Asie,  Carnets de voyage,  TDM,  Vietnam

[opinia] Hotel 5-gwiazdkowy Capella Hanoi (Wietnam) – niezapomniane przeżycie

Jesteśmy w kwietniu 2022 roku. Po dwóch latach kryzysu covidowego turyści dopiero zaczynają wracać do Wietnamu. Któregoś dnia moje wietnamskie biuro podróży zamieszcza na swoim profilu Zalo zdjęcia hotelu 5-gwiazdkowego, który właśnie otworzył się w Hanoi, z bardzo atrakcyjną ofertą (200 euro zamiast 450 euro za noc). Ponieważ nasz przyjaciel A. musi wrócić na kilka dni do Hanoi, proponuję mu spędzenie tam dwóch nocy: jest w centrum i tańszy niż Sofitel Metropole Hanoi. Zgadza się i proponuje, żebyśmy przyjechali z nim. Mówimy mu, że mamy już swojego airbnb, ale spędzimy tam jedną noc, żeby zobaczyć, jak to wygląda.

Więc A. jedzie do Capelli przed nami i relacje, które zamieszcza na Instagramie, są tak niespójne, że zastanawiamy się, co mu się przydarzyło w tym hotelu. Następnego dnia przyjeżdżamy, meldujemy się i robimy te same niespójne relacje co on. Ten hotel jest absolutnie NIESAMOWITY. To przeżycie nie ma nic wspólnego z innymi hotelami z wyższej półki, w których mieliśmy okazję się zatrzymać. Nawet moje biuro podróży skontaktowało się ze mną, prosząc o opisanie moich wrażeń, bo oni też nie mogą zrozumieć, skąd bierze się ten entuzjazm dla tego hotelu.

Capella to sieć luksusowych hoteli. Przed otwarciem w Wietnamie mają już hotele w Ubud, Szanghaju itd., a hotele w ogóle do siebie nie przypominają. Capella Hanoi (link do Bookingu) znajduje się naprzeciwko Sofitel Metropole Hanoi i niedaleko MGallery Opera. Te trzy hotele to moim zdaniem najlepsze hotele 5-gwiazdkowe w Hanoi. Są i inne pięciogwiazdkowe, ale są bardziej przeznaczone dla ludzi biznesu, bo są daleko i mają mnóstwo sal konferencyjnych.

Każdy pokój w Capelli ma inny motyw. Przed naszym przyjazdem pracownicy starają się zebrać o nas 2-3 informacje, aby poznać nasze gusta, i, jakby przypadkiem, dali nam pokój „podróżników”. Pokój wydaje mi się mały, ale łazienka jest bardzo wygodna i luksusowa.

A. nie może się doczekać, aby pokazać nam hotel, który już dobrze zna. Mówi nam, że jemy ciągle, wszędzie. Gdziekolwiek się zatrzymamy, pracownicy przynoszą darmowe przekąski, nawet o to nie prosząc. O 16 mamy darmowe podwieczorek, a podczas niego rzemieślnik prezentuje swoje dzieła (luksusowych rzemieślników, bo znam jednego, Quyn, najlepszego kaletnika w Wietnamie, który był tam zaproszony!)

… i dwa bary (jeden w piwnicy, drugi na ostatnim piętrze). Idziemy do baru na ostatnim piętrze, gdzie A. opowiada nam, że o 21:00 ktoś robi „ciu ciu”, światło jest zgaszone, a wszyscy dostają szoty.

Jesteśmy nieco sceptyczni, dopóki nie siedzimy przy barze, degustując w nowojorskim stylu ostrygi z whisky. Nagle pojawia się general manager i częstuje nas dodatkowymi ostrygami. A o 21:00, jak opowiadał A., to on robi „ciu ciu”, żeby przenieść nas w lata 20. XX wieku, wyjaśnia, że w Nowym Jorku było mnóstwo ostryg, a irlandzcy robotnicy jedli je z whisky, i że o 21:00 odjeżdżał jakiś tam pociąg, nie wiadomo dokąd… wszyscy dostają szoty, światło jest przygaszone, zmienia się atmosfera! Jest dokument, który to wszystko wyjaśnia, ale go nie czytałem.

Idziemy do baru na dole, tylko żeby usiąść, i tam też przekąski ciągle się pojawiają; musimy uciekać, inaczej nie będziemy głodni na kolację!

Prosimy o pokazanie ich japońskiej restauracji teppanyaki. Jest niesamowita! Jak w Japonii! Wyjaśniają nam, że składniki rzeczywiście pochodzą z Japonii, codziennie, i że wkrótce przyjedzie bardzo znany szef kuchni. Ceny są bardzo wysokie (ponad 300 euro), więc idziemy zjeść gdzie indziej, ale kilka lat później dowiadujemy się, że ta restauracja stała się jedną z pierwszych w Wietnamie z gwiazdką Michelin.

Jemy kolację w japońskiej restauracji tuż obok, która nie należy do hotelu. Klimat jest typowo japoński, z małymi ławkami jak w Japonii.

Potem korzystamy z basenu i łaźni parowej hotelu. Jedyny zarzut to wysokość sufitu nad basenem; człowiek czuje się trochę ciasno. Przy basenie także podano mi napój i przekąski 😀

Następnego dnia spotykamy się na śniadaniu i widzę, że A. jest zmartwiony, bo jak zwykle mamy za dużo jedzenia 😀 Menu jest długie jak ramię i możemy zamówić wszystko. JB zdecydowanie zamawia brunch (wypieki są super!), podczas gdy ja zamawiam tylko słodkie talerze, ale wychodzę stamtąd naprawdę napompowana. Mówimy A., że nie da się opisać słowami naszego doświadczenia z tym niezwykłym hotelem i że trzeba tu przyjechać, aby zrozumieć „uciekajmy, bo znowu nam coś dadzą do jedzenia” 😀

Kilka miesięcy później zabieramy naszego przyjaciela F. do obu barów i podobnie, po godzinie musieliśmy uciekać, bo przekąski nie przestawały się pojawiać, hahaha. F. jest bardziej przyzwyczajony niż my do luksusowych hoteli i potwierdza, że ten jest na topie.

Krótko mówiąc, jeśli szukacie hotelu 5-gwiazdkowego w Hanoi z niesamowitym doświadczeniem, gorąco polecam tutaj przyjechać. Dziękuję A. za zaproszenie, to jedno z najlepszych przeżyć naszych podróży dookoła świata.

Możliwość komentowania [opinia] Hotel 5-gwiazdkowy Capella Hanoi (Wietnam) – niezapomniane przeżycie została wyłączona