Pobyty w Paryżu [2026]
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy odbyłem kilka bardzo szybkich podróży do Paryża (czasami w ciągu jednego dnia tam i z powrotem z Lille) i przy okazji zwiedziłem kilka muzeów, wystaw i spotkałem się z dostawcami.
Zaczynamy od okolic Boulevard de Bonne nouvelle. Poszłam tam, żeby kupić kilka materiałów krawieckich do szycia u Lafayette Saltiel. A przy okazji odwiedziłam Maison Sézane po raz pierwszy. To marka, której w ogóle nie lubię, bo ich fani ślepo podążają jak barany. Uznałam to miejsce za przepiękne, z wysokim sufitem, dużą przestrzenią do poruszania się, oglądania, robienia zdjęć. Nie wiem, czy zakupy są zadowalające, bo wydaje się, że każdy model jest tylko w jednym rozmiarze i jest mnóstwo plakatów informujących, że więcej znajdzie się na stronie internetowej. Oczywiście nic nie kupiłam. Dowiedziałam się od byłej pracownicy Sézane, że dekoracja sklepów zawsze jest starannie wykonana i że założycielka w ogromnym stopniu uczestniczyła w dekoracji.

Obok znajdował się hotel The Hoxton. Nie wiem, jak został przypięty na moich Mapach Google, pewnie dlatego, że poleciła mi go koleżanka. Bar hotelowy jest otwarty dla wszystkich i mają całkiem fajny dziedziniec (ale pełno palaczy) oraz małe stoliki tu i ówdzie dla niepalących szukających odrobiny prywatności. Napoje są takie sobie, ale na spotkanie z przyjaciółką jest idealnie.

Teraz przechodzimy do 6. dzielnicy. Zobaczyłam gdzieś zdjęcie pergaminów sprzedawanych przez Relma i chciałam je zobaczyć. Pergaminy, które obecnie mam, nie spełniają moich oczekiwań. U Relmaznalazłam pergaminy wyjątkowej jakości. Bardzo przezroczyste i gładkie z obu stron, takie jakbym chciała mieć. Niestety cena odzwierciedla tę jakość: 100 € za skórę, dwa razy drożej niż to, co mam obecnie.

Byłam u Gibert Joseph i uwielbiałam spędzać czas w dziale „książki o sztuce”. Jest tam ogromna ilość książek o bieżących i dawnych wystawach w Paryżu. Natknęłam się na używaną książkę „Profesja Rzemieślnik Sztuki”, podkreśloną i popisaną wszędzie. To bardzo lekceważące sprzedawać taką książkę publiczności (dział skupu źle sprawdził książkę), a jeszcze bardziej lekceważące wobec jej właściciela „artysty/rzemieślnika”, że ją przekazał do księgarni. Tutaj można zobaczyć notatki poprzedniego właściciela. Nie wiem, czy udało mu się rozpocząć karierę artystyczną, ale czy osoba z tak małą uczciwością może stworzyć coś pięknego? A jego strategia jest niespójna artystycznie.

Przechodzę przez Sekwanę, aby zobaczyć katedrę Notre-Dame w Paryżu, ale mam zbyt mało czasu, aby zwiedzić wnętrze. Następnym razem!


Muzeum Cluny
Oficjalnie Musée national du Moyen Âge, muzeum Cluny to prywatny pałac wypełniony pięknymi przedmiotami. Chyba zwiedzałem go w szkole średniej, ale nie rozpoznałem tego miejsca. Myślę, że to z powodu 11 lat renowacji, nie poznaję niczego, oprócz arrasów z Damą z Jednorożcem. Szczególnie podobała mi się kolekcja przedmiotów z kości słoniowej i pokrytych klejnotami. Niestety jest zbyt mało książek, chciałbym zobaczyć iluminacje.
















Masaż
Moja wietnamska masażystka była na wakacjach, więc musiałam pójść na masaż do chińczyków w Lanqi Spa, jest zawsze tak samo dobrze, 1,5 godziny masażu uleczyło moje dłonie, które cierpią z powodu szycia skór (kaletnictwo), oraz moje plecy.


Hôtel de la Marine
Ten budynek mieścił przed rewolucją Garde-Meuble de la Couronne pod kierownictwem intendenta. Można zwiedzać apartamenty intendenta. Jest dość pusto w porównaniu z musée Jacquemart-André , który jest wypełniony prywatną kolekcją dzieł sztuki. Uważam, że cena biletu jest trochę wysoka (17 €) jak na tę kolekcję, ale pozostaje ładnie i uroczo, jeśli masz trochę czasu w okolicy.



























Przy okazji zwiedzam wystawę „Joya dynastiques”. Klejnoty pochodzą w większości z epoki Gilded Age, więc rzemieślnicy, którzy je wykonali, mają znacznie większą zręczność i bardziej zaawansowane technologie niż to, co można zobaczyć na przykład w skarbcach watykańskich. Klejnoty są lepiej oszlifowane, mamy nawet kilka biżuterii z tajemniczym sznytem Van Cleefa, kolorowe kamienie z bardzo małą ilością inkrustacji i o niezwykłych rozmiarach. Najsmutniejsze jest to, że kilka klejnotów skradzionych z Luwru miało być częścią kolekcji, więc są one nadal wydrukowane w oficjalnym katalogu, ale oczywiście nieobecne na wystawie. Super nowoczesny hełm, który komentuje każdy obiekt, gdy tylko znajdziesz się w jego strefie, jest dołączony do biletu wstępu, ale komentarze są zdecydowanie za długie, więc zostaje się dobre 5 minut przed każdym obiektem, podczas gdy komentarz zamienia się w rozprawę, która nie ma już nic wspólnego z obiektem; w bardzo małej przestrzeni, co uniemożliwia pełne korzystanie z komentarzy i wystawionych obiektów.
Oczywiście przy każdym pobycie w Paryżu staram się wpaść do 13. dzielnicy na bun cha.

To podsumowanie moich podróży do Paryża.