Opinia: Jovoy Paris, adres dla miłośników niszowych perfum
Ten post NIE jest sponsorowany
Po Lizbonie, wróciliśmy do Paryża – na 2 dni – przed wyjazdem do Normandii (na miesiąc) z naszą kotką Rosalie. O Normandii opowiem ci później. Dziś najpierw opowiem Wam o mojej ekspresowej, ale bardzo ciekawej wizycie w Jovoy Paris.
Poszłam tam, żeby znaleźć nowe perfumy.

Od najmłodszych lat, dzięki mojemu dość rozwiniętemu zmysłowi węchu, zawsze kochałam i nosiłam perfumy. Ostatnio, z powodu nieznanego elementu/zmiany (dieta?), moje perfumy zaczynają działać mi na nerwy i nie wiedząc już, jakie typy perfum mi odpowiadają, ewidentnie potrzebowałam pomocy.
Wtedy właśnie, poprzez zamkniętą grupę na Facebooku, odkryłam nazwę Jovoy, sklepu sprzedającego niszowe perfumy. Ponieważ musiałem tamtędy przejeżdżać, zaplanowałem spędzić tam 30 minut.
JOVOY PARIS4
Rue de Castiglione, 75001 Parisjovoyparis
.com
Pomimo 5-gwiazdkowej lokalizacji sklepu (blisko Concorde), ogromnego zapasu (ponad 1000 perfum) i stonowanego, eleganckiego wystroju, powitanie jest bardzo, bardzo ciepłe (i nie snobistyczne jak niektórzy).
Byłem w trybie hiker (wymagany strój do zwiedzania świata) i w żadnym momencie nikt nie patrzył na mnie z góry 😀
Wiedząc, że mocną stroną sklepu jest doradztwo, od razu pytam ekspedientkę o radę.
Pyta mnie, jakie są rodzaje perfum i nazwy perfum, które noszę/kocham. I wtedy zaczyna przedstawiać mi perfumy z różnych rodzin (cytrusowe, kwiatowe, paprociowe, drzewne itd.), aby poznać moje upodobania.

Na pewno wybierzemy perfumy niszowe.
Perfumy umieszcza na kartce papieru, na której zapisuje nazwę perfum. Jeśli perfumy mi się podobają, zatrzymuję karteczkę, jeśli nie, kładę ją na stole (dzięki temu nie muszę nosić ze sobą papierków).
W żadnym momencie nie zdradza mi nazwy perfum/marki/pokazuje flakonik…. więc marketing/opakowanie nie ma na mnie żadnego wpływu, a moim jedynym zadaniem jest wiedzieć, czy podoba mi się ten kawałek papieru w ręku, czy nie.
W pewnym momencie zaprezentowała mi perfumy, które drażniły mój nos tak samo jak drugie zaprezentowane perfumy, zwróciłam jej uwagę, a ona powiązała te dwa zapachy, mówiąc mi, że ich wspólnym zapachem jest róża, to pewnie ten bardzo wyraźny zapach róży mi się w końcu nie podoba.
W ten sposób postępujesz krok po kroku. Po około dziesięciu perfumach zaczynam się nudzić. Ponieważ są tam perfumy, które bardzo lubię, postanawiam zatrzymać się w tym miejscu. Mogliśmy kontynuować, ekspedientka nie wykazuje absolutnie żadnego zniecierpliwienia, ech, chyba mieliśmy przetestować 20 innych perfum, gdybym chciała 😀
Zauważyłam też innego klienta, który kręcił się po sklepie od mojego przyjazdu, sam testował wiele perfum i nikt nie przyszedł go naciskać. Wyczytałam w internecie, że to świątynia miłośników niszowych perfum w Paryżu. Tutaj naprawdę można się nie spieszyć.
Dopiero wtedy pytam, o co chodzi z tą kartką papieru, której zapach od jakiegoś czasu mam obsesję. Pokazuje mi flakon, w końcu rozumiem nazwę perfum, rozmawiamy o składnikach, filozofii tego domu perfumeryjnego, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. A potem pytam… o cenę.
Cena
Tak więc, nawet jeśli są to perfumy niszowe, ich ceny są bardzo zróżnicowane, mogą wynosić od 30€ do 300€ (nawet więcej). Nie podałem sprzedawczyni limitu, ale wyznaczyłem go sobie w głowie (100€).
Niestety perfumy, w których się zakochałam kosztują 170€ za 100ml i nie ma opakowań (przynajmniej w ich sklepie) mniejszych niż to. Noszenie 100ml na całym świecie jest i tak niewyobrażalne.
Próbka
Byłam już gotowa wyjść ze sklepu (perfumy są dla mnie za drogie), gdy ekspedientka uprzejmie zaproponowała mi spryskanie perfum na nadgarstek, by zobaczyć, jak rozwijają się na mojej skórze. Oferuje mi też za darmo próbkę perfum, żebym mogła je testować przez kilka dni.
Wżadnym momencie nie byłem namawiany do zakupu. I nawet jeśli perfumy w sklepie mi się podobały, to i tak radzono mi poświęcić trochę czasu i przetestować je na swojej skórze (bo perfumy nie reagują tak samo na kartce papieru jak na człowieku).
Gdybym wydała na kilka zapachów, otrzymałabym również kilka darmowych próbek (1ml).

na ich stronie internetowej, za 2 €
Co mi się podobało
- Wiedza i pasja ekspedientek, jesteśmy o lata świetlne od ekspedientek z Sephory, które zawsze kierują na najdroższe perfumy lub te, na które mają w danym momencie największą prowizję.
- Rzadkie perfumy, które nie są noszone przez wszystkich
- Wysokiej jakości perfumy, ponieważ domy perfumeryjne są mniejsze i bardziej skupiają się na jakości i tworzeniu – zamiast „zadowalać wszystkich” lub ustalać limit cenowy
- Moje perfumy: wybrała dla mnie bardzo dobrze, to pierwszy raz, kiedy tak bardzo lubię perfumy, a zapach bardzo dobrze rozwija się na mojej skórze
- Istnieją inne sklepy JOVOY w Le Mans, Londynie, Dubaju… i mają stronę e-commerce
Co mi się mniej podobało
- Myślałem, że będę w stanie znaleźć tam perfumy vintage lub wycofane z produkcji (myślałem, że będę w stanie znaleźć mój Midnight Poison – nie wpisując), ale powiedziano mi, że jakość perfum vintage nie może być zagwarantowana, więc sprzedają mało znane perfumy, które są nadal produkowane
- Mimo, że sklep jest bardzo dobrze wentylowany, to i tak bardzo mocno pachnie perfumami. Szkoda, bo jeszcze kilka lat temu podobno można było powąchać perfumy bezpośrednio na nakrętkach, więc nie trzeba było wąchać całego sklepu.
Podsumowując, polecam ten niezwykły butik na następną wizytę w Paryżu lub jeśli szukacie wyjątkowego prezentu dla siebie.
Ostatecznie udało mi się znaleźć mniejsze opakowanie, kontaktując się bezpośrednio z perfumiarzem, ale na pewno wrócę do JOVOY (z moim budżetem tym razem lol).
Słyszałam też wiele dobrego o ich świecach. Podobno nie przygasają, palą się równomiernie, bardzo szybko wydzielają zapach we wnętrzu i są w cloche.