Kusatsu Onsen i park małp śnieżnych [Road trip po Japonii #7]
Wyruszamy bardzo wcześnie z Kanazawy do Kusatsu Onsen. Droga jest bardzo długa, dlatego robimy kilka przystanków po drodze, żeby JB mógł trochę odpocząć.
Ten wpis z podróży jest częścią serii wpisów o naszym road tripie po Japonii. Jeśli przegapiliście poprzednie odcinki, oto linki: trasa, wpis #1, #2, #3, #4, #5, #6
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Dzień 6 road tripu:
Odbieramy samochód po tym, jak zostawiliśmy go na parkingu na mniej niż 48 godzin. Parking, który wybrał JB, nie jest zbyt drogi – płacimy maksymalnie 1200 jenów za 24 godziny, czyli 2400 jenów łącznie, tylko gotówką (trzeba jednak mieć trochę drobnych w Japonii). Jeśli pojedziemy bezpośrednio do Kusatsu, zajmie to 4,5 godziny. Mam więc dwie opcje na ważny „atrakcyjny turystycznie” przystanek po drodze: albo świątynię w lesie (Togakushi-Jinja), albo słynne małpy, które kręcą się przy źródle onsen w lesie (Snow Monkey Park). To dodaje nam 1 godzinę jazdy. Po przeanalizowaniu opcji i obejrzeniu najnowszych zdjęć rezygnuję ze świątyni, bo widziałam zdjęcia, na których świątynia była jeszcze zaśnieżona, i bałam się, że nie będziemy mogli tam wejść, skoro nie mamy łańcuchów śnieżnych. W zamian dodaję mikro-przystanek po drodze. Dzisiejsza trasa nie jest zbyt interesująca, bo jedziemy tunelem za tunelem.
Jednak na mój mikro-przystanek widzimy raczej zielone wzgórza i pola. W pewnym momencie zatrzymujemy się przed polami kwiatów i podczas naszej chwili wahania (zatrzymujemy się tu na parkingu czy dalej? https://maps.app.goo.gl/afzW6urpAb8H5opL7), tata pyta, czy zrobiliśmy mały objazd, żeby tu przyjechać, czy zatrzymaliśmy się przypadkiem po drodze. Jego pytanie bardzo mnie rozbawiło, bo ze mną nie ma zbyt wiele przypadku 😀 No cóż, nie planowałam, że wiśnie, które miały kwitnąć, już przekwitły, ale tulipany w pełni kwitnienia – tak, to było zaplanowane. Zlokalizowałam to miejsce dzień wcześniej.
Tulipany w Japonii kwitną dwa tygodnie później niż w Amsterdamie. Tutaj również są uprawiane na cebulki. Gdyby chodziło o sprzedaż kwiatów, żaden rolnik nie sprzedałby tak w pełni rozwiniętych kwiatów! Tuż obok znajduje się pole rzepaku, co tworzy bardzo harmonijną całość i jest całkowicie za darmo!



Jedziemy bez zatrzymywania do Yamanochi i po drodze widzimy kolejne pole rzepaku, ale tym razem z kwitnącymi wiśniami. I ten przystanek nie był planowany 😀


Jesteśmy bardzo głodni i jemy lunch w restauracji, 食堂よろしき日 która serwuje pyszny zestaw lunchowy z bardzo małą ilością mięsa. Musimy nawet wybrać naszą miskę ryżu (naczynie) przy ladzie! Każda jest inna. Widziałam na Instagramie, że niektóre kawiarnie w Japonii też pozwalają klientom wybrać własną filiżankę do herbaty. To nie kosztuje restauratorów wiele, ale zostawia dobre wrażenie na klientach, jak sądzę. Gorąco polecam, zapłaciliśmy tylko około 1200 jenów za osobę, z deserem wliczonym w cenę.

Przed udaniem się do Snow Monkey Park chciałam, żebyśmy zatrzymali się przy jednej z wielu darmowych kąpieli stóp w mieście, ale jest duży problem z parkowaniem i w ogóle nie udaje nam się zaparkować (do tego wjechaliśmy na ulicę jednokierunkową, pod prąd, nieświadomie). Moja mama wydaje się zawiedziona, bo bardzo lubi takie kąpiele, ale myślę, że nie będzie zawiedziona, gdy dowie się, co ją czeka wieczorem.
Snow Monkey Park (Jigokudani Yaen Koen)
W końcu docieramy przed Snow Monkey Park. To park, który wiele mówi JB, widział zdjęcia w wielu przewodnikach turystycznych, podczas gdy ja odkrywam go po raz pierwszy. W wiosce Snow Monkey Park wciąż jest wiele wiśni w pełnym rozkwicie.


Udaje nam się znaleźć miejsce parkingowe tuż przy wejściu.


Zostało 1,6 km spaceru. Nie ma wyboru! Na początku trochę pod górkę, ale potem jest już prawie płasko. Najpierw docieramy do wioski z wiecznym gejzerem. Zaczynamy już widzieć małpy.


Następnie wchodzimy po około trzydziestu schodkach, płacimy 800 jenów od osoby i mamy wejście do małego parku z basenem onsen, wokół którego siedzą małpy. Jest ich około trzydzieści. Żadna nie wchodzi do wody. Najwyraźniej są tutaj, bo przyciąga je jedzenie, które dostają codziennie (przychodzą do „pracy” w ciągu dnia: przyjmować turystów ahaha), ale nocą wracają spać do lasu. Osobiście nie widzę powodu, dla którego małpy miałyby wchodzić do basenu onsen, owszem, ciepłego zimą, ale co się z nimi stanie, gdy wyjdą z wody?




Krótko mówiąc, myślę, że ten przystanek nie zasługuje na 3,2 km spaceru, ale trasa pozostaje przyjemna, bo prowadzi przez sam środek lasu, z drzewami bardzo, bardzo wysokimi i bardzo prostymi. Na koniec kupujemy sobie lody + szarlotkę. Jabłka pochodzą z regionu i zobaczymy mnóstwo kwitnących jabłoni i brzoskwiń.


Kusatsu Onsen
Po 2 godzinach jazdy w górach z ostrymi zakrętami JB ma już dość i dojeżdżamy do Kusatsu Onsen. Dokładnie w momencie, gdy w całym mieście rozbrzmiewa muzyka (dowiemy się, że ta muzyka gra dwa razy dziennie, o 8:00 i 17:00). Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dotarliśmy.
Kusatsu Onsen to ulubione miasteczko onsen Japończyków. Najważniejsze źródło, które można zobaczyć w samym centrum miasta, wyrzuca tysiące litrów bardzo gorącej wody, tak gorącej, że trzeba ją ostudzić na wolnym powietrzu, żeby można było ją później wykorzystać w onsenach. Rzeczywiście, jeśli rozcieńczy się ją zimną wodą, traci część swoich właściwości, więc lepiej pozwolić jej ostygnąć naturalnie. Byliśmy już w miasteczku onsen koło Osaki ale to jest jeszcze bardziej imponujące z tą gęstą, stałą mgłą.
Jednak zameldowanie w hotelu jest skomplikowane. Jesteśmy w dwóch różnych hotelach, bo chciałam zarezerwować wygodniejszy pokój dla moich rodziców. Oczywiście recepcjonistka w hotelu moich rodziców miała trochę problemów ze zrozumieniem, dlaczego tam jestem. A w naszym hotelu musieliśmy długo tłumaczyć, dlaczego chcemy zostawić samochód na parkingu przez cały nasz pobyt. W Japonii, gdy tylko coś odbiega od normy, to dramat!! Dodatkowo to miasto wydaje się mniej turystyczne (tzn. jest mniej zagranicznych turystów) niż inne miasta, nikt tu nie używa translatora, więc komunikacja jest mniej płynna, bo oni nas rozumieją (używamy Google Translate), ale my ich nie.
Moi rodzice odkrywają swój pokój z zdumieniem (link do Bookingu). Są w osobnym budynku i zajmują całe piętro we dwoje.

Wystrój jest trochę kiczowaty w stylu „zamku księżniczki”, są 2 sypialnie (styl nowoczesny + stary z tatami), ogromny salon, prawdziwa jadalnia, ale najważniejsza jest łazienka z… onsenem prywatnym !! Tak, woda źródlana trafia bezpośrednio do wanny i płynie bez przerwy.





Ten hotel ma również 4 onseny do prywatnego wynajęcia w głównym budynku (kąpiele dwa razy większe niż ta wanna), więc moi rodzice mają łącznie 5 pomieszczeń z onsenem, ale uważają, że ich własny, skoro jest w ich pokoju, w zupełności wystarczy. Mogą więc moczyć stopy i ręce o dowolnej porze, niekoniecznie biorąc kąpiel. Jasne, moglibyśmy tu zakwaterować całą rodzinę, ale moi rodzice w pełni zasługują na to luksusowe doświadczenie we dwoje.
Z naszej strony jesteśmy nad sklepem convenience, nasz pokój jest znacznie mniejszy, ale ma ładny stół (na którym serwują nam śniadanie). Mamy tylko toaletę, prysznic trzeba wziąć w wspólnym onsenie na parterze.
W pewnym momencie mijamy francuskojęzyczną parę, która myśląc, że jestem Japonką, prosi nas o przetłumaczenie pytania do recepcjonisty. Szybko zrozumieją, że nie jestem Japonką, gdy JB wyciąga Google Translate. Chyba mają więcej słownictwa po japońsku niż ja. Ale najzabawniejsze jest to, gdy recepcjonista pokazuje im onsen, wskazując stronę dla kobiet, stronę dla mężczyzn… i oboje pozostają zdezorientowani. Ponieważ nie widziałam onsenu, myślałam, że to coś skomplikowanego. Potem, gdy sama pójdę do onsenu, będę umierać ze śmiechu, bo zasłona przed onsenem dla kobiet jest różowa, a zasłona przed onsenem dla mężczyzn jest niebieska, czyli żadna pomyłka nie jest możliwa… chyba że oboje są daltonistami?? To pewnie ich pierwszy onsen, prawda, że koncepcja nie jest oczywista na pierwszy rzut oka. Jeśli kiedykolwiek odkrywacie onsen po raz pierwszy, wyjaśniliśmy koncepcję tutaj. Zazwyczaj onsen jest zabroniony dla osób z tatuażami, ale w Kusatsu jest napisane, że są akceptowani, ale mimo to zapytajcie, jeśli macie tatuaże.
Spotkanie w restauracji obok hotelu moich rodziców na kolację. Moi rodzice są wciąż w szoku, że hotel tak bardzo przerósł ich oczekiwania. Co za szaleństwo! co za ekstrawagancja! Myśleli, że ryokan , w którym spali kilka dni temu, był już maksimum, jakie można dostać. Dla informacji, pokój kosztuje 224€/noc, co prawda duża suma, ale po dwóch nocach w tym małym raju mam opinie, że zdecydowanie warto, bo pozwala w pełni korzystać z onsenu. To ważne dla tych, którzy szukają leczenia wodą źródlanną. Ta z Kusatsu Onsen jest, według plotek, dobra na „wyleczenie wszystkich chorób, oprócz chorób miłosnych” 😀
Jemy kolację w restauracji typu „izakaya”, gdzie ludzie przychodzą głównie, żeby pić, ale jest coś do jedzenia w ramach przekąsek do napojów. Po zamówieniu dużej ilości jedzenia zamawiamy tylko jedno piwo. Ale kelnerka tak nalega, że nawet liczy liczbę napojów do liczby gości. Nie rozumiemy, o co chodzi, i musimy zamówić coś do picia z rozpaczy: kończę z Fantą, mimo że zamówiłam gorącą herbatę, ahahaha, ale nieważne. W Japonii nie walczę o takie szczegóły, bo zajmuje mi to więcej energii na tłumaczenie się niż wypicie napoju, którego nie zamawiałam.
Kolacja była pyszna i sponsorowana przez tatę. Dziękujemy bardzo!

Dzień 7 podróży:
Tata wysyła mi zdjęcie swojego śniadania, które je w głównym budynku. Podobno jest pyszne i nie zawiera surowej ryby (moi rodzice jej nie jedzą). Śniadania zmieniają się z dnia na dzień. Następnego dnia będzie mniej smaczne.

Wysyłam mu zdjęcie mojego śniadania. Tutaj dają mi kawę, mimo że jej nie piję 😀 całość nie jest zbyt dobra, ale burger z jajkiem w samym środku jest przepyszny!

Ōtaki no Yu

Zostawiam rodziców, aby korzystali z prywatnego onsenu, a my płacimy za wejście do płatnego onsenu (1100 jenów/osoba) : Ōtaki no Yu. Moi rodzice nie czują się swobodnie w tego typu publicznych onsenach, ale my mamy wprawę, bo tylko to robiliśmy podczas naszego pierwszego pobytu w Japonii. W tym mieście są trzy darmowe onseny i kilka płatnych.
Ten jest najbardziej polecany. Jest mały w porównaniu z ogromnymi onsenami, które odwiedzaliśmy w Tokio i Osace, ale ma :
- kąpiel wewnętrzną
- kąpiel zewnętrzną z widokiem na ładne wzgórze
- saunę
- serię 4 kolejnych kąpieli, które należy brać w kolejności: od najmniej gorącej do najbardziej gorącej. Podobno służy to do przyzwyczajenia ciała do gorącej wody i w ten sposób lepiej usuwa toksyny. Po dotarciu do najgorętszej kąpieli należy przerwać. Jednak gorąca kąpiel jest wrząca! Wytrzymałam tylko 5 sekund, myślę, że ma ze 46 stopni.
Woda pochodzi z innego źródła niż to w centrum miasta. Nie będę w stanie powiedzieć, jakie są różnice, ale ci, którzy są chorzy, powinni spróbować jak największej liczby źródeł wody! Jest w sumie sześć źródeł, macie w czym wybierać! Krótko mówiąc, po tym onsenie człowiek ma wrażenie, że płynie na obłoku, ale jest też bardzo, bardzo zmęczony, to przypadek wód zbyt skoncentrowanych w minerały.
Dla tych, którzy mają problem z publicznymi onsenami i nie mogą sobie pozwolić na pokój z onsenem, istnieje wiele innych onsenów, które można wynająć na wyłączność, gdzie trzeba zapłacić około 4000 jenów za 50/60 minut. Możecie się zwrócić do:
- Onsen Ōtaki no Yu (oprócz publicznych onsenów, mają też prywatne onseny)
- Gensen Ichinoyu
- Hotel Hanaingen
Jemy lunch w Makoto Sushi, restauracji sushi. Tutaj szef stoi za ladą i można patrzeć, jak przygotowuje dla nas sushi. Wybieram chirashi. Jest doskonałe! Jesteśmy w górach, ale surowe ryby w restauracji pozostają dobrej jakości.

Czas dołączyć do moich rodziców. Pokazuję im trochę miasto. Zaczynamy od świątyni buddyjskiej.



Potem główne źródło (Yubatake), cały czas dymiące. Trzeba obejść je dookoła, inaczej można przegapić mały sztuczny wodospad. Widzicie te małe zbiorniki, do których woda jest doprowadzana na świeżym powietrzu, aby ostygła, zanim trafi do onsenów? Mimo obecności siarki w wodzie, zapach jest całkowicie do zaakceptowania.


Potem zabieram ich na kąpiele stóp w 2 innych źródłach wody, aby mogli skorzystać z ich dobrodziejstw.
Pierwsze (Sainokawara Park) jest w środku natury, ale woda nie jest bardzo gorąca, powiedziałabym, że tylko 40 stopni? Jeśli pójdzie się dalej na górę, jest ogromny onsen na świeżym powietrzu, ale JB nie wydaje się pod wrażeniem i nie zamierza płacić, żeby tam wejść.



Drugie jest blisko centrum miasta, przed Jizo Hot Spring. Ta kąpiel stóp jest mało uczęszczana, woda jest znacznie czystsza niż w centrum miasta. Jest też gorąca, powiedziałabym, że w granicach 43-44 stopni. Jeśli jestem w stanie mniej więcej zmierzyć temperaturę, to dlatego, że mam dobrze określony próg tolerancji: 45 stopni to moja granica. Kąpiele stóp robią nam bardzo dobrze, ponieważ pozwalają odzyskać energię po kilku godzinach marszu w drobnym deszczu i wietrze. Nie zapomnijcie zabrać ręcznika kąpielowego, aby wysuszyć stopy.
Źródło:

Kąpiel stóp:

Po drodze zatrzymamy się przed sklepem, gdzie klienci jedzą z nogami w wodzie. I przy innym, gdzie jajka są gotowane w wodzie źródłanej.


I po raz pierwszy dotykam tych słynnych szklanych piór do kaligrafii, które podobno są bardzo trudne do zrobienia.

W miastach onsen całkowicie do przyjęcia jest chodzenie w yukata (dostarczanym przez hotel) i sandałach w trybie relaksu, ale jest zdecydowanie za zimno, żebyśmy mogli sobie na to pozwolić. Miasto jest bardzo ładne i wystarczająco małe, aby wszystko załatwić pieszo. Tym lepiej, bo wiele ulic jest zamkniętych dla samochodów, a parkingi są bardzo rzadkie.

O 15:00 trzeba już stać w kolejce na pokaz yumomi (dawniej woda była schładzana ręcznie za pomocą drewnianych wioseł).

Pokaz przyciąga wielu ludzi, sala jest stara i też bardzo ładna. Ale za 700 jenów dostajemy ledwie długą, niezrozumiałą przemowę, bo w całości po japońsku, kilka piosenek (zbyt krótkich) i kilka pokazów yumomi.



Ale to wciąż lokalna duma, w całym mieście są strzałki wskazujące salę widowiskową. Jest kilka pokazów dziennie, ale ludzie idą tam 30 minut przed rozpoczęciem, aby zająć najlepsze miejsca.


Zimno bardzo nas męczy i znów ładujemy się w naszych onsenach. Wieczorem spotykamy się tuż pod naszym hotelem, w Yume Hana. Z zaskoczeniem odkrywam japońską wersję tartaru z tuńczyka, ma prawie taki sam smak jak koreański tatar z wołowiny. Wieprzowina też jest do polecenia, to specjalność tego regionu.


Znowu onsen dla wszystkich.
Podsumowanie: moi rodzice mieli pewne dolegliwości stawowe przed naszą podróżą, ale od tego czasu wszystko zniknęło. Widać, że leczenie gorącą wodą to nie mit.
Pokazuję wam film podsumowujący nasz pobyt w Kusatsu Onsen:
Część 2: Praktyczne wskazówki
Szczegółowy plan naszej podróży znajdziesz tutaj
- Zwiedzanie:
- Snow Monkey Park: 800 jenów/osoba
- pokaz Yumomi: 700 jenów/osoba
- Zakwaterowanie:
- nasz hotel: Oyado Yukizumi (link do Bookingu), jest tuż za Lawsonem, darmowy parking, śniadanie w cenie, onsen do współdzielenia na parterze
- hotel moich rodziców: Hanaingen (link do Bookingu), najdroższy pokój jest ich, 224 €/noc, śniadanie w cenie, prywatny onsen w pokoju + 4 onseny do wynajęcia w samym hotelu
- Restauracje:
- Restauracja po drodze: 1200 jenów/osoba, deser w cenie
- Izabaya: 11000 jenów za 4 osoby
- Yume Hana : 7000 jenów za 4 osoby

