Kanazawa: ceremonia herbaty i gejsze [Road trip po Japonii #6]
Kanazawa to ważny przystanek na naszej trasie. Dlatego zostajemy tu na 2 noce.
Ten wpis z podróży jest częścią serii wpisów o naszym road tripie po Japonii. Jeśli przegapiliście poprzednie odcinki, oto linki: trasa, wpis #1, #2, #3, #4, #5
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Dzień 4 road tripu (ciąg dalszy)
Opuszczamy wioski o strzechowych dachach i jedziemy bez zatrzymywania aż do Kanazawy. To miasto jest uważane za „mini-Kioto”, zachowało ślady samurajów i gejsz (w Kanazawie nazywanych geiko). Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zameldować się w hotelu, więc najpierw zatrzymujemy się w dzielnicy samurajów (Dzielnica Nagamachi).

Mamy duże trudności ze znalezieniem parkingu i błędnie myślimy, że parking z „podnoszącymi się skrzynkami” jest tylko dla mieszkańców. Na szczęście szybko znajdujemy parking w podziemiach centrum handlowego i idziemy pieszo do Rezydencji Samurajów Nomura-ke czyli „domu samurajskiego”, należącego do rodziny Nomura.

Rodzina ta przez pokolenia zajmowała kierownicze stanowiska pod rządami rodziny Maeda. Dom ma kasetonowy sufit w całości z japońskiego cyprysu oraz fusuma-e (obrazy na drzwiach przesuwnych) autorstwa nadwornego malarza rodziny Maeda. Ogród wewnątrz rezydencji kryje ponad 400-letnią gruszę japońską i wijący się strumyk otoczony starymi, dziwnie ukształtowanymi skałami.





Na piętrze znajduje się herbaciarnia. Gdy nikt nie zamawia herbaty, turyści mogą zwiedzać i podziwiać ogród z góry, ale wystarczy zwrócić się do pani, która stoi przy małej, dyskretnej tabliczce z napisem „matcha tea” 300 jenów, a ona zarezerwuje dla was mały pokój. Dzięki temu, płacąc tylko trochę, możemy spokojnie posiedzieć w prywatnym pokoju z widokiem na ogród. Inni turyści nie bardzo rozumieją, skąd to specjalne traktowanie, podczas gdy oni też mogliby po prostu wypić herbatę jak my.

Zostało bardzo niewiele przedmiotów samurajskich, można zobaczyć kilka pięknych mieczy i zbroję. Największym atutem tego domu jest prawdopodobnie ogród – jest mały, ale niezwykle interesujący, i jest kilka miejsc do siedzenia i podziwiania ogrodu z dołu. Niestety, miejsce to jest bardzo oblegane i może to być nieprzyjemne. Wstęp kosztuje 550 jenów od osoby, płatność tylko gotówką.

Naprzeciwko domu samurajskiego znajduje się cukiernia i szybko rozumiemy, że desery dla turystów w Kanazawie będą miały na wierzchu płatki złota, w tym lody.

Trochę się przechadzamy i odwiedzamy sklepy z ceramiką, niektóre są ręcznie zdobione. Jest też inny dom, w którym udostępniony jest nam tylko ogród. Tę dzielnicę zwiedza się dość szybko.



Muzeum Złotego Liścia
Tym razem rozumiemy zasadę parkowania w Kanazawie (o czym napiszę poniżej) i możemy zaparkować 10 metrów od muzeum złotego liścia. Interesuję się złotymi liśćmi od czasu, gdy szukam sposobu na pozłacanie brzegów moich książek. Kupiłam kilka książek ze złoconymi brzegami i tylko te złocone prawdziwymi złotymi liśćmi tradycyjną techniką mogą zachować kolor, a zwłaszcza swoje właściwości przez kilkaset lat. Co więcej, złocenie brzegów, zwłaszcza górnego, ułatwia czyszczenie książki. Widziałam kilka filmów o półręcznej produkcji złotych liści w Japonii i to muzeum oczywiście znalazło się w moim planie podróży, ponieważ 98% złotych liści w Japonii nadal jest wytwarzanych w Kanazawie. Oto opis muzeum z ich oficjalnej strony:
Złoto, metal szlachetny i rzadki, zawsze fascynowało ludzi swoim pięknem i wiecznym blaskiem. W porównaniu z innymi metalami ma wyjątkową ciągliwość, dzięki czemu łatwo przylega do powierzchni innych przedmiotów, stąd jego zastosowanie w postaci płatków w wielu dziedzinach, w tym w dekoracji architektonicznej i przedmiotach artystycznych. Prawie wszystkie złote liście produkowane obecnie w Japonii są wytwarzane w Kanazawie. Muzeum powstało z inicjatywy rzemieślnika złotych liści, Yasue Takaaki (1898-1997), który zbudował pierwsze muzeum złotego liścia w dzielnicy Kita-yasue, aby przekazać przyszłym pokoleniom „dumę rzemieślników złotego liścia i wszystko, co ją uzasadnia”. Muzeum mieściło dzieła sztuki i narzędzia. Aby więcej osób mogło z niego korzystać, muzeum zostało przeniesione do dzielnicy Higashiyama jesienią 2010 roku. Życzeniem jest, aby odwiedzający docenili nieskończoną głębię złotego liścia, jego intensywny blask i wszystkie jego uroki, ale także poczuli żarliwość, z jaką rzemieślnicy starali się nadal go produkować.
Złote liście są tak cienkie, że z ilości złota odpowiadającej 50 jenom można rozciągnąć aż 1,6 m² złotych liści!! czyli 1/10000 mm grubości!
Muzeum jest bardzo zabawne. Wszędzie są ślady stóp. Te na przykład przypominają kałużę z parasola, kot po niej przeszedł i zostawił ślady. Podobne ślady stóp są w toalecie, to urocze. Zatrzymajcie się na parterze, aby obejrzeć krótki film wyjaśniający po angielsku o produkcji złotych liści.

Aby wytworzyć złote liście, należy nieustannie młotkować. Małe kawałki złota są umieszczane między dwoma arkuszami papieru czerpanego. Zasada ręcznego wytwarzania papieru jest dość podobna na całym świecie, więc odsyłam was do ten artykuł i ten.
Kamijikomi – tworzenie Haku-uchigami Najpierw mieszanina ługu z wody i popiołu ze słomy ryżowej jest mieszana z taniną z persymony i jajkami. Następnie rodzaj ręcznie robionego japońskiego papieru, zwanego Ganpishi, jest moczonego w tym płynie. Potem nadmiar wilgoci jest wyciskany z papieru, a krawędzie są wyrównywane, aby zostały ubite przez Aku-uchiki (maszynę do ubijania papieru i płatków złota). Papier skleja się pod uderzeniami młotka, a następnie rzemieślnicy odklejają je jeden po drugim. Ta praca nazywa się Tekazu i musi być powtarzana wiele razy, aż papier przestanie się sklejać. Kiedy proces Kamijikomi jest zakończony, papier nazywa się Haku-uchigami; papier używany do procesu ubijania płatków złota.
Następnie złoto jest nakładane w małych ilościach między dwiema warstwami arkuszy i ubijane, aż będzie bardzo cienkie. Płatki złota są następnie przycinane, aby były idealnie kwadratowe.
Pokazuję wam wideo z procesu, znalezione na YouTube:





Aby przyciąć płatki złota do odpowiedniego formatu, można to zrobić tym narzędziem…

lub używając tego narzędzia (druga metoda jest obecnie preferowana). Poduszki na płatki złota są również specjalne, aby płatki złota się do nich nie przyklejały. Podczas tej delikatnej pracy nie wolno kichać ani zbyt mocno oddychać.

Pokazuję wam wideo, nie jest moje:
Narzędzia używane do złocenia przedmiotów nie są tutaj pokazane, ponieważ to zapewne część pracy innych rzemieślników: złotników książek, złotników drewna, złotników lakieru itp., ale narzędzia są dość uniwersalne według moich badań, a nawet klej (spoiwo) wydaje się być uniwersalny: klej z króliczej skóry!
Jesteśmy kilka minut od dzielnicy geiko (są 3 w mieście) i korzystamy z okazji, aby ją trochę zwiedzić. Pamiątki są wszystkie złocone, a moi rodzice podarowali mi skrawki płatków złota. Ponieważ nie mam odpowiednich narzędzi do złocenia, użyję skrawków na moje strony, będzie to dla mnie tańsze i prostsze. Jeśli interesują was kursy złocenia (na lakierze), widziałam, że są w Kanazawa Katani ale nie mam pojęcia, jak się zapisać, ile to kosztuje itp. Musicie sami się dowiedzieć.


Nasz biedny kierowca JB jest zbyt zmęczony, aby kontynuować zwiedzanie, idziemy ASAP do hotelu i korzystamy z wygód hotelu (link Booking) oraz jego onsen przez resztę popołudnia, przed kolacją w ramen. Obok naszego hotelu znajduje się stacja Kanazawa, jedna z najpiękniejszych w Japonii. Jest tam mały zegar, który pokazuje czas za pomocą strumieni wody.

Parking
Kilka słów o parkingu: w Kanazawie jest wiele parkingów z rodzajem skrzynki na każdym miejscu. Wystarczy zaparkować samochód. Żaden bilet nie jest wydawany. 3 minuty później skrzynka podnosi się, aby zablokować samochód. A kiedy chcemy go odebrać, wystarczy wpisać numer miejsca parkingowego, nacisnąć 4. przycisk po prawej, maszyna pokaże kwotę do zapłaty, a po dokonaniu płatności skrzynka opuści się na 5 minut, abyśmy mogli wyjechać samochodem. Uwaga, te parkingi akceptują tylko monety od 10 jenów i banknoty 1000 jenów.


Dzień 5 podróży
JB kupił nam bony na śniadanie (2200 jenów) – to pierwsze śniadanie w formie bufetu w naszej podróży. Jest całkiem ciekawe, zwłaszcza że są sashimi i 2 pyszne zupy.



Nasz kierowca JB nie jest dziś w służbie, ponieważ będziemy korzystać tylko z transportu publicznego. Myślałam, że karta transportowa PASMO będzie tu działać, ale tak nie jest. Żaden autobus nie akceptuje PASMO, trzeba wsiadać z tyłu, a wysiadać z przodu. Wysiadając, wrzucamy dokładną kwotę w monetach do małej skrzynki. Przy kierowcy są maszyny do wymiany 500 i 1000 jenów na drobne. Aby poznać dokładną kwotę do zapłaty, wystarczy spojrzeć na Google Maps. Jest to również pokazane na ekranie w autobusie, ale są różne ceny w zależności od stref, dla nas niezrozumiałe.
Omicho Market
Zanim pójdziemy na Omicho Market, mijamy duży sklep i jest ogromna kolejka, może 500 metrów! W ogóle nie możemy się dowiedzieć, dlaczego ludzie stoją w kolejce, może na zniżki?
Targ Omicho jest turystyczny, ale ceny pozostają przystępne. Na przykład można kupić ultra świeżą rybę na sashimi za 1200 jenów, podczas gdy w restauracji ta sama ilość kosztowałaby trzy razy więcej. Szczerze, gdybym miała kuchnię, mogłabym zaoszczędzić dużo pieniędzy, kupując składniki tutaj. Można jeść ostrygi i jeżowce tutaj bezpośrednio, skusiłam się na 2 jeżowce, 1600 jenów razem. Ostrygi są ogromne!!! a nogi krabów pająków mogą kosztować do 4000 jenów za sztukę, bo ważą tonę!










Są tu restauracje z owocami morza, ale nie rozumiemy, dlaczego niektóre mają 20 osób w kolejce, a inne są puste. Wklejam menu jako przykład:



Obok jest sklep z papierami. Oferują też warsztaty. To raj dla fanów DIY jak ja. Można tu również znaleźć mizuhiki : Ta starożytna japońska sztuka polega na wiązaniu razem bardzo cienkich sznurków papierowych, tworząc dekoracyjne sploty. Sznurek jest wykonany z mocno zwiniętego papieru ryżowego o szerokości około 2 cm. Tradycyjnie mizuhiki było kojarzone z ogłoszeniami ceremonii, takimi jak wesela, narodziny i pogrzeby. Obecnie te dzieła są używane jako piękna biżuteria lub przedmioty dekoracyjne. Ktoś już mi pokazywał kopertę z mizuhiki (w Suisen Paris) i uznałem, że jest tak delikatne i tak piękne, że kupiłem gumkę do włosów w kształcie mizuhiki oraz kilka książek uczących, jak je robić.

Dobrze, czas na naszą pierwszą dzisiejszą niespodziankę. Moi rodzice wiedzą, że będą 2 niespodzianki, ale nie mają pojęcia, o co chodzi.
Ogród Rodzinny Nishida Gyokusen-en
Mamy spotkanie o 11:50 w Ogrodzie Rodzinnym Nishida Gyokusen-en, ale przyjeżdżamy z dużym wyprzedzeniem na wszelki wypadek… Powinniśmy byli odwiedzić Centrum Kimono Kaga-Yuzen, ponieważ to miejsce jest małe. Centrum Kimono Kaga-Yuzen prezentuje sztukę charakterystyczną dla Kanazawy: malowanie na kimonach, bardzo różniące się od innych tradycyjnych technik farbowania widzianych w Kioto.
To nic, bo Ogród Rodzinny Nishida Gyokusen-en zaprząta cały nasz umysł. To prawdziwy japoński ogród, położony na zboczu, więc z każdym krokiem zmienia się sceneria, jest mnóstwo szczegółów do obejrzenia i podziwiania.




Wspinamy się na samą górę i moi rodzice są zaskoczeni widokiem kobiety ubranej w kimono. Myślą, że to część „normalnej” obsługi ogrodu, ale szybko orientują się, że to pierwsza dzisiejsza niespodzianka.
Ceremonia herbaciana
Nie sądziłem, że zainteresuję się ceremonią herbacianą, ponieważ ostatnim razem, nie była wyjątkowa w Kioto, gdzie uczestniczyliśmy w setkach dość stresujących ceremonii z niezwykle gorzkim matcha. Dopiero dzięki przeczytaniu książki „Ceremonia herbaty” Noriko Morishity oraz filmowej adaptacji tej książki „Every Day A Good Day” (2018) zrozumiałem piękno tej ceremonii i piękno matchy.
Ja i moi rodzice mieliśmy już kilka okazji w ostatnich dniach, aby praktykować rytuał picia matchy (trzeba trzymać miskę i pić w określony sposób), ale to pierwszy raz, kiedy jesteśmy tak blisko „mistrza herbaty”. Aby w pełni wykorzystać doświadczenie i móc tłumaczyć rodzicom, wykupiłem prywatną ceremonię, ale wiedzcie, że sala może pomieścić do 8 osób jednocześnie. Rezerwacji należy dokonać e-mailem co najmniej 3 dni wcześniej. To najpiękniejszy dom herbaciany w Kanazawie, a do tego autentyczny (400 lat istnienia), podczas gdy inny dom herbaciany w tym samym ogrodzie, przy wejściu, jest „fałszywy” (nowoczesna kopia innego domu herbacianego z Kioto).
Zostanie mistrzem herbaty to poważna sprawa; gesty wydają się proste, ale wymagają dużej wprawy. Wyglądają jak taniec. Ponadto przybory są niezwykle liczne, zmieniają się w zależności od pory roku, sezonu, pogody… są 2 rodzaje palenisk: letnie i zimowe, a ponieważ jesteśmy w kwietniu, mamy prawo do letniego (a nie zimowego, które jest zagłębione w podłodze tatami). Podawane ciastko jest niezwykle słodkie, aby zniwelować gorycz matchy. Musimy dokończyć ciastko i wypić całą miskę matchy.
Sala ceremonii jest prawie pusta, ale zawsze znajduje się w niej zwój na ścianie z wierszem lub zdaniem związanym z dniem, w którym odbywa się ceremonia. Kilka kwiatów zdobi miejsce; muszą to być dzikie kwiaty, pochodzące właśnie z ogrodu. Ponieważ jesteśmy turystami, układ sali jest nieco zmodyfikowany dla naszej wygody: palenisko nie jest zwrócone w stronę ogrodu i możemy siedzieć na małych krzesłach, ale normalnie mistrz herbaty i goście muszą siedzieć w tradycyjny sposób na tatami.
Przyjmuje nas pani, która próbuje się z nami porozumieć za pomocą swojego urządzenia do tłumaczenia japońsko-francuskiego. Prosimy, aby przełączyła na wietnamski, ale to zbyt wolne. W końcu mówimy jej, że rozumiemy też angielski i komunikacja staje się nieco płynniejsza.
Przychodzi kolejna pani, to nasza przewodniczka. To ona wyjaśni ceremonię i nauczy nas, jak się zachować. Musimy wypowiedzieć pewne zwroty między sobą i do mistrzem herbaty. Wyjaśnia nam również, jak jeść małe ciastko i jak pić naszą miskę matchy. Ona mistrzem herbaty przygotowuje każdemu z nas miskę herbaty. Nawet jej pudełko z proszkiem matcha jest ozdobione kwiatami wiśni, aby być „w temacie”.
Następnie daje nam tacę z nieprzygotowaną miską i to my mamy użyć chasen (drewnianej trzepaczki), aby wykonać charakterystyczny ruch do spienienia herbaty. Gdy herbata jest wystarczająco spieniona, okrążamy miskę chasenem i odkładamy go na tacę. Moim zdaniem JB całkowicie zniszczył swój chasen, bo zanurzył go do dna miski, podczas gdy powinien być używany tuż pod powierzchnią wody. Mam nadzieję, że dostaliśmy niezbyt drogie chaseny , bo te najpiękniejsze są ręcznie robione przez doświadczonego rzemieślnika z kawałka bambusa.

Wideo o wytwarzaniu tradycyjnego chasenu:
Nasz mistrz herbaty wyjaśnia nam następnie, że nie chodzi tylko o formę. Najważniejsze jest, aby podczas ceremonii herbacianej żyć chwilą obecną (Ichi-go ichi-e). Ten moment już nigdy nie wróci, więc jest wyjątkowy i należy się nim delektować. Japońska sztuka herbaty mocno podkreśla bliski związek z naturą. Wszystkie elementy tej ceremonii muszą stanowić JEDNO z naturą: przybory, dekoracja, proces… jako mistrz herbaty trzeba dokładnie wiedzieć, jaka jest pogoda, jaki jest dzień: pierwszy dzień jesieni, Dzień Dziecka itp. Trzeba być w harmonii z naturą. Wybór misek to także przesłanie do gości. Nie jest przypadkowy, a po wypiciu herbaty musimy podziwiać wybraną dla nas miskę. Czasem są tak drogie miski, że trzeba zdjąć całą biżuterię, aby ich nie porysować. I trzeba zajrzeć pod miskę, bo może tam być podpis rzemieślnika. Gorąco polecam przeczytać książkę i obejrzeć film przed przyjazdem, aby lepiej docenić precyzję gestów.
Zostałam obsadzona w roli głównego gościa, więc mam trochę więcej obowiązków i muszę więcej rozmawiać. Ale podczas prawdziwej ceremonii herbacianej ta rola jest jeszcze ważniejsza, bo trzeba zadawać inteligentne pytania, zwłaszcza o naczynia, zwój na ścianie itp., ponieważ pozostali goście nie powinni rozmawiać.




Kenroku-en
Całkowicie zapominam o centrum kimono i spieszymy się, aby zwiedzić słynny ogród Kenroku-en po drugiej stronie. Nie sądzę, żebym dobrze zrozumiała, ale jeśli się nie mylę, te dwa ogrody były kiedyś jednym. Ale teraz dzieli je droga. Po kilku ciastkach i śniadaniu całkowicie pomijamy lunch, ale wiedzcie, że w ogrodzie są restauracje, gdybyście zgłodnieli.
Kenroku-en to jeden z najpiękniejszych ogrodów w kraju. Jest ogromny i ponieważ jest pochyły, ma się wrażenie, że odkrywa się kolejny ogród, wchodząc lub schodząc nieco. Szkoda, że w Kanazawie nie zostało już wiele kwitnących wiśni, ten ogród musiał być szczególnie lubianym miejscem podczas hanami.








Zamek w Kanazawie
Musimy długo iść do zamku w Kanazawie. Wchodzimy z jednej strony i schodzimy z drugiej, co pozwala nam zobaczyć go z prawie wszystkich stron. Nazywany „zamkiem tysiąca mat tatami” (1 tatami = 1,6 m²), został spalony dwukrotnie, a to, co widzimy, to nowoczesny wysiłek odbudowy dawnego zamku. Wnętrze jest prawie puste, wszystko jest z drewna. Ale jest bardzo piękny i duży. Jest zniżka, jeśli kupi się bilety na zamek i Kenroku-en razem, nie wiedzieliśmy o tym.





Dzielnica geiko
Czas przygotować się na ostatnią niespodziankę dnia. Idziemy do dzielnicy gejsz. Moi rodzice mają małe pojęcie o niespodziance, bo wiedzą, że stać mnie na najbardziej ekstrawaganckie pomysły. Ta dzielnica jest bardzo turystyczna, ale jest mnóstwo kawiarni, fajnych sklepików. Wcale się nie nudzimy, mimo że jest mała. Jest sporo ludzi, ale uważam, że jest bardziej akceptowalna niż dzielnica Gion w Kioto. Żadnego śladu gejsz poza „domem gejsz”, który można zwiedzać za opłatą. Przechodziłam obok Soyu, gdzie można zarezerwować ceremonię herbacianą na ostatnią chwilę, ale to nieporównywalne z tą, którą mieliśmy dziś rano: miejsce nie jest tak eleganckie.






Teraz muszę ujawnić niespodziankę rodzicom, bo przybywamy na miejsce o 16:00, a wydarzenie zaczyna się o 17:00. Ponieważ „kto pierwszy, ten lepszy” jeśli chodzi o miejsca, chcę być wcześnie, żeby mieć dobre miejsce. Mówię rodzicom, że będziemy uczestniczyć w małym wydarzeniu z geiko. Będzie maksymalnie 32 osoby. W międzyczasie zwiedzamy miejsce, nie jest super interesujące.


Niestety, organizacja nie jest godna Japończyków. Na przykład jesteśmy pierwsi na miejscu, ale nie możemy wejść do sali, więc pierwsi wchodzą ci, którzy są bliżej schodów. To niesprawiedliwe, ale na szczęście widzieliśmy przekręt z daleka i udało nam się zdobyć pierwszy rząd dla 3 z 4 osób (JB tuż za mną). Dla tych, którzy naprawdę chcą być blisko, jest opcja poduszek (zamiast krzeseł), ale to oznacza, że trzeba umieć siedzieć po japońsku przez godzinę (opcję tę wybierze kilku zdesperowanych).

Wydarzenie Spotkaj gejszę odbywa się tylko 2 razy w roku: są to dwie serie po 10 przedstawień każda, a my mamy szczęście uczestniczyć w ostatnim dniu sezonu!!! Biorąc pod uwagę, że jesteśmy tu tylko 2 dni. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa. Trzeba wejść na stronę visit kanazawa, aby sprawdzić, czy podczas Waszej podróży są takie wydarzenia. Szczerze mówiąc, ponieważ to kosztuje bardzo dużo, nigdy bym nie pomyślała o zarezerwowaniu tego dla nas, gdyby nie moi rodzice. Sprawiając im przyjemność, my również fundujemy sobie to wyjątkowe wydarzenie.
Wieczór zaczyna się od 10 minut tańca/śpiewu i perkusji. Zbyt szybko!! Robienie zdjęć jest zabronione.
Ale potem są gry, w których możemy grać twarzą w twarz z geiko. Niezależnie od tego, czy wygramy, czy przegramy, otrzymujemy mały kawałek papieru z imieniem geiko (jak talizman). Mówię „gejsza”, ale w Kanazawie należy mówić „geiko”. W przeciwieństwie do gejsz z innych regionów, które mają specjalność (taniec/śpiew/muzyka), tutaj geiko muszą znać wszystkie sztuki, więc są bardzo zajęte.

Turyści są dość wstydliwi i nie bardzo chcą grać, zwłaszcza w pierwszą grę, która wydaje się trudna. Druga (z czarnym pudełkiem) jest łatwiejsza, więc moja mama i ja mogłyśmy zagrać z geiko, ale obie przegrałyśmy 😀

Następuje sesja pytań i odpowiedzi, z pomocą tłumaczki. Mogliśmy zadawać dość naiwne pytania, np. czy mogą wyjść za mąż (tak), czy bycie gejszą to zajęcie na pełny etat (tak), ile mają kimona (dużo). Kimona, które mają dziś na sobie, to zimowe kimona.
Na koniec każda grupa może zrobić sobie zdjęcie z naszymi dwiema geiko. I wszyscy wychodzą z sali z uśmiechem od ucha do ucha.

Przyznaję, że do tej pory nie rozumiałam atrakcyjności tych kobiet, zbyt umalowanych (ponieważ dawniej, przy świetle świec, trzeba było się tak malować, aby dobrze widzieć ich twarze), artystycznie utalentowanych, ale dlaczego muszą też podawać sake? Po tym wieczorze zdaję sobie sprawę, jakie to może być zabawne przebywać z geiko. Można tylko miło spędzić wieczór: dobra muzyka, piękne tańce, przyjemna rozmowa, zabawne gry… nie wspominając, że są bardzo ładne – według starych kryteriów – i nienaganne.
Później jemy kolację w podziemiach centrum handlowego naprzeciwko hotelu. Wybieramy noto beef, kolejną wołowinę AOC z tego regionu, ale jest mniej wykwintna niż wołowina Hida, którą degustowaliśmy kilka dni temu.

Krótka sesja w onsen dla relaksu i spać. Aby przeczytać dalszą część naszej podróży, znajdziecie tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
Szczegółowy plan naszej podróży znajdziesz tutaj
Cóż, tego dnia przymknęliśmy oko na ceny. Ale niezapomniane doświadczenia rodzinne są bezcenne, ten dzień zostanie w naszych sercach na zawsze, więc gdybyśmy mieli to powtórzyć, wybralibyśmy te same opcje.
Uwaga, zabierzcie ze sobą wystarczająco gotówki, ponieważ niektóre miejsca nie akceptują płatności kartą. A za autobus + parking
- Dom samuraja: 550 jenów/osobę, płatność gotówką
- Autobus: 210 jenów/przejazd/osobę, płatność gotówką
- Ceremonia herbaciana: 4000 jenów/osobę + 8000 jenów, jeśli chcecie zarezerwować miejsce na wyłączność. Płatność wyłącznie gotówką. W cenie zwiedzanie ogrodu. Rezerwacja co najmniej 3 dni wcześniej e-mailem: [email protected]. Strona internetowa: gyokusen-en.net
- Kenroku-en: 320 jenów/osobę
- Zamek Kanazawa: 310 jenów/osobę
- Meet the geisha: 11000 jenów/osobę, rezerwacja online, w cenie zwiedzanie Museum of Geisha Culture
- Parking: od 300 do 800 jenów. Parking przy naszym hotelu: 1200 jenów za 24h
- Hotel: Torifito Kanazawa 13000 jenów/osobę (link Booking), z onsen. Śniadanie dodatkowo płatne: 2200 jenów/osobę
- Kolacja z noto beef: 5000 jenów/osobę
- Kolacja ramen: 2000 jenów/osobę
