Kair #3 (Egipt) : Zwiedzanie piramid w Gizie
Po zostawieniu naszych bagaży w Mena House, bierzemy smartfony, aparaty i butelki wody i idziemy pieszo do piramid. Taksówkarze przed hotelem proponują 10 dolarów za podwiezienie nas do wejścia, ale to zdecydowanie za dużo za zaledwie 7 minut spaceru. Bilety wstępu kupiliśmy wcześniej na oficjalnej stronie, co oszczędza nam czekania w kasie. Oprócz wstępu na płaskowyż w Gizie, dokupujemy również opcjonalnie wejście do środka dwóch piramid: Cheopsa i Mykerinosa (dopłata, do decyzji przy zakupie biletów, a nie przed piramidą).
Ostatnim razem weszliśmy do piramidy Cheopsa i odpuściliśmy pozostałe dwie piramidy, bo byłam zbyt skąpi. Teraz, gdy chcę zobaczyć wszystkie trzy, niestety można wejść tylko do dwóch z nich 🙁 nauczka, żeby nie odkładać spraw na później.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Dzień 3 (ciąg dalszy)
Dresscode
No więc, nawet jeśli miasto dotarło do piramid, nie zapominajcie, że po drugiej stronie jest pustynia. Więc zabierzcie coś na głowę – może to być chusta, kapelusz… zabierzcie też krem z filtrem. I lekką kurtkę, bo gdy wieje wiatr, robi się zimno i można się nią osłonić od kurzu. Uważam, że jasne kolory dobrze wyglądają na zdjęciach, ładnie komponują się z kamieniami piramid. Osobiście wzięłam białą kurtkę puchową z Uniqlo, jest lekka i chroni przed UV.

Wrzucam mnóstwo zdjęć JB, bo będzie nam służył jako skala. JB ma 1m85 i będzie naszą ludzką miarką do mierzenia wysokości kamieni, posągów, wielbłądów, korytarzy itp.
Piramida Cheopsa
Dobrze zrobiliśmy, wybierając porę lunchu na zwiedzanie, bo zobaczycie później, były dwa momenty, kiedy byliśmy sami wewnątrz piramid.

Jest 12:30, skanujemy kody QR z naszych biletów i wchodzimy na teren. Dwie minuty później ktoś pyta mnie władczym tonem „proszę pokazać bilet”. Jeśli jest jedna rzecz, której nie znoszę, to władczy ton. Powtarza pytanie: „proszę pokazać bilet, ma pani bilet do wejścia do piramidy?”. Odpowiadam zirytowana: „kim pan jest?”. On odpowiada, że tu pracuje i pokazuje plakietkę, a dwie inne osoby z plakietkami (innego koloru) też potwierdzają, że tu pracuje. W Egipcie nie wolno oddawać biletów nikomu, bo ryzykujecie, że je zatrzyma i będzie wymuszał, żebyście go śledzili. Zwłaszcza że teraz bilety są w formie kodów QR, więc potrzebny jest skaner. Odpowiadam mu, że mam bilet do piramidy, ale mu go nie pokazuję. Po chwili szybko orientujemy się, że to ktoś, kto próbuje być „pomocny”, żeby potem prosić o napiwek. Udaje nam się go szybko zgubić, ale powiedział jednak coś ważnego: nie można teraz wejść do piramidy, jest otwarta od 13:00 (chyba zamknięta na przerwę lunchową).

Nie szkodzi, poczekamy przed wejściem i dzięki temu będziemy wśród pierwszych, którzy wejdą. Z piramidy widzimy tłum na dole i obserwujemy, że co chwilę jakiś turysta daje się oszukać. Niektórzy kupują chusty i natychmiast 3-4 osoby pomagają im je zawiązać na głowie, pomagają robić zdjęcia itp. Żaden miły gest nie jest bezinteresowny. To smutne, że trzeba ufać wszystkim z rezerwą.

Są dwa wejścia: główne, zaprojektowane jako prawdziwe wejście (widać odwróconą literę V z daleka) i wejście wykute przez robotników kalifa Al-Mamuna w 820 roku n.e. Wchodzimy teraz tym drugim. Przydatne informacje o piramidach są bardzo dobrze wyjaśnione na tej stronie, gorąco polecam je przeczytać. Skanują nam bilet wstępu i znajdujemy się w pierwszym korytarzu, niezbyt wysokim, ale wciąż znośnym.

Potem docieramy do pierwszych schodów i wiele osób zawraca już na tym etapie, trzęsąc się z klaustrofobii. Rzeczywiście, jest trochę ciasno i stromo, idzie się całkiem schylonym, ale dla takich niskich jak ja to żaden problem. JB zresztą trzyma kapelusz na głowie, żeby nie zarysować czaszki. Myślę, że bycie niskim przydaje się tylko w tym momencie: zwiedzanie wnętrza wielkiej piramidy haha W przeciwieństwie do ostatniego razu, kiedy byliśmy sami wewnątrz piramidy, tym razem jest z nami trochę ludzi i to też jest fajne, bo widzimy reakcje innych, a dla mnie, która ma lekkie lęki wysokości, to uspokajające, że są ludzie przede mną i za mną.

Na końcu pierwszych schodów docieramy do miejsca dwukrotnie szerszego, gdzie trzeba wejść na górę, ale można stać prosto. Jest tylko trochę stromo.

Zobaczycie, po drodze są różne „otwory” tu i tam, nie wiadomo dokładnie, dokąd prowadzą, do czego służą.

Następnie przechodzimy pod dwoma masywnymi blokami kamienia, zanim dotrzemy do małej komnaty, gdzie jest bardzo gorąco i można odnieść wrażenie, że trudno oddychać. Wyraźnie brakuje tlenu, mimo wentylatora na pełnej mocy.
Wszyscy robią zdjęcia otworom, przekonani, że to tajne wejście. Właśnie w tak zwanej „komorze króla” jest prostokątny otwór o wielkości około 20 cm, pytam strażnika, do czego służy, a on odpowiada „food” (jedzenie). Nie sądzę, żeby tak było haha, myślę, że to raczej do wentylacji.
Na samym końcu komnaty króla znajduje się granitowy sarkofag, którego jeden bok został mocno wyważony. Granit to zwykle kamień o dużej energii, ale ten nie ma w sobie nic szczególnego. Cała piramida nie wydziela żadnej specjalnej energii, wygląda jak coś wygaszonego, nieaktywnego, czuć ciężar ton kamieni nad głowami, ale to wszystko. Nie wiem, od kiedy można robić zdjęcia, ale ludzie zaczynają robić zdjęcia wszystkich kątów, podobno zakazane jest tylko filmowanie.

Ponieważ obraz jest wart tysiąca słów, zobaczyliśmy korytarz 2, 6, 9 i komnatę 10. Widzieliśmy wejście do korytarza 8, ale było zamknięte.

W pewnym momencie wszyscy znikają (pewnie dlatego, że brakuje powietrza i jest gorąco), a my zostajemy sami ze strażnikiem, który jest zresztą bardzo miły. Ludzie mają trudności z wyjściem z korytarza 9 do korytarza 6, bo niektórzy próbują jednocześnie wejść, a inni panikują przy schodzeniu. Idąc do punktu 3, widzimy długą kolejkę turystów czekających na wejście. Jak zwykle francuscy turyści narzekają i zastanawiają się, czy warto iść dalej, skoro są tak blisko celu. 2-3 osoby rezygnują, bo „nie przyszli tu cierpieć”. Myślę, że faktycznie korytarz 6 nie jest dla osób z klaustrofobią, ale obiecuję, korytarz 9 jest znacznie bardziej przestronny i ma spory sufit 😉
Ból mięśni odczuwa się natychmiast. Przez dwa następne dni schodzenie po schodach będzie sprawiać trudność, mocno ciągnie w nogach.


Zobaczycie wszędzie duże kamienie. Bo są kamienie, które spadły z piramid, ale też kamienie pochodzące ze starych murów wokół piramid oraz kamienie z pokrycia podłogi. Krótko mówiąc, kamienie wszędzie, wszędzie. Niektórzy Egipcjanie przychodzą nawet z jedzeniem, żeby urządzić sobie piknik na trawie. Jest piątek, weekend, i setki uczniów z całego Egiptu przyjeżdżają na wycieczkę szkolną do piramid. Niektórzy pewnie nigdy nie widzieli białych czy Azjatów, ciągle proszą nas o selfie, to naprawdę urocze.
Wydaje mi się, że strażnicy są znacznie mniej surowi niż ostatnio. Ludzie wspinają się wszędzie na piramidy (nie dochodząc do szczytu), podczas gdy wcześniej można było wejść tylko, żeby wejść do środka piramid.
Piramida Chefrena

Łatwo rozpoznać piramidę Chefrena, bo jako jedyna zachowała część zewnętrznej okładziny na szczycie. Kiedyś można było zwiedzać jej wnętrze, ale dziś nie.
Piramida Mykerinosa

Jeśli zwiedzacie piramidy bez przewodnika, w emocjach możecie całkowicie pominąć piramidę Mykerinosa, bo z dwóch pozostałych piramid w ogóle jej nie widać. Musieliśmy nawet otworzyć Google Maps, żeby ją znaleźć.
Musimy długo iść od piramidy Chefrena, żeby do niej dotrzeć. Łatwo ją też zidentyfikować, jest najmniejszą z trzech wielkich piramid i jest jakby „rozdarta” z powodu kilku prób znalezienia wejścia.

Jej wejście jest znacznie niżej niż wejście do Cheopsa, bo nie ma korytarza wznoszącego się, tylko opadający. Trzeba się też schylać, ale nie jest tak długie jak w Wielkiej Piramidzie.
Bardzo lubię wnętrze tej piramidy, wydaje mi się dużo bardziej przestronne, też bielsze. Myślę, że Wam się spodoba, bo nie brakuje powietrza. Są dwa poziomy i sala na samym dole ma sklepienie w kształcie łuku. Ta sala jest więc pod ziemią.



W pewnym momencie zostajemy sami wewnątrz piramidy, wygląda, jakbyśmy ją mieli tylko dla siebie ahaha. I dopiero po wyjściu widzimy mnóstwo turystów czekających. Więc przyjdźcie bardzo wcześnie rano albo poczekajcie do pory lunchu na zwiedzanie!! Unikajcie też piątków i sobót (weekend w Egipcie).
Wychodząc z piramidy, widzimy w oddali wielbłądy, idą na punktu widokowego skąd widać 6 piramid (z 9), jest bardzo ładnie, ale to za daleko, żeby iść pieszo. Na szczycie wzgórza jest też 2-3 kawiarnie, które wyglądają bardzo sympatycznie.

Zadowalamy się wejściem nieco wyżej i kończymy na lądowisku dla helikopterów. Widok jest fajny, ale dużo mniej ładny niż z oficjalnego punktu widokowego. Bez żalu, już mieliśmy ten piękny widok ostatnim razem.



Jest restauracja o nazwie „9 piramid” z jeszcze ładniejszym widokiem, ale trzeba tam dojechać samochodem i zarezerwować z wyprzedzeniem. Wszyscy pasażerowie muszą mieć bilet wstępu (w takim przypadku trudno zamówić Ubera). Myślę, że warto wspomnieć o tym swojej agencji, u której rezerwujecie prywatnego kierowcę i przewodnika, jak my ostatnio. Kierowca może wjechać i zawieźć Was od jednej piramidy do drugiej, a potem do różnych punktów widokowych, co oszczędza Wam przejażdżek na wielbłądzie/koniu.
Myślę, że przy pierwszej wizycie warto przyjechać z przewodnikiem , bo na tym terenie jest zbyt wiele do zobaczenia, zwłaszcza małe piramidy , które wszyscy pomijają (chyba można do nich wchodzić, nie pamiętam!). Tak, w sumie jest 9 piramid i mnóstwo świątyń , a Wasz przewodnik będzie mógł Wam je pokazać i wytłumaczyć. Są też łodzie słoneczne , których tym razem nie widziałam, bo są za nie wiadomo którą piramidą i jeśli nie wiecie, że istnieją, trzeba obejść wszystkie piramidy, a to bardzo, bardzo długo!!
Normalnie trzeba kontynuować zwiedzanie małych piramid, świątyń… i zakończyć Sfinks i kolejną świątynią, ale jesteśmy zbyt zmęczeni. Musimy wracać do Mena House, a Sfinks jest po drugiej stronie. Sfinksa odwiedzimy innego dnia.

Kiedy widzi się takie tablice, myślę, że można sobie pogratulować przeżywania najlepszego życia 😀

Odbieramy walizki w Mena House. Teraz, gdy już się wymeldowaliśmy, obsługa zupełnie spadła. Nikt już nie chce nam pomóc. W ogóle nie udaje nam się zamówić Ubera z Mena House. Prawdopodobnie dlatego, że trasa jest zbyt krótka, a dojazd jest trochę utrudniony przez ochronę (jedziemy do innego hotelu w Gizie, 8 minut samochodem). Musimy ciągnąć walizki do wyjścia, a potem skorzystać z jednej z tych taksówek, które czekają przed hotelem. Kurs ogłoszony na 15$ finalnie negocjujemy na 3$ (prawdziwa egipska cena to 0,5$), a kierowca dodatkowo wysadza nas w złym miejscu.
Ciąg dalszy naszych przygód znajdziecie tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
- Kupcie bilety wstępu na oficjalnej stronie (https://egymonuments.com/locations/tickets/Pyramids)
- Cennik 2024:
- Wejście na płaskowyż w Gizie (piramidy, Sfinks, łodzie słoneczne…): 700 EGP
- Wejście do wnętrza piramidy Cheopsa: 900 EGP
- Wejście do wnętrza piramidy Mykerinosa: 280 EGP
- Wielbłąd: 500 EGP / godzina
- Wejście od strony piramid znajduje się obok Mena House. Poproście o wysadzenie tam, jeśli chcecie najpierw zwiedzać piramidy. Drugie wejście jest od strony Sfinksa.
- Uważam, że lepiej zwiedzać rano. Nie będzie się zdjęć pod światło, ani Sfinksa, ani Wielkiej Piramidy, nie ma dużo ludzi, ale problemem jest poranna mgła – zdjęcia będą wydawać się mniej ostre, bo jest taka mgła z zanieczyszczeń, która spowija całą okolicę Gizy.