Road trip po Serbii: Dunaj, Nowy Sad, Subotica
Mimo mojego ogromnego lenistwa, udaje nam się jednak zrobić mini road trip po Serbii żeby z grubsza zobaczyć, jak wygląda ten kraj. Bo moim marzeniem jest ponownie zobaczyć Dunaj. Gdy byłam mała, ulubionym utworem mojego dziadka był „Nad pięknym modrym Dunajem” i kazał mi go grać bez przerwy, więc w mojej głowie Dunaj jest koniecznie niebieski. Nie był niebieski w Wiedniu i obwiniam o to zanieczyszczenie, ale tutaj musi być niebieski, prawda? Muszę go zobaczyć ASAP.
Twierdza Smederewo
Twierdza Smederewo to jedna z najważniejszych i najlepiej zachowanych średniowiecznych fortyfikacji w Serbii. Znajduje się w mieście Smederewo, około 45 km od Belgradu, u zbiegu rzek Jezava i Dunaj. Twierdza została zbudowana na początku XV wieku (między 1427 a 1430) przez Đurađa Brankovića, który był wówczas władcą Serbii.
Ta twierdza jest szczególnie godna uwagi ze względu na swoje rozmiary i strategiczne położenie, służąc ochronie serbskiej stolicy przed najazdami osmańskimi. Twierdza Smederewo była ważnym bastionem obronnym aż do upadku Serbii pod panowanie osmańskie w 1459 roku.









Zamiast podążać wzdłuż Dunaju, popełniam ogromny błąd, chcąc dostać się do Ледени видиковац, punktu widokowego na zakole rzeki. Ale nie mamy wystarczająco dużo czasu, żeby tam dojechać, więc zatrzymujemy się w bliższym punkcie (jezioro Uvac). Jest znacznie brzydsze i wcale nie wart dużego nadkładania drogi (i zimna). Myślę, że warto tam pojechać, jeśli jest się w drodze do Czarnogóry, ale w przeciwnym razie kontynuujcie podróż wzdłuż Dunaju, to bardziej interesujące. To mój błąd w planowaniu, ponieważ już odwiedziliśmy region kanionu Tary w Czarnogórze kilka lat temu. Tym razem powinniśmy byli pominąć południe Serbii.



Jedyną pociechą są krajobrazy…


…i super hotel (Hotel Izvor, link do Bookingu) z basenem, sauną, łaźnią parową… bardzo Vichy, bardzo uzdrowiskowo.
Hotel znajduje się naprzeciwko parku Bukovičke banje, gdzie jest budynek, w którym można napić się wody mineralnej do woli. Przetestowaliśmy tutejszą wodę mineralną, ale nie ma ona żadnego specyficznego smaku, myślę, że po prostu zawiera korzystne dla organizmu minerały. Czytaliśmy opinie o hotelu i odkrywamy, że są Francuzi, którzy przyjeżdżają tu co roku i zostają na kilka tygodni!!! To musi być dla nich odpowiednik Vichy w niższej cenie.


W następny weekend naprawiamy błąd, ściśle podążając wzdłuż Dunaj, którego nadal nie uważam za niebieski 🙁 Nie jest niebieski tutaj ani w Wiedniu. Co za rozczarowanie!
Twierdza Golubac
Położona na prawym brzegu Dunaju, przy wejściu do słynnych Żelaznych Wrót (wąskiego przejścia rzeki przez Karpaty), twierdza wraz z Dunajem tworzy fizyczną granicę między Serbią a Rumunią. Jej położenie jest bardzo fotogeniczne, a rozmiary nie pozostają niezauważone.
Zbudowana w XIV wieku twierdza Golubac jest strategicznie położona w kluczowym punkcie Dunaju, co pozwoliło jej służyć jako punkt obronny do kontrolowania szlaków rzecznych i lądowych między Serbią, Węgrami a Imperium Osmańskim. Twierdza składa się z kilku wież, z których niektóre osiągają ponad 20 metrów wysokości, połączonych imponującymi murami wspinającymi się po okolicznych klifach.





Klasztor Tumane
Klasztor Tumane słynie z pięknej architektury typowej dla serbskiej tradycji prawosławnej, z kościołem poświęconym archaniołowi Michałowi. Wnętrze klasztoru ozdobione jest freskami i obrazami religijnymi, które odzwierciedlają historię i duchowość tego miejsca. Dopiero po zrobieniu zdjęć w środku zdaję sobie sprawę, że najwyraźniej nie powinno się tego robić. I tak je tutaj zamieszczam, ale mea culpa! Obok znajduje się strefa relaksu / piknikowa dla grup, z wciąż działającym młynem wodnym.. W tej chwili przed klasztorem odbywa się jakieś spotkanie ??






Po drodze JB pokazuje mi bociana, który założył gniazdo na słupie elektrycznym 😀 Bez wstydu!

To nie Japonia, ale po drodze jest kilka fajnych akcentów 😀

Wieczorem śpimy w Hotel garni Sole Mio Kula Wellness & Spa (link do Bookingu), niewielki pensjonat wybrany ze względu na saunę i łaźnię parową. Basen jest na zewnątrz i obecnie nie można z niego korzystać, ale JB bardzo lubi tę prostotę.
Nowy Sad
Mam przed sobą jeszcze kilkanaście przystanków wzdłuż Dunaju, w tym jeden rejs statkiem, który zbliży nas do Rumunii, ale postanawiamy zwiedzić drugą stronę Belgradu.
Nowy Sad jest drugim co do wielkości miastem Serbii i uważam, że jest jeszcze przyjemniejsze niż Belgrad. Prawdopodobnie dzięki dużemu placowi, który bardziej nadaje się na spacery, i twierdzy po drugiej stronie rzeki (Petrovaradin), którą uwielbiam. Do Petrovaradinu można dojść pieszo przez most.
Stare Miasto: Podobały nam się Kościół Imienia Maryi w Nowym Sadzie a zwłaszcza katedra św. Jerzego w Nowym Sadzie









Na samym szczycie twierdzy Petrovaradinznajduje się kawiarnia/restauracja, gdzie można się zrelaksować. To idealne miejsce, aby podziwiać panoramę Nowego Sadu. To bardzo ładne miejsce, choć wymaga trochę wysiłku fizycznego, aby dotrzeć do wieży, bo parking jest dość daleko.






Subotica
Myślałem, że Nowy Sad było moim ulubionym miastem w Serbii, dopóki nie odkryłem Subotica, tuż przy granicy z Węgrami. Miasto wygląda jak z bajki, z bardzo kolorowymi domami, tak uroczymi (w tym ratusz), że aż chciało się wierzyć, że są z piernika.









Można tam znaleźć przepiękną synagogę, kolorową, z witrażami w kształcie muszelek. Ta secesyjna synagoga jest przepiękna. Synagoga w Suboticy może pomieścić do 1600 osób, co czyniło ją jedną z największych synagog w Europie Środkowej przed II wojną światową. Niestety, po nazistowskiej okupacji i prześladowaniach ludność żydowska Suboticy znacznie się zmniejszyła i synagoga nie była już regularnie używana jako miejsce kultu. Na szczęście synagoga została odrestaurowana na początku XXI wieku dzięki wspólnym wysiłkom rządu serbskiego, społeczności międzynarodowej i społeczności żydowskiej.
Odkrywam zasadę przypisanych (płatnych) miejsc w synagogach. Jest tam mała szuflada na rzeczy osobiste, bardzo praktyczne!













To już koniec naszego pobytu w Serbii które odkrywamy z przyjemnością po raz pierwszy. Chociaż jedzenie nie jest ich mocną stroną, mieszkańcy są bardzo mili, a krajobrazy piękne, wrócimy tutaj, aby zwiedzić pozostałe zabytki wzdłuż Dunaju! Na razie musimy najpierw odwiedzić a Kosowem, ich „wrogów”.
