Hofsos było jednym z najbogatszych punktów handlowych w regionie, dzięki handlowi śledziami. Dziś miasteczko jest super spokojne, ale wciąż przyciąga podróżnych najpiękniejszym na Islandii miejskim basenem.
Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne
Część 1: Podróż
Plan podróży
Aby uzyskać dostęp do naszych spersonalizowanych map google, kliknij tutaj

Przystanek 1: Basen Hofsos
Jest to basen, więc nie jest to ta sama stawka co w spa (jeśli liczyć spa, to basen GeoSea spa jest naprawdę najlepszy na Islandii – moim zdaniem), tylko 1000kr od osoby.

Basen jest trochę chłodniejszy niż hot pot obok (nie zrobiłam zdjęcia, bo było tak tłoczno), ale skoro nawet taki zmarzluch jak ja mógł w nim pływać, to dlatego, że woda jest ciepła. I spójrzcie na ten niesamowity widok!
Jak wszędzie, przed założeniem stroju kąpielowego należy wziąć prysznic nago. W przeciwnym razie możesz złamać prawo. Należy przynieść własny ręcznik, ale mydło jest zapewnione.

Przystanek 2 : Słupy bazaltowe
Tuż obok basenu (na parkingu po lewej stronie), trzeba zejść po małych drewnianych schodach, aby dostać się do tych niezwykłych bazaltowych kolumn.

Uwielbiam tego typu formacje skalne, powstałe w wyniku erupcji wulkanicznej.

Nie są one tutaj bardzo regularne w kształcie, ale widać, że środek nie jest tego samego koloru, co na zewnątrz, wygląda jak pień drzewa w rzeczywistości.

Przystanek 3: Grafarkirkja
Kilka kilometrów dalej znajduje się najstarszy kościół na Islandii. Opowiadałam Wam o tym wcześniej, popełniłam błąd i pojechałam do miasta nazwanego na cześć tego kościoła – na południu Islandii. To jest ten prawdziwy!
Musisz otworzyć / zamknąć bramę prywatnej posesji, a następnie przejść 5 minut, aby dostać się do tego pięknego kościoła.


Uwielbiam takie budynki z trawiastymi dachami, to takie piękne i mądre.

Po drugiej stronie fiordu widzimy piękne, ośnieżone góry

Przystanek 4: Reykjafoss
Kolejny dobry plan miejscowy. Ten wodospad jest w gospodarstwie, a tuż obok – gorąca wanna – z widokiem na wodospad.



Wiatr niestety wieje za mocno i przez ten 1 km dzielący nas od wodospadu idziemy i idziemy, ale jest nam za zimno. Na szczęście nie przyjechaliśmy tu tylko dla gorącej kąpieli, bo inaczej byśmy zmarzli.
Aby dotrzeć do gorącej kąpieli, należałoby przejść przez most, ale rezygnujemy z tego, jak tylko widok wodospadu, w pełni nas satysfakcjonuje. Wstawiam tu mapę z Maps.me na wypadek… Strzałka wskazuje parking.

Przystanek 5: Hvitserkur
Spodobało mi się zdjęcie tej formacji skalnej i specjalnie zjechaliśmy na szutrową drogę, aby dotrzeć właśnie tutaj i odkryć super małą skałę (ma 15m wysokości, ale z daleka wygląda na malutką). Na szczęście plaża z czarnym piaskiem jest piękna, rzeka też.
Ta formacja skalna, zwana „białą koszulą”, to według legendy troll, który został uśpiony przez światło dzienne, ponieważ chciał narozrabiać.

Słyszałam, że od czasu do czasu na tej plaży można zobaczyć foki, które się tam wygrzewają. Wyciągnijcie lornetki!


Przystanek 6: Seal Beach
To samo, mieliśmy się zatrzymać na plaży z kolonią fok, ale zasnąłem po drodze, wpisałem zły punkt na Google Maps, JB pojechał dalej niż planowałem – a kiedy zorientowałem się w moim błędzie, jesteśmy już bardzo daleko i nie chcemy zawracać na tej szutrowej drodze – jednopasmowej – gdzie przez większość czasu jechaliśmy z napędem na 4 koła.
Oto dokładne współrzędne: https: //goo.gl/maps/3LQQkTcxGF22
Po drodze…
Nadal pokazuję Wam zdjęcia z Hvitserkur do Drangnes (gdzie śpimy dziś w nocy), bo dzięki temu mogliśmy przejechać wzdłuż całego wybrzeża i mieć (daleki) widok na północno-zachodnią część kraju (w tym wybrzeża Strandir – część, na którą mamy bardzo mało czasu).







Miasto Holmavik widziane z daleka…





Kontynuuj naszą przygodę tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
Budżet
- Benzyna: 7140kr (dzięki szutrowym drogom)
- Basen: 1000kr/osoba
- Sunna’s Guesthouse(link do rezerwacji) w Drangsnes, 81€, pokój z łazienką, kuchnia, w pobliżu darmowego gorącego źródła