Europe,  France,  Paris,  TDM

[recenzja] Kurs introligatorstwa – linorytu z Funbookerem w Paryżu

Będąc ostatnio we Francji, znów przetestowałam dla Was fajne rzeczy: wzięłam udział w kursie japońskiej introligatorstwa + linorytu. Zarezerwowałam kurs na Funbookerze.

Uwaga: ten post nie jest sponsorowany, zapłaciłam z własnych pieniędzy

To strona oferująca różnego rodzaju aktywności. W kategorii „DIY” łączy rzemieślników z osobami, które chcą poznać konkretną sztukę (introligatorstwo, malarstwo, garbarstwo itp.). Rezerwacja jest bardzo łatwa, płaci się online, rzemieślnik potwierdza mailem, dostaje się adres, godzinę i przychodzi się z pustymi rękami (prawie). Moja nauczycielka Apolline poprosiła nas jednak, żebyśmy przyniosły mały projekt o wymiarach 10×10 cm do linorytu.

Od dawna chciałam spróbować introligatorstwa, a potem linorytu. Ale nie wiedziałam, że istnieją kursy łączące oba. Jestem bardzo zadowolona. Kurs trwa łącznie 4 godziny i odbywa się w 19. dzielnicy, w pracowni Apolline.

Nie znam dobrze 19. dzielnicy i jestem bardzo zaskoczona, że nagle znajduję się w prywatnym przejściu, pełnym zieleni. Mam wrażenie, że jestem w innym mieście.

Pracownia Apolline, malutka, ale dobrze zorganizowana, może pomieścić do 4 uczniów naraz. Dzisiaj jest nas 3, trzy kobiety.

Apolline, nasza nauczycielka, jest bardzo miła i specjalizuje się w introligatorstwie, linorycie i kartonażu. Od kilku lat prowadzi kursy, więc ma doświadczenie i potrafi dobrze tłumaczyć początkującym.

Introligatorstwo

Zaczynamy od japońskiej introligatorstwa. Celem jest stworzenie notesu A5, zszywając kartki razem.

Apolline pokazuje nam japońską książkę i wyjaśnia, dlaczego introligatorstwo wykonuje się w ten sposób.

Mamy do wyboru kilka wzorów i dzięki jej wyjaśnieniom wszyscy sobie radzimy. Bardzo się cieszę, że odnajduję niektóre materiały i gesty, które już znam dzięki garbarstwu.

Linoryt

To część, która interesuje mnie najbardziej, bo próbowałam robić linoryt w domu i z niewyjaśnionych przyczyn nie mogę uzyskać takich samych efektów jak profesjonaliści. Przyniosłam 3 projekty, ale szybko zrozumiałam, że mogę wykonać tylko najłatwiejszy.

Po prezentacji szybko zrozumiałam swoje błędy: nie miałam odpowiedniego sprzętu (tusz, papier, dłuta), nie umiałam odpowiednio przygotować tuszu i nie nakładałam go wystarczająco. Mieć nauczyciela i dostęp do profesjonalnego sprzętu to ogromna oszczędność czasu!

Po dwóch całkiem udanych pierwszych odbitkach postanawiam w końcu użyć matrycy na okładce notesu A5. Wiem, że nie jest jeszcze doskonała, ale jest już 10 razy ładniejsza niż efekt, który osiągałam samodzielnie (którego nie śmiałabym pokazać :D).

Jednak tusz olejny schnie kilka dni, więc trzeba będzie poczekać, zanim będę mogła go użyć. W międzyczasie Apolline czyści matryce, które możemy dumnie zabrać do domu, pakuje odbitki w bibułkę (żeby tusz się nie rozmazał), oraz dodaje małą kartkę z instrukcjami, jak rozwijać się dalej.

4 godziny minęły bardzo szybko, w miłej atmosferze, z wspaniałymi i przyjaznymi kobietami. Tak bardzo spodobał mi się ten kurs, że zarezerwowałam kolejny, również z Apolline, tym razem tylko introligatorstwo (europejskie). Na razie nie mam żadnych materiałów do tradycyjnego introligatorstwa, ale ten mały przedsmak utwierdził mnie w moim zainteresowaniu tą sztuką. Chciałabym ulepszyć oprawy moich ulubionych książek, nadać im piękną skórzaną oprawę; i samodzielnie wydrukować małą książkę. To muzeum drukarstwa w Antwerpii obudziło to pragnienie 😀

Takie małe kursy to świetny sposób na testowanie różnych zawodów. W kontekście zmiany kariery mogą bardzo pomóc. Jedna z kobiet na kursie właśnie myślała o zmianie zawodu. Od kilku tygodni testuje różne zawody i podejmie decyzję, gdy dowie się więcej o swoich preferencjach.

Informacje praktyczne

Możecie wybrać ten sam kurs co ja tutaj. Płatność odbywa się bezpośrednio online, to bardzo proste.
Apolline prowadzi inne kursy: tylko introligatorstwo, lub tylko linoryt a także kursy dla dzieci z odpowiednimi narzędziami i tuszami, które można zmyć w pralce.


P/s: Po kursie podarowałam notes JB. Był więcej niż zachwycony, mówiąc, że biorąc pod uwagę, jak mało materiałów potrzeba do oprawienia notesu, mogę mu robić małe notesy gdziekolwiek na świecie. Nie chce już płacić za drogie Moleskiny, ale chce jednak jakości.

Jeśli chodzi o linoryt, zaopatrzyłam się solidnie i oto moja pracownia linorytu w Stambule, gdzie obecnie jestem:

Możliwość komentowania [recenzja] Kurs introligatorstwa – linorytu z Funbookerem w Paryżu została wyłączona