[Refleksja] #35: Niezależność finansowa i Prawo Przyciągania
Zanim wyleciałem na Tahiti, zjadłem lunch z dwoma przyjaciółmi, którzy mają plan niezależności finansowej (FIRE), i długo rozmawialiśmy o strategiach FIRE osób, które znamy bliżej lub dalej, oraz o ich własnych.
Nieruchomości – ulubiona strategia Francuzów
Większość stawia na nieruchomości, aby generować dochód pasywny. Klasyczny schemat: kupno starych mieszkań wymagających generalnego remontu, niedaleko uniwersytetów, odnowienie ich przy kontrolowaniu kosztów, a następnie wynajem w formie kolokacji, aby osiągnąć rentowność co najmniej 4%. Inni preferują strefy turystyczne; niedrogie mieszkanie 30 minut od atrakcji i gotowe, na Airbnb. Miłość Francuzów do nieruchomości wynika z dwóch powodów: 1/ Przekonanie o bezpiecznej inwestycji, która tylko zyskuje na wartości (to fałsz) 2/ We Francji możliwość zaciągnięcia kredytu o stałym oprocentowaniu (to prawda).
Pułapki, w które wpada wielu Francuzów
Pierwszą pułapką jest wydatek, który rośnie wraz z pensją. Jeden z moich przyjaciół długo był tego ofiarą: mimo bardzo dobrej pensji, pod koniec miesiąca jego konto było prawie puste. Pieniądze wpływały i wypływały, nigdy tak naprawdę się nie gromadząc.
Drugą pułapką jest główne miejsce zamieszkania jako jedyny majątek. Myślimy sobie, że zmniejszymy metraż, gdy dzieci wyprowadzą się, sprzedamy duży dom, kupimy mniejsze mieszkanie i zarobimy na różnicy. Tyle że w praktyce ludzie się nie przeprowadzają. Dwukrotnie opróżniałem swoje mieszkania aby wyruszyć w podróż dookoła świata lub zamieszkać na drugim końcu świata, wiem, jak to wyczerpujące. Więc chyba że istnieje pilna potrzeba finansowa, nikt nic nie sprzedaje. Efekt? Przez lata siedzimy na aktywie , które nic nie przynosi, i nawet nie korzystamy z jego wzrostu wartości, bo nigdy go nie sprzedajemy. A gdyby dom był trochę mniejszy, a wydatki rozsądniejsze, można by co miesiąc inwestować w ETF-y. Pieniądz robi pieniądz – to bardzo dobrze wyjaśnione w Najbogatszym człowieku w Babilonie, które polecam każdemu..
Trzecią pułapką jest nagromadzenie subskrypcji. Netflix, Canal+, Amazon Prime… one się kumulują, i w końcu płacimy za bezmyślne przeglądanie. A największym przekrętem jest leasing samochodu. Kiedyś, gdy się coś kupowało, było się właścicielem, można było to odsprzedać na Leboncoin w każdej chwili. Dziś nawet gry wideo, które „kupujemy”, nie należą tak naprawdę do nas.
Czwartą pułapką jest dostawa jedzenia do domu w dużych miastach. To, co było wyjątkiem, stało się nawykiem. Jeden wieczór lenistwa, potem dwa, potem każdy wieczór w tygodniu. Tyle że zamówione danie kosztuje łatwo dwa do trzech razy więcej niż to samo przygotowane w domu, nie licząc kosztów dostawy i napiwku.
Pracownik etatowy vs freelancer: równanie, które zmienia wszystko
Jeden z moich przyjaciół stawia na lean FIRE : wydaje bardzo mało przez kilka lat, aby osiągnąć niezależność finansową. Ale jego plan jest osłabiony przez szczegół: nie lubi już swojej pracy. Drugi przyjaciel miał olśnienie, widząc umowy podpisywane przez swojego pracodawcę z freelancerami: płacono im cztery razy lepiej. Wniosek nasuwał się sam. Oczywiście, bycie freelancerem wiąże się z utratą bezpieczeństwa, można zostać zwolnionym z dnia na dzień. Ale gdy wliczyć składki i ryzyko w rachunek, freelancer wkłada do kieszeni co najmniej dwa razy więcej netto niż pracownik etatowy. A przy poziomie ekspertyzy moich przyjaciół są poszukiwani. Znacznie szybciej osiągną FIRE jako freelancerzy. Obaj mają szczęście, że ich kredyt hipoteczny zbliża się do końca, więc nawet bez dochodów przez kilka miesięcy mogą sięgnąć do oszczędności bez paniki.
To jest właśnie pułapka pracownika etatowego z zbyt wieloma stałymi obciążeniami : musi trzymać się swojej miesięcznej pensji i przegapia okazje na freelance – ryzykowne, owszem, ale o wiele bardziej opłacalne. Przegapia też okazje na zmianę zawodu , nawet gdy jego praca jest zagrożona przez AI.
Media społecznościowe
Jeden rzemieślnik wyznał mi, że zarobił 500 euro w dwa tygodnie dzięki swoim tutorialom na TikToku i Facebooku, które płacą za wyświetlenia (reels na Facebooku są słabej jakości, więc Facebook płaci lepiej niż TikTok). Mówi, że nawet nie musi pokazywać twarzy, tylko ręce. Inni influencerzy używają filtrów, żeby też nie pokazywać prawdziwej twarzy.
Ten lunch przypomniał mi oczywistość, o której zbyt często zapominamy: osiągnięcie niezależności finansowej to kwestia marży. Margines między tym, co wpływa, a tym, co wypływa. I ten margines można optymalizować z obu stron: zarabiać więcej, wydawać mniej inteligentnie, niekoniecznie się ograniczając. Ale zarabianie więcej i wydawanie mniej to za mało, jeśli te pieniądze leżą na koncie bieżącym. Prawdziwa różnica polega na tym, co robimy z tym, co odkładamy. Euro, które leży, nie pracuje.
Powiedzie mi Państwo: „to wszystko pięknie, ale mój zawód nie nadaje się do freelance’u”, lub „mam pięcioro dzieci, nie mogę mieszkać w 20m²”. Najgorsze w tych kontrargumentach jest to, że są one definicją tego, co Amerykanie nazywają mentalnością ubóstwa. Zamiast szukać rozwiązań, mentalnością ubóstwa szuka najpierw przeszkód: buduje sobie listę dobrych powodów, aby usprawiedliwić przed sobą, dlaczego obfitość nie może go znaleźć, dlaczego jego przyszłość jest z góry skazana, dlaczego to działa dla innych, ale nie dla niego; podczas gdy istnieje 10 000 sposobów na wzbogacenie się innych niż freelancing. Pierwszą rzeczą jest pozbycie się tego mentalnością ubóstwa i powiedzenie sobie: „nie wiem dokładnie, jak do tego dojdę, ale obfitość mnie znajdzie, bo jestem gotów ją przyjąć”.
Pozwólcie, że opowiem wam osobistą anegdotę.
W ostatnich miesiącach kupiłem dużo ubrań jedwabnych na Vinted. I patrząc na kwoty, które się piętrzyły, pomyślałem, że dobrze by było, gdyby pieniądze spadły z nieba, aby to sfinansować. Postanowiłem więc zastosować prawo przyciągania. Moja metoda jest prosta: podnoszę swoją wibrację poprzez aktywność artystyczną — w tym przypadku pracowałem nad projektem kaligrafii, przepisywałem 81 rozdziałów Tao Te King. A kiedy osiągnąłem ten stan flow, koncentracji i głębokiego dobrego samopoczucia, który przychodzi z powtarzalnymi gestami, sformułowałem moją prośbę do mojego wyższe ja, wyobrażałem sobie, że pieniądze wpływają na moje konto, i poczułem radość, jakby to już się wydarzyło.
Następnego dnia poczułem nieodpartą potrzebę wystawienia rzeczy na Vinted (mimo że nic nie wystawiałem od miesięcy). Wyciągnąłem najdroższy płaszcz z szafy, ten, którego nie noszę, bo jest trochę za duży, oraz rzadką książkę z mojej biblioteki, od lat wyprzedaną i bardzo poszukiwaną. Kilka dni później wszystko było sprzedane. Te 500€ sfinansowało wszystkie moje zakupy jedwabnych ubrań.
Ale szybko zdałem sobie sprawę z jednej rzeczy: sprzedawanie na Vinted to dobrze, tylko że to nie są dodatkowe pieniądze; to pieniądze, które już wydałem, odzyskuję. Kiedy nie będzie już nic do sprzedania, źródło wyschnie. Przeformułowałem więc moją prośbę, tym razem celując w dochód pasywny. A kilka dni później poczułem ogromną motywację do optymalizacji mojego bloga i generowania sprzedaży przez afiliację.
To wszystko po to, aby wam powiedzieć, że każdy z was ma niezwykły zasób: wyższe ja, który dokładnie wie, co jest dla was dobre i który was kocha, czeka tylko na jedno: na pytanie. Nie wiecie, od czego zacząć, aby osiągnąć niezależność finansową? Zadzwońcie do niego. Halo, higher self? Odpowiedź może przyjść w formie działania, pomysłu, snu, nagłej intuicji…
Aby dowiedzieć się więcej:
- oto książki o niezależności finansowej , które gorąco polecam
- książka „Zainwestuj swoje oszczędności” (link Amazon), która wyjaśnia, jak inwestować oszczędności w ETF-y, ubezpieczenia na życie, CORUM… pokazuje też, jak otworzyć PEA ASAP. Jest bardzo kompletna i łatwa do zrozumienia. To naprawdę biblia inwestowania dla francuzów.

