Carnets de voyage,  Europe,  France,  Paris,  TDM

Przetestowałam Tea Time w George V Paris (Four Seasons)

Kilka paryskich pałaców oferuje tea time. Testowaliśmy już ten w Ritz Paris w bardzo ładnym wystroju, więc czas przetestować ten w George V Paris. Znam ten pałac z nazwy i wiem na przykład, że mają butik Hermès (to jedyny hotel w całym Paryżu, który go ma), bardzo dobrze wyszkolone kosmetyczki (zabieg na twarz lub masaż w George V jest na mojej liście marzeń). Kiedy JB zaproponował, żebyśmy tam poszli, nie wahałam się ani sekundy.

Zostałam tak bardzo rozpieszczona przez wiele luksusowych hoteli w Azji i w Dubaju w ostatnich latach, że lobby George V trochę mnie ostudziło: mniejsze, niż myślałam, i trochę chaotyczne, bo przygotowują dekoracje na środku lobby, w środku dnia. Na szczęście taras, nawet w deszczu, pozostaje przepiękny.

Ci, którzy wybierają tea time, nie mają dostępu do przeszklonego dachu, ponieważ strefa tea time jest w środku, w rodzaju bardzo przestronnej herbaciarni, ale jeśli wybierzecie restaurację, wybierzcie ten stolik 😀

Piękna melodia płynie z fortepianu w rogu salonu, gdzie gra na żywo artystka.

Menu jest bardzo proste: są dwa warianty tea time i wybieramy tea time „kompletny” za 75 €, bo nie piję alkoholu.

Przedsłodki są słone, oczywiście. Cukierek z foie gras jest pyszny!

Mogłam wybrać herbatę, ale wybór jest zbyt krótki, w przeciwieństwie do Ritza. Wolałam wybrać, tak jak JB, gorącą czekoladę i nie żałowałam. To była czekolada bardzo intensywna, ale nie tak jak ta, którą mieliśmy w Hiszpanii. Obok podano mleko, żeby rozcieńczyć tę czekoladę, a małe dodatki obok były fajne do dodania.

Potem przyszły desery. Przepraszam, nie pamiętam nazw deserów, wiem, że był co najmniej Paris-Brest i tarta z figami, ale to prosty deser do dzielenia smakował mi najbardziej.

Kelner był bardzo miły. Wobec takiego wyboru wyjaśnił nam, że możemy zabrać ten czy inny deser do domu, więc jeśli nie czujemy się na siłach, żeby wszystko zjeść, lepiej zjeść te, które wymagają przechowywania w chłodzie, a resztę zostawić na później w domu.

Strefa tea time była współdzielona z gośćmi hotelowymi, którzy przyszli na małą przekąskę, więc atmosfera była na luzie i bez formalności, bardzo mi się to podoba! Żałuję jednak, że stoliki są trochę za blisko i trudno było zignorować wesołą (i trochę głośną) rozmowę amerykańskich gości tuż obok.

Ogólnie rzecz biorąc, uznałam to doświadczenie za interesujące, ale nie tak niezapomniane. Gusta i kolory…

Prawdopodobnie lubię inny styl deserów niż te tutaj. Każdy deser miał część bardzo dobrze wykonaną, ale łyżkę później pojawiał się smak zbyt nieoczekiwany i harmonia była całkowicie zerwana. Może to była ta wysoka gastronomia, nie wiem… ale to nie była moja filiżanka herbaty. Trzeba spróbować, zanim się wyrobi opinię, więc zapraszam do testowania, jeśli macie ochotę 😀

Możliwość komentowania Przetestowałam Tea Time w George V Paris (Four Seasons) została wyłączona