[2024] Powrót do Hanoi (Wietnam): Kurs kaletnictwa bis & Gastronomia
Po Osace jesteśmy w Hanoi, w Wietnamie. Moim rodzinnym mieście. Minęły 2 lata, odkąd nie byliśmy w Wietnamie i tym razem miasto nie zmieniło się zbytnio. Prawdopodobnie z powodu spowolnienia gospodarczego wiele osób ma trudności, traci pracę, próbuje przetrwać, czekając na lepsze czasy.
Pierwsze dni spędzamy u moich rodziców i korzystamy z domowej kuchni mamy i taty (sajgonki, kurczak wiejski, makaron, côm, owoce…). Przed naszym przyjazdem złożyłam duże zamówienie na książki, które mój ojciec odebrał i cieszę się, że mam je wszystkie przy sobie, żeby móc je zeskanować lub przeczytać. To książki niedostępne w formie ebooka albo nie mogę czytać wersji ebook, bo treść jest zbyt trudna.
Znalazłam potem sklep ksero, który skanuje moje książki za 800VND za stronę. Ta cena jest wysoka, ale nie chce mi się iść 5 km (taniej jest w pobliżu uniwersytetów). Skanowanie odbywa się ręcznie, strona po stronie, więc książki są zachowane (zamiast obcinać grzbiet) i mogę je odsprzedać. Dzięki temu duża część książek może być przeczytana na moim czytniku, zamiast zabierać je do Francji.
Wietnamska obsługa jest wyjątkowa: wszyscy chcą, aby usługa została wykonana natychmiast, więc wszystko jest szybkie. Naprawa mojego komputera zajmuje 2 dni i codziennie przepraszają za opóźnienie, podczas gdy we Francji czekałabym 3 tygodnie na pierwszą odpowiedź. Skanowanie książek, 2000 stron, zajmuje mniej niż 24 godziny!! Naprawa ubrań zajmuje kilka godzin, a nawet kilka minut, jeśli dobrze zna się krawca.
Wadą tej ogólnej niecierpliwości jest to, że trzeba ciągle przyspieszać. Na ulicy, w restauracjach… trzeba działać szybko szybko szybko. Mimo moich ton książek, nie mogę przeczytać ani jednej strony, bo mam wrażenie, że biegam wszędzie bez celu.
Wynajmujemy pokój w hotelu w pobliżu Starego Miasta (HNC Premier ulica Ly Nam De, link do Bookingu). Wybrałam go, ponieważ ma garaż na motocykle, co jest dość rzadkie w centrum miasta. Ponadto pokoje przypominają apartamenty (mamy aneks kuchenny), ale mają też codzienną obsługę pokoju. To hotel szczególnie feng shui, czego dowiedziałam się rozmawiając z recepcjonistką. Mówi, że niektórzy ludzie mieszkają tuż obok, ale przychodzą od czasu do czasu na 1-2 noce, aby zaczerpnąć energii tego miejsca. Byłoby to w porządku, gdyby ci ludzie nie byli moimi sąsiadami i nie nawoniili i korytarza, i mojego pokoju ohydnym zapachem papierosów. Dwa razy! W rezultacie: mają teraz dożywotni zakaz wstępu do hotelu.
JB wynajmuje skuter od HaiBanh Garage na cały czas naszego pobytu. To oni nauczyli JB prowadzić motocykl z manualną skrzynią biegów, dzięki czemu JB mógł zdobyć prawo jazdy kategorii A2. Obsługa jest zawsze przyjazna, a skutery zawsze czyste i dobrej jakości. Zapłaciliśmy 1600 000 VND za 2 tygodnie wypożyczenia + 200 dolarów kaucji (można zostawić paszport zamiast tego).
Po 2 dniach upału, podczas których myśleliśmy, że umrzemy z gorąca i zachorowaliśmy z powodu ciągłych zmian temperatury, w końcu pada deszcz, prawie codziennie, co czyni temperaturę znośną. Jednak mój katar nie ustępuje i mam okropny ból głowy przez kilka dni, dopóki nie trafiam do instytutu urody, który oferuje mycie włosów ziołami leczniczymi. W godzinę masażystka leczy mnie z kilku dni kataru i wracam tam regularnie z JB na masaże, kąpiele lecznicze, mycie włosów. Właścicielka zna się na ziołach leczniczych i wszystkie wody, których używa, pochodzą z roślin, które uprawia gdzieś na wietnamskiej wsi. Kiedyś przyszła kobieta w nagłym wypadku leczyć spuchniętą stopę (poślizgnęła się i upadła) i zrobiła jej opatrunek z liści leczniczych; kobieta mogła chodzić tego samego dnia. Tak więc w przeddzień naszego wyjazdu, kiedy JB nagle zaczął mieć bardzo silny ból pięty, aż nie mógł normalnie chodzić, również przyszliśmy w nagłym wypadku do niej na leczenie. Po godzinie masażu stóp JB prawie nie odczuwa bólu. Podaję jej dane kontaktowe na wszelki wypadek: 38 P. Nguyễn Trường Tộ, Nguyễn Trung Trực, Ba Đình, Hà Nội
W pierwszym tygodniu, poza kilkoma bardzo uciążliwymi sprawami administracyjnymi, cała moja koncentracja skupia się na moim nauczycielu kaletnictwa DOLIO. 5 dni kursu, aby nauczyć się robić damski portfel, w stylu radykalnie różniącym się od tego, czego nauczyłam się u niego 2 lata temu. Jestem bardzo zadowolona z tego kursu, ponieważ pozwala mi poprawić złe nawyki, które wyrobiłam sobie pracując w domu. Powiedział mi, dlaczego mój szew nie był zbyt ładny (za mocno zaciągałam nici) i dlaczego czasami nie cięłam prosto (za mocno naciskałam).
Oto efekt końcowy. Udało mi się kupić skóry w promocyjnej cenie, a są doskonałej jakości. Skóra zewnętrzna: Negonda. Skóra podszewki: Swift. Ten portfel ma kilka metalowych elementów i bardzo lubię pracować z tego rodzaju dodatkami.





Przyznaję, że spędziłam wieczność u 3Q Leather przeglądając wzmocnienia i rozcinając skóry, które już mam. Po odbyciu kilku warsztatów u rzemieślników dochodzę do wniosku, że kaletnictwo podoba mi się najbardziej. Teraz idę dalej, kupując prawdziwą maszynę (wyprodukowaną w Wietnamie) do obróbki krawędzi. I w przyszłości zamierzam robić bardziej skomplikowane torby. Zawsze dla zabawy.



Aby wesprzeć moich rzemieślników, zamawiam u nich produkty, których sama nie mogę zrobić. Więcej informacji tutaj i tam.


U mojego nauczyciela spotkałam 2 inne uczennice i są one dość odnoszące sukcesy w swoich karierach. Mówię o tym JB, a on mówi „oczywiście, że tak!! Trzeba naprawdę nie mieć nic lepszego do roboty niż spędzić tydzień na robieniu portfela dla zabawy”. Kiedy jest się pasjonatem czegoś, myśli się, że wszyscy inni też są. Kaletnicy sami są pasjonatami. 4 na 5 kaletników w Wietnamie musi zmienić zawód z powodu kryzysu gospodarczego, ale wciąż mają nadzieję, że kiedyś będą mogli wrócić do swojego zawodu-pasji. Druga uczennica i ja jesteśmy teraz najlepszymi przyjaciółkami i prowadzimy zbyt techniczne rozmowy lol.
Resztę czasu spędzamy na lunchach, kolacjach… aby zobaczyć innych członków rodziny: kuzynów, kuzynki, ciotki, wujków… oraz przyjaciół. Ponieważ zostajemy tylko dwa tygodnie, tempo jest ekstremalne, ale sprawia mi ogromną radość spotkanie z nimi. Wygląda na to, że widzieliśmy się wczoraj.
Tradycją jest dawanie każdemu drobnego prezentu, ale na szczęście moja rodzina nie jest zbyt wymagająca i daję prezenty tylko wtedy, gdy myślę, że sprawią ogromną radość. Nie żyjemy już w dawnych czasach, gdy wszystkiego brakowało. Teraz ludzie skłaniają się ku minimalizmowi, a prezenty muszą mieć sens i odpowiadać na prawdziwe potrzeby.
Dla mojego kuzyna udało mi się znaleźć książkę w limitowanym wydaniu. To jedna z moich ulubionych książek, a do tego numerowana. Trudno było ją zdobyć, bo jest tylko 500 egzemplarzy, ale bardzo pomaga być w grupach specjalistycznych. Wietnam teraz potrafi tworzyć piękne książki, wciąż nie na poziomie francuskich pięknych książek, ale zbliża się do nich coraz bardziej.


Drugi tydzień jest mniej zajęty, ale pada prawie każdego wieczoru, co uniemożliwia nam zwiedzanie starego miasta wieczorem. W Wietnamie są restauracje otwarte tylko rano, po południu lub wieczorem, więc o różnych porach dnia cała ulica może się zmienić. Nie wiadomo dokładnie, co można znaleźć na danej ulicy o 17:00 na przykład, dlatego ważne jest, aby przejść się kilka razy, może znajdziemy gotowane ślimaki, grillowane kurze łapki lub tradycyjne banh mi.
Ponieważ jesteśmy niedaleko ulicy kolejowej, JB proponuje, aby wybrać się tam wieczorem i zobaczyć pociąg przejeżdżający na naszych oczach. Tym bardziej, że przechodził tam kiedyś wieczorem i zobaczył, że jest ładnie oświetlona. Pewien Wietnamczyk proponuje nam miejsce w swojej restauracji i pyta, czy chcemy „mocnych wrażeń”. Oczywiście, że tak. Sadza nas przy torach, a 15 minut później wszystkie stoliki są przesunięte o 50 cm w oczekiwaniu na przejazd pociągu. Wszyscy się krzątają. Pociąg nadjeżdża, trąbi… i jesteśmy dosłownie 30 centymetrów od pociągu pędzącego z dużą prędkością. To niesamowite wrażenie! To bardzo turystyczna atrakcja, a niewielu Wietnamczyków wie o tym miejscu.
Spotykam mojego ulubionego jubilera DUONG HA dwa razy i za pierwszym razem „bawiłam się w sprzedawczynię” w jego sklepie 😀 Turyści przechodzą, a ja służę jako tłumaczka, dorzucając swoją sprzedażową gadkę 😀 efekt: „sprzedałam” 4 bransoletki i 1 pierścionek z jadeitu!! No cóż, łatwo jest, gdy produkty są najwyższej jakości i w 100% naturalne.
Za drugim razem zabrał mnie na śniadanie, a potem poszliśmy zobaczyć warsztat, gdzie kilka osób projektuje biżuterię na zamówienie na komputerze. Mówi mi, że każdy kamień jest mierzony ręcznie, a następnie wysyłany do zespołu projektantów. Model woskowy jest drukowany za pomocą drukarki 3D. Ten model jest następnie wysyłany do odlewnika, potem do osadzacza. Osadzacz bierze kamień nr 1, aby umieścić go w koszyku nr 1, dokładnie według projektu i rozmieszczenia… W ten sposób powstaje biżuteria w 100% na zamówienie i niepowtarzalna w zaledwie 3 do 5 dni. Następnym razem, gdy będziecie w Wietnamie, wpadnijcie do mojego jubilera Duong Ha, podaję wam jego Google Maps. Możecie wysłać projekt i rozmiar pierścionka przed przyjazdem, jeśli trzeba: https://maps.app.goo.gl/GRJJxo6ze1tNNhCq9 Duong Ha Natural Gemstones & Jade, ulica Hàng Bạc 139





Oto kilka zdjęć potraw, które jedliśmy podczas pobytu. Posiłki z rodziną nie są fotografowane, bo jesteśmy zbyt zajęci jedzeniem.











Teraz nawet małe bui bui mają kod QR do przelewu bankowego w kilka sekund. Zasada: skanujesz kod QR aplikacją swojego banku (wietnamskiego), wpisujesz żądaną kwotę i pokazujesz potwierdzenie na telefonie. Używanie gotówki jest coraz bardziej ograniczone. To środek wprowadzony podczas Covida. Ja też mogę robić natychmiastowe przelewy, ale z prowizją, dzięki aplikacji Wise. Robię to tylko wtedy, gdy bardzo brakuje mi gotówki, i minimalizuję opłaty, zasilając konto Wise z wyprzedzeniem (przez przelew bankowy).
JB wykorzystuje nasz pobyt w Wietnamie na odświeżenie garderoby. Szczególnie lubi markę Giordano na bermudy, a moi rodzice podarowali mu 2 polówki Lacoste (dziękuję!). Lacoste tutaj są krótsze niż te sprzedawane we Francji, więc wyglądają na lepiej skrojone.
JB bardzo tęskni za japońskimi onsenami. Dzięki wzrostowi liczby koreańskich ekspatów, w Hanoi jest coraz więcej japońskich onsenów i jjimjilbang. Przetestowaliśmy Amare. Jeśli wszystko jest w porządku w japońskiej strefie onsen (gdzie trzeba być nago i jest podział na mężczyzn i kobiety), to w koreańskiej strefie, gdzie wszyscy są w piżamach, uważam, że ludzie w ogóle nie szanują mojej przestrzeni osobistej. Czekając, aż JB wyjdzie z onsenu, kilka osób usiadło przede mną, mimo że jest 300 m2 całkowicie pustych, myślę, że powinno się móc zrelaksować w środowisku, w którym czuje się szczególnie bezbronnym (bo w piżamie), zamiast być non-stop podrywanym.
Drzewa kwitną nad Jeziorem Zwróconego Miecza i wokół ulicy Kim Ma. Hanoi jest super super ładne w maju, a z deszczem stało się znośne, mimo fali upałów na początku maja.


A gdy ta fala upałów wróci, my już będziemy w samolocie, w kierunku Bangkoku.


