Zwiedzanie Malty samochodem: Relacja z podróży 3/3
Kontynuujmy odkrywanie maltańskich cudów samochodem. Jest 23 grudnia 2022 roku, w pracy jest bardzo, bardzo spokojnie i JB może mnie zawieźć do wszystkich miejsc, które wciąż są na mojej liście. Jak zwykle, Vallettę zostawimy na koniec, gdy będziemy mieli nocleg na miejscu, bo zwiedza się ją raczej pieszo i łodzią, nie samochodem.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Jak zwykle wynajmujemy samochód w Hertz na 3 dni i tym razem jest to całkiem czerwony wóz, którego nie sposób przeoczyć.

Kocham Maltę
Po trzykrotnym okrążeniu globu ciężko mnie teraz zaimponować, ale Malta jest wyjątkiem. Jest ładna pogoda 300 dni w roku, ludzie mówią bardzo dobrze po angielsku, drogi są świetne, jedzenie jest włoskie (czyli pyszne), jest mnóstwo plaż, zatoczek, woda jest piękna, wyspa jest malutka, przejeżdża się z jednego końca na drugi w 45 minut, można uprawiać snorkeling prawie wszędzie… bardzo mi się to podoba.
Myślę, że latem musi być drożej, a przy małej ilości parkingów byłaby wojna o miejsce, ale zimą, między Maltą a Czarnogórą, już jest: wytrzymam europejskie zimno bez problemu!! Może jednak skłonię się bardziej ku Czarnogórze, bo po zaledwie 2 godzinach drogi można jeździć na nartach.
Malta jest zdecydowanie moim numerem jeden !! Szkoda, że rodzina JB straciła obywatelstwo maltańskie. Jego pradziadek był Maltańczykiem, jego matka ma brytyjski paszport (nie mówi po angielsku i odwiedziła Maltę tylko raz), a potem, gdy Malta stała się niepodległa, nikt nie pomyślał o odzyskaniu obywatelstwa maltańskiego. Biorąc pod uwagę wszystkie korzyści podatkowe zarezerwowane dla Maltańczyków, to wielka szkoda ahahah 😀
Popeye’s Village

Dziś wracamy do Popeye’s Village bo uwielbiam to!!! Oczywiście spotykamy się z małymi dziećmi.



Wioska jest prawie w pełni funkcjonalna, jest poczta, bar, restauracja, jubiler itp. Można zwiedzić dom Popeye’a, zobaczyć jego łóżko, jego kuchnię.


Jeśli Hollywood interesuje się Maltą, to dlatego, że mają korzyści podatkowe przy kręceniu tu filmów. W muzeum wioski zobaczymy mnóstwo plakatów filmów kręconych na Malcie.
A potem jest dziwny dom z trasą w stylu „trompe-l’œil”, gdzie ma się wrażenie, że jest się w pralce, widzi się dziwne kolory…
To, co najbardziej mi się podoba, to mechanizmy i zostałam obsłużona, bo jest mały warsztat elfów produkujących zabawki dla Mikołaja!!! <3 So cute!

To, co jest jeszcze słodsze, to makieta wioski!

Szczerze myślałam, że w restauracji podadzą nam szpinak, ale mieliśmy tylko wybór między hot dogiem a hamburgerem, niezbyt dobrym zresztą. Rozczarowanie!!! Mit, który się wali!
Możecie zobaczyć, że naprzeciwko wioski jest droga prowadząca na dół klifu, ale fale zniszczyły nawet beton!! Ta droga jest teraz zamknięta dla samochodów, ale zawsze można iść pieszo.

Wioska została zbudowana na potrzeby kręcenia filmu Popeye, więc domy nie są stworzone na wieczność. Widać sporo dachów i domów w rozsypce, muszą je ciągle odnawiać. Jest dość mała, więc zwiedza się ją w niecałe 2 godziny. Są świąteczne atrakcje, więc wioska jest na to udekorowana. Szczerze, bardzo mi się podobało, ale myślę, że stosunek jakości do ceny jest gorszy niż w Disneylandzie. Jeśli nie macie dużo czasu, to nie jest wizyta konieczna. Myślę, że można tu przyjechać autobusem, ale przystanek jest trochę daleko, bo widziałam ludzi idących od skrzyżowania z główną drogą.
Gaia Peace Grove
Bierzemy samochód i jedziemy do Gaia Peace Grove, a po drodze jest wiele punktów widokowych, skąd można podziwiać klify.

Ta plaża bardzo mi się podoba, w wodzie jest kilku surferów, a miejsce jest tak piękne, że zrobiłam krótki filmik na Instagrama.

Marsaxlokk
Następnie jedziemy do Marsaxlokk i ponieważ zbliżają się święta, fundujemy sobie ostrygi i owoce morza w La Capanna. Bez niespodzianek, ostrygi pochodzą z Francji, bo są najlepsze na świecie, wybieram Gillardeau (to zaskakujące, że łatwiej je znaleźć na Malcie niż we Francji ahaha). Jest naprawdę pysznie, ale właściciel restauracji ma niestety tendencję do pytania mnie, czy smakuje, kiedy mam pełne usta. Jak widać, delikatność tkwi w szczegółach, i dobry kelner powinien ją mieć, inaczej może zepsuć całe doświadczenie mimo pysznego jedzenia.
W Marsaxlokk jest targ, na którym podobno można kupić świeżo złowione ryby, ale nie trafiamy w dobry moment. To malownicza wioska, jest wiele restauracji, ławki do siedzenia, ale parking to koszmar 😀





St Peter’s Pool
Następnie odwiedzamy St Peter’s Pool, gdzie odważny turysta robi skoki do wody.


Udaje mi się zrobić tu i ówdzie ładne zdjęcia, między innymi zdjęcie wyspy Filfla w promieniach słońca, w stylu „dar z nieba”.


Są dwa zdjęcia, które ciągle ilustrują Vallettę na Pintereście, a ja nie mogę zlokalizować tych miejsc. Po zapytaniu Maltańczyków (i otrzymaniu nieistotnych odpowiedzi), musiałam dokładnie przyjrzeć się Google Maps, wypatrzeć wszystkie kościoły, które mogłyby tak wyglądać. JB zawiózł mnie, żeby sprawdzić każde z tych miejsc i w końcu znalazłam!!! Wrzucam je tutaj, gdyby ktoś miał taką obsesję jak ja.
To jest Knisja Parrokkjali tal-Imsida

Ten tutaj to Kalkara Port. Są tam prace remontowe, dlatego łatwo przejść obok, nie zauważając go.



Krótko mówiąc, były to słoneczne, łagodne, proste święta Bożego Narodzenia, takie jak lubię. Bez żadnych prezentów, bo JB i ja mamy wszystko, czego nam trzeba, tylko dobra restauracja i ciekawe zwiedzanie 🙂
Część 2: Praktyczne wskazówki
- Wynajem samochodu w Hertz St Julian’s kosztuje 28€/dzień
- Benzyna jest tania w porównaniu z Francją (-50%), ale trzeba umieć jeździć po lewej stronie
- Popeye’s Village: 15€/osoba