Moje Obecne Ulubione – [maj 2026] : Książki o obfitości, Claude Code, #softlife
Mieszkamy na Tahiti już ponad miesiąc. Jak zwykle budzę się bardzo wcześnie, co daje mi czas na czytanie i cieszenie się moim #softlife na Tahiti.
Dear Girls Ali Wong
Ali Wong ma kilka programów komediowych na Netflixie, film, serial. Jest bardzo zabawnae. Kupiłam jej książkę od razu po premierze, ale szybko wylądowała na stosie „książek do przeczytania”. Aż pewnego dnia chciałam odpocząć od książek taoistycznych, potrzebowałam czegoś zabawnego, co nie wymaga zbyt wielu neuronów, i połknęłam jej książkę (w wersji audio, bo naprawdę nie chciało mi się czytać) i umierałam ze śmiechu. To książka autobiograficzna, napisana tak, jakby była skierowana do jej dwóch córek (gdy będą miały 21 lat, bo jest tam sporo graficznych szczegółów). Opowiada o kulisach bycia amerykańską komiczką, o poświęceniach, lękach, ryzykach zawodu i długiej drodze, którą przeszła, aby zostać odnoszącą sukcesy.
Możecie przeczytać moją pełną recenzję tutaj. Książkę możecie znaleźć w wersji audio, e-book lub w miękkiej oprawie (link Amazon), tylko po angielsku, ale to łatwy angielski, bo jak sama mówi, nie zna trudnych słów, ponieważ ma katastrofalny wynik SAT.
Get Rich, Lucky Bitch
Po przeczytaniu książki Ali Wongzrobiłam smutne odkrycie, że mentalnością ubóstwa przekazywane jest w rodzinie, niezależnie od grubości portfela. Ali Wong, będąc multimilionerką, nadal jest w trybie przetrwania i zachowuje się jak biedna. Zamykając książkę, zapytałam siebie „jak wyjść z rodzinnego nastawienia na przetrwanie?” i książka spadła mi z nieba: Get Rich, Lucky Bitch Denise Duffield-Thomas (link Amazon. Jej teza centralna jest prosta i nieco niepokojąca: to nie twoje umiejętności, inteligencja czy naturalne szczęście powstrzymują cię przed byciem bogatym. To twoja psychologiczna relacja z pieniędzmi. A to można zmienić. To dokładnie to, co chciałem zrozumieć.

Mój ulubiony rozdział, oprócz tego o blokadach psychologicznych, to stopniowe ulepszanie. Odkąd ulepszyłem moje piżamy i noszę 100% jedwabiu w domu, czuję się znacznie lepiej i mam lepszy nastrój. To ulepszenie, które niewiele mnie kosztowało, ale ma ogromny wpływ na mój codzienny stan umysłu.
Często podaję przykład soku ananasowego sprzedawanego przy drodze na Moorea za 7€, ale tuż obok znajduje się Sofitel, gdzie można dostać ten sam sok ananasowy za 9€ w wymarzonym otoczeniu. Różnica wynosi 2€, ale doświadczenie jest zupełnie inne. Jeśli odważymy się przekroczyć próg luksusowych hoteli bez bycia gośćmi (pracując nad swoimi blokadami psychicznymi), możemy mieć ultra luksusowe doświadczenia i czuć się bogatymi bez konieczności rujnowania się.

To właśnie Denise nazywa stopniowe ulepszanie. I jest wiele takich małych ulepszeń, które możemy wprowadzić, aby czuć się bogatym już teraz (nosić swoje ulubione ubrania częściej, używać codziennie ładnej zastawy zamiast rezerwować ją dla gości, poświęcać godzinę dziennie na czytanie…).
Czuć się bogatym = mieć wibrację energetyczną zgodną z obfitością = przyciągać do siebie jeszcze więcej obfitości.
Jednym z najskuteczniejszych pytań jest: „Co zrobiłaby moja wersja milionera?”. Zmusza nas do zidentyfikowania naszych prawdziwych potrzeb. Zwykle odkrywamy, że są one znacznie skromniejsze, niż sobie wyobrażaliśmy. Moje zamożni przyjaciele są często bardzo dyskretni, niemal low key, ponieważ nie mają już nic do udowodnienia. I właśnie tutaj to pytanie staje się interesujące, bo zdajemy sobie sprawę, że już jesteśmy w obfitości! Ale nasze ego marnuje nasze pieniądze na głupoty, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.
Dlatego też autorka przypomina, aby szukać zapomnianych dowodów obfitości: walające się monety, niezrealizowane czeki, zapomniane kupony rabatowe, pieniądze śpiące na koncie bieżącym bez inwestowania (jeśli chodzi o inwestowanie, mam dla was inną książkę)… Pieniądze są, ale je ignorujemy. Pamiętam, że w mojej poprzedniej pracy pracodawca oferował dopłatę 600€ rocznie pod warunkiem wpłacenia 600€ na konto. Wiele osób tego nie robiło, nie z braku środków, ale z czystego lenistwa.
Ta książka oferuje znacznie więcej porad, ćwiczeń i wskazówek, niż wam tu mówię, możecie przeczytać moją pełną recenzję na moim innym blogu. A jeśli możecie przeczytać książkę po angielsku (poziom angielskiego klasyfikuję jako „średni”), możecie kupić książkę, e-booka lub wersję audio tutaj.
Myślę, że ta książka trafia w odpowiedni moment. W maju wypełniliście deklaracje podatkowe i stwierdziliście, że państwo zabiera wam zbyt dużo podatków. Koleżanka przypadkowo wysłała wiadomość „płacę za dużo podatków” do Wszechświata. Wszechświat ją wysłuchał i potem zarabiała mniej. Jeśli postrzegacie podatki jako stratę, wciąż jesteście w niedostatku, podczas gdy jeśli postrzegacie je jako wskaźnik swojego rozwoju, będziecie mieć inne podejście. Wiadomość, którą należy wysłać do Wszechświata, brzmi raczej „Nadal zwiększam swoje dochody, inteligentnie optymalizując podatki.”
Twoje Pieniądze albo Twoje Życie
Teraz, gdy odkryliśmy, jak zarabiać więcej, nauczymy się, jak wydawać mniej i zostać FIRE, bo celem nie jest zostanie Sknerusem, ale bycie wolnym. Właśnie odkryłem tę książkę, która zapoczątkowała ruch FI (Financial independence : Niezależność Finansowa), później FIRE (Financial independence, retire early : Niezależność Finansowa, Wczesna Emerytura). Napisana w 1992, a zaktualizowana w 2008, to często pierwsza lektura osób pracujących na etacie , które dążą do FIRE (przedsiębiorcy dążący do FIRE czytają raczej książkę Tima Ferrissa (link Amazon).


Styl jest trochę staroświecki, jest bardzo długa, więc przygotowałem streszczenie tutaj. Książka jest już przetłumaczona na francuski, jeśli to was interesuje (link Amazon). Proponowane w książce inwestycje nie są odpowiednie dla Francuzów, więc proponuję raczej tę książkęoraz książki wymienione tutaj.
Centralna koncepcja książki „Your Money or Your Life” opiera się na radykalnym uświadomieniu: pieniądze nie są celem samym w sobie, ale po prostu czymś, na co wymieniamy naszą energię życiowąTa energia życiowa reprezentuje godziny naszego życia, zasób ograniczony i niezastąpiony.
Chodzi o to, aby obliczyć prawdziwy koszt każdej rzeczy, którą kupujemy. Na przykład myślimy, że zarabiamy 15 €/h na rękę, ale biorąc pod uwagę wszystkie ukryte koszty związane z pracą (samochód, ubrania, buty, makijaż), czas osobisty spędzony w transporcie, samokształcenie, prasowanie ubrań, makijaż, Uber Eats, które zamawiamy, bo jesteśmy zbyt zmęczeni, aby gotować itp., niektórzy zdają sobie sprawę, że w rzeczywistości zarabiają tylko 7,5 €/h na rękę. W związku z tym koktajl wypity w 20 minut, który kosztuje 15 € i stanowi 2 godziny pracy; albo papierosy, które na koniec miesiąca stanowią 16 godzin pracy; czyli dwa dni urlopu miesięcznie, albo 5 tygodni wakacji rocznie, wydaje się teraz niebotycznie drogi.
Oto cytat z książki:
Can you save your life? Yes, and Joe and Vicki’s approach offers even more. [Those] who use their money carefully generate incredible benefits beyondthe obvious gains in and security for themselves. First, their use of natural resources drops, since they consume far more thoughtfully: bonus point for the world’s ecosystems. Second, they may be able to work less: bonus point for other people’s employment opportunities. Third, they spend their money on necessary, worthwhile products: bonus point for the economy of goods, rather than that of bads. Fourth, they are freeing their time and are now able to spend time volunteering with non profits, playing with their own and others’ children, running for office, or just helping out where people are in need: bonus point for our communities. Fifth, they now have time to bring their dreams alive: bonus point for creativity, vibrancy, andjoy. What are you waiting for?”
Mathis Wackernagel, dyrektor wykonawczy, Global Footprint Network
Czy możesz ocalić swoje życie? Tak, a podejście Joe i Vicki oferuje znacznie więcej. Ci, którzy mądrze wydają pieniądze, generują niesamowite korzyści, które wykraczają daleko poza oczywiste zyski i bezpieczeństwo dla nich samych. Po pierwsze, ich zużycie zasobów naturalnych spada, ponieważ konsumują znacznie bardziej świadomie: plus dla ekosystemów świata. Po drugie, mogą pracować mniej: plus dla możliwości zatrudnienia innych. Po trzecie, wydają pieniądze na potrzebne, wartościowe produkty: plus dla ekonomii dóbr, a nie antydóbr. Po czwarte, uwalniają swój czas i mogą teraz poświęcać go na wolontariat w organizacjach non-profit, zabawę z dziećmi – swoimi i cudzymi, kandydowanie w wyborach lub po prostu pomaganie tam, gdzie ludzie są w potrzebie: plus dla naszych społeczności. Po piąte, mają teraz czas, aby ożywić swoje marzenia: plus dla kreatywności, witalności i radości. Na co czekasz?
— Mathis Wackernagel, dyrektor wykonawczy, Global Footprint Network
Koncepcja, która często pojawia się u Lao Tzi to posiadanie „wystarczająco”. Ta koncepcja jest również rozwijana w tej książce poprzez „krzywą spełnienia”. Na początku więcej rzeczy równa się większemu szczęściu: jest ci zimno, dają ci koc, jesteś szczęśliwszy. Jesteś głodny, jesz, jesteś szczęśliwszy. Ale w pewnym momencie, na szczycie krzywej, masz wystarczająco. Wystarczająco jedzenia, wystarczająco ubrań, wystarczająco wygody. Powyżej tego poziomu spełnienie zaczyna spadać. Problem polega na tym, że nasze społeczeństwo nauczyło nas, że nigdy nie mamy dość. „Więcej znaczy lepiej” to mantra. Ale badania pokazują, że po przekroczeniu pewnego poziomu dochodów (około 75 000 dolarów rocznie w Stanach Zjednoczonych), więcej pieniędzy nie daje więcej szczęścia (co potwierdza piramidę potrzeb Maslowa, ponieważ pieniądze nie pozwalają dotrzeć do najwyższych poziomów piramidy). Znalezienie własnego „wystarczająco” jest rewolucyjne. Oznacza, że można zatrzymać „wyścig szczurów”.
Tego rodzaju książki są ważne do przeczytania w kontekście rosnącej potęgi sztucznej inteligencji. Raport Goldman Sachs opublikowany w kwietniu 2026 sugeruje, że szoki technologiczne mogą powodować straty dochodów w krótkim i długim okresie oraz dłuższe okresy przejściowe dla narażonych pracowników (programiści, tłumacze, ilustratorzy…). W tym kontekście musimy odzyskać kontrolę nad swoim życiem jak najszybciej, zmieniając nasz stosunek do pieniędzy, konsumując świadomie, wydając mniej bez wyrzeczeń, jednocześnie czując obfitość.
Claude Code
Od kilku tygodni JB jest na poważnie wciągnięty w Claude Code (i DeepSeek). Pokazał mi, co zrobił, i to było niesamowite wrażenie. Ja też się w to wciągnęłam. Myślę, że każdy powinien się w to zaangażować aby nie zostać w tyle za technologią. „Naucz się kodować!” pozostaje dobrą radą, bo gdy umiesz kodować, lepiej potrafisz korzystać z AI. Nie musisz być pełnoprawnym programistą, ale znajomość algorytmów, API, baz danych, umiejętność korzystania z terminala, wiedza o tym, jak działa strona internetowa… bardzo pomaga. To jak z językami: nie uczymy się języków obcych, aby zostać tłumaczem, ale ekspert w swojej dziedzinie, który mówi w kilku językach, ma większą przewagę konkurencyjną.
Dbanie o siebie
Tuż przed wyjazdem do Lille poszłam do maksymalnej liczby specjalistów od zdrowia, bo bałam się, że nie znajdę ich na Tahiti; zrobiłam taki ogólny przegląd. I stwierdziłam, że to bardzo satysfakcjonujące dbać o siebie. Poszukałam na Google Maps i trafiłam na wysoko oceniane kosmetyczki i masażystki. Teraz na zmianę chodzę na zabiegi na twarz i masaż tajski. Równolegle wracam do bardziej kompletnej rutyny dla mojego drenażu limfatycznego i biorę trochę suplementów, ponieważ klimat taki jak na Tahiti jest bardziej wymagający dla skóry. Musimy być w stanie przechodzić z upału do klimatyzacji, chronić skórę przed słoną wodą, wiatrem i gorącem.
Obejrzałem/am wideo „wieczorna rutyna” bardzo bogatej kobiety. Pomyślałem/am sobie: ta kobieta, która jest taka bogata, mogłaby mieć kosmetyczkę przychodzącą codziennie, żeby ją masować, ale niektóre gesty i tak muszą pochodzić od niej samej. Regularność, którą narzucamy sobie sami, jest warta znacznie więcej niż jakakolwiek zewnętrzna pomoc, ponieważ dbanie o siebie to przede wszystkim akt miłości do samego siebie.
Według Mien Shiang (面相), rysy twarzy człowieka, szczególnie po 30. roku życia, miałyby ujawniać jego przeznaczenie. Dlatego dbając o twarz, częściowo wpływamy na swoje przeznaczenie. Rady, które udało mi się znaleźć tu i ówdzie, to: (1) zwracać uwagę na uszy, już wam wspominałem/am o akupunkturze ucha w innym artykule (2) starać się, aby twarz była jak najbardziej symetryczna. Możecie udać się do ortodonty czynnościowego. Niektóre masaże polecane przez Helevę Pavaha są świetne, w tym ten, et tamten, gorąco polecam.
Scooter
JB zawsze marzył o życiu w miejscu, gdzie mógłby swobodnie poruszać się skuterem. I marzenie się spełniło, bo właśnie kupiliśmy nasz pierwszy pojazd !! Skuter 125cc. Na Tahiti jest mnóstwo korków (jest tylko jedna droga ekspresowa, która okrąża wyspę), więc skuter jest wskazany dla tych, którzy nie mają dzieci.
Model nazywa się TANK i ma metalowe pręty w różnych miejscach, które chronią pojazd. Można też do niego przymocować walizkę czy koszyk, jeśli trzeba, co jest bardzo wygodne na nasze przyszłe podróże po sąsiednich wyspach.

Skuter jest dla mnie dość duży, więc muszę trochę poćwiczyć i robić krótkie trasy. JB natomiast radzi sobie bardzo dobrze.
#softlife
Poza tym nasze życie w Polinezji bardzo nam odpowiada. Możecie przeczytać nasz dziennik podróży po Moorea tutaj, naszą wycieczkę wokół Tahiti tutaj. Właśnie zmieniliśmy airbnb, co przybliża nas do plaż. Nowe airbnb jest znacznie lepiej wyposażone niż poprzednie i wychodzi na zielony ogród, przez co mieszkanie jest mniej gorące, nawet nie trzeba włączać klimatyzacji.
Zakochaliśmy się w plażach z białym piaskiem i pełnych koralowców, oddalonych o mniej niż 10 minut skuterem od naszego airbnb. Tak to wygląda, JB chodzi tam każdego ranka na snorkeling. #softlife






