji.




Następnie skręcamy w prawo i dojeżdżamy do podwójnego parkingu. Obok znajduje się Double Arch a po prawej Windows Arches oraz Turret ArchTo moja ulubiona część parku. Te łuki są piękne, duże i robią ogromne wrażenie. Wiedziałam, że łuki są duże, ale nie wyobrażałam sobie, że aż tak.


Natura pokazuje nam, że można stać się wyjątkowym mimo skromnych początków. Wystarczy cierpliwość.


Narzędzia Windows robią na mnie ogromne wrażenie, podobnie jak Turret Arch po prawej.


Robimy ostatni przystanek przed powrotem do hotelu: Delicate Arch OverlookSą dwa punkty widokowe: mały, 10 metrów od parkingu (Lower Delicate Arch Overlook, patrz pierwsze zdjęcie) i drugi, na który wchodzi się trochę po nieutwardzonej drodze, gdzie widok na Delicate Arch nie jest bardziej zadowalający (patrz drugie zdjęcie, wygląda, jakby łuk był bardzo blisko, ale między punktem widokowym a łukiem jest kanion). Zrobiłam oba, żeby zdać wam krótką relację, ale szczerze mówiąc, punkt widokowy 10 metrów od parkingu jest już bardzo dobry. Aby zbliżyć się do Delicate Arch, trzeba było zrobić trekking 2 godziny w obie strony. Podobno jest bardzo imponujący, ale żeby zmotywować mnie do chodzenia przez 2 godziny, potrzeba czegoś jeszcze bardziej wow.


Nasz przyjaciel N. wysłał nam zdjęcie Delicate Arch, który odwiedził o świcie. Łuk jest bardzo wysoki i jest przedstawiony na tablicach rejestracyjnych Utah.

Mam ból głowy! Może to z powodu odwodnienia, chociaż piję dużo. Przez 5,5 dnia, kiedy będziemy w Moab, zauważę, że powietrze jest jeszcze bardziej suche niż zwykle. Moja skóra zamienia się w skórę krokodyla i mimo ton kremu nawilżającego, który nakładam, nigdy nie jest go dość. Powietrze jest tak suche, że kilka razy dziennie łapiemy prądy. Ale zaletą jest to, że suche zimno (przy dużym słońcu) jest bardzo przyjemneZastanawialiśmy się nawet, czy termometr w samochodzie, który wskazywał 5°C, nie jest zepsuty, bo mieliśmy wrażenie, że jest jesień. Wreszcie rozumiemy, dlaczego nasi kanadyjscy przyjaciele przeżywają, gdy jest -30°C.
Meldujemy się w hotelu. Zwykle mieszkamy w motelach, bez wspólnych przestrzeni. Ale tutaj celowo wybraliśmy prawdziwy hotel, z siłownią, pralnią (2,5$ za pranie, 2,5$ za suszenie), przestronnym i dobrze wyposażonym pokojem. Skaczemy z radości, odkrywając szybkie łącze internetowe (od przyjazdu mamy tylko słabe połączenia) i bardzo wygodne krzesło w pokoju. Wreszcie będziemy mogli pracować w dobrych warunkach.
Recepcjonistka daje nam kupon z 10% zniżki do wykorzystania w The Broken Oar, naprzeciwko hotelu. Burger jest tak wyjątkowy, że JB marzy o nim przez kilka dni i nie chce opuścić Moab, dopóki nie zje drugiego. Mój stek z grilla również był bezbłędny.

Dzień 8: Park Narodowy Canyonlands
Najbardziej zmotywowani pójdą do Canyonlands o świcie, aby zobaczyć wschód słońca na Mesa Arch. Ale ten park jest godzinę od Moab, co oznacza, że trzeba wyjechać o 5:30, walczyć z innymi fotografami o przyzwoite miejsce o 6:30 i zobaczyć wschód słońca około 7:00. Nie jestem tu po to, żeby cierpieć, OK! Jedziemy tam spokojnie po zasłużonym śnie do późna. Park jest prawie pusty. Wstęp jest wliczony w karnet America the Beautiful.
Jedziemy na koniec drogi (Grand View Point Overlook) i zwiedzamy brakujące (i najpiękniejsze) punkty w drodze powrotnej. Ten park ma trzy części, ale my odwiedzimy tylko północną część (Island in the Sky), najbardziej znaną i łatwo dostępną.
Z Grand View Pointwidzimy ogromny płaskowyż ciągnący się po horyzont, poprzecinany bardzo głębokimi żlebami, które przypominają ślady dinozaura. Na dole są drogi dostępne chyba dla jeepów, wyglądają na tak małe w porównaniu ze żlebami, że musi to robić ogromne wrażenie na odważnych trekkerach, którzy zejdą na dół.

Park ma kilka punktów widokowych, z których można podziwiać ten ogromny płaskowyż w trzech kierunkach: ten, który właśnie widzicie, inny z widokiem na rzekę i ostatni z widokiem na ośnieżone góry. To tyle. To Grand Canyon w mniej zróżnicowanej wersji, dlatego myślę, że można go zwiedzić w jedno przedpołudnie (bez trekkingu). Zdjęcia nie oddają sprawiedliwości, bo kolory są bardziej subtelne. Przypomina nam to Błękitne Góry w Australii, które będą miały trudności z konkurowaniem z amerykańskimi krajobrazami.

Na Green River Overlookdziecko wykrzykuje na widok takiego piękna: „to jak w filmach”, „to jak malarstwo”.

Najlepsze zostawiam na koniec: krótka, niezbyt trudna spacerówka prowadzi nas do Mesa ArchWszyscy tu są. To jest zbyt piękneUważajcie jednak, gdzie stawiacie stopy. Jeden krok dalej i jesteście 600 metrów niżej. Łuk jest bardzo, bardzo duży i muszę użyć szerokiego planu, aby zmieścić go na jednym zdjęciu. Rozumiem, że ludzie przepychają się, aby zobaczyć tu wschód słońca, ale jest ładny przez cały dzień, dla takich śpiochów jak ja. Trochę zwiększyłam kontrast, aby pokazać, co naprawdę widać na miejscu. Aparaty fotograficzne nie oddają sprawiedliwości tym miejscom.



Pytam JB, czy chce odwiedzić Dead Horse Point State Park, co wiąże się z krótkim spacerem, aby zobaczyć zakole rzeki. To park stanowy, więc kosztuje 30$ za pojazd. JB mówi mi, że nie, ten park jest mniejszy niż ten, płatny, i nigdy nie widział Thelma & Louise, więc go to nie kręci. Ten park jest dość podobny do Wielkiego Kanionu, więc filmy kręcono raczej tam. Słynna scena końcowa z filmu Thelma & Louise została nakręcona w tym parku i dobrze go rozpoznać. To historia road tripu, który kończy się źle. Finał bardzo mnie wstrząsnął i zasmucił, ale to właśnie uczyniło go niezapomnianym. Nie mogłabym obejrzeć go ponownie, sprawiłoby mi to zbyt wiele bólu.

Wracamy do hotelu i pracujemy. Wieczorem postanawiam zjeść kolację w jednej z 3 azjatyckich restauracji (raczej tajskiej), najlepiej ocenianej w Moab, ale jestem zszokowana widząc ludzi czekających w kolejce przez 1h na azjatyckie jedzenie. Co się stało? Czy tak jest zawsze? Czy to przez Święto Dziękczynienia? To długie oczekiwanie ma miejsce każdego wieczoru, niezależnie czy przychodzimy o 19:00 czy 18:00. Decyduję się pójść do najmniej ocenianej restauracji (z powodu obsługi) Bangkok House Too i ostatecznie nie tylko nie czekaliśmy, ale jedzenie i obsługa były znakomite. Jak widać, w Stanach Zjednoczonych opinie nie zawsze są miarodajne: ludzie mają zbyt wygórowane oczekiwania i nie wahają się dać 1 gwiazdkę za nic.

W Stanach Zjednoczonych staram się chodzić raczej do azjatyckich lub meksykańskich restauracji, bo jedzenie jest bardziej zbilansowane. A ponieważ nie jadamy w południe, aby mieć więcej czasu na zwiedzanie, wieczorem musimy się dobrze najeść.
Dzień 9: całkowity odpoczynek dzisiaj. JB zabrał mnie do jedynej księgarni w mieście. Jest bardzo „dzika”, „przyrodnicza”, „trekkingowa”… jedyna książka, jaką znalazłam, to Ukryte życie drzew. To książka napisana przez niemieckiego leśnika, którą chciałam przeczytać od dawna. Jestem zaskoczona odkryciem wersji twardookładkowej bardzo dobrze zrobionej, na ekologicznym/recyklingowym papierze, i z layoutem, który bardzo mi się podoba. Miesiąc temu przeczytałam adaptację komiksową i chciałam pogłębić pewne kwestie, więc dobrze mieć wersję tekstową.

Korzystam z tego, że mamy samochód, aby czytać papierowe książki (które sprzedam po przeczytaniu). Sprawia mi to ogromną przyjemność, znowu dotykać prawdziwego papieru. Z powodu mojej nowej wiedzy o typografii, layoutu i introligatorstwemnie mogę już czytać byle jakiej książki w papierze. Podobnie, nie mogę kupić produktu skórzanego bez dokładnego obejrzenia szwów. Rzemiosło luksusowe uleczyło mnie z konsumpcjonizmu.
Bardzo mi się podoba, że mogę sprawdzić jakość książki przed zakupem i mieć dostęp do wydań deluxe w Stanach Zjednoczonych za znacznie mniej niż we Francji. Przeczytałam The Postman, wydanie Easton Press (złocone brzegi, papier archiwalny itd.), kupione w Las Vegas, w jeden dzień. To miło, bo po raz pierwszy nie znałam historii przed przeczytaniem. Historia jest wiarygodna i wciągająca, gorąco polecam.
Dzień 10: Święto Dziękczynienia i Park Narodowy Arches
Dzisiaj jest Święto Dziękczynienia. Chcieliśmy zarezerwować bufet w południe nad rzeką, ale mimo próby rezerwacji 3 dni wcześniej, było o wiele za późno. Zajęte!
Zwiedzamy Arches National Park po raz drugi, skupiając się na miejscach, których nie mieliśmy siły zwiedzić ostatnim razem. Jest 10 stopni, ale ponieważ słońca nie ma, czuję zimno aż do kości. Lodowaty wiatr wcale nie pomaga.
Zaczynamy od Devil Garden. Formacje skalne są tutaj na drugim etapie, który widać na schemacie. Za kilka tysięcy (milionów?) lat prawdopodobnie będziemy mieć mnóstwo łuków jeden po drugim i będzie jeszcze piękniej.


W pewnym momencie przeciskamy się między dwiema skalnymi ścianami, aby dojść do Landscape Arch. Można wędrować znacznie dalej i zobaczyć inne łuki, ale jestem mało ambitna, moim celem jest tylko Landscape Arch.
Ma jednak 91 metrów długości ! W 1991 roku ogromny kawałek po prawej stronie odpadł, czyniąc łuk bardziej kruchym. Widać to dobrze: po lewej jest trochę czarno, a po prawej, tam gdzie kawałek spadł, skała jest czysta i gładka. Pewien turysta uchwycił dokładny moment, w którym kamień spadł, i jego nazwisko jest uwiecznione na tablicy informacyjnej w parku. Dobra robota!




Sand Dunes Arch to miejsce bardzo dostępne i fotogeniczne. Nagle pojawia się dużo dzieci, a ich krzyki odbijają się echem w tym półzamkniętym miejscu, czyniąc wizytę mniej przyjemną.

JB i ja zauważamy, że nie widzieliśmy wielu kolorowych turystów (POC). Dużo białych i Azjatów. Gdzie się podziali? Trzeba wiedzieć, że co ósma osoba w Stanach Zjednoczonych jest Afroamerykaninem. Krótka kwerenda na Wikipedii pokaże, że Czarni stanowią tylko 0,5% populacji w Utah. Azjaci, których mijamy, wydają się pochodzić z Kalifornii (widać nazwę stanu na tablicach rejestracyjnych). Nasze auto wynajęte ma tablice z Utah, więc udajemy tubylców, dopóki nie otworzymy ust 😀
JB jest bardzo podekscytowany, że zje dziś wieczorem swojego burgera. Po 30 minutach oczekiwania (to wieczór Święta Dziękczynienia, jest więcej ludzi niż zwykle), w końcu dostajemy stolik i biedny JB odkrywa specjalne menu na Święto Dziękczynienia, a burgerów tam nie ma. Próbuję słynnego indyk na Święto Dziękczynienia. Na szczęście dla mnie nie podali okropnego sosu żurawinowego w tradycyjny sposób. Nawet mi smakował. Podają mi penan pie (podobno na Święto Dziękczynienia zajadają się pumpkin pie, tutaj też lubią penan pie). W tej restauracji szparagi są na każdym talerzu, co mi nie przeszkadza.

Dzień 11: Odpoczynek. Dziś jest Black Friday i muszę pracować dla mojego klienta. Miasto nie wygląda na ogarnięte szałem zakupów. Raczej korzystam z ofert Black Friday online (Amazon Lockery są super praktyczne do odbierania paczek, gdy nie ma się stałego adresu). Robimy zakupy i tankujemy do pełna, żeby wyruszyć wcześnie rano (droga będzie długa, a miasta jeszcze mniejsze niż to). Czytam książki w pośpiechu, żeby sprzedać je za kilka dni w Las Vegas. JB rezerwuje nasze hotele i spektakle na nadchodzące tygodnie. Niektóre hotele oferują oferty Black Friday.
Znów jemy lunch w tajskiej restauracji Bangkok House Too, menu lunchowe jest korzystniejsze niż obiadowe. JB zajada się green curry, a ja korzystam, póki mogę, z Thai Iced Tea (jestem uzależniona, piłam to codziennie, gdy byliśmy na Koh Phangan). Cieszymy się, że zwiedziliśmy ostatnie dni, bo dziś leje jak z cebra i jest bardzo zimno. JB w końcu dostaje swojego wymarzonego burgera wieczorem w The Broken Oar. Tak kończymy nasz pobyt w Moab w pięknym stylu.

Dalsza część naszej przygody, znajdziecie tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
Wszystkie nasze trasy i punkty zainteresowania są dostępne na tej mapie Google Maps. Wyjaśniłam już, jak korzystać z naszych spersonalizowanych planów tutaj
Budżet
- Nocleg: Comfort Suites Moab near Arches National Park (link do Bookingu) 120€/noc, śniadanie w cenie
- Pralka w hotelu: 2,5$ za pranie, 2,5$ za suszenie
- Jedzenie:
- Kolacja z okazji Święta Dziękczynienia w The Broken Oar: 48$/osoba, napiwek w cenie
- Zwykła kolacja w The Broken Oar: 25$/osoba, napiwek w cenie
- Lunch w Bangkok House Too: 20$/osoba, napiwek w cenie
- Kolacja w Bangkok House Too: 35$/osoba, napiwek w cenie
- Paliwo: 55$ w City Market za pełny bak