Afrique,  Carnets de voyage,  Égypte,  Le Caire,  TDM

Kair #4 (Egipt): Nowe Muzeum Egipskie i Sfinks

Ostatnim razem tak bardzo spodobał mi się mój hotel naprzeciwko Sfinksa, że tym razem JB znalazł dla mnie hotel jeszcze bliżej Sfinksa.

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Dzień 3 (ciąg dalszy)

Wiem, że wszyscy są pod wrażeniem piramid, ale ja nie czuję w nich żadnej szczególnej energii. Natomiast Sfinks zrobił na mnie ogromne wrażenie – ma w sobie taką postawę, taką specyficzną energię, że chcę być jak najbliżej niego. Ostatnim razem byliśmy w guest house Egypt Pyramids Inn (link do Bookingu), który gorąco Wam polecam, bo patrzy Sfinksowi prosto w oczy. Tym razem JB znalazł inny hotel, jak najbardziej blisko Sfinksa (link do Bookingu).

). Docieramy dokładnie w momencie zachodu słońca. Z tarasu hotelu widzimy Sfinksa, piramidy i zachodzące słońce. Przepięknie!! Ale widzimy też mnóstwo zniszczonych murów (które nazywam „stertą śmieci”), co trochę psuje widok, ale jeśli uciąć Cheopsa, tych śmieci już nie będzie widać, ahaha.

Z naszego pokoju mamy wannę z widokiem na Sfinksa. Ta szyba jest przyciemniana, więc z zewnątrz nas nie zobaczą (przynajmniej w ciągu dnia, co do wieczora nie jestem pewna). Naprzeciwko jest kanapa, na której często siadam i patrzę na Sfinksa jak na telewizor. Droga, którą widzicie na zdjęciu, prowadzi od wejścia do piramid. Jak „prawdziwi ludzie”, Sfinks ma taką stronę, z której jego twarz jest bardziej harmonijna. Jest bardzo przystojny, gdy patrzy się na niego z przodu (z guest house Egypt Pyramids Inn (link do Bookingu)) albo z tego hotelu (link do Bookingu). Przez złamany nos nie jest ładny pod każdym kątem, tylko pod 2.

Żeby pokazać Wam, jak blisko jesteśmy Sfinksa, spójrzcie na drugi taras naszego hotelu. Jesteśmy bardzo blisko!!!

Z dwóch hoteli i tak wolę Egypt Pyramids Inn (link do Bookingu). Z tarasu mojego hotelu (link do Bookingu) przyglądałam się uważnie hotelom w okolicy i tylko ten guest house jest w odpowiedniej osi, tak że Sfinks patrzy Ci prosto w oczy. Inaczej trzeba będzie iść do Pizza Hut, ale tam nie można przenocować. Albo możecie spędzić jedną noc u jednego, drugą u drugiego – dzieli ich 10 metrów.

Wieczorem z naszego pokoju możemy oglądać spektakl „Światło i dźwięk” (2 razy wieczorem, pierwszy o 19:30). Nie martwcie się o dźwięk – robi straszny hałas, nie sposób go nie usłyszeć. Natomiast sam spektakl jest tak staroświecki, że cieszymy się, że oglądamy go za darmo. Spektakl polega na czytaniu tekstu bardzo starym głosem i włączaniu/wyłączaniu świateł Sfinksa i piramid. Ot co. Kiedy pomyślę, że niektórzy turyści jadą z Kairu do Gizy, żeby zobaczyć ten spektakl (chyba 15$). Nie!!! Wszyscy po prostu jedzą kolację, oglądając spektakl z tarasów hoteli.

W przeciwieństwie do ciszy w Mena House, tutaj słychać bezdomne psy przez cały wieczór + dwa tarasy hotelu + turystów z sąsiedniego pokoju oglądających podobno bardzo zabawny film (śmieją się bez przerwy). Noc jest krótka z powodu hałasu.

Dzień 4

Za każdym razem, gdy zamawiamy Ubera, stresuję się. Czy przyjedzie? Czy przyjmie kurs? Bo znowu to krótka, 15-minutowa trasa do Nowego Muzeum Egipskiego. Czy będzie próba oszustwa (targowanie się o cenę przed/w trakcie kursu). JB mówi mi, że kategoria „comfort” eliminuje większość oszustw, bo jest dostępna tylko dla najlepiej ocenianych kierowców. Ale nawet wtedy mieliśmy próby negocjacji ceny w gotówce.

Dla pewności idziemy przed Pizza Hut, żeby zamówić Ubera, dzięki czemu bez problemu nas znajdzie. Tuż naprzeciwko znajduje się drugie wejście na płaskowyż w Gizie. Grupa uczennic stojących w kolejce macha do mnie. Podchodzę, a około dwadzieścia z nich chce uścisnąć mi dłoń – czuję się jak Obama!!! Robią mi zdjęcia, a ja uspokajam tłum, robiąc selfie własnym telefonem. Spokój wraca dopiero, gdy przechodzę przez ulicę, żeby czekać na Ubera. Jesteśmy w sobotę i Egipcjanie z całego kraju przyjeżdżają tutaj – niektórzy pewnie nigdy w życiu nie widzieli Azjatki. Dziewczyny są bardzo, bardzo zadowolone, że mnie widzą.

Dwoje dzieci-ulicznych sprzedawców idzie za mną na drugi chodnik i rozmawia z JB i ze mną. Tym razem nie próbują wyciągnąć od nas kilku dolarów – po prostu potrzebują ludzkiego kontaktu. Tak bardzo nas lubią, że (szczerze) chcą nam podarować sprzedawaną przez siebie saszetkę. Oczywiście odmawiamy. Po nauczeniu ich mówić „dzień dobry” po wietnamsku, oni w zamian uczą nas kilku zwrotów po arabsku. Bez żadnej prośby z naszej strony spontanicznie postanawiają nauczyć nas mówić „nie, nie mam pieniędzy”, „to za drogie”, „nie, nie potrzebuję tego”. Biedni, myślę, że turyści tak często ich ignorują i krzyczą na nich, że czasem szczera rozmowa z turystami to wszystko, czego chcą. Te dzieci przychodzą tu sprzedawać po szkole i mają całkiem dobry angielski. Najstarsza mówi mi, że marzy o wyjeździe do Japonii (której zna oczywiście z mang).

Nasz Uber w końcu przyjeżdża, a ponieważ część drogi jest zamknięta, robimy ogromny objazd, żeby dotrzeć do Nowego Muzeum Egipskiego (kurs Giza – muzeum kosztuje nas 170 EGP z Uberem). Zostawiamy mu kilka dolarów napiwku. Nowe muzeum robi naprawdę wrażenie – jest bardzo, bardzo duże i dobrze zorganizowane. Jednak moja kamera nie przechodzi przez ochronę. Dziwna sprawa, bo smartfon też robi zdjęcia i filmy. Widzę wielu innych turystów, którzy – tak jak my – niechętnie zostawiają swoje Leiki i plecaki w pomieszczeniu „security”.

To, co rzuca się w oczy już od wejścia do muzeum, to ta statua. Nie wygląda na tak dużą, ale sprowadzenie jej tutaj było wyczynem. Wcześniej stała na placu wśród ludzi w Kairze, ale przewieziono ją tutaj w pozycji stojącej (ponieważ jej bliźniaczka, przewieziona dawno temu w pozycji leżącej, złamała nogę, według naszego kierowcy Ubera). I w tym celu, gdy tylko statua musi przejechać pod mostem, most jest rozbierany. 24 godziny i mnóstwo pieniędzy na tę „przeprowadzkę”.

Zobaczywszy strzałkę do „Tutanchamona”, pytam, gdzie dokładnie znajduje się ta sala. Odpowiedź: „Jeszcze nie jest otwarta i nie wiadomo, kiedy będzie otwarta”. Pytam, gdzie są mumie faraonów. Odpowiedź: „Są w muzeum XYZ”. Krótko mówiąc, to nowe muzeum jest oficjalnie otwarte od listopada 2024 roku, ale wciąż brakuje wielu rzeczy. Trzeba więc nadal chodzić do starego muzeum w Kairze i odwiedzać to nowe.

Nie potrafię powiedzieć, czy to muzeum jest lepiej wypełnione, cenniejsze niż tamto, bo uważam, że wszystko jest piękne. Przedmioty są znacznie lepiej wyeksponowane, nie jak w tamtym muzeum. Oświetlenie jest dostosowane do każdego obiektu, znacznie lepiej widać detale. A jest bardzo nowoczesne, z mnóstwem udogodnień dla niepełnosprawnych (schody ruchome, alfabet Braille’a, winda). Nawet ja korzystam, bo mam zakwasy po zwiedzaniu wnętrza piramid i schodzenie po schodach sprawia mi ból.

Tutaj, można powiedzieć, że to Luwr w lepszym wydaniu, bo jest bardziej przestronny. Opisy są liczne, po angielsku.

Mam ogromny crush na tę statuę, spójrzcie na detale peruk!!! A z tyłu są dodatkowo kolorowe hieroglify. To jest przepiękne!!!

A ponieważ jest więcej miejsca, lepiej widać biżuterię.

Zwiedzenie wszystkiego zajmuje nam mnóstwo czasu, jest zbyt wiele rzeczy do oglądania, a muzeum jest ogromne. Nie mogę się doczekać, aż odwiedzę część poświęconą Tutanchamonowi, gdy będzie gotowa. Można też zjeść na miejscu. Jest tu również robot, który pisze Twoje imię hieroglifami za 300 EGP. Restauracje na miejscu są nieco drogie w porównaniu z egipską średnią (liczcie 300 EGP za danie), ale jestem bardzo głodna.

Następnie jest męka z zamówieniem Ubera z muzeum. Nie wiem dlaczego. Może kurs nie jest wystarczająco opłacalny? Albo są prace drogowe? Krótko mówiąc, jak zwykle długo czekamy i zostawiamy kilka dolarów naszemu kierowcy, aby podziękować mu za przyjęcie kursu i za to, że nie próbował nas oszukać.

Zbyt zmęczeni, nie robimy już nic więcej tego dnia i kładziemy się spać bardzo wcześnie, bo chcemy zwiedzić Sfinksa zaraz po otwarciu następnego ranka.

Dzień 5

Otwarcie ma być o 7:00, ale w rzeczywistości jest o 7:30. Czekamy przed wejściem naprzeciwko Sfinksa (który jest 5 metrów od naszego hotelu) i jesteśmy jednymi z pierwszych, którzy wchodzą na teren.

Po obserwowaniu ruchu turystów w ostatnich dniach dochodzę do następujących wniosków:

(1) Sfinks jest piękniejszy rano, ponieważ słońce oświetla jego twarz. Od popołudnia jest pod światło.
(2) lepiej od razu po wejściu skręcić w lewo, podejść do Sfinksa z przodu, potem przejść za świątynię, aby dostać się na platformę do oglądania Sfinksa z lewej strony, a następnie dojść do piramidy Chefrena (i innych piramid) i pójść asfaltową drogą, aby zobaczyć prawą stronę Sfinksa i wyjść tym samym wejściem. To trochę skomplikowane do wytłumaczenia, ale na miejscu i patrząc na moje zdjęcia, zrozumiecie.

Po wejściu (kupiliśmy kolejny bilet online, bo każdy bilet jest ważny jeden dzień) można albo pójść asfaltową drogą w prawo, albo dotrzeć do miejsca z mnóstwem krzeseł (lewa strona). Idąc lewą stroną, w pewnym momencie staniecie twarzą w twarz ze Sfinksem, tak. Tutaj Sfinks i piramida Chefrena są mniej więcej w jednej linii.

Sfinks to emblematyczna postać mitologiczna starożytnego Egiptu, często przedstawiana jako hybrydowe stworzenie z ciałem lwa i ludzką głową. Symbolizuje siłę i mądrość, łącząc dwa potężne elementy natury: królewskość (reprezentowaną przez ludzką głowę) i potęgę (ucieleśnioną przez lwa). Sfinks jest także symbolem ochrony, często umieszczanym przy wejściu do świątyń lub grobowców królewskich, służącym do odpędzania sił zła. Wśród najbardziej znanych, Wielki Sfinks w Gizie, położony w pobliżu piramid, uosabia ducha tego mitycznego stworzenia. Jest kojarzony z faraonem Chefrenem, chociaż jego pochodzenie i dokładna funkcja pozostają przedmiotem debaty wśród badaczy.

W mitologii egipskiej Sfinks jest również związany z zagadkami i wyzwaniami intelektualnymi. Według niektórych opowieści Sfinks zadawał podróżnym zagadki, zabijając tych, którzy nie potrafili poprawnie odpowiedzieć. Ten obraz zainspirował wiele legend i przetrwał wieki, wpływając zarówno na kulturę grecką, jak i literaturę zachodnią. W starożytnej Grecji Sfinks pojawia się jako złowrogie stworzenie, ale zagadka, którą zadawał – „Jakie zwierzę rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech?” – pozostała słynna, symbolizując przejście człowieka przez różne etapy życia.

Następnie można podejść nieco bliżej… ale nie można już iść prosto, bo tylko turyści ze specjalnym pozwoleniem mogą dotrzeć do steli snu, między łapami Sfinksa.

Stela snu, nazywana również stelą objawienia, to granitowy pomnik znajdujący się między łapami Wielkiego Sfinksa w Gizie. Została wzniesiona za panowania faraona Totmesa IV (około 1400 r. p.n.e.) i opowiada o proroczym śnie, który miał odmienić los młodego księcia przed jego wstąpieniem na tron. Według tekstu wyrytego na steli, gdy Totmes IV był jeszcze księciem, zasnął w cieniu Sfinksa. We śnie Sfinks, utożsamiany z wcieleniem boga słońca Harmachisa (Horusa z Horyzontu), przemówił do niego. Poprosił go, aby odsłonił piasek, który go prawie całkowicie zasypywał, obiecując w zamian pomóc mu zostać faraonem. Ta opowieść jest nie tylko boskim uzasadnieniem panowania Totmesa IV, ale także dowodem symbolicznych i religijnych związków między Sfinksem a egipską monarchią. Stela opisuje również wysiłki podjęte przez młodego faraona w celu odrestaurowania i zachowania Sfinksa.

Dopiero wtedy wchodzisz do świątyni po lewej stronie i po przejściu przez ten mały labirynt docierasz na platformę, z której obserwujesz Sfinksa. Widziałam go z tarasu mojego hotelu, z mojego pokoju… ale gdy się zbliżasz, jego energia jest jeszcze silniejsza i szczerze mówiąc, uwielbiam to!! Jest to według mnie jedyne miejsce, gdzie pozostała niesamowita energia na płaskowyżu w Gizie. Gwiazdą tego miejsca jest ten Sfinks, a nie piramidy. Jego budowa przypomina inne małe sfinksy, które widuje się w Luksorze czy w muzeach, ale jego rozmiar!!! Trzeba być na miejscu, aby zdać sobie sprawę, jaki jest GIGANTYCZNY!!

Następnie trzeba iść za znakiem exit i wzdłuż Sfinksa do piramid. Piramida Chefrena jest zawsze tak samo piękna ze swoim szczytem, który odróżnia ją od piramidy Cheopsa.

Potem jedziemy asfaltową drogą (razem z innymi wielbłądami, samochodami i końmi) i teraz obserwujemy Sfinksa z drugiej strony (tej, z której wygląda najpiękniej). Stąd bardzo dobrze widać stelę snu. W pewnym momencie jeden z pracowników czyści i widać, że nie sięga nawet wysokości łapy Sfinksa. Z tej strony jego ciało wydaje się bardziej zniszczone niż z drugiej. Ale jest też mnóstwo kamieni i form wokół niego (prostokątne struktury tu i tam).

Krótko mówiąc, Sfinks podoba mi się tak bardzo, że spędzamy poranek tylko po to, aby go zwiedzić. A po zwiedzaniu podziwiamy go jeszcze z tarasów hotelu 😀

Jak możecie zauważyć, z drogi tuż przy Sfinksie widać nasz pokój i nasz hotel (link do Bookingu) 😀

JB namawia mnie, żebym poszła do sprzedawcy pamiątek wymienić pieniądze na monety. Ostatnio udało mi się zdobyć 2 monety o nominale 1 EGP z wizerunkiem maski Tutenchamona, jedną podarowałam, a drugą zgubiłam. Tym razem sprzedawca pamiątek dał mi 5 monet o nominale 1 EGP, a gdy poprosiłam, dał mi dodatkowo monetę o nominale 50 piastrów z wizerunkiem Kleopatry. Daliśmy mu w zamian 15 EGP (to wszystko, co nam zostało z pieniędzy), to niewiele, ale przynajmniej nie traci na wymianie. Wydaje się bardzo rozbawiony. Zatrzymam tylko jedną monetę 1 EGP, resztę rozdam na Instagramie lub blogu, stay tuned !!

W związku z tym bierzemy taksówkę zarezerwowaną przez nasz hotel, aby dostać się na lotnisko (dość stresu z Uberem), płacimy trochę więcej (25$ zamiast 12$), ale przynajmniej mamy spokój. No może nie do końca, bo powiedzieliśmy w hotelu, że lecimy z lotniska CAIRO, ale kierowca dostał instrukcje, aby zawieźć nas na drugie lotnisko (są dwa), na szczęście potwierdziliśmy nazwę lotniska przed wyjazdem. Egipt naprawdę mnie męczy! Nigdy nie jest relaksująco. Stresujemy się przy każdej podróży, chwila nieuwagi i płacimy 20 razy więcej niż zwykle. W miejscach, gdzie nie mamy własnego transportu, zawsze jest dodatkowy stres, bo nawet aplikacje takie jak Uber nie uchronią przed naciągaczami. Przynajmniej posiadanie wystarczającej ilości dolarów w drobnych banknotach było dobrym pomysłem, bo można dawać napiwki każdemu i o każdej porze. Jest mi smutno, że opuszczam Sfinksa, ale też odczuwam ulgę, że wyjeżdżam. Przez następne 20 dni będziemy mieć własny samochód

Część 2: Praktyczne wskazówki

  • Hotele:
    • czyli Egypt Pyramids Inn (pokój z widokiem na Sfinksa) (link do Bookingu) możecie zobaczyć zdjęcia tutaj
    • czyli nasz hotel The Gate Hotel Front Pyramids Sphinx (uwaga, jest inny hotel o podobnej nazwie, trzeba wybrać właściwy (link do Bookingu) – pokój z wanną naprzeciwko Sfinksa lub pokój z prywatnym tarasem
  • Bilety wstępu można kupić wcześniej na oficjalnej stronie:
    • na piramidy i Sfinksa: https://egymonuments.com/locations/tickets/Pyramids 700 EGP za osobę
    • do nowego Muzeum Egipskiego (Grand Egyptian Museum): https://egymonuments.com/locations/details/gem 350 EGP za osobę
Możliwość komentowania Kair #4 (Egipt): Nowe Muzeum Egipskie i Sfinks została wyłączona