2 tygodnie Road Tripu na Madagaskarze – Dziennik z podróży


Korzystamy z (nie)zamknięcia, by kontynuować nasze opowieści o minionych podróżach tym oto travelogue z Madagaskaru (2015). Ta podróż jest dla nas ważna, ponieważ nie tylko pojechaliśmy tam na ślub naszych przyjaciół V. i H., ale także był to pierwszy raz, kiedy podróżowaliśmy minimalistycznie, na krótki rok przed podróżą dookoła świata. Praktyczne porady znajdują się, jak zwykle, na końcu artykułu.

Uwaga: ten artykuł został skorygowany i uzupełniony przez V. i H. Wszystko, co uzupełnili, będzie napisane kursywą , aby ułatwić czytanie.

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Porady praktyczne

Część 1: Podróż

Ambasada Madagaskaru w Paryżu

Wziąłem pół dnia wolnego od pracy, żeby pojechać do ambasady Madagaskaru i złożyć wniosek o wizę. Nie będąc wtedy Francuzem, nie miałem jeszcze prawa do wizy wjazdowej. Można się tam udać bez wcześniejszego umówienia, pod warunkiem posiadania pewnych dokumentów (pełna lista tutaj). Trzeba jednak wiedzieć o malgaskich świętach (o których niekoniecznie informuje się na stronie ambasady), bo kiedy jechałam tam pierwszy raz, ambasada była zamknięta z nie wiem jakiej okazji.

Mimo, że ambasada znajduje się w pięknej części stolicy, wnętrze było super proste i w ciągu dwóch sekund zostałeś wyrzucony z powrotem na Madagaskar. Pracownicy byli super przyjaźni. Odbyłem mały kurs wymawiania nazw miast, które miałem odwiedzić. Ponieważ między tym, co jest napisane, a wymową, jest bardzo różnie, to nie to samo co hiszpański 🙂

Tydzień później nadszedł czas, aby wrócić po paszport. Przyzwyczajona do podróżowania tylko po krajach rozwiniętych, takich jak Anglia, Francja czy Australia, miałam do tej pory tylko super luksusowe, lśniące wizy… Wiza na Madagaskar była pierwszą „tanią wizą” wydrukowaną w kolorach i przyklejoną naklejką UHU do paszportu. Będą inne, jeszcze bardziej tanie później ahahah

Nasz plan podróży

DataDzieńMiejsce na nocleg
Sobota 15/08/15Przyjazd trochę przed północąIvato
Niedziela 16/08/15Droga do AntsirabeAntsirabe
Poniedziałek 17/08/15Wizyta nad 2 jeziorami + miasto + rzemiosłoAnstirabe
Wtorek 18/08/15Droga do RanomafanyRanomafana
środa 19/08/15Zwiedzanie parku narodowego (lasu)Ranomafana
Czwartek, 20/08/15Droga do IvatoIvato
Piątek 21/08/15AmbohimangaIvato
Sobota 22/08/15ŚlubIvato
Niedziela 23/08/15Croq FarmIvato
Poniedziałek 24/08/15Zwiedzanie Antananarywy w małych grupachIvato
Wtorek 25/08/15Zakupy + zwiedzanie AntananarywyIvato
Środa 26/08/15Droga do VatomandryVatomandry
Czwartek, 27/08/15VatomandryVatomandry
Piątek 28/08/15VatomandryVatomandry
Sobota 29/08/15Powrót do Francji

Paryż – Antananarywa

Było nas około 20 przyjaciół i członków rodziny, którzy przybyli z Francji, aby uczestniczyć w ślubie V. i H. Był w stanie uzyskać grupowe taryfy od Air France (można je uzyskać od 10 podróżnych, nie wahaj się zapytać). Kosztowało to 879,66 EUR/osoba w obie strony (stawki z 2015 r.). Air Madagascar, według V. (pan młody), nie byłby zbyt bezpiecznym wyborem, gdyż firma ta nigdy nie jest daleka od bankructwa.

Uwaga: Air Madagascar i bankructwo: nadal dość aktualne! Ponadto Air Madagascar jako „niezależne” przedsiębiorstwo powinno wkrótce odejść w przeszłość. Należy zauważyć, że Air Austral, który wszedł do kapitału Air Madagascar, stając się drugim co do wielkości udziałowcem po państwie malgaskim (obecnie się od niego odłącza), uzyskał od tego ostatniego anulowanie kodów Corsair. W przypadku lotów bezpośrednich można polegać jedynie na Air France.

W samolocie siedzieliśmy obok dwóch Malgaszy, którzy się nie znali. Ale ta pani była tak podekscytowana spotkaniem z rodakiem, że mówiła i mówiła. W pewnym momencie pan ten był nieobecny, przez dłuższy czas… i choć lot był pełny i trwał 10:35, znaleźliśmy go dalej, na siedzeniu stewardess obok toalet, próbując ominąć sąsiada 😀

Pamiętam, bo wymieniliśmy życzliwy uśmiech, po czym pokazał mi krajobraz poniżej: lecieliśmy nad pustynią Sahara i z samolotu widać było wyraźnie wielkie wydmy. To była moja pierwsza podróż do Afryki i pierwszy raz widziałem pustynię Sahara. Miałam okazję podziwiać go bliżej później w Maroku, a nawet spędzić tam dwie noce kilka lat później. W każdym razie byłem tak oczarowany tym widokiem, że czułem, jak wzbierają we mnie emocje. Krajobrazy były przepiękne, a piasek jak okiem sięgnąć.

Rozmawialiśmy ze stewardessą, która wykorzystała ten lot, aby w ramach dni odpoczynku wybrać się do Nosy Be. Cała załoga leciała małym samolotem, żeby się tam dostać. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że Madagaskar jest bardzo duży, a transport jest bardzo powolny ze względu na brak infrastruktury. Aby podróżować po całym kraju drogą lądową, nie trzeba się spieszyć.

Dzień 1: Przylot do Antananarywy

Zaraz po przyjeździe minęliśmy panią, która wszystkim mierzyła temperaturę (w dobie koronawirusów wydaje się to standardem, ale w 2015 roku nas to zaskoczyło). Po tym wydarzeniu nastąpiła scena chaosu w strefie „wizy po przyjeździe”. Nie było kolejki, tylko tłum ludzi, a V. wykrzykiwał nazwiska, żeby dostać paszporty. Cieszę się, że choć raz musiałam zapłacić za wizę przed przyjazdem.

V. sprywatyzował 18-osobowy autobus dla nas (najwyższy luksus), a ten autobus przywiózł nas bezpośrednio do Island Continental Hotel(link Booking, 50 €, śniadanie wliczone), hotel na przedmieściach Tany, obok lotniska Ivato dokładnie. Dla przypomnienia, Antananarivo (lub Tananarive) jest zbyt długie, aby je wymówić, więc wszyscy, nawet Malgasze, nazywają je po prostu „Tana”. V. mówi nam, że woli nas umieścić w Ivato, ponieważ za tę samą cenę hotele w Ivato są lepsze. W dodatku mieliśmy tam spędzić tylko jedną noc, więc nie było sensu być w Tanie.

To jest Etienne, jeden z przyjaciół Jean-Benoît’a i ważna postać w dalszej części opowieści 😀 Towarzyszył nam również podczas naszej wyprawy alpinistycznej w Chamonix.
Moskitiera była niezbędna, ponieważ po zmroku było bardzo dużo komarów.

V. przyjechał, aby wypłacić nam po 200 000 Ariary (64€ w tamtym czasie, teraz 45€). Bo według niego, gdybyśmy wszyscy zaczęli wypłacać po 200 000, bankomat zostałby szybko opróżniony: „jeśli chodzi o pieniądze na miejscu (walutą jest ariary, największy banknot to obecnie 20 000 arów! Aby nie tracić czasu i pieniędzy w kantorze, nie opróżniać kolejno dystrybutorów (zwyczajowy pułap wypłaty to ok. 120€), nie narażać się na bezużyteczne ryzyko stojąc w kolejkach do banków, proponuję zaopatrzyć się w gotówkę na przyjazd, aby mieć na co wydawać pieniądze przez pierwsze dni. Potem, myślę, że dobrym pomysłem jest korzystanie na zmianę z bankomatów (Visa jest akceptowana we wszystkich, nie mogę nic zagwarantować w przypadku Mastercard) wiedząc, że jeśli zajdzie taka potrzeba, zawsze mogę dostarczyć Ci ariary.”

Ostatecznie akceptowano tylko kartę VISA JB, moja Mastercard nie była nigdzie akceptowana. Przekonamy się później, że nie był to bezużyteczny środek ostrożności, ponieważ przy kwotach naszych wypłat nierzadko dochodziło do całkowitego opróżnienia bankomatu.

Każdej parze pożyczył też starą Nokię z kartą SIM, wartą około 10€. Ze względów bezpieczeństwa wolał, abyśmy używali Nokii, a nie wynosili smartfonów na ulicę. JB i Etienne, chcąc się zabawić, zadzwonili do siebie, gdy byli w tym samym hotelu. W rezultacie już po kilku minutach połączenie zostało przerwane, ponieważ minuty na Madagaskarze są niezwykle drogie. Musieliśmy błagać Vincenta o kolejną kartę ahahaha (biedny facet, zajmujący się tymi wszystkimi nieudacznikami w tym samym czasie). Karta ta była zresztą ultra trudna do zdobycia, ponieważ była zbyt droga dla Malgaszy, którzy do wysyłania SMS-ów używali jedynie niewielkich kredytów. Nie wiem, czy od tego czasu sytuacja uległa poprawie.

Uwaga: W przypadku historii z kartami SIM, problemem była (niedawna) konieczność okazywania dowodu osobistego w celu zakupu kart SIM. Wcześniej kupowaliśmy je z drugiej ręki za bezcen. W tym czasie te karty bez dowodu tożsamości były dezaktywowane jedna po drugiej. Należy pamiętać, że komunikacja i dane są nadal bardzo drogie.

jesteśmy bogaci w miliony

W tym czasie połączyłem się z oprogramowaniem mojej firmy przez Wifi (bardzo wolno) (nie mogłem wziąć prawdziwego urlopu), a mój szef w Paryżu ciągle dostawał podejrzane alerty o połączeniu z Madagaskaru ahahah

Dzień 2: Antsirabé

Po dobrze przespanej nocy i kilku ukąszeniach komarów, wróciliśmy naszym prywatnym autobusem do Antsirabe, ładnego kolonialnego miasteczka pełnego uroku. Większość podróżnych, którzy robią tutaj road tripy, wynajmuje również Jeepa z kierowcą, ponieważ samodzielna jazda byłaby zbyt skomplikowana i niebezpieczna. Jeśli planujesz trasę podróży, patrząc na Google Maps, nie ufaj szacowanemu czasowi. Trwa to o wiele dłużej niż jest napisane.

Uwaga: to nie tyle jazda jest skomplikowana, problemem jest ryzyko bycia wykorzystanym przez nieuczciwe elementy sił policyjnych w przypadku kontroli lub bycia celem wrogich ruchów społecznych w przypadku wypadku. Mówiąc wprost, stanowczo odradzam prowadzenie samochodu przez osoby niemalgaskie bez opieki lub bez wkładki.

Wszystkie nasze bagaże zostały umieszczone na dachu autobusu, a V. siedział obok kierowcy z mikrofonem w ręku i paskiem na ramię pełnym pieniędzy, niczym przewodnik oprowadzający turystów. Jak się pewnie domyślacie, na Madagaskarze zawsze kończyliśmy z ogromnymi plikami pieniędzy i żeby nie tracić zbyt wiele czasu na płacenie jeden po drugim, to on zajmował się wszystkimi płatnościami hotelowymi – stąd te góry pieniędzy przy sobie przez cały czas. Bo nie, nie wszystkie hotele akceptują płatność kartą.

Antsirabé

To miasto jest znane z centrum termalnego Ranomafana, co oznacza „gorąca woda”. Niestety, nie kąpaliśmy się tam, ale jeśli macie taką możliwość, powinniście wiedzieć, że woda jest znana ze swoich leczniczych właściwości przeciwko problemom z artykulacjami. Tutaj było nieco chłodniej niż w Tanie. Przypominało mi to trochę Da Lat w Wietnamie.

Jest to również miasto rikszarzy. Robili to boso. Widocznie tak było lepiej. Udało nam się przetestować tę usługę, na początku wszyscy byliśmy bardzo niechętni, ale kiedy V. powiedział, że będzie brał jedną rikszę na osobę (zamiast dwóch dla Malgaszy), w końcu się zgodziliśmy. Nadal mamy problem z tą kolonialistyczną praktyką, ale jednocześnie jest to ich chleb powszedni. Z tego co pamiętam, płaciliśmy około 1€ za rikszę z centrum miasta do naszego hotelu. Wszyscy „kierowcy” chcieli mnie zabrać, bo byłam najlżejsza ahahah

Uwaga: Jeśli chodzi o riksze, uzgadniasz bezpośrednio z rikszarzem trasę i cenę, w końcu jesteś o wiele mniej wyzyskiwany, niż kiedy kupujesz tekstylia wyprodukowane w wolnym obszarze celnym! Należyrównież pamiętać, że praktyka ta jest starsza niż kolonizacja (wcześniej odbywało się to za pomocą filanzana, siedzeń wspartych na dwóch dużych słupach).

Poszliśmy też na targ. Wszyscy byli przerażeni widząc wszędzie porozrzucane surowe mięso, czy ostrygi (bez lodu) przywiezione samochodem (11 rano) jedzone na surowo na kawałku chodnika. Ale będąc przyzwyczajonym do tego rodzaju rynków w Wietnamie, byłem super szczęśliwy. Próbowałem znaleźć rzeczy, które znałem i byłem zachwycony, gdy zobaczyłem, że Madagaskar ma wiele owoców wspólnych z Wietnamem.

V. poradził nam, abyśmy spróbowali deseru, który wyglądał jak rostbef. Myślę, że to jest oparte na ryżu, to nie jest dobre lub złe, to po prostu zabawa.

Uwaga: Ciasto, o którym mówisz, to koba. Mam nadzieję, że nie czytają Cię zbyt często Malgasze, bo to kluczowy przepis kuchni tego kraju i świadomość, że to „tylko zabawa” mogłaby ich urazić! 🙂 Dla tych na zdjęciu jest zrobiony z pokruszonych orzeszków ziemnych, mąki ryżowej i cukru.

Polowanie na kredyt telefoniczny trwało nadal. Ponieważ duże kredyty były rzadkością, musieliśmy kupić kilka, zdrapać kod i przelać je na nasze konto.

Widzieliśmy wiele dzieci sięgających po wodę z takimi puszkami. Bieżąca woda w domach jest rzadkością, nawet w Tana. Są dystrybutory z wodą, pani z wężem napełnia puszki za nie wiem ile. Często to właśnie dzieci zajmują się tym dla swoich rodzin i znajdują sposób, aby uczynić z tego obowiązku zabawę. Na przykład, gdy puszki są puste, korzystają z okazji, by się ślizgać lub ścigać. Zwróć uwagę na czarną część na palecie, jest ona zrobiona ze starych opon i służy do „hamowania”. To bardzo sprytne.

Uwaga: Dzieci wyposażone w deskę z łożyskowanymi kołami pracują, to nie jest rodzinny obowiązek. Z drugiej strony, niektórzy z nich ręcznie przynoszą z powrotem rodzinną puszkę po jej napełnieniu.

Ciotka matki H. (panny młodej) mieszka w Ivato i płaci komuś za to. Ona płaci mu 1€ dziennie, co stanowi równowartość dziennej płacy minimalnej, a on przynosi wodę i napełnia beczkę. Następnie, jest pompa, która pompuje całą tę wodę do innej beczki na górze, i to jest ten system, który pozwala mieć trochę ciśnienia w prysznicu. Kiedy jedliśmy obiad w jej domu, zasadą było spłukiwanie toalety tylko wtedy, gdy było to naprawdę konieczne, aby oszczędzać wodę.

Uwaga: Jeśli chodzi o zaopatrzenie w wodę matki H.: ma ona dostarczaną wodę, gdy jej zaopatrzenie jest odcięte (bardzo często, w grudniu mieliśmy tylko 2 dni wody w ciągu dwóch tygodni). Płaci przy odbiorze. Nie ma mowy o pompie, ponieważ jest to o wiele droższe niż proszenie doręczycieli o podchodzenie do zbiornika z wodą i wlewanie puszek jedna po drugiej.

Po raz pierwszy zobaczyłem, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w zdobycie wody i uświadomiło mi to, jak biedny jest ten kraj. Ponieważ nawet w Wietnamie, nawet w latach 80-tych i 90-tych, publiczne źródła wody były znacznie liczniejsze i bliżej domu.

Ponieważ nie ma tam wywozu śmieci, matka H. również musi radzić sobie ze wszystkimi odpadkami, kopiąc dół w ogrodzie, aby je spalić. Szczerze mówiąc, gdyby każdy z nas miał do czynienia z odpadami, uważalibyśmy, aby produkować znacznie mniej.

W ten sam sposób zaskoczyły nas problemy z elektrycznością. Ponieważ produkcja nie jest wystarczająca, aby zaspokoić potrzeby, jest to dość „gra”, aby włączyć światło tak późno, jak to możliwe (tak, aby nie płacić za nic), ale wystarczająco wcześnie, zanim będzie za późno, ponieważ maksymalna pojemność została osiągnięta. Od tego czasu dużo podróżowaliśmy i chyba tylko w Nepalu natrafiliśmy na tego typu problem. Na Madagaskarze, nawet jeśli jesteśmy w najlepszym hotelu w mieście, możemy mieć regularne przerwy w dostawie wody i prądu.

Byliśmy też na zakupach, ale nie mogę znaleźć zdjęć. Poszliśmy zobaczyć stolarzy, narzędzia były bardzo podstawowe i wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu. Tak czy inaczej, byli bardzo dobrzy w robieniu pięknych rzeczy z niczego.

Dzień 3:

Mieliśmy odwiedzić dwa bardzo znane jeziora w okolicy. Ale najpierw musieliśmy zjeść obiad. Wrzucę tu menu, żebyście mogli zobaczyć ceny i dostępne dania. Bardzo zaskoczyła mnie duża ilość dań azjatyckich. V. wyjaśnił nam dlaczego, ale zapomniałem, przepraszam.

Potrawą, która nas bardzo rozbawiła była „miska do góry nogami”. Jest to odpowiednik kantońskiego ryżu/bibimbap. I to było bardzo dobre. Będzie to jeden z naszych must-have podczas całego pobytu.

Inny gospodarstwa domowego zadanie który był bardzo dużo na ludzie umysłach był pralnia. Nie wiem, czy widać na tym zdjęciu, ale zawsze, gdy gdzieś było źródło wody, można było zobaczyć ludzi robiących pranie. A ubrania zostawiano do wyschnięcia na ziemi, na trawniku, na drzewach, wszędzie

Jezioro Andraikiba

Jezioro Andraikiba znajduje się w odległości 7 km od Antsirabe. Legenda głosi, że dwie kobiety, z których jedna była żoną, a druga kochanką samotnego mężczyzny, rywalizowały tam o zdobycie jego miłości na dobre. Wyczerpana żona straciła życie przez utonięcie, a jej ostatnie słowa brzmiały „Andraikiba”, nazwa jeziora. Mówi się, że duch tej kobiety wychodzi z jeziora o każdym wschodzie słońca.

Interesował mnie głównie zakup kamieni półszlachetnych. Nie znając zbyt dobrze cen międzynarodowych, myślę, że zostałam trochę oszukana, ale tylko o kilka euro. Znalazłam rubin w kształcie gruszki i granaty. Kamień był cięty ręcznie, więc jest mniej doskonały niż przy użyciu nowoczesnych zachodnich narzędzi. Ale bardzo lubię te kamienie, udało mi się potem osadzić jeden w pierścionku. Rubin w kształcie gruszki jest niestety zbyt trudny do samodzielnego osadzenia. Pewnego dnia poproszę tureckiego jubilera o umieszczenie go w wisiorku.

Mój sprzedawca nie mówił zbyt dobrze po francusku, więc negocjacje prowadził za niego inny sprzedawca. V., który bardzo dobrze mówi po malgasku, również bardzo mi pomógł.

Zobaczymy później, że Malgasze są bardzo utalentowani w biznesie, a szczególnie w takich spółdzielniach, bardzo się wspierają. Turysta zawsze w końcu coś kupuje, bo jeśli sprzedawca nie ma poszukiwanego produktu, na ratunek wzywany jest inny sprzedawca.

Jezioro Tritriva

Pod koniec dnia przyjeżdżamy nad jezioro Tritriva i do naszego autobusu podjeżdża przewodnik. Najwyraźniej obecność tego przewodnika jest obowiązkowa. Nie pamiętam ile zapłaciliśmy za wejście, ale jak tylko dotarliśmy na szczyt, czekała na Ciebie grupa dzieci z jakimiś pocztówkami (wszyscy byli na wakacjach). Mowa wyuczona na pamięć w perfekcyjnym francuskim była dobrze przećwiczona: „jeśli kupisz mi kartę, będę mógł kupić zeszyty i ołówki do szkoły”. Muszę przyznać, że nie czułem się zbyt komfortowo, tym bardziej, że nie spuszczali nas z oka. Dając im coś, zachęciłbym ich do tego, ale jednocześnie byli tacy słodcy.

Spójrzcie na te krajobrazy, z górami zaczerwienionymi pod wpływem światła zachodzącego słońca.

Kiedy zaczęliśmy schodzić do jeziora, dzieci już za nami nie szły, bo nie wolno im było schodzić. To jezioro jest starożytnym kraterem wulkanicznym. Według legendy, Rabeniomby i Ravolahanta, malgascy Romeo i Julia, popełnili samobójstwo w jeziorze z powodu zakazanej miłości i zostali wcieleni w dwa splecione drzewa. Te dwa drzewa były widoczne, ponieważ były jedynymi wokół jeziora, ale od tego czasu zostało ono ponownie zalesione i teraz bardzo trudno jest je rozpoznać.

Dwa słynne drzewa, z których wywodzi się legenda:

W każdym razie pływanie jest stanowczo odradzane, bo z jednej strony jest to święte jezioro, z drugiej strony doszłoby do kilku wypadków śmiertelnych. W Google można znaleźć wiele zdjęć kąpiących się tam turystów, ale w kraju, gdzie najmniejszy kawałek drzewa czy działki może być święty, lepiej uszanować wierzenia. Warto też wiedzieć, że jezioro jest bardzo głębokie, do 160m!

Uwaga: Kąpiel w jeziorze tritriva jest „fady” = tradycyjnie zabroniona (niektórzy tłumaczą to jako „tabu”, ale moim zdaniem jest to złe tłumaczenie). Jest to rzeczywiście bardzo niemile widziane, a nawet może być źródłem dużych problemów!

Abyście mogli zobaczyć, jak piękne jest to jezioro, oto zdjęcie zrobione przez drona:

W drodze powrotnej do naszego autobusu, dzieci podążały za nami, a nawet biegały za autobusem w nadziei, że wysiądziemy przy wejściu i coś im kupimy. Przejmujący był widok ich biegnących w kurzu, wznieconym przez autobus.

Po powrocie do hotelu, udało mi się zarezerwować 1 godzinę masażu. Masaż malgaski jest naprawdę dobry, gorąco polecam! Dodatkowo użyła naturalnych olejków + olejek eteryczny, bardzo ładnie pachniał i naprawił moje połamane plecy po kilku godzinach siedzenia w autobusie. Etienne i JB też zrobili jeden, który przywołał wspaniałe wspomnienia z masażu w Kambodży 10 lat temu, więcej o nim nie powiemy.

Dzień 4

Musieliśmy pojechać do Ranomafany i podróż zajęła nam cały dzień. Zatrzymaliśmy się w restauracji przy drodze, z pięknym widokiem na okolicę.

Na podwórku restauracji spacerował ogromny żółw, cicho….

Wskazówka: żółw = żółw promienisty, którego kłusownictwo jest zabronione, zwierzę domowe świadczące o pewnym bogactwie, które jest regularnie kradzione (babci H., zmarłej w zeszłym roku, kilka lat temu skradziono jej żółwia).

Niestety, w restauracji dużo się kręciliśmy i skończyło się na jeździe do 19:00, kiedy było już całkiem ciemno.

Uwaga: Jeśli chodzi o drogę między Ambositra a Ranomafana, to musieliśmy jechać w nocy, bo w końcu woleliśmy wybrać dłuższą drogę. W poprzednich dniach było kilka ataków na bezpośrednią drogę (kontynuowaliśmy na RN7, aby skręcić na RN 45, zamiast wziąć bezpośrednio RN25).

V. miał dobry pomysł, żeby powiedzieć nam, że są tam regularne zasadzki. Zaczął od opowiedzenia nam, jak niebezpieczne może być jeżdżenie tak późno, jak ciotka H. została okradziona ze wszystkich swoich rzeczy, gdy jechała autobusem do nie wiadomo kogo. Najwyraźniej technika będzie rzucić kamień, aby rozbić przednią szybę, a następnie złodzieje dostać każdy i zabrać absolutnie wszystko. W międzyczasie H. dzwonił do niej na telefon, a V. nie odbierała w obawie, że się na nią nakrzyczy ahahahaha. Przerażona tą historią, próbowałam znaleźć w autobusie miejsce, gdzie mogłabym schować banknot 10€, ahahha, panika mnie ogłupiła, a potem nie znajdując go, powiedziałam sobie, że takie jest życie, nie ważne co się stanie.

Z pewną ulgą dotarliśmy bezpiecznie do naszego hotelu, Manja Hotel, z uroczymi bungalowami. Niestety w tym hotelu brakowało prywatności, tzn. bungalowy były tak usytuowane, że będąc na górze można było widzieć bezpośrednio do łazienki innych gości. Po przypadkowym zobaczeniu dwóch lub trzech gości w bieliźnie, cieszyliśmy się, że mamy bungalow wysoko w górze i nie jesteśmy przeoczeni. Był to najgorszy hotel naszego pobytu, ale podobno w tamtych czasach nie można było znaleźć lepszego miejsca w okolicy.

Myślę, że kraj jest mniej niebezpieczny niż myśleliśmy, ale ponieważ byliśmy około dwudziestoma gołębiami na nogach, aparat Canon wisiał na szyi i mogliśmy zostać zauważeni z odległości wielu kilometrów, lepiej było być ostrożnym. Zresztą V. opowiadała nam o tym przed wyjazdem: „Na Madagaskarze rzadko czujemy się niebezpiecznie. Jednakże, nawet jeśli jest to dopuszczalne, istnieje ryzyko kradzieży lub ataku. Z tego powodu mieszkańcy nie wychodzą zbyt często po zmroku (ok. 18.00). Wydaje mi się, że po tym czasie rozsądnie będzie pozostać w hotelu lub wychodzić tylko ukradkiem do restauracji.”

V. zlecił młodemu Malgaszowi podróżowanie z nami, aby upewnić się, że nikogo nie zgubimy po drodze i na wszelki wypadek tłumaczyć dla nas. Był zafascynowany, ponieważ po raz pierwszy podróżował i odkrywał swój kraj. W końcu spędziliśmy więcej czasu robiąc mu stylowe zdjęcia w okularach przeciwsłonecznych na jego stronę na Facebooku, niż prosząc go o przetłumaczenie czegokolwiek ahahah. Był to jednak nasz jedyny stały kontakt z miejscowym, a dzięki wymianie z nim odkryliśmy zainteresowania malgaskiej młodzieży. Widząc gwiazdy w jego oczach, kiedy odkrył piękno swojego kraju, byliśmy niezmiernie szczęśliwi. Po latach Etienne i JB wciąż śmieją się z tej kolacji, podczas której zachorował, bo zjadł za dużo, nie mogąc się powstrzymać przed taką obfitością.

Ze względu na efekt grupowy, myślę, że nie odważyliśmy się pójść w stronę Malgaszy. Po raz pierwszy podróżowałem do mniej rozwiniętego kraju i nie wiedziałem, jak się zachować, dopóki nie zobaczyłem jednego z wujków V., który bardzo naturalnie rozmawiał z rzemieślnikiem, poprzez gesty, a nawet zaoferował mu małe drewniane serce, aby pokazać mu technikę piłowania. Na szczęście, podczas naszej podróży po świecie, byłem mniej frajerem i odważyłem się na nieco więcej wymiany z miejscową ludnością.

Dzień 5

Oto zdjęcie, które wyjaśnia technikę zabezpieczania bagażu na dachu autobusu. Przez cały pobyt mieliśmy tego samego kierowcę i z podziwem patrzyliśmy, jak doskonale radzi sobie na tych długich trasach.

Mały nawias na temat naszego bagażu. Był sierpień 2015 roku i już wtedy postanowiliśmy wyruszyć w świat, ale nie wiedzieliśmy jeszcze kiedy i jak (ostatecznie wyruszyliśmy w czerwcu 2016 roku). Bardzo się bałam, że skończę z małą ilością ubrań, więc zdecydowaliśmy się pojechać na Madagaskar tak lekko, jak to tylko możliwe, aby sprawdzić, czy podróżowanie z plecakiem będzie dla nas odpowiednie. JB miał już w Decathlonie torbę 70L, więc zabraliśmy ją ze sobą. 1 worek na dwie osoby, w sumie 19 kg. Zakładałam ubrania, które myślałam, że będą pasowały do podróży po świecie, w sposób minimalistyczny, by ostatecznie skończyć z jedną parą spodni (spodnie do jogi), o wiele za lekkie i za ciasne, za dużo topów i tylko białe topy, które bardzo szybko się brudziły z powodu czerwonej ziemi na Madagaskarze. Miałam tylko jeden płaszcz, za ciepły na dzień i za zimny na wieczór.

Co więcej, torba z Decathlonu bardzo szybko pokazała swoje ograniczenia: JB miał już problem z przeniesieniem tej 19-kilogramowej torby z sypialni do autobusu, bo ciężar nie był dobrze rozłożony, a konstrukcja torby nie wytrzymywała zbyt dobrze dużych ciężarów… Krótko mówiąc, wszystko nam się pomyliło i na szczęście zdaliśmy sobie z tego sprawę przed wyjazdem na 11 miesięcy. Dlatego polecam przetestować sprzęt co najmniej 2 tygodnie gdzieś, przed wyjazdem w świat. Uwaga: jeśli jesteście zainteresowani, lista rzeczy z naszego światowego tournee jest dostępna na blogu: mężczyźni (15-16kg) i kobiety (7-8kg ). Podróż na Madagaskar była bardzo przydatna w naszych przygotowaniach

tak byłam ubrana

Wybraliśmy się więc do Parku Naturalnego Ranomafana, aby zobaczyć lemury na całkowitej wolności. Przed tym wyjazdem nie wiedziałam nawet, że istnieją, jak wyglądają, więc nie podzielałam tego samego entuzjazmu co reszta grupy.

Zostaliśmy podzieleni na małe grupy i towarzyszył nam przewodnik po parku. Przez wiele minut nie widzieliśmy żadnych lemurów, a przewodnik pokazywał nam drzewa, rośliny, kwiaty, … JB pomyślał, że to trochę za dużo, kiedy przewodnik w fałszywym entuzjazmie pokazał nam zwykły kwiat, który według niego był „bardzo rzadki”. Uwaga od V.: Zwykły z wyglądu kwiat może być bardzo rzadki!

W końcu pojawiło się wiele lemurów, które przeskakiwały z liany na lianę nad naszymi głowami. Piękne.

Potem pojechaliśmy zobaczyć rzemieślników, a skończyliśmy w super luksusowym hotelu stworzonym przez Franco-Malgaszy w Fianarantsoa. Przekształcili dom rodzinny.
Dobrze, że cała grupa jadła francuskie jedzenie, bo przesadziliśmy z rozlewaniem misek.

Dzień 6

Mam doskonałą pamięć, ale czasami bywa ona wybiórcza. Nie pamiętam, gdzie zrobiłam te wszystkie zdjęcia (V. pomogła mi je zidentyfikować), wrzucam je tutaj, bo są piękne, ale nie pamiętam, co tam robiliśmy 😀

Ranomafana
Etienne (po lewej) normalnie nosi okulary, ale można zauważyć, że systematycznie je zdejmuje, aby być bardziej BG na zdjęciach 😉 Pan młody (V.) znajduje się po prawej stronie.
Fianarantsoa
w restauracji w Ambositra

W drodze do Tany zauważyliśmy wiele stoisk sprzedających małe drewniane ciężarówki. Poprosiliśmy o zatrzymanie się i podziwianie pracy rzemieślników. Były to zabawki wykonane z drewnianych palet, szlifowane i malowane ręcznie. To było naprawdę fajne! Na miejscu byli sprzedawcy przekąsek i spróbowaliśmy wielu dobrych rzeczy. Jeśli nie widzicie zdjęć jedzenia, to dlatego, że byłam zbyt zajęta jedzeniem, a było ono dobre (przepraszam).

Dzień 7 i 8

Od siódmego dnia wspomnienia są mieszane. Wróciliśmy do Ivato, gdzie musieliśmy się przygotować na ślub V. i H. Pan Młody również był zajęty przygotowaniami, więc mieliśmy czas wolny na zwiedzanie okolic naszego hotelu, największego w mieście. Tak duże, że pobierają dużo wody z otoczenia. W zasadzie był to jedyny hotel, w którym mieliśmy jakieś ciśnienie i ciepłą wodę. Z drugiej strony, w łazience cały czas stało wiadro pełne wody, bo było dużo skaleczeń.

Nawet w takim hotelu V. odradzał nam prasowanie ubrań, ponieważ wbrew temu, co myśleliśmy, prasowanie nadal odbywa się za pomocą żelazka wypełnionego węglem! I chciał za wszelką cenę uniknąć sytuacji, w której skończymy z dziurą w sukni lub w garniturze. Więc wszyscy francuscy goście poszli na jego ślub w mniej lub bardziej pomiętych ubraniach 😀

Bardzo podobało nam się spędzanie czasu na targu obok hotelu. Zaopatrzyłem się w owoce. Dużym zaskoczeniem był widok oleju do gotowania sprzedawanego na stacjach benzynowych (można kupić tylko tyle, ile potrzeba na cały dzień gotowania), a ja skakałam z radości, gdy zobaczyłam tamaryndowiec i kupiłam cały dostępny zapas. Poza tym znalazłam swojego sobowtóra, spójrzcie na tę panią w czerni obok mnie, była zbyt podobna do mnie z profilu ahahah

Bardzo podobała nam się interakcja z miejscowymi dziećmi. Oni grali z niczym. Po tym zdjęciu wszyscy poprosili, aby spojrzeć na swoje zdjęcie w aparacie. Były bardzo szczęśliwe, że zrobiono im zdjęcie, to takie słodkie!

Pojechaliśmy również na farmę Croq, gdzie lemury były o wiele łatwiejsze do obserwacji, dzięki bananom, którymi były częstowane. Widzieliśmy też stuletnie żółwie i mnóstwo krokodyli. Uwaga: lemury są wolne, stałe w parku przez karmienie. U jej podstawy znajduje się hodowla krokodyli przeznaczonych do produkcji skór.

To jest widok z Ambohimanga, starożytnego królewskiego miasta.

Wszędzie w Tanie chodziliśmy pieszo, przyznam, że nie pamiętam zbyt dobrze miejsc, które odwiedziliśmy…

Etienne i JB grali w piłkę nożną z dziećmi. Ich piłka była w tak złym stanie, że aby przeżyć, musiała przejść wiele operacji. Chcielibyśmy dać im nowy, ale nie mogliśmy go znaleźć. Dzieci bawiły się tu bardzo skromnie. W innym miejscu widzieliśmy, że piłkarzyki były bardzo popularne i rozegraliśmy kilka gier z dziećmi.

Rzeczy, które nas rozśmieszyły: znak „no pigs” i pianka z krokodyla sprzedawana w supermarketach (była też droga)
uwaga: Jak widać, „brak świń” odpowiada „fady”, o której mówiłem wcześniej (fady kisoa, kisoa = świnia).

Spacerowaliśmy, gdy zaskoczyła nas muzyka fortepianowa. To była szkoła muzyczna i nauczyciel zaprosił nas do środka. A więc miałem okazję zagrać kawałek 😀

Podczas zwiedzania Tany prywatnym autobusem zdaliśmy sobie sprawę, jak duży jest tam ruch i jak daleko H. musi codziennie dojeżdżać, żeby pójść do szkoły francuskiej. Na szczęście mieszkaliśmy na przedmieściach, w przeciwnym razie wydostanie się z centrum miasta za każdym razem zajęłoby nam zbyt dużo czasu.

Poszliśmy też na zakupy, na jeden z rynków rękodzieła w stolicy. Róg Zebu jest używany do wyrobu wielu rzeczy. A ja zakochałam się w drewnianym lamparcie. Szukałam mniejszego lamparta i byłam gotowa do wyjścia, kiedy inny sprzedawca podbiegł do mnie z lampartem, który pasował do rozmiaru, który chciałam. Mówiłem ci, że Malgasze są dobrzy w interesach, więc oczywiście, słaby jak ja, kupiłem to! Przy okazji, nadal leży w pudełku u ojca JB. Przed wyjazdem w podróż po świecie rozstaliśmy się z większością naszych rzeczy, ale ten lampart jest częścią przedmiotów, które bardzo lubię i które zatrzymałem.

Uwaga: Gdybyś mógł kupić lamparta na Madagaskarze, to znaczy, że spora część rzemiosła jest przeznaczona na eksport, w szczególności do Kenii, na przykład dla lampartów (jak wiesz, na Madagaskarze nie ma lamparta).

Dla taty JB kupiliśmy niesamowite drewniane pudełko z ukrytym mechanizmem otwierania. To mogło być pudełko ze skarbami. Mieli mnóstwo takich pudełek, ciężko było wybrać.

Nie mogąc żyć bez jakiejkolwiek opieki, w rekordowo krótkim czasie przetestowałam wszystkie usługi w okolicy: manicure i szampon u fryzjera oraz masaż u HomeopharmaMarka ekologiczna, którą warto przywieźć z Madagaskaru. W zasadzie to najechałem na ich sklep. Niestety, jest to nawyk, który utrzymuję do dziś, mimo protestów JB: zawsze wypróbowuję lokalne kosmetyki i zabiegi, systematycznie! W rezultacie R., kuzynka V., zaufała mi i poszłyśmy razem do miejscowego fryzjera, aby zrobić jej koczek w kształcie gwiazdy. Fryzura była tak udana, że nawet Malgasze zaczęli mnie pytać o sekretny adres. Krótko mówiąc, zawsze licz na mnie, że znajdę najlepsze spa i salony, mam talent, jak to mówią.

Potem uczestniczyliśmy w pięknym ślubie V. i H. Zaczęło się w małym kościółku, zbyt uroczym, by zakończyć się wielkim przyjęciem. W odróżnieniu od wesela francuskiego, pomiędzy każdym daniem wszyscy tańczyli, nie zabrakło też wkładu artystycznego gości. Była muzyka na żywo, było super świątecznie. Czuliśmy się trochę zawstydzeni, że nie przygotowaliśmy nic po francuskiej stronie, więc w końcu nieśmiało poprosiliśmy muzyków, aby towarzyszyli nam na „Polach Elizejskich”. Rodzina V. jest naturalnie uzdolniona muzycznie (kilku muzyków, grających na kilku instrumentach, sam V. wspaniale śpiewa), dlatego numer ten okazał się sukcesem, mimo spadku średniego poziomu z powodu Etienne’a i JB. Phew. Na weselu zabrakło nam gościa z francuskiej strony, który trafił do nas turystycznie. Przyjechał na Madagaskar po nas, nie zdążył na ślub i wrócił do Francji. Koniec pobytu. Mocne.

Po ślubie najodważniejsi wsiedli do lokalnych autobusów, zapakowani jak sardynki, by zwiedzić „obskurne” zakątki miasta. Nic im się nie stało, więc nie ma co opowiadać anegdot.

Uwaga: To nie były „crappy corners” (tak jak nie można odwiedzić cité des 4000 we Francji, tak zdecydowana większość Malgaszów nigdy nie była w crappy districts), to były w rzeczywistości popularne i komercyjne dzielnice, gdzie można spotkać kieszonkowców.

Pobyt się dla nas skończył, zostaliśmy przyjęci w domu wujka i ciotki H. Restauracja obok dostarcza nam miski do góry nogami i pokazuje, jak się je przygotowuje.

Etienne (przystojniak ukryty pośród zasłon na pierwszym zdjęciu), który podróżował solo, korzystając ze słynnej Taxi B (gdzie ludzie wiszą na tyle furgonetki, jak tylko mogą). Oto jego historia i zdjęcia (podziękowania dla Etienne’a za zgodę na skopiowanie/wklejenie jego maila do tego artykułu)


„Po raz pierwszy skorzystałem ze słynnej Taxi Brousse, aby pojechać do Vatomandry na wschodnim wybrzeżu (najbliższe nadmorskie miasteczko Tany). Wbrew pozorom, podróż taksówką Be pozostaje stosunkowo komfortowa. Autobusy są poprawne, a kierowcy jeżdżą raczej umiarkowanie. Wciąż byłem świadkiem dwóch wypadków, ale ten środek transportu pozostaje niezawodny i tani.

Uwaga: TAXI BE (duża taksówka w języku malgaskim), a nie „taxi B” (nawet jeśli w języku pisanym, np. w sms-ach, często pisze się „Be” z jednym „B”). Dokładnie rzecz ujmując, Taxi be to autobusy miejskie, a taxi brousse to autobusy, które pozwalają na przejazd z jednego miasta do drugiego. Gwoli ścisłości, Vatomandry nie jest najbliżej położonym miastem nadmorskim, jest nim Ambila-Lemaitso. Jest to drugie najbliżej położone miasto nadmorskie!

W Vatomandry przywitała mnie Laure, która jest odpowiedzialna za internat stowarzyszenia Jeunesse Malgache de demain. Spędziłam tam dwa bardzo ciepłe dni, podczas których dzieci namówiły mnie na zwiedzanie miasta, plaży, rynku. Rozegraliśmy nawet szalony mecz koszykówki z innymi dziećmi z sąsiedztwa. Jadłem z nimi, przygotowywałem posiłek siedząc na podłodze w słomianej chacie, gotowałem na węglu i myłem się wodą, którą trzeba było wypompować. Dużo się śmialiśmy, jedliśmy gorące mofo akondro (frytki bananowe) na plaży, żonglowaliśmy owocami sosny, a ja niestety przegrałam w petanque. To są rzeczywiście mistrzowie świata!!!

Następnie wróciłem do Tany, gdzie zatrzymałem się u braci zakonnych z ESCA. Jak każda placówka religijna, są one bardzo dobrze wyposażone (wewnętrzna przychodnia, ogrodzona posesja, straż, woda i elektryczność…). Przywitała mnie Virginie, która zajmuje się księgowością braci w ich szkole. Tam znowu powitanie było wspaniałe i bardzo ciepłe. Poznałam ciotki, wujków i siostrzenice. Mieszkają po 10 w pokoju o powierzchni 25 metrów kwadratowych, ale nie stanowi to żadnego problemu dla imprez, tańców i zabawy.

Zwiedziliśmy Tanę, w tym popularne dzielnice, zoo w Tsimbazie, park mandraka na drodze do Andasibe, przychodnię, w której interweniowali studenci farmacji z Tours, a nawet pokonaliśmy pieszo słynny hiper-zanieczyszczony tunel (są dwa). Mieliśmy również okazję uczestniczyć we mszy świętej odprawionej przez Ojca Pedro. Bardzo żywa msza, podczas której wszyscy śpiewali i tańczyli przez 2h30.

Krótko mówiąc, koniec mojego pobytu był inny, ale tak samo uroczy i przyjazny. Po stronie „gastronomicznej” również kontynuowałam odkrywanie lokalnej kuchni: ambaja, maskita brochettes (mini brochettes), upside down bowl, romazava… Mieliśmy nawet okazję zrobić naleśniki (oczywiście aromatyzowane rumem waniliowym) i zatańczyć afindrafindrao.

Ostatniego dnia wylądowałam w domu siostry M..

Ostatnie powitanie nie mogło być bardziej idealne: rum, piwo THB, pierwsze oglądanie montażu ślubnego, harmonijne śpiewanie karaoke lub nie, potem słodki ziemniak i herbata waniliowa.

Mój pobyt zakończyłem nawet zabawną anegdotą na lotnisku:

  • ONA (typowo malgaski) : Dobry wieczór
  • Ja (bardziej jak vazaha): Manao ahoana tompoko
  • ONA: Przepraszam, czy mówi pan po francusku?
  • MNIE: tak
  • ONA: czy wiesz, czy boarding już się rozpoczął?
  • ME: Tak, jest w trakcie realizacji, ale mamy czas
  • ONA: Dziękuję i przepraszam, nie mówię w ogóle po malgasku..
  • ME (uśmiechając się): tsy maninona, veloma

Aby zrozumieć tę wymianę, można ściągnąć plik audio i leksykon (francusko-malgasko-fonetyczny) stworzony przez stowarzyszenie studentów malgaskich w Tours (M’Endrika). V. bardzo nas zachęcał do nauki i mówienia po malgasku i pod koniec pobytu potrafiliśmy powiedzieć kilka grzecznościowych zdań po malgasku.

Mam nadzieję, że podobał Ci się ten dziennik podróży, tak jak nam podobała się ta wycieczka. Ogromne podziękowania dla V. i H. za zorganizowanie tego niezapomnianego pobytu, podziękowania dla rodziny H. za ciepłe przyjęcie i umożliwienie nam odkrycia ich pięknego kraju, podziękowania dla rodziny V. i jego francuskich przyjaciół za te piękne wspólne chwile.

Część 2: Praktyczne wskazówki

Zamierzam skopiować/wkleić kilka informacji na temat planu podróży, przesłanych przez V. przed naszym wyjazdem. Nastąpiły pewne zmiany w stosunku do programu, który był planowany, ale wskazówki mogą być dla Ciebie interesujące. Należy pamiętać, że te wskazówki pochodzą z 2014 roku i mogą nie być w 100% aktualne.

  • Dzień po przylocie, po noclegu w Ivato (miasto na obrzeżach Antananarivo, gmina lotniska stosunkowo mało uczęszczana), kierunek Antsirabe. Jest to również miasto termalne, uwielbiane przez ówczesnych kolonistów, typowe dla centralnego regionu Highlands. Okolica jest urokliwa, poznamy ją jadąc nad jeziora Andraikiba i Tritriva. Anstirabe to także wysokie miejsce malgaskiego rzemiosła, mała wycieczka przez warsztaty tkania naturalnego jedwabiu, eksploatacji rogu zebu, haftu (między innymi!) wydaje mi się narzucać sama.
  • Następnym etapem jest Ranomafana, wioska termalna na skraju lasu parku narodowego. Poświęcimy jeden dzień na spacer po dżungli, aby wraz z przewodnikiem odkryć faunę i florę (lemury, kameleony, rośliny endemiczne itp.).
  • Do Ivato wrócimy w czwartek, nie spiesząc się, bo po drodze czeka nas wiele kulinarnych przystanków i zabytków.
  • W piątek proponuję odwiedzić Ambohimangę , która jest jednym z najwspanialszych miejsc malgaskiej rodziny królewskiej. Miejsce jest przyjemne i dobrze zachowane, będzie to okazja, aby zbliżyć się do historii i podstaw kulturowych Madagaskaru (przynajmniej centrum kraju lub „Highlands”).
  • Weekend: ślub!
  • W niedzielę postaramy się odwiedzić farmę krokodyli, na której są też inne gady i rodzina lemurów, a może w poniedziałek lub wtorek, w zależności od tego, jak bardzo jesteśmy zmęczeni i zajęci. W poniedziałek i wtorek proponuję odwiedzić Antananarywę (zwłaszcza „Rova”, czyli Pałac Królowej) i odkryć jeden ze stołecznych rynków rzemieślniczych. Jednak Antananarivo jest miastem bardzo ruchliwym, tętniącym życiem i pełnym intryg, nie wydaje nam się rozsądne jechać tam w pełnej grupie (17 osób)… Pojedziemy więc w mniejszych grupach. Dla najbardziej chętnych i nieustraszonych, możemy pojechać autobusem po bardziej popularnych, zanieczyszczonych i zaludnionych dzielnicach, które, jeśli można uznać je za serce życia gospodarczego stolicy, nie są najbezpieczniejsze i nie stanowią, moim zdaniem, etapu nie do ominięcia.

Informacje praktyczne

  • W sierpniu temperatura waha się od około 10°C w nocy do 25°C w ciągu dnia (oczywiście możliwe są zimne i gorące okresy). Dlatego warto zabrać ze sobą lekki polar lub sweter na niektóre wieczory. Ponadto, biorąc pod uwagę ryzyko ukąszeń komarów i w celu zmniejszenia ekspozycji na słońce, można docenić lekkie topy z długimi rękawami.
  • Jeśli chodzi o ryzyko malarii, oprócz długich rękawów, wskazane są produkty repelentne do tekstyliów, otoczenia i skóry (Cinq-sur-cinq i Insect Ecran wydają się być najbardziej skuteczne, należy jednak zauważyć, że perfumy tego ostatniego nie są najprzyjemniejsze…). Klasycznie zaleca się również profilaktyczne leczenie przeciwmalaryczne na całej wyspie atovaquone-proguanil (ogólnie dobrze tolerowany, obecnie 15 euro za 12 tabletek) lub doxycycline (która uczula na oparzenia słoneczne). W praktyce okazuje się, że niektóre obszary są znacznie bardziej zarobaczone niż inne. Jeśli chodzi o naszą podróż, Ranomafana jest najbardziej ryzykowna. Mogłem jednak zaobserwować, że przestrzegając prawidłowo zasad ubioru i odstraszaczy, ryzyko użądlenia w czasie naszej wyprawy jest mniejsze nawet w strefie zarażonej. Nie mam ochoty doradzać ci, jak masz się zachowywać, ale będziesz musiał omówić to ze swoim lekarzem, który będzie mógł podkreślić, między innymi, czas trwania ekspozycji, zarażenie, twoje wcześniejsze doświadczenia w leczeniu zapobiegawczym i twoją motywację do przestrzegania innych środków zapobiegawczych. Jeśli chodzi o zaburzenia jelitowe, prawdopodobnie mniejsze niż w Indiach czy Maghrebie, zastosowanie mają zwykłe zdroworozsądkowe zasady charakterystyczne dla życia w krajach rozwijających się.
  • Na Madagaskarze rzadko można czuć się niepewnie. Jednakże, mimo że jest to całkiem do przyjęcia, istnieje ryzyko kradzieży lub ataku. Z tego powodu miejscowi nie wychodzą zbyt często po zmroku (około 18:00). Wydaje mi się, że najrozsądniej jest zostać w hotelu lub wychodzić tylko ukradkiem do restauracji.
  • Podczas pobytu będziemy poruszać się pojazdami około 7-osobowymi, najprawdopodobniej terenowymi minivanami prowadzonymi przez kierowców-przewodników. Towarzyszyć nam będą również 2 młode, dobrze nam znane osoby z Madagaskaru, które będą w stanie pomóc w problemach językowych i dopilnują, aby wszystko poszło dobrze.
  • Wiza jest darmowa na nasz pobyt. Wizanie jest już darmowa, nie pamiętam dokładnej ceny, ale zazwyczaj jest to między 30 a 50 euro.
  • Bardzo ważne jest, aby wyjechać z gotówką w euro, czyli w walucie, w której płaci się za wizę, ponieważ automaty biletowe na lotnisku są regularnie niesprawne i nie można płacić kartą. (W grudniu 2018 r. pomogłem Francuzowi, który został zablokowany).
  • W przypadku Francuzów wiza jest wydawana na lotnisku, nie wiem dokładnie jak to się odbywa w przypadku innych krajów.
  • Na zakończenie mała uwaga na temat języka. Około 80% Malgaszów mówi po francusku słabo lub wcale. Są to przeważnie ludzie najbiedniejsi, wspólny gość to częściej te 20% osób mówiących po francusku w całości lub częściowo. Jednakże, ponieważ język malgaski jest praktycznie zawsze językiem ojczystym na Madagaskarze, jest językiem życia codziennego i istotną bramą do dobrego zrozumienia kultury, wydaje mi się, że dobrze jest znać jakieś jego podstawy. Znajdziesz tu plik audio i leksykon (francusko-malgasko-fonetyczny) niektórych z najbardziej przydatnych słów i wyrażeń malgaskich. Zrobiliśmy to z naszymi przyjaciółmi z malgaskiego stowarzyszenia studentów z Tours (M’Endrika). Wypowiedzenie choćby 3 słów wywoła uśmiech i otworzy serca wielu Malgaszy.
  • Jeśli chodzi o pieniądze na miejscu, zwyczajowy pułap wypłaty wynosi około 120€, przy czym największy banknot (10 000Ar) jest wart nieco więcej niż 2,4€. Największe banknoty mają obecnie wartość 20 000 arów. (Obecny kurs ariary to około Ar 4300 za jedno euro!) Dla wypłat, Visa jest akceptowana na wszystkich, Mastercard znacznie mniej lub wcale
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *