Moje Hity na Ten Moment – [Luty 2026]: Laser BBL, Szycie Bielizny, Jedwabny Satyna
Luty obchodzi nowy rok księżycowy, życzę Wam, drogie czytelniczki i czytelnicy, szczęśliwego roku konia !
Rok 2026 jest doskonały na praktykowanie wu wei (taoistycznego niedziałania). Życzę Wam, abyście podążali za energiami Nieba i Ziemi i żyli z nimi w harmonii.

Oto moje hity tego miesiąca:
Wycinanki z papieru
Ponieważ jednocześnie czytam kilka książek, zawsze brakuje mi zakładek. Dlatego regularnie je tworzę.


Te papierowe domki powinnam była zrobić na Boże Narodzenie, ale lepiej późno niż wcale. Jeśli interesują Was te wycinanki, wzory i wskazówki są tutaj.

Laser BBL na przebarwienia
Ostatnio zauważyłam, że moja skóra pozostawiała wiele do życzenia: bardzo się napinała, a nawet moje dłonie były suche. Spanikowana umówiłam się na pilną wizytę w pobliskim spa (Aesthé, które ma też kilka adresów w Paryżu). Po analizie skóry nadeszła ulga: problem nie wynikał ze starzenia, a po prostu z braku nawilżenia. Musiałam wrócić do mojego zimowego kremu, Vanilla Pod od Antipodes (link Lookfantastic), którego zwykle używam co roku. Z kolei kosmetyczka stanowczo zaleciła mi leczenie przebarwień (to częsty problem u azjatyckiej skóry z powodów genetycznych). Umówiłam się w tym samym centrum z lekarzem medycyny estetycznej, specjalizującą się w skórze azjatyckiej. Według niej zabieg laserowy (co najmniej) raz w roku jest niezbędny. Tymczasem mój ostatni zabieg był już dwa lata temu…
Dwa tygodnie przed zabiegiem na przebarwienia przepisano mi krem z hydrochinonem, przygotowany przez lokalną aptekę (56 € we własnym zakresie). To składnik rozjaśniający, który uwielbiam, niezwykle skuteczny, ale wymaga pozostania w domu (albo przynajmniej pełnej ochrony przeciwsłonecznej) przez około dwa tygodnie i jest dostępny tylko na receptę. Następnie przeszłam do zabiegu laserowego (290 €). Nowe przebarwienia pojawiły się natychmiast, twarz była nimi pokryta, ale zniknęły po 10 dniach. Skóra staje się gładsza, widać postępy z dnia na dzień. Uporczywe plamy wciąż są, ale są mniej widoczne. Myślę, że laser BBL jest delikatny i poprawia ogólny stan skóry (moja skóra jest znacznie gładsza), ale lasery typu Pico, CO2 będą bardziej agresywne w stosunku do plam, co pozwala zrobić tylko jeden zabieg, a nie 2-3 jak BBL.
Zawsze bardzo dobrze tolerowałam laser i to zdecydowanie mój ulubiony zabieg dla skóry. Muszę teraz codziennie stosować krem przeciwsłoneczny; mam Krem Przeciwsłoneczny do Twarzy SPF 50+ UVA/UVB od Clarins, który jest nieco tłusty, ale nie zatyka porów. Wspominam o tym, bo kilka obserwatorek prosiło mnie o opinie, ponieważ mają azjatycką skórę lub te same problemy z pigmentacją co ja. Zdjęcia przed/po są na moim drugim blogu
Szycie bielizny
W tym czasie mam trochę problemów zdrowotnych, więc pozwalam sobie na maksimum „czasu dla siebie”. Dodatkowo oglądam Gilded Age, Mad Men i Downton Abbey, więc jestem pod wpływem estetyki tych seriali.



Wzięłam kartę kredytową i poszłam na zakupy. Ale po 2 godzinach krążenia (bo 99% metek ze składem zawiera poliamid/poliester/wiskozę/acetat) wróciłam z niczym, ale z pomysłami.
Najpierw ukończyłam moje projekty krawieckie i przerobiłam ubrania, które rzadko nosiłam, skracając tu i ówdzie oraz wymieniając nieestetyczne guziki na perłowe i rogowe. To imponujące, jak te małe guziki potrafią podnieść i zmienić ubranie, dodając nieporównywalnego blasku i dotyku.
Następnie przypomniałam sobie o 5 metrach jedwabnego satyny haute couture (deadstock), który wciąż leżał u mnie. Postanowiłam uszyć sobie jedwabne kimono oraz jedwabno-koronkową bieliznę. Nie wszystko się udało, bo brakuje mi doświadczenia; to pierwszy raz, gdy szyję te śliskie i delikatne materiały.
Niektórzy nie rozumieją, dlaczego szyję bezpośrednio z pięknych tkanin. Prawda jest taka, że jeśli uszyję kimono z wiskozy, żeby „wprawić się w rękę”, nigdy go nie założę, to będzie strata (materiału i czasu). Lepiej szyć od razu z jedwabiu. Do tego to zabawne projekty, które można wykonać w 2-3 godziny, a o błędach wie tylko ja – to bardzo motywujące! Gorąco polecam koronkę Leavers z Calais; jest bardzo ładna, ślizga się po skórze, jest bardzo cienka, ale pozostaje wytrzymała i łatwa do szycia.



Czy boję się szyć bieliznę? Do tego z jedwabiu i koronki? Oczywiście, że tak, ale chęć tworzenia jest silniejsza. Po więcej informacji o tych projektach krawieckich (wzory, koszty) możecie przeczytać mój artykuł „podsumowanie szycia” na moim drugim blogu. Jeśli interesują Was książki, najlepsza na rynku jest „Mon atelier lingerie” autorstwa Mileny Sevette (link Amazon), BIBLIA szycia bielizny. Jeśli modele są nieco klasyczne, porad jest wiele, a na podstawie podstawowych wykrojów będziecie wiedzieć, jak je modyfikować według własnych upodobań i materiałów.


Dopiero szyjąc, w końcu rozumiem, dlaczego jedwab jest często inkrustowany koronką. Te dwa materiały były kiedyś absolutnym luksusem. Dawniej koronka klockowa wymagała mnóstwa czasu na stworzenie skomplikowanych wzorów. Jedwab, trudny do farbowania, musiał być podkreślany wzorem, lyońskim drukiem w stylu Hermès, haftowanie lub wstawki z koronki, aby nie była zbyt jednolita i monotonna.
Peniuary z jedwabnego satynu
Po uszyciu i noszeniu mojego pierwszego kimona/peniuaru z jedwabiu zdałam sobie sprawę, że kimono jest niezbędnym elementem ubrań do domu (loungewear). Ale kimono do kolan nie jest idealne na zimę i wolałabym dłuższe (do kostek) z cięższego jedwabiu. Znalazłam mnóstwo na Vinted, wszystkie piękne i nowe (od 30 do 80 euro, ułamek ceny oryginalnej), uszyte z luksusowych jedwabi.
To są drobne zakupy, ale mają duży wpływ na komfort życia, ponieważ piękno jest terapeutyczne. Szczerze, gdybym wiedziała, jak dobrze się w nich czuję, to kupiłabym wcześniej. Dotyk luksusowego jedwabnego satynu (mówimy o jakości odpowiednika jedwabiu u Hermèsa) podnosi codzienność, uspokaja od samego przebudzenia. Wklejam tutaj fragment podcastu, aby wyjaśnić, dlaczego jedwabny peniuar jest tak ważny, bo sama nie umiałabym tego lepiej opisać:
„Rano zapytałam siebie: co sprawiłoby, że poczułabym się naprawdę kobieco? Co sprawiłoby, że byłabym piękna zaraz po przebudzeniu, bez sprawdzania fryzury w lustrze? To uczucie jedwabiu na skórze, od pierwszego kroku. Kupiłam więc jedwabny szlafrok. Kimono z szerokimi rękawami. Nie krótkie, nie: chciałam długie i powłóczyste.
Wyobraźcie sobie, panie, podarujcie to sobie. Wyobraźcie sobie, że idziecie do kuchni przygotować kawę. Poczujcie jedwab sunący po skórze, skłaniający was do chodzenia wolno, z gracją, zamiast wlec nogami i myśleć „jestem zmęczona”. To robimy wszystkie.
A gdybyśmy tego uniknęły? A gdybyście weszły do kuchni z elegancją i wdziękiem, tworząc ten moment dla siebie? Te pragnienia nie są urojone: mogą stać się rzeczywiste, jeśli sobie na to pozwolicie.”
Znajdziecie mój haul poradnik zakupowy tutaj, znalazłam marki o wspaniałej jakości, w cenie od 30 do 80 euro! Wadą jest to, że gdy już dotknąłeś i nosiłeś te najwyższej klasy jedwabie, nie sposób wrócić do zwykłych.




Po wietnamsku wyrażenie „Sống trong nhung lụa” dosłownie tłumaczy się jako „żyć w aksamicie i jedwabiu” (dawniej aksamit był również tkany z jedwabiu). Oznacza ono życie dostatnie, otoczone luksusowym materialnym komfortem. Obraz ten wywodzi się z czasów, gdy aksamit („nhung”) i jedwab („lụa”) były cennymi tkaninami, zarezerwowanymi dla szlachty i najbogatszych rodzin.
W podobnym temacie zapraszam do przeczytania:
Sprzedaż
Przed nowym rokiem księżycowym Wietnamczycy robią wielkie porządki, aby pozbyć się qi zastoju. Odłożyłam sporo przedmiotów i książek, które pospiesznie sprzedałam na Le bon coin, Vinted (zaobserwuj mnie) i Rakuten tuż przed nowym rokiem księżycowym. Zauważyłam, że nawet przedmioty, które byłam gotowa wyrzucić do śmieci, i tak się sprzedawały, ponieważ są markowe i wiele osób je recyklinguje. Nawet zużyte prześcieradła są chętnie kupowane przez krawców, a skurczone swetry z kaszmiru przez nastolatków. Więc nic nie wyrzucaj, wystaw to online, nawet za 1 euro. To da mniej odpadów, ale więcejupcyklingu.
Mam jeszcze jedną sztuczkę, która zmusza mnie do szybszego czytania książek. Mam sporą stertę książek do przeczytania. Dla motywacji wystawiam książki na sprzedaż. Gdy się sprzedadzą, mam 3-5 dni na wysyłkę. Motywuje mnie to do przeczytania książki w trybie ekspresowym haha; ale trzeba wystawiać jedną książkę na raz, bo jeśli trzy sprzedadzą się jednocześnie, to nie jest bueno 😀
Książki
- Kontynuuję czytanie Tao Te King. Nadal przepisuję go ręcznie i to mnie bardzo uspokaja. Czytam kilka wydań Tao Te King jednocześnie, więc powiem wam dopiero na końcu, które wydanie polecam.
- Zebrałam się w sobie, aby kontynuować sagę DUNE. Zatrzymałam się na 3. tomie, ale przypomniała mi się ważna rozmowa z kumplem, który twierdził, że DUNE jest wizjonerskie i że ważnym tematem w DUNE jest jasnowidzenie jako rozwiązanie przeciwko myślącym maszynom. Na razie ten temat jest mało obecny w pierwszych 3 tomach, ale zobaczymy, czy będzie rozwinięty dalej.
Aurikuloterapia
Ostatnio zainteresowałam się aurikuloterapią (stymulacją „punktów” w różnych miejscach ucha zewnętrznego), ponieważ zauważyłam, że chińska akupunktura bardzo lubi wbijać igły w uszy. Niespodzianka: nauczyli się tego od Francuzów! Ta metoda opiera się częściowo na refleksologii. W skrócie, każdy punkt odpowiada części ciała i stymulowanie konkretnego punktu wysyła sygnały do mózgu, który wysyła sygnały do tego organu, aby go wzmocnić. Dotykając swoich uszu, zauważyłam dwa punkty, które bardzo bolą w jednym uchu, a w drugim nie. To dlatego, że nasze narządy są asymetryczne. Sprawdzając mapę, odkryłam, że te dwa punkty odpowiadały dokładnie miejscom, gdzie miałam problemy, po właściwej stronie ciała. Uznałam to za niezwykłe. Myślę, że jeśli przyklejanie na nie plastrów (aby stymulować organ stale, w przeciwieństwie do akupunktury, która daje sygnał przez ograniczony czas) nie działa na wszystkich, to przynajmniej może być używane jako metoda diagnostyczna. I dlatego należy unikać przekłuwania uszu, bo pozbawiamy się narzędzia do leczenia, a nawet możemy stworzyć nierównowagę! Aby uzyskać więcej informacji, możesz przeczytać tę książkę (link Amazon).


