[Road trip po Islandii] Dzień 8: Dettifoss, Myvatn i jaskinia z Gry o Tron


Dzień zaczyna się od 3h10 jazdy non-stop z Fiordów Wschodnich (patrz dni 6 i 7) na północ Islandii. Na szczęście mieliśmy dziś dobre śniadanie w pensjonacie. Zbiornik paliwa jest prawie pełny, jedziemy!

Jechałem 1h20, po drogach szutrowych, potem musiałem wjechać na przełęcz z prędkością 90km/h, wyprzedzany przez kierowców, którzy nie zawsze byli mili (za szybko zawracali). To mnie szybko wykończyło na ten dzień, JB przejął mnie na pozostałe 2h, bardzo nudne, bo śnieżne krajobrazy są piękne, ale monotonne.

Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne

Część 1: Podróż

Plan podróży

Aby zobaczyć nasze trasy dzień po dniu, kliknij tutaj, aby uzyskać dostęp do naszych spersonalizowanych map Google

Mniej więcej w połowie drogi dostrzegamy ten wyjątkowy punkt widokowy 360°C. Zdjęcia nie oddają całego piękna tego miejsca, jest to naprawdę wyjątkowe miejsce, dron został wymyślony właśnie do takich miejsc.

Przystanek 1: Dettifoss

Parkujemy na parkingu (wpisujemy Dettifoss West Side) i odkrywamy, że ścieżka prowadząca do wodospadu jest zasypana śniegiem.

Podobno jest jeszcze jeden parking po drugiej stronie wodospadu: East Side, ale zimą droga jest zamknięta, więc mamy tylko jeden wybór: West Side.

Zakładamy buty i raki. Szczerze mówiąc, myślę, że buty do wędrówek byłyby wystarczające, ale pomogły nam, gdy ścieżka stała się bardzo błotnista (zabrudziłoby to buty).

Po 20 minutach marszu za znacznikami (znaczniki były sadzone, a potem przesadzane, myślę, że pod naszymi stopami jest 1m śniegu), dochodzimy do pierwszego punktu widokowego, z widokiem na słynny wodospad Dettifoss, najpotężniejszy w Europie. Niestety nie możemy zejść aż do samego dołu i zobaczyć jego potęgi, ale możemy poczuć małe kropelki wody, mimo że jesteśmy bardzo daleko.

Drugi punkt widzenia, gdzie widać, że rzeka nie wygląda na głęboką, a jednak daje bardzo duży spadek.

Przystanek 2 : Selfoss

Trzeba iść za strzałkami do drugiego wodospadu, który na zdjęciach wygląda na duży, ale ma tylko 5 metrów wysokości. Do Dettifoss jest 2km i trzeba iść pieszo (nie ma innego rozwiązania). W końcu to ją słyszymy bardziej niż Dettifoss ahahah

Jeśli przyjedziesz tu latem, możesz kontynuować jazdę trasą 862 i zwiedzić kanion Asbyrgi. W zimie część tej drogi (za Dettifossem) jest zamknięta, więc nie mogliśmy tam pojechać.

Przystanek 3: Hverir

Uczucie déjà vu. Rzeczywiście, ten obszar pełen fumaroli i wściekłych basenów błotnych aż za bardzo przypomina nam park Wai o tapu w Nowej Zelandii, z tą różnicą, że tutaj wszystko jest za darmo.

Wygląda jak szybkowar albo czajnik… Zapach jest okropny, jak zgniłe jajko, typowy dla siarki

Przystanek 4: Jaskinia Grjotagja

To tutaj pod wielkimi skałami ukryte jest gorące źródło. Kiedyś można było się tu kąpać, ale z powodu wzrastającej aktywności wulkanicznej woda stała się wrząca. Od tego czasu jest uregulowana, ale turyści przyjeżdżają tłumnie – od czasu jej pojawienia się w serialu Gra o Tron – bardzo gorącej sceny między Ygritte i Jonem Snow.

Jaskinia ta została tymczasowo zamknięta z powodu braku szacunku dla turystów (fekalia znajdowane tu i ówdzie, serio ludzie!!!). To jest na terenie prywatnym, proszę o odrobinę szacunku.

Są dwa wejścia, ale łatwiejsze znajduje się na lewo od drzewa (patrz zdjęcie). Według fanów, w serialu pojawia się tylko wejście do jaskini, ale jaskinia została sfilmowana w studio – co ma sens, bo jest malutka.

Tak, jest naprawdę mały (może pomieścić 5 osób na stojąco) i bardzo ciemny. Robiąc zdjęcie aparatem (lub smartfonem), woda wydaje się cała niebieska, ale w rzeczywistości, w ciemności, nie widać niebieskiego koloru, woda jest raczej szara i niepokojąca. JB za bardzo chce popływać, ale jak mu powiedziałam o wątpliwej czystości tej jaskini z powodu zachowania turystów, to go to wprost uspokoiło.

Uwaga: woda nie jest stagnująca, komunikuje się z podziemną siecią… ale nie wolno się w niej kąpać.

Przystanek 4: Kąpielisko przyrodnicze Myvatn

Cofamy nasze kroki, by udać się do uzdrowiskowego odpowiednika Błękitnej Laguny. To jest Myvatn Nature Baths. W oddali widać zakład geotermalny, który jest wykorzystywany do produkcji ciepła i ciepłej wody dla domów – poprzez pobieranie go bezpośrednio spod ziemi.

Pokazuję Wam oficjalne zdjęcie, bo jest zakaz fotografowania. Ta kąpiel jest mniej gorąca niż w Blue Lagoon, jest też mniejsza, ale jest też mniej ludzi – wygląda też na czystszą. Opłata za wstęp wynosi 4500kr./osobę, ręczniki (i stroje kąpielowe) nie są zapewnione, ale można je wypożyczyć (za bardzo wysoką cenę, między 6€ a 12€). Więc przyjdź z ręcznikiem, kostiumem kąpielowym, klapkami.

Widok na jezioro Myvatn i góry zapiera dech w piersiach. Na miejscu znajduje się również łaźnia parowa

Jak wszędzie na Islandii, trzeba wziąć prysznic przed, nago przed założeniem stroju kąpielowego i wejściem do basenu (ponieważ nie używają chemikaliów do oczyszczania wody).

Nadal wolę Blue lagoon, ponieważ woda jest wyraźnie cieplejsza i jest też większa. W tym przypadku brakuje paska maski krzemionkowej itp. Nadal zalecam wykonywanie obu czynności, ponieważ jest to świetne dla skóry (jest ona potem miękka).

Okolica

W lecie można też zwiedzić okolice Krafli (odwiedzić elektrownię termalną, zbadać pola lawowe…) My nie pojechaliśmy, bo byłam bardzo zmęczona po porannej jeździe – a woda termalna bardzo mnie męczy, nie wiem dlaczego.

Dziś nocujemy w pensjonacie, który jest zorganizowany jak fabryka. Żadnego powitania, tylko „tu jest twój klucz”. Wygląda to jak schronisko młodzieżowe z prywatnymi pokojami.

Reszta naszej przygody jest tutaj

Część 2: Praktyczne wskazówki

Budżet

  • Wejście do Łaźni Przyrody Myvatn: 4500kr/osoba
  • Hotel : Elda Guesthouse(link do rezerwacji) w Myvatn, 70€, pokój z umywalką
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *