Gdzie zobaczyć i pływać z delfinami na Bali (Indonezja): Lovina Beach
Kiedy dowiedziałam się, że można nie tylko zobaczyć delfiny, ale też z nimi pływać, nie mogłam ukryć entuzjazmu. Szybko spakowaliśmy walizki i wynajęliśmy samochód z kierowcą, który zawiózł nas do Bukit, niedaleko Loviny, na północy Bali. Po drodze zatrzymaliśmy się, aby zwiedzić (zob. nasz dziennik podróży tutaj). Posiadanie prywatnego kierowcy jest komfortowe, ponieważ pilnuje naszych walizek podczas zwiedzania i możemy zaplanować tyle przystanków, ile chcemy.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Ponieważ pracujemy, decydujemy się zatrzymać w małym hotelu, w małej wiosce zwanej Bukit, 30 minut od Loviny. Ale jeśli przyjeżdżasz na Bali na wakacje, wybierz hotel w samej Lovinie bo trzeba będzie wstać dość wcześnie, aby zobaczyć delfiny.
Aby popłynąć zobaczyć delfiny, ponieważ mieszkamy daleko, musimy nie tylko wstać wcześnie, ale dodatkowo właściciel łodzi musiał zamówić nam taksówkę na trasę w obie strony do Loviny. Ale zobaczysz, że warto.
Mamy spotkanie przed świtem. Podczas gdy właściciel przygotowuje łódź, z rozbawieniem obserwujemy jego kocięta. Łódź jest wynajęta prywatnie, bo różnica w cenie nie jest duża (między łodzią prywatną a wspólną) i w niewysłowionej euforii płyniemy po wodzie gładkiej jak jezioro, szukając delfinów. Nasz przewodnik tłumaczy, że gdy wypływa się o świcie, jest się pierwszym i trzeba szukać delfinów, są blisko i są trzy miejsca, gdzie mogą być. Natomiast wyruszając około 10:00, łodzie już zlokalizowały delfiny, ale będą one znacznie dalej.
Po 15 minutach ani jednego delfina na horyzoncie. Niecierpliwię się i zastanawiam, czy wrócimy z pustymi rękami jak w Portugalii. Nagle widzimy rodzaj cienia, jak dziwną falę na gładkiej powierzchni wody: pojawiają się ryby latające, a wraz z nimi delfiny. Tych latających ryb jest tak wiele, że niektóre lądują w naszej łodzi. Przypomina nam to latające ryby, które zaatakowały nas w Amazonii 😀
Widać pierwsze płetwy. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa. Światło wschodzącego słońca dodaje magii temu doświadczeniu. Nasz przewodnik ma rację, niewielu ludzi potrafi wstać: jesteśmy tylko 4 łodzie otaczające około dziesięciu delfinów. Są większe, niż myślałam.
Ponieważ obraz jest wart tysiąca słów, oto najlepsze zdjęcia z tego pięknego dnia.



Po około 1,5 godzinie widzimy przypływ kolejnej grupy łodzi i przestraszeni wracamy ASAP. Przewodnik wysadza nas przy małej rafie koralowej, aby JB mógł snorklować. Widoczność niestety nie jest najlepsza, a ryby są mniej zróżnicowane niż te, które zwykliśmy widzieć na Koh Phangan, więc wracamy dość szybko. Podają nam proste, ale pyszne śniadanie i wracamy taksówką do domu.
Oto typ łodzi, którymi pływamy:

Tak bardzo spodobało mi się to doświadczenie, że w następnym tygodniu wróciliśmy, ale tym razem wypływając o 8:00.
Tym razem na miejscu jest już około dwadzieścia łodzi, to wyraźnie masowa turystyka. Trzymamy się nieco z boku, zestresowani całym tym zamieszaniem wokół delfinów. Na szczęście te łodzie są tu już od jakiegoś czasu i gotowe do powrotu. Po 15 minutach zostaje tylko pięć łodzi. Tym razem delfinów jest znacznie więcej. Przewodnik proponuje JB wejście do wody. Może trzymać się czegoś w rodzaju drewnianego kija przymocowanego do łodzi. Ponieważ delfiny poruszają się szybko, łódź nie może stać w miejscu, inaczej nic byśmy nie zobaczyli. Ponieważ dziś jest sporo delfinów, szanse, że JB zobaczy delfina, będąc w wodzie i trzymając się łodzi, są większe. Niestety, woda jest dziś nadal mętna i mimo świecącego słońca jest tak głęboko, że JB od czasu do czasu dostrzega jakieś kształty, podczas gdy z łodzi widzę mnóstwo delfinów płynących wprost na niego.
Nie muszę mówić, że nie należy używać kremu z filtrem, ponieważ skóra delfinów jest bardzo wrażliwa. Dlatego JB ma koszulkę z filtrem UV, którą nosi od czasu poważnego poparzenia słonecznego w Tajlandii 😀
Nagle dzieje się cud: około czterdzieści delfinów płynie jeden za drugim i odpływa na otwarte wody. Muszę pochwalić naszego przewodnika, bo ma dobrą intuicję, przyspieszył w odpowiednim momencie i znaleźliśmy się przed wszystkimi innymi łodziami, równolegle do delfinów: mamy miejsca w pierwszym rzędzie.
Na początku delfiny tylko wynurzają się, aby zaczerpnąć powietrza (czterdzieści delfinów to już widowisko), potem zaczynają wyskakiwać, WSZYSTKIE! Trudno mi powstrzymać entuzjazm i łzy wobec takiego spektaklu. Nigdy czegoś takiego nie widziałam! To dokładnie to, co miałam nadzieję zobaczyć w RPA, widząc podobne zdjęcie na NatGeo, ale ostatecznie nie zobaczyliśmy tam żadnych delfinów. Tak to jest, gdy za dużo planujemy, Natura nie daje nam tego, czego chcemy, ale kiedy przychodzimy z myślą, aby wziąć wszystko, co ma do zaoferowania, daje nam znacznie więcej.
Delfiny wyskakują zgodnie, a potem nic. Znikają. Stoimy z otwartymi ustami, wciąż nie wierząc w to widowisko. Podobno to nie takie częste, bo nawet przewodnik nagrał film i udostępnił nam wideo poniżej:
Jesteśmy już bardzo daleko od brzegu i po takim spektaklu, czego więcej można oczekiwać? Wszyscy są zachwyceni i wracają. Zamieszczam wideo z najlepszymi momentami tego dnia: jednego z najlepszych w moim życiu. Nie przegap tej okazji, gdy będziesz na Bali.
Część 2: Praktyczne wskazówki
Oto agencja, z którą wyruszyliśmy: https://dolphinlovinatour.com/price-list/ nie ma pośrednika, nasz przewodnik jest też właścicielem łodzi, stąd bardzo korzystne ceny. Można się z nim skontaktować, wysyłając Whatsapp na numer: +6281246782401
Bardzo go cenię, bo się nie spieszy i można go poprosić, żeby podążał za taką czy inną grupą delfinów, robił zdjęcia/filmy itp. Naprawdę uroczy. Poza tym ma dobrą intuicję, zawsze wie, kiedy znaleźć najlepszy moment na wypłynięcie. Jest bardzo szanujący delfiny, widziałem inne łodzie wjeżdżające w środek grupy delfinów, on nigdy tego nie robi. Nie wahaj się dać mu duży napiwek, bo gdy delfiny odpływają za daleko, płaci więcej za paliwo, niż planował.
Zapłaciliśmy 600 000 IDR (łódź + snorkeling + pływanie z delfinami) + taksówka w obie strony, ale sprawdźcie, bo inflacja jest teraz wysoka.
Są zalety wypływania (1) o świcie: jest mniej łodzi, ale (2) też wypływania po wszystkich, bardzo późno: już wiadomo, gdzie są delfiny.
