[Test i opinia] Memories Aicha Luxury Camp w Wadi Rum: luksusowy hotel z kopulastymi namiotami (Jordania)
Na moje wybory hoteli duży wpływ miała moja dziewczyna H., która uwielbia piękne rzeczy, luksus i ogląda rolki z pięknymi hotelami na Instagramie. To ona poleciła mi Our Habitas w Hegra, a teraz Memories Aicha Luxury Camp (link do Bookingu) na nasz pobyt w Wadi Rum.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Po zobaczeniu tego zdjęcia zrobionego dronem bardzo się zainteresowałam. Owszem, hoteli z kopulastymi namiotami w Wadi Rum jest wiele, ale po dokładnym obejrzeniu zdjęć odniosłam wrażenie, że namioty Memories Aicha Luxury Camp są zbudowane w inny sposób. Wydają mi się bardziej „szyte na miarę” niż gotowe namioty kupione w sklepie, albo co gorsza, całkowicie przezroczyste.

Wybieramy kategorię „luksusowy namiot panoramiczny”. Uwaga, są „namioty panoramiczne” w wewnętrznym kręgu i mimo ceny będziecie mieć widok na innych. Po rezerwacji pamiętajcie, aby wysłać uprzejmego maila z prośbą o jeden z panoramicznych namiotów po zewnętrznej stronie, bez widoku na innych, w tej samej cenie.
Cena jest bardzo wysoka i tym razem nie da się jej obniżyć milami ani punktami. Po naradzie JB zdecydował, że mimo wszystko podaruje mi to doświadczenie, bo to nasza rocznica ślubu, nie będziemy podróżować przez długi czas i nigdy nie dajemy sobie prezentów na Boże Narodzenie, więc powiedzmy, że to świetny pretekst, żeby się rozpieszczać.
Po Petrzejedziemy bez zatrzymywania do Wadi Rum. Wszyscy muszą zatrzymać się w Centrum Informacji, aby albo zapłacić 7 JOD opłaty wstępu za pojazd, albo okazać Jordan Pass i wjechać za darmo.

Jedziemy dalej (7 km) do budynku recepcji hotelu Memories Aicha Luxury Camp, znajdującego się we wsi, gdzie zostawiamy samochód i wyciągamy bagaże. Pracownik hotelu próbuje nam sprzedać wycieczki, ale my już mamy zaplanowaną wycieczkę z inną agencją na następny dzień, więc mówimy mu, że jesteśmy tu tylko po to, aby cieszyć się hotelem. Kilka minut później przyjeżdża jeep i zawozi nas do hotelu (za darmo).
Tak jest lepiej, ponieważ hotel znajduje się na pustyni, a zwykłym samochodem ryzykujemy ugrzęźnięcie w piasku. Więc ten jeep musi po nas przyjechać do wioski. Tylko 10 minut później docieramy z wiatrem we włosach do Memories Aicha Luxury Camp.


Mimo wczesnego przyjazdu (przed południem) nie tylko dostaliśmy pokój od razu, ale zostaliśmy dodatkowo przebrani do wyższej kategorii, bez widoku na innych. Menedżer zdradził nam, że tej nocy jest nas tylko 30, przy pojemności 120.
Obiecujemy mu promować Jordanię wśród naszych przyjaciół. Że to bardzo bezpieczny kraj, mimo tego, co dzieje się wokół. Omijanie Jordanii byłoby jak nie jechanie do Tajlandii z powodu tego, co dzieje się w Birmie. To całkowicie niesprawiedliwe.
Nasz namiot ma numer 10. Na tym zdjęciu wygląda na mały, ale w środku jest bardzo przestronnie, bardzo przytulnie i dobrze wyposażony.

Duża część kopuły jest zabezpieczona prawdziwym sufitem imitującym marmur, co odróżnia go od innych hoteli w okolicy. 1/3 kopuły jest przeszklona, co chroni nas przed słońcem. Przeszklona część może być zasłonięta dużymi zasłonami. Szczyt luksusu: żyrandol na suficie!



Za łóżkiem znajduje się łazienka. Prysznic jest bardzo gorący, z dobrym ciśnieniem, co jest wielkim luksusem, biorąc pod uwagę, że jesteśmy na pustyni.
Dostajemy kilka koców, a klimatyzacja ma tryb ogrzewania, bo w ciągu dnia jest gorąco, ale wieczorem bardzo zimno. Mamy prawo do kilku butelek wody. Dostajemy kilka płaszczy z imitacji wełny (na zimne wieczory). Mamy również prywatny balkon z dwoma krzesłami do oglądania gwiazd wieczorem.

JB bardzo lubi zmieniać miejsca na dwóch kanapach, bo oferują mu różne widoki. Ja tymczasem przygotowuję sobie herbatę i po prostu podziwiam widoki z łóżka. Z łóżka widzę pustynię, ale też górę obok. Jest wspaniale!
Zwiedzamy trochę infrastrukturę hotelu. Jest też ogromny namiot kopulasty, który służy jako jadalnia, gdy jest wielu gości.

Ale teraz jest nas niewielu, więc restauracja znajduje się w tej bardzo przytulnej i oryginalnej „jaskini”, gdzie serwowane są śniadania i kolacje (wszyscy mamy półpensję).


Naprzeciwko jaskini znajduje się mała przestrzeń, gdzie po kolacji serwowana jest herbata, i oczywiście będzie ognisko. Idealne do ogrzania się i jednoczesnego oglądania gwiazd.

Jest strzałka do „szlaku” prowadzącego w górę. Trochę żałuję, że poszłam na sam koniec, bo widok z połowy szlaku był już bardzo zadowalający. Reszta wydawała mi się bardzo stroma i niebezpieczna, skończyłam na pupie, sparaliżowana najmniejszym ruchem. Na szczęście nie idziemy tam na zachód słońca, bo nie dałabym rady zejść po ciemku. Z góry mam nadzieję, że lepiej rozumiecie strukturę hotelu. Musicie być w jednym z kopulastych namiotów po zewnętrznej stronie, a nie w wewnętrznym kręgu.


Wieczorem poznajemy naszych sąsiadów: kilka par, ale przede wszystkim rodziny. Cóż za szczęście być nastolatkiem i mieć dostęp do tego typu hoteli od najmłodszych lat.
Dla mnie to prawdziwe przeżycie, absolutnie niezapomniane i poruszające. Zawsze marzyłam, aby spać w takim kopulastym namiocie, ale zawsze wahałam się z powodu braku prywatności. Ale w tym konkretnym przypadku nie ma żadnego problemu. Hotel jest prawie pusty i żaden samochód nie pojawia się w moim polu widzenia. Ze względu na lokalizację jedzenie nie do końca odpowiada 5 gwiazdkom, raczej 4 gwiazdki bym powiedziała, ale personel jest dyskretny, dba o gości i jest bardzo uważny.
Po kolacji zostajemy chwilę przy ognisku, żeby napić się herbaty (bardzo aromatycznej i pysznej!). Potem po prostu siedzimy na naszym balkonie i patrzymy na gwiazdy. Światła hotelu wydają mi się trochę zbyt mocne, więc nie widzimy ich zbyt dobrze. Ale niebo też nie jest całkiem czarne, bo księżyc, choć niewidoczny, i tak rozjaśnia niebo. JB zapuszcza się w głąb pustyni, żeby uniknąć zanieczyszczenia światłem, ale nie widzi lepiej Drogi Mlecznej. Uważam, że niebo widziane na Saharze było znacznie jaśniejsze. Ale to nie przeszkodziło mi zobaczyć spadającej gwiazdy. Jestem zachwycona!
Spieszymy się, żeby obejrzeć film „Lawrence z Arabii”, bo część akcji dzieje się właśnie tutaj, w Wadi Rum. Film, który w 1963 roku otrzymał siedem Oscarów, w tym za najlepszy film, naszym zdaniem się zestarzał. Jest bardzo długi (3 godziny 42 minuty!) i nudny, ale krajobrazy są wspaniałe i oddają sprawiedliwość Wadi Rum, moim zdaniem.
Zostawimy zasłony otwarte całą noc, żebym mogła patrzeć na niebo z łóżka. Śpię źle w nocy, bo instynktownie budzę się co godzinę, żeby spojrzeć na niebo i sprawdzić, czy lepiej widzę gwiazdy. Od północy księżyc jest wszechobecny i już niewiele rozróżniam.
Następnego dnia wymeldowujemy się dość wcześnie, żeby dotrzeć do naszej drugiej agencji wycieczkowej w Wadi Rum. Jeep podwozi nas do wioski. W momencie wyjazdu inna rodzina (która wpadła na zły pomysł przyjazdu własnym samochodem) prosi naszego kierowcę, żeby jechał wolniej, bo ojciec zgubił się na pustyni w drodze, nie mogąc nadążyć za jeepem. Nasz kierowca odpowiada, że nie może zwolnić. Jeśli zwolni, utknie w piasku. Tamta rodzina nie dyskutuje już i jadąc w rytmie naszego jeepa, ich samochód również wydostanie się z pustyni, tym razem bez trudności.
Odbieramy nasz samochód i jedziemy do naszej agencji Wadi Rum Nomads.
Część 2: Praktyczne wskazówki
- Myślę, że jedna noc w zupełności wystarczy. Mimo luksusu tego hotelu, życie na pustyni jest ciężkie, więc twoja skóra, włosy, oczy… będą czuć się lepiej, jeśli spędzisz mało czasu w Wadi Rum.
- Zaparkuj samochód we wsi przy Memories aicha camp parking activities (szukaj na Google Maps), jak wszyscy.
- Jeśli planujesz dojechać do hotelu sam i masz terenówkę, musisz nieco spuścić powietrze z opon przed wjazdem na piasek.
- Niemniej jednak polecam jeepa hotelowego, który jest darmowy i dostępny cały czas, nie ma potrzeby przyjeżdżać własnym samochodem.
- Hotel Memories Aicha Luxury Camp można zarezerwować na Booking (link), zapłaciliśmy 360 euro / noc za kategorię „Panoramic Luxury Tent” i zostaliśmy podwyższeni do kategorii „Panoramic Luxury Suite”. Ze śniadaniem i obiadokolacją. Zdaję sobie sprawę, że to spory budżet, ale wcale nie żałuję.
