Nasz pobyt w Haute-Normandie (Francja) : wizyta w Rouen, Etretat i Veules-les-Roses – część 2/2
Dziś zabieram Was na małą wycieczkę po Górnej Normandii. Nie będzie wizyty na plażach desantowych, bunkrach itp., ponieważ zwiedzaliśmy to wszystko w inny weekend kilka lat temu. JB chciałby tam wrócić, ale to wciąż 2 godziny jazdy od naszej miejscowości.
Część 1: Podróż
Rouen
Rouen jest tylko godzinę jazdy od naszego domu. To jest 2 raz, kiedy odwiedziłem Rouen. Pierwszy raz cieszyliśmy się Armadą, w 2013 roku (czas leci!), więc nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie jej centrum. To tylko odroczenie.
Pierwszy przystanek to kocia restauracja: Cosy Lunch. Kocie kawiarnie/restauracje są wszędzie w Rouen. Mimo chwilowej obecności Rosalie obok nas ostatnio, dla mnie kotów nigdy za wiele 🙂 Specyfika tej restauracji polega na tym, że koty, które tam przebywają, należą do stowarzyszenia. Wszystkie są do adopcji, a zostały wybrane przez restaurację ze względu na ich towarzyskość – czekają na adoptujących. Co nas zaskoczyło, to fakt, że koty nie są zainteresowane zawartością naszych talerzy, a ona nie pachnie NICZYM. Nie jesteśmy też zachęcani do kupowania jogurtów/miksów do ich karmienia (inaczej niż w Azji), to jak normalna restauracja, z kotami śpiącymi dookoła.

Podsłuchałem rozmowę między właścicielem a klientem. Powiedziała, że ludzie myślą, że to sklep zoologiczny. Niektórzy przychodzą z koszykiem, myśląc, że mogą zabrać takiego a takiego kota do domu. Ale, jak zapewne wiecie, trzeba się skontaktować ze stowarzyszeniem i gdy wasz profil odpowiada profilowi kota (np. kot, który nie lubi innych kotów, nie może trafić do rodziny z kotami), można go adoptować, umawiając się na przyjazd po niego 😀
Katedra w Rouen
Rouen jest również znane z pięknej katedry, piękniejszej na zewnątrz niż w środku, muszę przyznać.

W tej chwili trwają tam prace, ale nie wpływają one negatywnie na piękno katedry.

Wnętrze jest mniejsze niż sugeruje wygląd zewnętrzny. Jest całkiem możliwe, aby wejść na szczyt i zwiedzić dzwony, ale my woleliśmy tego nie robić. Katedra ta została poważnie uszkodzona podczas II wojny światowej, a jej odbudowa i ponowne otwarcie zajęło ponad 30 lat.

Wielki zegar
Jest to zegar astronomiczny, który przypomina ten w Pradze. Można również zapłacić 7€, aby wejść na górę i zobaczyć mechanizm stojący za tym zegarem.

Sklepy w okolicy są naprawdę piękne. Dobrze, że dziś są zamknięte, bo inaczej byłoby to dla mnie zbyt kuszące.


Chodzimy po małych uliczkach historycznego centrum i wpadamy przed ten piękny kościół: Saint-Maclou. Okoliczne domy są również piękne.





Poszliśmy również do jedynego miejsca, które sprzedaje bubble tea w Rouen: Bublicious. Był tam szalony tłum! Wystrój jest bardzo ładny, ale niestety herbaty bąbelkowe były nie do wypicia.
Etretat
Etretat znajduje się 1 godzinę od naszego domu i 2 godziny od Rouen. To jest dopiero 2 raz, kiedy tu jestem. Pierwszy raz miało to miejsce w 2012 roku. Spędziliśmy tam tylko 5 minut, z powodu deszczu i wiatru. Więc aby wyrównać, tym razem zostaniemy 1h30!
Parkingi przy plaży są zawsze zatłoczone, nawet w tygodniu, ale w pobliżu restauracji Huitrière znajduje się duży płatny parking.
Plaża jest piękna, ale są na niej tylko kamyczki (musi boleć kręgosłup, jak się na niej leży godzinami, prawda?). Woda jest dziś wyjątkowo spokojna. Błękit oceanu i błękit nieba mieszają się – czujemy się naprawdę, naprawdę dobrze.

Na szczycie klifów znajduje się mały kościółek (zamknięty), na wejście na szczyt przeznaczyliśmy 10 minut. Ten mini spacer pozwala nam przetestować nasze ubrania kupione specjalnie na Islandię. Mimo wysiłku fizycznego, nasze ubrania dobrze odprowadzają ciepło. Top!

Niestety na zdjęciu nie widać zbyt dobrze turkusowego koloru wody, ale w rzeczywistości zapiera dech w piersiach!

Widzimy w oddali, małe miasteczko Etretat, jego normandzkie domy zbyt ładne, a klif <3 krajobraz jak z pocztówki!

Dziś w mieście jest bardzo spokojnie, bo mamy tydzień i sezon dopiero się zaczyna. I tym lepiej, bo główna ulica wydaje się być bardzo komercyjna, z wieloma restauracjami dla turystów i sklepami z pamiątkami.


Dieppe
Miasto nie jest niczym szczególnym, ale to najbliższe „duże” miasto do naszego Airbnb, to tam znajdziemy naszego dentystę, to tam możemy zrobić zakupy w Decathlonie na naszą islandzką wycieczkę itd.
Nasze pierwsze dni w Haute-Normandie zostały naznaczone przez burzę przetaczającą się przez Francję, z gwałtownymi wiatrami dochodzącymi do 45 km/h w naszej części lasu, co spowodowało kilkudniową przerwę w dostawie Internetu.
Musieliśmy pojechać w trybie ekspresowym do przestrzeni coworkingowej najbliższej naszego domu: w Dieppe. Ta przestrzeń coworkingowa – EcoSpace – która jest w połowie wykończona, mimo to pomogła nam, goszcząc nas przez te kilka dni. Ponieważ jest on na razie mało dostępny dla zwiedzających, mieliśmy nawet prawo do prywatnego biura zamiast Open Space. Wielki luksus! Dowód na to, że można być cyfrowym nomadą i jednocześnie cieszyć się dobrym życiem we Francji.
Veules les Roses

Veules-les-Roses to super miła nadmorska miejscowość, 10 minut jazdy od nas. To jest poniekąd powód, dla którego tu jesteśmy, ponieważ odwiedziliśmy to miasto 7 lat temu i mieliśmy wspaniałe wspomnienia.
Niekoniecznie z miasta, ale z jego restauracji Les Galets, przed którą widnieje logo Michelin. Zdecydowaliśmy się na otwarte menu za 80€ i wszystko nam smakowało! Wróciliśmy kilka dni później, w tygodniu mają menu za 30€ na lunch.

Miasto jest również bardzo piękne, a Veules-les-Roses jest znane z małych, ale smacznych ostryg, które można spróbować w lokalnych restauracjach. Znajduje się tu również najmniejsza rzeka we Francji, która następnie wpływa na plażę.


Rosalie

Moglibyśmy pojeździć jeszcze więcej, odkryć więcej okolicy, ale JB ma dwa weekendowe wyjazdy na 4, a my mamy też naszego kota Rosalie, który zabawia nas i mruczy do ucha, więc ostatecznie nie zwiedziliśmy zbyt wiele.

Obecność Rosalie przypomina mi o prostych radościach płynących z posiadania zwierzaka. Codziennie czeka na mnie, aż się obudzę, mądrze, na łóżku. Przy najmniejszych oznakach przebudzenia prowadzi mnie do kuchni, gdzie daję jej jeść, i do drzwi, które otwieram, by wypuścić ją do ogrodu. Każdego ranka budzę się w dobrym nastroju i zaczynam dzień od czegoś pozytywnego. Powinienem kontynuować ten dobry zwyczaj, nawet bez Rosalie – bo ona musi wrócić do Paryża do mojej siostry

To już koniec naszego pobytu w Haute-Normandie. Wrócimy do Francji w przyszłym roku na nowe wakacje z Rosalie. Bądźcie na bieżąco!

Część 2: Praktyczne wskazówki
Na nasz pobyt w Haute-Normandie, mamy :
- wynajęłam dom na Airbnb (więcej informacji tutaj)
- wynajął samochód od E.Leclerc na miesiąc (więcej informacji tutaj)
- połączenie nie jest najlepsze w okolicy, ale dzięki sieci Orange udało nam się połączyć i pracować poprawnie.
