Asie,  Carnets de voyage,  TDM

4 dni w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie): Splendor, luksus i zakupy

Wcześniej mieliśmy wiele uprzedzeń co do Dubaju i nigdy nie byliśmy zainteresowani jego odwiedzeniem. Dopiero po niezapomnianym doświadczeniu ramadanu w Dosze (Katar) kilka lat temu, niedaleko stąd, pomyśleliśmy, że „wieżowce wyrastające na środku pustyni mogą być zabawne”. Nie była to jednak wcale destynacja na szczycie naszej lista marzeń ale nadarzyła się okazja:

  • Nasz lot Tajlandia – Turcja ma przystanek w Dubaju
  • Czy zostaniemy 2 godziny, czy 2 tygodnie, ceny w ogóle się nie zmieniają
  • Wystawa światowa (Expo 2020) odbywa się obecnie w Dubaju i potrwa do marca 2022 roku, to okazja, aby wziąć w niej udział.

Dlatego zostaliśmy 15 dni w listopadzie 2021. Ponieważ pracowaliśmy w tym samym czasie, poświęciliśmy tylko 4 dni na zwiedzanie Dubaju i 2,5 dnia na Wystawę Światową. Pogrupuję dla Was nasze wizyty, żebyście mogli się zainspirować naszym planem.

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Krótkie wprowadzenie

Historia Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaczyna się od handlu naturalnymi perłami, działalności bardzo niebezpiecznej, ale dochodowej. Niestety, kiedy Chińczycy i Japończycy zaczęli opracowywać technikę hodowli pereł, popyt i ceny zaczęły spadać. Jednak z odkryciem ropy naftowej plemiona dostrzegły prawdziwą zmianę gospodarczą. Szejk Abu Zabi miał błyskotliwy pomysł, aby zjednoczyć plemiona i założyć Zjednoczone Emiraty Arabskie. Do dziś 7 emiratów jest rządzonych przez własnych szejków. Abu Zabi, z większym terytorium i większymi środkami ekonomicznymi, jest stolicą.

Tak więc zachowania tych „nowobogackich” niekoniecznie są zrozumiałe dla wszystkich. Wyobraźcie sobie: w ciągu jednego pokolenia przejść od plemienia na pustyni do klubu miliarderów, to może zdestabilizować każdego. Jednak doskonale wiedzą, że czarne złoto nie będzie trwać wiecznie, stąd ta chęć postawienia na Dubaj, aby przyciągnąć turystów z całego świata.

W Dubaju próbują pobić tyle rekordów świata że nawet Guinness musiał otworzyć tam swoje biuro.

Wszystkie miejsca i program dzień po dniu zostały umieszczone na spersonalizowanej mapie Dubai & Abu Dhabi, możecie ją zobaczyć tutaj.

Dzień 1: Przylot do Dubaju

Dubaj jest hubem lotniczym, ale często służy jako przystanek dla bardzo długich lotów międzynarodowych (łączących Europę z Oceanią lub Europę z Azją). Nawet jeśli samoloty są mocniejsze i mogą przewozić paliwo, a loty bezpośrednie są coraz liczniejsze, Dubaj, Abu Zabi i Doha wciąż są dość egzotycznymi, ale wcale nie uciążliwymi przystankami dla podróżnych.

Jednak „przystanek” oznacza „przylot o niemożliwych godzinach”. Często o 2, 3 nad ranem lub bardzo późno wieczorem (22, 23). Bez zaskoczenia nasz samolot Phuket – Dubaj przyleciał około 3 nad ranem. Ale niespodzianka: Dubaj świeci tysiącem świateł. Z okna samolotu (lewa strona) jestem zaskoczona, że widzę tyle światła o tak późnej porze. I dostrzegam również Burdż Chalifa. Niestety, The Palm nie było tak oświetlone (albo byliśmy za daleko). W każdym razie, po tym nie muszę już płacić za lot helikopterem 😀

Na miejscu nikt nas o nic nie zapytał: ani o zaświadczenie o szczepieniu, ani o test PCR, mimo że przygotowaliśmy wszystkie dokumenty. Przechodzimy przez kontrolę imigracyjną w 5 minut. Niespodzianka w paszporcie: karta SIM z 1GB do wykorzystania w 24 godziny.

Jest za wcześnie na metro, więc płacimy za Ubera (ok. 25€) do naszego hotelu (Leva Hotel and Suites, Mazaya Centre, 114€/noc, link do Bookingu), gdzie drzemiemy na kanapie w lobby, zanim dostaniemy pokój o 7 rano.

Poranek Dzień 1: Dubai Mall

Nasz hotel znajduje się 10 minut pieszo od Dubai Mall (przechodzimy przez klimatyzowane kładki od stacji metra, aby się tam dostać), więc to wybieramy jako pierwsze do zwiedzania. Dziwnie jest zaczynać zwiedzanie kraju od centrum handlowego, ale jest tam tyle atrakcji, że to osobna wizyta. Według dewelopera jest to największe centrum handlowe na świecie z ponad 1200 sklepami.

Zazwyczaj międzynarodowe marki, które nie są dobrze obecne na arenie międzynarodowej, mają 3 sklepy: jeden w Londynie, jeden w Nowym Jorku i jeden w Dubaju. Zawsze zastanawiałam się „dlaczego Dubaj”, ale teraz rozumiem. To raj dla zakupów!

Raj, ponieważ podatki wynoszą tylko 5%. Dodatkowo, jako turyści, możemy otrzymać zwrot podatku na lotnisku (więcej informacji tutaj). Ale pamiętajcie, aby zawsze porównywać ceny międzynarodowych marek, bo z kursem wymiany i ewentualnymi opłatami banku nie zawsze jest to takie korzystne.

Spodziewałam się zimna, więc przygotowałam lekki sweter, ale klimatyzacja ustawiona jest na około 25°C, więc jest ok!

W Dubai Mall, poza 1200 sklepami, które zajmą Wam kilka dni, jest kilka miejsc wartych uwagi:

  • Dubai Aquarium & Underwater Zoo : akwarium, którego część jest widoczna za darmo
  • Tuż naprzeciwko Dubai Aquarium: największy sklep ze słodyczami na świecie
  • Dubai Dino : prawdziwy szkielet dinozaura, otoczony sklepami jubilerskimi, w klimatyzowanym fałszywym souku
  • Dubai Ice Rink : lodowisko na środku pustyni, czemu nie
  • Wodospady Dubai Mall : bardzo imponujący wodospad
  • Fontanna w Dubaju : pokaz dźwięku i światła każdego wieczoru

Dubai Aquarium & Underwater Zoo

Choć część możemy zobaczyć za darmo z centrum handlowego, bilet płatny pozwala na wiele innych atrakcji, między innymi spacer w tunelu pełnym rekinów i płaszczek, nurkowanie w klatce czy karmienie ryb. Opcji jest wiele. Zauważyłam, że tunel nie jest aż tak długi, więc zdecydowałam się nie odwiedzać tego akwarium, odwiedzę to w hotelu Atlantis później.

A tak to wygląda w wersji za darmo:

Są tam bardzo duże ryby, aż strach 🙂 Aby zobaczyć więcej płaszczek, różnych rozmiarów, wejdź na piętro, gdzie sprzedają bilety wstępu, i zobaczysz małe akwarium z samymi płaszczkami.

Informacje praktyczne: bilet od 169 AED. Możesz uzyskać zniżki, okazując kartę pokładową Emirates, lub kupując bilety łączone z innymi atrakcjami

Tuż naprzeciwko akwarium znajduje się największy sklep ze słodyczami na świecie. Nie przepadam za słodyczami, więc nie zrobił na mnie wrażenia.

A tuż obok kas biletowych, jeśli masz ochotę, możesz spróbować symulatora pilota Airbusa. Atrakcja jest oczywiście płatna.

Dubai Dino

To bardzo zaskakujące, znaleźć tak cenny szkielet w centrum handlowym, ale cóż, to Dubaj. Uderza nas mały rozmiar kości na końcu ogona.

Sklepy z biżuterią w okolicy są warte obejrzenia. Jest drożej niż na Złotym Suk, ale niektóre wzory są całkiem niezłe. To „hope” ze złota i pereł bardzo mi się podoba.

Dubai Ice Rink

Lodowisko na środku pustyni, czemu nie? Dubaj już nas nie dziwi. Na środku ogromnego ekranu zauważcie małe przejście, to food court. Znajdźcie tam stolik na lunch (z widokiem). Food court nie jest wyjątkowy, ale nie jest bardzo drogi: liczcie około 10 €/osobę. Kebab jest całkiem niezły.

Informacje praktyczne: od 93,5 AED

Wodospady Dubai Mall

Bardzo mi się podoba, jest wyjątkowe, niespodziewane.

Teraz czas wyjść na zewnątrz.

Fontanna w Dubaju

To tutaj każdego wieczoru (od 18:00 w tym okresie) odbywa się mały pokaz wody i światła za darmo, trwający 3–5 minut (zależy od piosenek). I to co 30 minut.

Możecie przejść przez most, aby odwiedzić klimatyzowany Suk Al Habar (tam kupiłam moje szale z pashminy), lub zjeść spokojnie lunch na tarasach restauracji z widokiem na fontannę.

Popołudnie Dzień 1: Burdż Chalifa

Przez wejście w Dubaj Mall można dostać się do najwyższej wieży na świecie (828 m), słynnego Burdż Chalifa.

Chcieliśmy kupić bilety na miejscu, ale sprzedawali tylko przepłacone bilety (na 154. piętro), a my chcieliśmy tylko na 124. i 125. piętro. Radzę więc kupić online, jest prościej, nie stoisz w kolejce i płacisz mniej. Jest kilka taryf: zazwyczaj po zachodzie słońca, ponieważ nic już nie widać, jest taniej. Idźcie przed zachodem słońca.

Informacje praktyczne: od 149 AED. Bilety online lub na miejscu (lepiej kupić wcześniej, online). Dostępny bilet łączony z Dubaj Aquarium

Ta wieża to wyczyn techniczny. Zbudowana w zaledwie 6 lat, wieża została otwarta w 2010 roku i od tego czasu żadna wieża nie pobiła jej rekordu. Planują stworzyć obserwatorium wyżej w kształcie pajęczej sieci, ale projekt jest na razie zawieszony.

Kształt wieży został zainspirowany pustynnym kwiatem, Hymenocallis lub Spider Lily. Jej budowę przestudiowano w najdrobniejszych szczegółach. Każdy materiał został przetestowany, porównany, zatwierdzony. Z powodu nieznośnego upału w Dubaju przez większą część roku beton wylewa się tylko wieczorem. Część wody używanej do betonu jest w postaci lodu.

Budynek składa się głównie z apartamentów, ale jest też część przeznaczona na biura. Można w nim także zamieszkać, w hotelu Armani Hotel Dubai. W środku znajduje się kilka basenów, siłownie. Wspólne przestrzenie są perfumowane i ozdobione dziełami sztuki. Mieszkańcy mają dostęp do lounge i księgarni tuż poniżej 124. piętra (do którego mają dostęp turyści). Żeby dać ci małe pojęcie, 124. piętro Burdż Chalifa odpowiada wysokości wież Petronas w Malezji.

Dostęp do wieży jest bardzo bezpieczny. Goście muszą być wcześniej zgłoszeni i potrzebują specjalnego zezwolenia, aby móc zaparkować na parkingu wieży. Cena wynajmu apartamentów zależy od ich lokalizacji. Im wyżej, tym drożej. Opłaty dla właścicieli są ogromne. Podano mi orientacyjną cenę wynajmu i uważam ją za bardzo „rozsądną” biorąc pod uwagę opłaty, które właściciele muszą płacić w tle oraz usługi oferowane w wieży.

Pomimo wysokości wieży, są tam schody aż do 160. piętra (a później drabiny) oraz zbiorniki wody co 30 pięter, aby zapewnić dobry prysznic wszystkim mieszkańcom.

Fasada jest oświetlona stroboskopami, przekształcając wieżę w gigantyczny ekran. Podczas pokazu wody i światła przy Fontannie w Dubaju wieża jest oświetlona i podąża za muzyką. Czyszczenie fasady odbywa się za pomocą systemu zainstalowanego na stałe. Jednak powierzchnia jest tak duża, że zajmuje to 3 do 4 miesięcy, aby dokładnie wyczyścić całą fasadę.

Kiedy Dubaj został wybrany na organizatora Expo 2020, książę koronny Dubaju usiadł na szczycie wieży z flagą ZEA w dłoni. Z wieży wystrzelono fajerwerki, aby uczcić to wydarzenie, podobnie jak co roku w Nowy Rok.

Teraz pozwolę ci podziwiać widok z tarasu widokowego (124. i 125. piętro)

Widok na 124. piętro z 125. piętra. Wielu turystów tłoczy się na 124. piętrze, nie wiedząc, że są schody prowadzące na 125. piętro (dostęp jest wliczony w bilet). Mamy widok 360 stopni na cały Dubaj.

Widać, że wieżowce są znacznie mniej gęste w Dubaju niż na Manhattanie. Jednak spacerując ulicą, nie ma się takiego wrażenia.

Zachód słońca z wieży nie jest tak niesamowity, bo nie jesteśmy w odpowiednim kierunku i zawsze jest dużo pustynnego pyłu, więc nie idźcie tam tylko dla tego.

W sklepie z pamiątkami możesz kupić mini Burdż Chalifa, jeśli chcesz.

Wieczór Dzień 1: Fontanna w Dubaju

Ostatnia aktywność przed powrotem do hotelu: pokaz dźwięku i światła przy Fontannie w Dubaju. Zawsze jest tłoczno, zarówno w tygodniu, jak i w weekend. Najlepsze miejsce, jeśli chcesz być na poziomie wody i przyjdziesz wcześnie, jest tutaj:

Przyglądając się uważnie, mogę ci powiedzieć, że inne „najlepsze miejsce”, zwłaszcza jeśli przyjdziesz późno jak my, to taras Time Out, modnego food courtu, który istnieje na całym świecie. Myślałam, że trzeba coś zamówić, żeby tam być, ale nawet zbesztano mnie za trzymanie napoju w ręku (z obawy, że go upuszczę i zrobię komuś krzywdę?). Więc idźcie 10-15 minut wcześniej, znajdźcie wygodne miejsce naprzeciwko Burdż Chalifa, nie musicie nic zamawiać.

Pokaz trwa tylko 3-5 minut. Oto kilka zdjęć:

Są tacy, którzy mają za dużo pieniędzy i płacą za rejs łodzią. Szczerze, biorąc pod uwagę długość pokazu, to naprawdę wyrzucanie pieniędzy w błoto (patrz łódź na zdjęciu). To nawet nie obejmuje napojów!

Kilka minut po pokazie wieża Burdż Chalifa zamieniła się w gigantyczny ekran, to było bardzo imponujące.

Korzystamy z tego, że jesteśmy w Time Out, aby przetestować najbardziej modne restauracje w Dubaju. Jak zwykle w Time Out, jesteśmy trochę rozczarowani. Jest tylko jeden absolutnie fenomenalny deser, z czekolady z Ghany, dostępny w BRIX Desserts, koniecznie spróbujcie! 35 AED, jeśli dobrze pamiętam.

Wskazówki: Jeśli na koniec masz jeszcze energię i chcesz zrobić ładne zdjęcia z Burdż Chalifa w tle, możesz udać się do (1) Palace Hotel and Burj Khalifa przy alei wejściowej lub (2) Wings of Mexico statue – Sheikh Mohammed bin Rashid Boulevard. Te dwa miejsca zostały oznaczone na spersonalizowanej mapie na warstwie „Dzień 1”

Dzień 2: The Highest View, Dubai Frame i Stare Miasto

Poranek Dzień 2: Śniadanie z widokiem

Mieliśmy zjeść śniadanie w The Highest View w Gevora Hotel (dostępne tylko w weekendy, a weekend w Dubaju to piątek i sobota), ale całkowicie przespaliśmy budzik. Gevora Hotel to najwyższy hotel na świecie.

The Highest View obiecuje najbardziej wyrafinowane doświadczenie, oferując zapierający dech w piersiach widok 360 stopni na Dubaj i jego wieżowce, w tym Burdż Chalifa. Dodatkowo śniadanie jest bardzo przystępne cenowo jak na taki luksus (około 25 €/osobę). Krótko mówiąc, nie przegapcie go tak jak my 😀

Poranek Dzień 2: Dubai Frame

Jedna z ostatnich ekstrawagancji Dubaju (2018) to Dubai Frame: rama o wysokości 150 metrów , która naprawdę wygląda jak rama. Ten ambitny projekt ma tylko na celu zabranie cię na górę superszybką windą, cieszenie się widokiem i chodzenie po przezroczystych szklanych podłogach, jeśli pozwala ci na to serce.

Nawet jeśli rama ma tylko 150 metrów wysokości (to mało jak na Dubaj), gdy jest się blisko ramy, nie da się zmieścić jej na jednym zdjęciu.

Wszystko jest złote, o wiele za złote, więc w jaskrawym świetle dnia jesteśmy całkowicie oślepieni.

Widać, że konstrukcja nie jest całkowicie zamknięta, są „dziury” w miejscach wind, po obu stronach ramy. Wszystko zostało obliczone i przetestowane, aby wytrzymać wiatr, pioruny, burze…

Gdy już dotrzesz na górę (dość przestronną windą), albo idziesz normalnie po płytach, albo próbujesz doświadczenia nieco ryzykownego dla serca, czyli chodzenia po szklanych podłogach na wysokości ponad 100 metrów.

Poza tym nie ma tam nic innego do roboty. Widok jest w porządku. Jesteśmy dość daleko od centrum, więc przez kurz trudno dostrzec wieżę Burj Khalifa. Przy rozsądnej cenie wstępu (25 AED), szczerze mówiąc, nie będę narzekać. Uważam, że to zabawne, ale nie niezbędne.

Wychodząc z Dubaj Frame, widać myjących szyby, zawieszonych na platformie podtrzymywanej przez dźwig, który znajduje się… na dachu Dubaj Frame. Jak oni wciągnęli dźwig na górę? Zagadka… bo dwa dni później dźwig wydaje się zniknąć.

Informacje praktyczne: Google Maps nie wie, jak dojść do Dubaj Frame. Wysiądź na stacji metra Al Jalafiliya. Następnie idź, okrążając Zabeel Park, do wyjścia 4 (brama nr 4 parku Zabeel, Google Maps). Możesz tam zapłacić za bilet wstępu. Uwaga, nie wchodź do parku Zabeel, bo park jest płatny. Dodatkowo park i Dubaj Frame są oddzielone barierkami. Wstęp: 25 AED

Popołudnie dzień 2: Stare Miasto

Wracamy metrem do „starego miasta”. Nie wygląda na takie stare, bo wydaje się całkiem nowe i bardziej przypomina przestrzeń Aladyna w Disneylandzie niż prawdziwe stuletnie stare miasto.

A jednak widać tradycyjne łodzie tu i tam (na takich łodziach można zjeść kolację).

Najważniejsze atrakcje w okolicy są na spersonalizowanej mapie Google Maps, ale my po prostu zadowoliliśmy się przemykaniem między uliczkami w kierunku jedynej świątyni hinduistycznej w Dubaju…

a potem wychodzimy na absolutnie piękny meczet.

Ale wyraźnie timing nie jest dobry, w piątek, dzień modlitwy, JB zostaje zawrócony mimo zakrywającego ubrania. Plotki głoszą, że nie-muzułmanów przyjmują tylko rano, z wyjątkiem piątków.

Popołudnie dzień 2: Rynek rybny w Dubaju

Następnie bierzemy Ubera na Rynek rybny w Dubaju na bardzo późny lunch. Uber jest lepszy, bo niełatwo tam dojechać transportem publicznym. To ogromny świeży targ, sprzedający zarówno ryby, jak i warzywa oraz mięso. Jak można się domyślić, wszystkie wielodzietne rodziny się tam znalazły.

Koncepcja: albo po prostu robisz zakupy. Albo robisz zakupy i oddajesz je restauracji, żeby ugotowali za Ciebie. Wybraliśmy opcję 2, nie wiedząc, że zajmie nam to wieczność.

JB opowie o tym znacznie lepiej niż ja tutaj (klik)

Jeśli JB ma minę na zdjęciu, to dlatego, że był bliski omdlenia (hipoglikemia), gdy danie dotarło. Za to krewetki z Omanu smażone z czosnkiem i olejem… mama mia, pyszota!

Popołudnie dzień 2: Złoty Suk

Uwaga, w piątek rano nic nie będzie otwarte, ale po południu będzie trochę bardziej ruchliwie. Wrzucam więc zdjęcia, które zrobiliśmy po południu.

W krajach, gdzie złoto jest używane jako inwestycja, nawet ostentacyjna biżuteria jest z 24k. Natomiast w Europie ludzie wolą nosić 18k. Są sklepy skierowane do turystów, sprzedające tylko 18k.

Chcieliśmy sprawdzić cenę małych sztabek złota inwestycyjnego, czy warto tu kupić (Wietnamczycy zwykle kupują je w Wietnamie, a kurs złota w Wietnamie jest często wyższy niż międzynarodowy). Po obejściu sklepów zdaliśmy sobie sprawę, że sklepy jubilerskie zawsze oferują wysokie ceny. Natomiast w kantorach, które też handlują złotem, cena jest bardziej odpowiednia i odpowiada w przybliżeniu 5% cenie złota na rynku międzynarodowym. Biorąc pod uwagę, że nie ma już VAT-u. Krótko mówiąc, według mnie to się nie opłaca.

Jeśli chodzi o biżuterię: ci, którzy lubią ostentacyjną biżuterię, diamenty powyżej 1 karata będą zachwyceni. Nie ja!

Poza tym uważam, że jest bardziej ograniczony niż Wielki Bazar wStambule. Nie wiem, czy to dlatego, że poszliśmy w piątek, czy dlatego, że jest naprawdę mały.

Oto największy pierścionek na świecie (wysoki jak dziecko). Nie sądzę jednak, żeby był ze złota. Można go podziwiać w Kanz Jewels

Dzień 3: Hotel 7-gwiazdkowy & Pustynia

Poranek dzień 3: Burj Al Arab

W rzeczywistości nie ma oficjalnej klasyfikacji powyżej 5 gwiazdek, ale dziennikarz, po wizycie w Burj Al Arab, był tak entuzjastyczny, że powiedział, iż Burj Al Arab to hotel 7-gwiazdkowy. I to określenie zostało i obecnie wiele hoteli samozwańczo nazywa się „hotelami 7-gwiazdkowymi”, a to tylko 5-gwiazdkowe, ale bardzo, bardzo luksusowe.

Zwykle trzeba mieć rezerwację na śniadanie/lunch/kolację, aby choć przekroczyć barierkę przy wjeździe (przed mostem prowadzącym do hotelu). Ale usłyszeliśmy o wycieczce „Inside Burj Al Arab” i udało nam się zarezerwować prawie prywatną wycieczkę, aby zwiedzić wnętrze tego legendarnego hotelu.

To hotel składający się wyłącznie z apartamentów. Najtańszy kosztuje około 2000€/noc, więc przenigdy nie będzie nas stać, żeby tam zamieszkać, bądźmy szczerzy!

Wejście jest tak ekskluzywne, że zdecydowali się otworzyć (płatną) wycieczkę tylko po to, aby turyści mogli zwiedzić wnętrze hotelu, a zwłaszcza najpiękniejszy pokój: ten zarezerwowany dla celebrytów i rodzin królewskich.

Zarezerwowaliśmy pierwszą poranną sesję, więc jesteśmy jedynymi turystami. Spotkanie odbywa się w hotelu obok… Zostajemy przewiezieni elektrycznym samochodem do Burj Al Arab. Z krótkim przystankiem po drodze (na środku mostu), aby zrobić zdjęcia oficjalnym aparatem hotelu. Ale JB udało się zrobić mi zdjęcie swoim smartfonem.

Hotel znajduje się na małej sztucznej wyspie. Stworzenie wyspy zajęło im 3 lata. Dostęp do prywatnego mostu jest zarezerwowany wyłącznie dla gości i osób z rezerwacją w jednej z restauracji. Dlatego widać około trzydziestu turystów przepychających się przy punkcie kontrolnym, próbujących zrobić brzydkie zdjęcie hotelu (albo robiących sobie zdjęcia przed barierkami).

Przejeżdżając prywatnym mostem hotelu elektrycznym samochodem, jak VIP-y, po raz pierwszy widzimy piękną wodę plaż Dubaju. Plaże widoczne po obu stronach mostu są prywatne, sprzątane codziennie, stąd ten idealnie gładki piasek.

Pozwólcie, że pokażę wam kilka zdjęć wnętrza. Zrobię bardziej szczegółowy artykuł osobno (kliknij tutaj)

Na koniec wycieczki skończyłam z cappuccino posypanym złotymi płatkami. Nie lubię kawy, a złoto nie ma smaku, ale moja mama, która mimo że nie jest przesadnie błyskotliwa, odwiedziła ten sam hotel kilka lat temu, mówi mi, że to obowiązkowe doświadczenie w Dubaju. To albo mniej złota kawa w innym 7-gwiazdkowym hotelu w Abu Zabi.

Na koniec mam błyszczące usta, zajęło mi dużo czasu, żeby wszystko wyczyścić 😀 Naprawdę uwielbiałam widok, wycieczkę, obsługę, towarzyszyło mi co najmniej 10 pracowników! Wycieczka kosztowała nas 177€ za dwie osoby (z napojami i słodyczami w cenie)

Popołudnie i wieczór dzień 3: Pustynia

Ledwo zdążamy szybko zjeść coś małego, a nasze biuro podróży już po nas przyjeżdża do hotelu. Towarzyszą nam dwie inne pary na wyprawę na pustynię. Przy nich jesteśmy małymi graczami: oni mieszkają w Sheratonie lub W. Uwaga, W w Dubaju nie ma nic wspólnego z W na Koh Samui (które okupowaliśmy z naszymi znajomymi). Para mieszkająca w W mówi nam, że ich hotel jest najpiękniejszym, największym, najbardziej wspaniałym hotelem w całym ich życiu, mimo że odwiedzili ponad 40 krajów.

Miałam zapytać JB, dlaczego nie zarezerwował W, zanim przypomniałam sobie, że nie jesteśmy już w Tajlandii. Jedna noc w W w Dubaju mogła nas zrujnować.

Myślę, że konsumpcyjna strona Dubaju, zawsze w wyścigu zbrojeń zaczyna mnie męczyć. Przy takim luksusie czuję się naprawdę bezsilna, że nie mogę dostać się do niektórych zbyt ekskluzywnych miejsc. Tutaj trudniej okupować piękne hotele, bo cena wejścia jest zbyt wysoka: naprawdę nie możemy sobie pozwolić na płacenie za wszystkie drogie restauracje w luksusowych hotelach, tylko po to, aby zwiedzić hotel – co mogliśmy łatwo robić w Tajlandii. Sam złoty kawowy napój w Burj Al Arab kosztuje 25€. Czuję się niewystarczająco bogata i wiem doskonale, że nigdy nie będę mogła grać w tej samej lidze, bo teraz porównuję się z multimilionerami i miliarderami. Sama ta myśl uświadamia mi, że trudno będzie mi tu długo mieszkać. Byłabym zbyt sfrustrowana przed tyloma zamkniętymi drzwiami.

Po 45 minutach jazdy, z małymi wydmami tu i ówdzie, w końcu docieramy do celu. To pustynny Disneyland! Pustynia jest tuż przy drodze. Zatrzymujemy się na „przerwę na siusiu”, ale tak naprawdę chodzi o to, aby lepiej sprzedać nam przejażdżkę quadem, kukurydzę, napoje i inne. Płacimy 5€ za malutki kieliszek soku z trzciny cukrowej, podczas gdy para z W wybiera przejażdżkę quadem. Biedacy nie podróżowali od dwóch lat z powodu covidu, więc starają się wykorzystać każdą sekundę. Zresztą właśnie dowiedzieli się, że ich kraj (Izrael) (ponownie) zamyka granice, więc to kolejny powód, aby w pełni korzystać.

Następnie nasz przewodnik, po spuszczeniu powietrza z opon, zabiera nas na przejażdżkę w stylu „mocnych wrażeń” po dużych wydmach. Nazywają to „dune bashing”. Mimo zapiętych pasów bezpieczeństwa regularnie podskakuję i mam wrażenie, że moja głowa przebije sufit terenówki. Czasami jedziemy pod kątem 30° na szczycie wydmy, po czym gwałtownie skręcamy w lewo, potem w prawo… Świetnie się bawimy przez 5 minut… zanim całkowicie ugrzęźniemy w piasku…

Inny samochód przyjeżdża nam na ratunek, ale nie udaje mu się od razu nas wyciągnąć. Potem co najmniej 25 minut prób, podczas gdy my wspinamy się po wydmach pieszo i patrzymy, jak quady szaleją obok. Inne samochody innych biur są na górze, na odległym wzgórzu, podziwiając zachód słońca. Nasz zachód słońca potrwa krócej, ale ponieważ już spędziłam kilka dni na pustyni w Maroku, nie czuję frustracji. Piasek jest zimny pod moimi stopami, wiatr delikatnie wieje, jak dobrze może być na pustyni.

Co zauważyłam, biorąc udział w zorganizowanych wycieczkach z innymi klientami hoteli 5-gwiazdkowych (jak na przykład w Pekinie), to że są super zrelaksowani… i nigdy nie narzekają na wycieczki, przewodników ani nic innego. Są w stanie całkowitego relaksu i nic nie jest w stanie ich zdenerwować. Nawet fakt ugrzęźnięcia w piasku im nie przeszkadza, tak po prostu jest, cieszą się chwilą obecną. Natomiast z backpackerami każdy najmniejszy błąd będzie analizowany i ostro krytykowany. Może to kwestia dojrzałości.

Trzeci samochód w końcu podjeżdża i udaje mu się wyciągnąć nasz. Przewodnik zabiera nas na kolejną rundę po wydmach przez 5 minut, zanim proponuje zjechanie z piasku na czymś w rodzaju snowboardu.

Opuszczamy wydmy i robimy kolejną krótką przerwę, gdzie samochód zostaje od razu przejęty przez wielu ludzi, którzy usuwają piasek, sprawdzają opony… i jedziemy jeszcze chwilę do obozowiska na środku pustyni, gdzie czeka na nas bufet z występami. Ostrzegano nas, że wieczorem na pustyni jest zimno, ale zupełnie zapomnieliśmy o naszych kurtkach. Na szczęście jedzenie i napoje rozgrzewają. Posiłek jest bardzo dobry, można spróbować mnóstwa potraw, których nigdy nie odważyłabym się zamówić w restauracji. Krótkie występy również są bardzo udane.

W cenie wycieczki zawarte jest kilka atrakcji:

  • Przejażdżka na dromaderze przez 5 minut (głównie dla zdjęć): jeśli możecie tego uniknąć, lepiej… biedne zwierzęta…
  • Zrobienie sobie zdjęcia z sokołem
  • Palenie sziszy
  • Tatuowanie się henną

Szczerze mówiąc, czy ktoś już był na pustyni, czy nie, to bardzo fajna wycieczka. To turystyka masowa, ale spędza się świetnie.

Dla informacji, zapłaciliśmy 65$/osobę, moim zdaniem stosunek jakości do ceny w porównaniu z cenami w Dubaju. Nie zapomnijcie o napiwku dla przewodnika na koniec. Nie bójcie się jechać w okresach wielkich upałów, piasek na pustyni jest zawsze ciepły, nie ma porównania z piaskiem na plaży.

Dzień 4: Dubaj Marina i The Palm

Z naszego hotelu trzeba przesiąść się dwa razy, aby dojechać do Dubai Marina, więc bierzemy Ubera. 20 minut. Około 15€.

Zaczynamy od największego diabelskiego młyna na świecie: Ain Dubai, który zabierze nas na wysokość 250 metrów. Dla porównania, diabelski młyn, który przez kilka lat stał na placu Concorde w Paryżu, miał tylko 70 metrów. Ten w Londynie ma 135 metrów. Położony na Bluewaters Island, ten młyn jest dostępny zarówno samochodem, jak i pieszo. Wystarczy iść wzdłuż plaży, a potem przejść przez kładkę dla pieszych.

Zamówiony na wystawę światową w Dubaju, młyn ma 48 niezwykłych kapsuł, największych i najcięższych, jakie kiedykolwiek wykonano. Podziękujmy francuskiej firmie POMA za ten wyczyn.

Można wynająć kapsułę na wyłączność lub skorzystać z usług VIP (napoje, jedzenie…). My wybraliśmy najtańszy bilet i dzieliliśmy kapsułę z około piętnastoma osobami (130AED/osoba).

Pełny obrót trwa około 45 minut. Mimo lekkiego wiatru kapsuła jest bardzo stabilna i rozciąga się z niej piękny widok na plaże Dubaju, nową wieżę z dziurą pośrodku (to tam mają najwyższy basen na świecie, ale dostępny tylko dla mieszkańców, niestety).

Pogoda jest tak wspaniała, że widać Burj Al Arab z daleka i pełny widok na The Palm, sztuczną wyspę z luksusowymi apartamentami i hotelami…

Spacerujemy spokojnie, mijamy restauracje, bary… atmosfera jest wspaniała! Kładka dla pieszych jest przepiękna, wiele osób przyjeżdża tu na hulajnogach. Skyline jest tutaj mniej imponujący (budynki są niższe niż po stronie Dubai Mall), ale widać mnóstwo luksusowych hoteli, modnych restauracji, klubów plażowych… Nawet jeśli nie kąpaliśmy się ani razu w Dubaju (właśnie spędziliśmy 6 miesięcy w Tajlandii), jestem pewna, że polubicie plaże, bo wszystkie są spokojne, a woda jest prześliczna.

Wieczorem co 30 minut odbywa się mały pokaz świetlny na samym młynie. Jak my się bawimy w Dubaju „za darmo” 😀

Popołudnie Dzień 4: The Palm

Możecie tak po prostu spacerować wzdłuż plaży… albo się wykąpać, zanim pod koniec dnia udacie się do The Palm.

Nasz pierwszy przystanek to hotelem Atlantis. Nie można bezkarnie buszować w środku, ale można pospacerować tuż przed nim i podziwiać zachód słońca.

DCIM\100MEDIA\DJI_0787.JPG

Tuż obok jest bardzo znany park wodny. Podobno można zjechać rurą, która przechodzi pod ogromnym akwarium.

Zapłaciliśmy tylko za wstęp do tego akwarium. Lost Chambers. Oczywiście, to akwarium oferuje wiele opcji: snorkeling, nurkowanie… ale te opcje są zbyt drogie, więc zapłaciliśmy tylko za wstęp. Po drodze jest kilka małych akwariów, ale to główne akwarium robi na mnie największe wrażenie, bo widać w nim wiele rekinów, płaszczek i dużych ryb. Wszystko jest udekorowane tak, jakbyśmy byli na zatopionym kontynencie Atlantyda.

Najbogatsi klienci hotelu Atlantis mogą również wynająć pokój z oknem wychodzącym na akwarium. Luksus!

Kończymy ten pobyt pokazem światła i dźwięku przed Palm Fountain. To podobno znowu największa fontanna na świecie, ale ponieważ jest podzielona na dwie części i nie można patrzeć na obie jednocześnie, w efekcie wydaje się mniejsza niż ta przy Dubai Mall.

Info: W każdym razie, aby dotrzeć do fontanny, nie jest łatwo komunikacją publiczną. Metro na The Palm jeszcze tam nie dojeżdża (wkrótce się pojawi), więc trzeba najpierw pojechać na stację Nakheel Mall. Następnie, z Nakheel Mall, zapytajcie pracowników, jest darmowy shuttle, który zawiezie was do The Pointe (w pobliżu fontanny).

Ale my trafiliśmy dokładnie w Dzień Narodowy ZEA, więc mieliśmy nie tylko pokaz światła i dźwięku, ale także fajerwerki.

Wieczór Dzień 4: Ski i Escape Game w rozszerzonej rzeczywistości

Pisaliśmy o nich w dwóch osobnych artykułach, bo bardzo nam się podobały. Oba odbywają się w Mall of the Emirates. Uważam też, że zakupy tutaj są przyjemniejsze.

Mam nadzieję, że ten dziennik podróży się Wam podobał. Bardzo nam się podobał Dubaj. Nawet jeśli (zwłaszcza JB) nie był zły, że po 15 dniach przechodzimy do czegoś innego, to jednak to super fajna destynacja na długi weekend czy tydzień wakacji. Jest co robić dla małych i dużych, a my nawet nie wszystko zwiedziliśmy. Rozumiem, dlaczego wszyscy tam jadą: na Wystawę Światową, ale też ze względu na relaksującą atmosferę: wydaje się, że Covid jest daleko, nawet jeśli wszyscy nadal noszą maski.

Część 2: Praktyczne wskazówki

Budżet

  • Samolot: wliczony w nasz lot Phuket – Stambuł
  • Wybraliśmy hotel blisko Dubai Mall i metra: Leva Hotel and Suites, Mazaya Centre, 114€/noc, link do Bookingu żeby ułatwić sobie dojazd do Wystawy Światowej, ale są inne, tańsze hotele bliżej plaży, po stronie Jumeirah
  • Bilety wstępu: niektóre miejsca oferują -20%, jeśli pokażecie kartę Emirates. Są też bilety łączone, warto zapytać
    • Dubai Mall: nie zapłaciliśmy absolutnie nic
    • Burj Khalifa At the top (124 i 125 piętro): 224AED (prime hours)
    • Ain Dubai (koło): 130AED/osobę
    • The Lost Chambers Aquarium: 115AED/osobę
    • Dreamscape: AED 78.75 (-20%, jeśli pokażecie kartę Emirates)
    • Dubai Frame: 25AED
    • Ski Dubai: 250AED za 2 godziny
    • Inside Burj Al arab: od 249AED/osobę (napoje i jedzenie za dodatkową opłatą)
    • Wycieczka po pustyni: około 65€/osobę, z obiadokolacją
  • Jedzenie: od 10€ do 15€/osobę, chyba że jesteście w dzielnicy indyjsko-pakistańskiej, tam możecie zjeść za 5€/osobę

Transport

Możecie kupić kartę metra. Osobiście, po tym jak zostaliśmy zgnieceni jak muchy w godzinach szczytu, radzę kupić kartę GOLD, żeby mieć dostęp do wagonu GOLD, w którym jest dużo mniej ludzi. Jednak płacicie za przejazd dwa razy więcej: 8AED zamiast 4AED. Uważam jednak, że warto. Kiedy metro jest w pobliżu, wybierzcie metro.

Następnie, gdy jest trochę dalej od metra lub wymaga kilku przesiadek, robi się skomplikowanie, bo autobusy nie pokrywają dobrze Dubaju.

Bo taksówka i Careem (dubajski Uber) kosztują teraz dużo. Na przykład między Dubai Mall a The Palm trzeba liczyć około 15€. Wydaliśmy około 60€ na różne przejazdy.

Inne porady

Plan Google Maps

Wszystkie miejsca i program dzień po dniu zostały umieszczone na spersonalizowanej mapie Dubai & Abu Dhabi, możecie ją zobaczyć tutaj.

Podobał ci się ten artykuł? Odkryj wszystkie nasze przewodniki i pamiętniki z podróży na Dubaj, Abu Zabi & ZEA tutaj

Na wycieczki z francuskojęzycznym przewodnikiem w Dubaju, Abu Zabi i ZEA, sprawdź oferty u naszego partnera Civitatis

Możliwość komentowania 4 dni w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie): Splendor, luksus i zakupy została wyłączona