Dzisiaj musimy dużo jechać, aby zbliżyć się do półwyspu Snaefellsjökull. Ponieważ jesteśmy trochę przed czasem, pozwalamy sobie na zwiedzenie niewielkiej części północno-zachodniej Islandii – tam, gdzie turyści zwykle się nie zapuszczają, zwłaszcza zimą, ponieważ jest tam wiele zamkniętych dróg.
Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne
Część 1: Podróż
Plan podróży

Przystanek 1: Gorące garnki w Drangsnes
Po spędzeniu nocy w samym Drangsnes: Sunna’s Guesthouse(link Booking), możemy spokojnie rano skorzystać z gorących kąpieli (udostępnianych bezpłatnie) w pobliżu oceanu. Nasz pensjonat pożyczył nam 2 szlafroki i powiedział, żebyśmy wzięli prysznic przed wyjściem, założyli szlafroki i wrócili pod prysznic i się przebrali 🙂 Jest to świetny plan, ponieważ na miejscu nie ma przebieralni ani pryszniców. 3 wanny mają różne temperatury (jedna jest zimna). Biorąc pod uwagę butelki i puszki po piwie w koszu obok, myślę, że to tradycja wylegiwać się w gorącej wodzie popijając piwo. Na północy Islandii jest mnóstwo gorących źródeł, naprawdę trzeba z nich skorzystać!

Po gorącej kąpieli opuszczamy pensjonat i jedziemy w okolice wzgórz… szutrową drogą w dość kiepskim stanie. Aktywujemy napęd na 4 koła, aby był nieco cichszy.

Chociaż na Islandii prawie nie ma lasów, w okolicy widzimy mnóstwo drewna dryfującego wzdłuż wybrzeża, niektóre ułożone w piramidy, być może do późniejszego wykorzystania.



Przystanek 2: Dom czarownicy
Chata Czarodzieja to budynek imitujący stare domy ubogich rolników. Warunki życia na tych terenach były tak trudne, że ludzie regularnie używali magicznych zaklęć, po prostu po to, by dobrze życzyć zwierzętom, by ich owce były im posłuszne itp.
Dom czarownicy jest częścią Muzeum Magii i Czarodziejstwa w Holmavik (miasto niekoniecznie obok). Został zbudowany według tradycyjnych metod budowlanych, ze słynnym dachem z trawy i drewna dryfującego, które można znaleźć w okolicy. Nie można już jednak wejść do środka.



Teksty objaśniające komentują magiczne formuły, które mogły znajdować się w tego typu domach. Pozwalam Ci kliknąć na każdy obrazek, jeśli chcesz je przeczytać (po angielsku i islandzku).
W regionie można jeszcze zobaczyć ogrodzenia domów wykonane z drewna dryfującego. Im śmieszniej wyglądają, tym bardziej są doceniane.

Przystanek 2 bis : Gvendarlaug – woda lecznicza
W odległości 20 metrów od niego trudno jest znaleźć to miejsce, jeśli nie wie się o jego istnieniu, ale jeśli się dobrze poszuka, jest tam mała strzałka prowadząca do Gvendarlaug.
To gorące źródło – podobno lecznicze – nazwane zostało na cześć biskupa, który wniósł duży wkład w rozwój tego regionu. Kiedyś można było się tu wykąpać. Teraz jest to zabronione, a uzdrawiająca woda jest kierowana do pięknego basenu obok, należącego do hotelu Laugarholl


Po drodze…



Opuszczamy to miejsce i jedziemy do Holmavik, mając nadzieję na odwiedzenie muzeum magii i czarów, ale to jest otwarte dopiero za godzinę. Niebo jest tak zachmurzone, a w tym małym mieście jest tak wiele do zrobienia, że decydujemy się wyjechać, nie czekając na otwarcie muzeum, bo droga jest dziś jeszcze długa.
Postanawiamy jednak zrobić objazd przez Reykholar
Przystanek 3: Reykholar & kąpiel w wodorostach
W Reykholar wodorosty są zbierane za pomocą potężnych maszyn, które „chodzą” po wodzie. Na końcu drogi znajdują się dwie fabryki, z których jedna służy do mielenia wodorostów na proszek.



Dowiedzieliśmy się o tym za późno, ale w Reykholar można wziąć kąpiel w algach! Więcej informacji tutaj: https: //www.sjavarsmidjan.is/home Podobno jest to gorąca kąpiel przygotowywana zaraz po przybyciu gościa. Osoba ta rozcieńczy proszek z wodorostów w gorącej kąpieli na świeżym powietrzu i zostawi trochę dla Ciebie, aby zrobić maskę. Może nie podoba Ci się ten pomysł, ale powinnaś wiedzieć, że wodorosty (mimo, że brzmią jak sushi), są świetne dla skóry, wchodzą w reakcję ze skórą tworząc super nawilżającą warstwę. Mówiłam Wam o korzyściach płynących z kąpieli w wodorostach, odkrytych dzięki irlandzkiej marce Voya tutaj
Przystanek 4: Helgafell, święta góra
Jedziemy około 2 godzin szutrową drogą, aby dotrzeć do Helgafell. Z tym szarym niebem, i tą monotonną drogą, szczerze mówiąc jestem zmęczony, naprawdę bardzo zmęczony, podczas gdy ja nawet nie jeżdżę. Kiedy więc docieramy przed Helgafell, moje lenistwo każe mi się długo zastanawiać: wysiąść czy nie wysiąść?
Wiatr się wzmaga (na południu od kilku dni są ostrzeżenia o silnym wietrze i powoli pojawia się też tutaj), musi być przynajmniej 35km/h, co nie bardzo mnie motywuje.
Ale na Tripadvisor jest to formalnie zaznaczone: podczas wspinaczki na tę górę (która w rzeczywistości jest wzgórzem), bez odwracania się, bez rozmawiania, każdy ma prawo do 3 życzeń. Trzeba je wykonać patrząc na Wschód (i oczywiście nie zdradzając swoich życzeń)

Zaczynamy! To, co popycha mnie do wspinaczki, to fakt, że myśląc o 3 ślubach, które planuję złożyć, zdałam sobie sprawę, że nie muszę już składać ślubów dla siebie. Od czasu mojej podróży do Egiptu, coś się stało, być może pomiędzy tymi kolumnami w świątyni w Luksorze, osiągnąłem niesamowity poziom spokoju. Nic mnie teraz nie dosięgnie, więc niczego już nie potrzebuję. Wejdę na tę górę, aby złożyć życzenia innym.
Na szczycie JB odwraca się, żeby na mnie zaczekać. Biedak, stracił prawo do ślubowania (nie powinien był zawracać). Jest tam rodzaj stołu orientacyjnego, na którym można zlokalizować wschód i złożyć życzenia. Widok z tego miejsca zapiera dech w piersiach. Nawet jeśli groźne chmury są wszechobecne.


Przystanek 5: Kolgrafarfjördur
Wiatr nadal wieje bardzo mocno i podczas pokonywania tej małej drogi wcinającej się w środek fiordu, zostajemy całkowicie zraszani przez fale. Kiedy wysiadłem z samochodu, wiatr prawie wyrwał mi drzwi, a z powodu wiatru nie mogę już nawet chodzić prosto. 50 km/h ! Daj mi parasol, to odlecę.


Przystanek 6: Kirkjufellsfoss
Tuż przed Kirkjufellsfoss widzimy ten ładny wodospad, którego nikt nie odwiedza, bo znajduje się na terenie prywatnym (i trzeba sporo chodzić, żeby do niego dojść). Ale jeśli macie czas, poszukajcie wodospadów wokół góry Kirkjufell, jest tam kilka bardzo pięknych.

Wodospad Kirkjufellsfoss jest mały, ale bardzo często odwiedzany, ponieważ jego zaletą jest to, że znajduje się tuż przed zabawnie ukształtowaną górą Kirkjufell. Tego typu zdjęcia znajdują się na wszystkich pocztówkach.

Ale widziana z boku, ta góra jest mniej fajna 🙂 Na szczyt można wejść z przewodnikiem, ale wygląda na to, że trzeba mieć dobry poziom.
Oto wodospad: malutki, a przy wietrze 50km/h jesteśmy tak leniwi, żeby tam iść. Będziesz miał tylko obraz z daleka.
Legenda głosi, że kobieta, która straciła swoich dwóch synów, którzy utonęli podczas poszukiwania ryb, rzuciła zaklęcie, że w tym wodospadzie nie będzie już więcej ryb i nie będzie więcej utonięć. Najwyraźniej zaklęcie zadziałało.

Znów idziemy wzdłuż wybrzeża, żeby się pospieszyć i ogrzać – w naszym pensjonacie. Zobaczymy wiele plaż z czarnym piaskiem – pięknych – z bardzo silnymi falami, których głowy są „rozczochrane” przez wiatr. Według JB, wygląda na to, że fale surfują same na sobie. To niezwykły widok.

Jak tylko dotarliśmy do pensjonatu, zaczęło mocno padać. Co za paskudna pogoda! Na szczęście jest nam ciepło, jest nawet pralnia, w której możemy wyprać nasze ubrania – ale wysuszyć je na powietrzu (bo suszarka jest chyba niesprawna). Zapłaciliśmy tylko za prywatny pokój, ale inne pokoje nie są zajęte i kończymy sami w ogromnym apartamencie z salonem. Na szczęście jest ostrzeżenie przed zorzą polarną, ale niestety przy tak dużej ilości chmur i deszczu nie ma szans, żeby ją zobaczyć 🙁
Reszta naszej przygody jest tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
Jeśli wybieracie się na Islandię latem, jeśli macie mało czasu, a mimo to chcecie zwiedzić zachodnią część Islandii, nie jedźcie przez Drangsnes, tak jak my to zrobiliśmy. Z północnej Islandii jedź non-stop do Latrabjarg , aby zobaczyć klify i ptaki.
Na północnym zachodzie ludzie są tak przyzwyczajeni do widoku turystów, że wszystko jest zamknięte (w zimie). Na drodze nie ma absolutnie nikogo. Pamiętaj, aby regularnie tankować paliwo i zrobić zakupy przed przyjazdem (sklep spożywczy w pobliżu naszego pensjonatu był zamknięty).
Budżet
Zaktualizuję później (jestem zmęczony) 😀
- Drangsnes Hot Pots: bezpłatnie
- Domek czarnoksiężnika: za darmo
- Helgafell: 200ISK do włożenia do pudełka
- Hotel w Drangsnes : Sunna’s Guesthouse(link do rezerwacji) 81€, pokój z łazienką, kuchnia, w pobliżu darmowego gorącego źródła
- Hotel w Hellissandur: West Pack Guesthouse(link Booking), 55€, wiele wspólnych pomieszczeń (w tym pokój gier ze stołem bilardowym, rzutkami i grami planszowymi), darmowa pralnia (suszarka nieczynna)




