Niedziela na Moorea (Polinezja Francuska): Rozpoznanie terenu
Nadal nie mamy własnego środka transportu na Tahiti, więc ten trzydniowy weekend wydaje się nam trochę długi. 1 maja absolutnie wszystkie sklepy są zamknięte, a centrum miasta jest bardzo ciche. Decydujemy się na jednodniową wycieczkę na Moorea i z powrotem w niedzielę, aby zorientować się w terenie. Moorea to wyspa położona najbliżej Tahiti i planujemy wracać tam regularnie.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Śpimy bardzo źle, bo o 2:30 nad ranem słychać suche trzaski dochodzące z naszej szafy. Nie wiem dlaczego, ale moja hipoteza jest taka, że po raz pierwszy zostawiłem klimatyzację włączoną na całą noc i drewno musiało się skurczyć albo coś w tym rodzaju. Próbowałem jakoś zasnąć, żeby o 6:00 obudzić się z trudem, aby zdążyć na pierwszy prom o 7:00. W niedzielę kursuje znacznie mniej promów niż zwykle, nie możemy go przegapić! Są firmy ekspresowe, które pokonują trasę Tahiti – Moorea w 30 minut, oraz inne, jak nasza, w 50 minut i więcej.
Idziemy 15 minut do promu. JB zadbał o rezerwację biletów dzień wcześniej, bo chciał sprawdzić, czy możemy skorzystać ze specjalnej taryfy. Jesteśmy teraz traktowani jak rezydenci Tahiti, alleluja! Są 3 rodzaje taryf (w kolejności malejącej ceny): turyści (2500 Fr), rezydenci Tahiti (2000 Fr) i rezydenci Moorea (?). Zakupione bilety są ważne przez rok, na podróż w obie strony, u przewoźnika VAEARA’I.
Kilka firm oferuje promy łączące Tahiti, Moorea, Huahine, Raiatea, Taha’a, Bora Bora i Maupiti, z abonamentami na wiele podróży w obie strony lub z nieograniczoną liczbą przejazdów. Szczerze mówiąc, myślałam, że przemieszczanie się między wyspami jest drogie (myślałam, że trzeba lecieć samolotem), ale jeśli ma się czas, to promy są bardzo atrakcyjne, a przede wszystkim będziemy mogli później zabrać ze sobą nasz skuter.

Bar na promie jest dobrze zaopatrzony, są nawet gotowe dania lub opcja śniadaniowa (ciastko + gorący napój) za 600 Fr. W telewizji widzimy ewangelistów, którzy głoszą z wielką pasją. Nie wiem, czy tak jest zawsze, czy dlatego, że jest niedzielny poranek i ma to zrekompensować opuszczoną mszę tym, którzy płyną promem? W każdym razie fotele są bardzo wygodne, klimatyzacja jest trochę za mocna (weźcie szalik). Jest kilka miejsc na zewnątrz, mniej więcej w cieniu, ale zapach spalin może wam trochę przeszkadzać.

Widok na Tahiti z promu jest zadowalający. Widać, że jest sporo budynków, nawet na zboczach gór, ale nadal jest tam głównie zielono. Problem z tymi wyspami polega na tym, że drogi do budynków położonych wyżej są często bardzo strome. Potrzeba bardzo mocnych skuterów, żeby wjechać. JB i ja widzieliśmy kilka takich airbnb i nie chcieliśmy ich wybrać, bo wystarczy trochę deszczu, żeby szybko się wywrócić. To doświadczenie z Koh Samui, a zwłaszcza z Czarnogóry.


Moorea
Kontrast z Tahiti jest uderzający. Na Moorea z daleka widać dziką wyspę, jest w prawie 100% zielona, a domki na wysokości to rzadkość. Domy są bardzo małe i mają tylko jeden piętro. Przypomina nam to dziką i zieloną stronę naszej ukochanej wyspy Koh Phangan.



Idziemy 3 minuty do naszego wypożyczalni samochodów. Mogliśmy wynająć skuter, ale słyszałem, że na wyspie jest sporo psów, które biegają wprost po drodze. A jeśli są agresywne jak te z Koh Samui, wolę najpierw wynająć samochód, żeby zobaczyć, jak to wygląda. Ostatecznie jest ich rzeczywiście sporo, ale w ciągu dnia piesi i skutery przejeżdżają obok bez problemu, ale podobno nie lubią rowerów. Okrążenie wyspy zajmuje jednak 2 godziny z przystankami na zdjęcia tu i ówdzie, a posiadanie samochodu pozwala nam objechać całość bez umierania z gorąca.
JB znalazł naszego wypożyczalnia online. Na stronie internetowej nie było żadnej dostępności, ale udało nam się zarezerwować przez Whatsapp. Dziś jest bardzo spokojnie, z przybyciem naszego promu, są tylko dwa samochody do wynajęcia. Nasz jest cały biały, elektryczny, automatyczny, prawie nowy (jesteśmy czwartymi, którzy go wynajmują), co dodaje nam trochę stresu, bo nigdy nie jest zbyt komfortowo prowadzić samochód bez skazy; najmniejsze uderzenie będzie od razu widoczne. Dostajemy instrukcje dotyczące środków ostrożności, zwłaszcza śladów kremu przeciwsłonecznego na skórzanym siedzeniu. Jestem wysmarowana kremem przeciwsłonecznym, ale na szczęście zawsze mam na sobie koszulę z długim rękawem.
Belweder
Nasz pierwszy przystanek to Belweder Toatea, 4 minuty jazdy samochodem, przy drodze. Niebo jest trochę pochmurne, ale nie jest w stanie ukryć piękna tej wspaniałej wody, płytkiej i pełnej koralowców i ryb. To jedyny hotel z bungalowami, który można łatwo zobaczyć z belwederu. Inne hotele 5-gwiazdkowe można dostrzec z drogi, ale nie z tak zadowalającego widoku z góry. Hotel, który widzicie na dole, to Sofitel Kia Ora Moorea Beach Resort. Kiedy pracowałem jako dostawca dla Accor, mój klient często mówił mi o Sofitel Bora Bora i zawsze marzyłem, żeby tam pojechać. Ale nie wiedziałem, że mają też Sofitel Moorea, który jest bardzo piękny. Zresztą na TikToku wielu podróżnych nazywa Mooreę Bora Bora dla oszczędnych. Będę mógł to potwierdzić, gdy pojadę na Bora Bora.

Widać rafę koralową tam, gdzie są fale. Rafa jest płytka i pełna koralowców, więc żaglowce, które tam widzisz, jeśli chcą wypłynąć z laguny, muszą znaleźć przejście, które będzie oznaczone bojami. Biorąc pod uwagę kolor wody i ukształtowanie terenu, to miejsce jest doskonałe do snorkelingu, bo tuż przed Sofitelem są bardzo blisko położone koralowce, a woda nie wydaje się taka głęboka. Na przykład na Tahiti można zobaczyć głębsze laguny, np. tuż przed Intercontinentalem. Nawet jeśli woda wydaje się spokojna, mogą występować prądy, niektóre laguny mają wiry, więc zawsze trzeba zapytać miejscowych, zanim wejdzie się do wody.

Naprzeciwko jest Tahiti!

Stąd widać kilka bungalowów na zboczu góry. Bungalowy zbudowane na Moorea wyglądają znacznie bardziej „naturalnie” niż w pełni betonowe budynki na Tahiti. Należą do prywatnych rezydencji, widok musi być bardzo zadowalający.

Plaża Temae
Następnie jedziemy małą, nieoznakowaną, ale bardzo zadbaną drogą, aby dotrzeć na plażę Temae. Ta plaża jest bardzo duża i, jak widać na zdjęciach z Sofitela, jej część znajduje się tuż przed Sofitelem. Ale po lewej stronie można dostać się do części publicznej. Plaża jest publiczna, ale działki, przez które można się na nią dostać, mogą być prywatne. Na Moorea są tylko 3 właściwe plaże (Temae, Plage de Tiahura i Tipaniers), ale na plażę Tipaniers można dostać się tylko przez hotel o tej samej nazwie lub łodzią. Powiedziano nam, aby bardzo uważać na palmy kokosowe (zresztą jest tam znak), trzeba chodzić między palmami, bo nie jest się bezpiecznym od spadającego kokosa. Na szczęście w pobliżu piasku są inne drzewa, które dają cień.



Ta publiczna część nie jest dobrze utrzymana. Mogą więc być tam śmieci, trochę glonów i mnóstwo martwych koralowców, które strasznie ranią stopy (nie zapomnij butów do wody!). Natomiast plaża Sofitela jest sprzątana codziennie, a oni dosypali piasku, aby ich klienci nie odczuwali bólu. Jak wszędzie w Polinezji, odradza się zostawianie rzeczy na piasku. Lepiej zostawić rzeczy w skuterze/samochodzie, a telefon i klucze trzymać w wodoodpornej kieszeni przy sobie.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wejść do wody i skończyć po stronie Sofitela – nie można sprywatyzować plaży, a koralowce przed Sofitelem wydają się przyciągać więcej ryb, bo to tam widziałam najwięcej osób uprawiających snorkeling.


Objazd wyspy
Kontynuujemy objazd wyspy, aby odkryć miejsca, których prawdopodobnie nie widzieliśmy podczas naszej pierwszej podróży. Wypożyczalnia zabrania nam jechać na drogę ananasową ze względu na zły stan drogi. Ponadto liceum rolnicze i destylarnia są zamknięte w niedzielę, więc wszystko, co „ananasowe”, będzie eksplorowane innego dnia (ananas z Moorea jest uważany za najlepszy na świecie, ale też bardzo drogi – widzieliśmy tabliczki 800Fr za ananasa (6€) i 7€ za sok!).
Oto Plage de Tiahura, są tam dwa prysznice i toalety oraz kilka barów. Wygląda na dobre miejsce do snorkelingu, widziałam wiele osób z maskami i rurkami.

Po drodze zabieramy stopem dwóch Francuzów na wakacjach w Polinezji. Mają trudności ze znalezieniem samochodu, który by ich zabrał, bo wszyscy spieszą się do kościoła i nie są w nastroju, aby ich podwieźć. Chodzenie do kościoła wydaje się ważne dla Polinezyjczyków, są odświętnie ubrani, z wieńcami kwiatów, to bardzo piękne. Dwaj turyści mieszkają obecnie na kempingu (60€ za bungalow, myślę, że to stawki na przedłużony weekend). Kolega JB powiedział nam, że można znaleźć pokoje u mieszkańców za 15€, ale w takim razie trzeba szukać przez grupy na Facebooku.
Po drodze znajdujemy mały parking, gdzie możemy się zatrzymać i podziwiać jedną z lagun. W wodzie nie ma absolutnie nikogo. Woda jest przepiękna i mogłoby to być świetne miejsce do snorkelingu. Jednak nie można łatwo zejść do laguny i nie wiadomo, czy jest chroniona, więc na razie tylko robimy rozeznanie, a później się dowiemy.


Sofitel Moorea
Odwozimy dwóch turystów na początek ich szlaku turystycznego, a my zatrzymujemy się w Sofitelu na drinka. Bar jest otwarty od 10:30 i można do niego wejść bez bycia klientem. Przed Sofitelem znajduje się „drzewo banyan”. Zabawne, gdyby hotel nie należał już do grupy Accor, mogliby szybko zmienić markę i aplikować do grupy Banyan Tree. Żartuję, Banyan Tree ma zwykle znacznie wyższy standard.

Jesteśmy bardzo dobrze przyjęci w recepcji. Korzystamy z okazji, aby zapytać o pool pass (10 000Fr za osobę z obiadem w cenie) i możliwość uzyskania stawek dla rezydentów. Podobno można uzyskać specjalne ceny w wielu luksusowych hotelach. Moje marzenie o spaniu w bungalowie na palach i zejściu na snorkeling z własnego balkonu może się spełnić!! Najtrudniejsze jest teraz wybranie hotelu! i wyspy!

Hotel ma ogromny bar i ogromną restaurację. Siadamy w barze tuż przed pomostem. Pod pomostem jest wiele ryb, bo wyjaśniono nam, że ryby też lubią cień. Po prawej stronie znajdują się basen infinity i słynne bungalowy na wodzie.



Napoje bezalkoholowe kosztują od 1100Fr do 1800Fr (9€ do 16€). Kiedy pomyślę, że sok ananasowy przy drodze kosztuje 7€, a napój tutaj 9€, myślę sobie, że czasem odwaga popłaca. Myślimy, że drzwi są zamknięte, dopóki nie zapukamy „puk puk”.

Widzimy grupę turystów przybywających, każde z kwiatowym naszyjnikiem i ręcznikiem plażowym z hotelu. To pewnie turyści, którzy właśnie przylecieli z Francji i nie mogą jeszcze wejść do swojego pokoju (za wcześnie na check-in) (Moorea nie ma międzynarodowego lotniska, ale wielu turystów od razu po przylocie do Papeete bierze samolot międzyspiowy). Wszyscy zasługują na drzemkę przy basenie po tak długiej podróży.


Kiedy wysłałem zdjęcia znajomemu, powiedział, że pocztówki nie kłamią. Odpowiedziałem mu, że kłamią. Plaża Sofitel nie rani stóp, ale publiczna plaża po lewej, pełna koralowców, nie da się po niej chodzić bez butów do wody. A na Seszelach są piaskowe pchły, ale nie widać ich na zdjęciach. Tutaj mówiono nam o komarach, ale alleluja, musi być koniec ich sezonu, bo w kwietniu, pod koniec pory deszczowej, nie widzieliśmy żadnych.
W każdym razie hotel bardzo mi się podoba i widzę siebie wracającego tutaj na day pass.

Taoahere Beach House Snack
Jest kilka restauracji nad lagunami, ale większość jest zamknięta w niedziele. Wybieram tę, bo jest naprzeciwko miejsca do snorkelingu z płaszczkami i rekinami, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to jednak trochę daleko, żeby je zobaczyć. Rzeczywiście jest naprzeciwko, ale jakieś 100 metrów dalej. Nic nie szkodzi, wiatr jest przyjemny, mamy fajny stolik w cieniu i jedzenie jest dobre (polecam burgery). Wejście do laguny z restauracji jest zabronione (szkoda!). Udało nam się zaparkować tuż przed restauracją (samochodem) i jest mnóstwo miejsc dla skuterów wewnątrz restauracji.

Po prawej stronie widać bungalowy hotelu Intercontinental Moorea, który odwiedziliśmy ostatnim razem. Wrócimy tu innego dnia, żeby sprawdzić, czy nadal mają delfiny i żółwie.



Kończę posiłek, gdy widzę coś skaczącego w oddali. Patrzę ponownie i to są 4 delfiny, które przemieszczają się, radośnie wyskakując. Zabawne, że delfiny też korzystają z drogi wodnej 😀 może ruch łodzi sprawia, że ich ofiary się przemieszczają, więc podążają tą samą trasą, albo to związane z głębokością tych wód. W każdym razie mogłem je obserwować przez dobre 5 minut, z daleka, owszem. Myślę sobie, że powinienem był wziąć lornetkę. Ostatnim razem, gdy byliśmy na Moorea, widzieliśmy wieloryby wyskakujące z daleka i żałowaliśmy, że nie mamy lornetki. Myślę, że od teraz zawsze będę mieć lornetkę przy sobie, gdy zbliżam się do plaży. Dwa kajaki zatrzymują się, aby obserwować delfiny, a delfiny płyną prosto na nie, skacząc coraz wyżej. Co za szczęście!

Jest 13:30 i nie wiemy, co chcemy robić. Słońce grzeje zbyt mocno, żebym mogła się gdzieś wykąpać (muszę koniecznie unikać słońca między 10 a 16). JB natomiast ma ochotę na snorkeling. Ale jak widzieliśmy, dostęp do wybrzeża jest przez prywatne tereny, nie ma barów jak w Tajlandii, gdzie można wziąć drinka i korzystać z plaży. Jedyne publiczne plaże mają bardzo mało cienia. Nie wiem, gdzie się schować w cieniu, gdy on się kąpie. Następnym razem weźmiemy albo day pass, albo airbnb na Moorea. Krótko mówiąc, biorąc pod uwagę te ograniczenia, będziemy wiedzieć, jak lepiej zorganizować przyszłe wycieczki na Moorea.
Krótko mówiąc, decydujemy się na prom powrotny o 15:00. Wrócimy w sobotę, kiedy będzie więcej promów, i wyjedziemy wcześniej i wrócimy wcześniej. W niedzielę supermarkety są otwarte, ale w restauracjach i na wycieczkach w sobotę jest więcej otwartych miejsc.
Tryb nawiasów
Na tę małą wycieczkę na Moorea wyciągnęłam i po raz pierwszy założyłam moją długą zieloną lnianą sukienkę wypatrzoną na Instagramie. Zielony nie jest moim kolorem, ale krój jest idealny, myślę, że zrobię kopię tej sukienki w kolorze burgund, gdy będę przejeżdżać przez Hoi An. Możesz zrobić wyszukiwanie obrazów na Vinted, jeśli jesteś zainteresowany. Gdy idę do hoteli 5-gwiazdkowych, zawsze mam przy sobie ładną sukienkę, bo latem mam mnóstwo pięknych sukienek, które tylko czekają, żeby je założyć, najlepiej w pięknych miejscach.

Dzień wcześniej w Papeete kupiłam duży słomkowy kapelusz od teksańskiej firmy (Sun n Sand). Ze zdziwieniem odkryłam, że kapelusz ma ochronę UV50+. Zapłaciłam za niego 6900Fr. I w przeciwieństwie do innych słomkowych kapeluszy, ten może być zanurzany w wodzie (słonej) bez problemu. Wybór kapelusza był zainspirowany trzema paniami zauważonymi w hotelu Intercontinental. Z hotelowej restauracji widziałam trzy Amerykanki z trzema wspaniałymi słomkowymi kapeluszami, takimi jak ten.

Uznałam je za bardzo stylowe i długo się zastanawiałam, dlaczego ich słomkowe kapelusze są o wiele bardziej stylowe niż wszystkie kapelusze, które do tej pory kupiłam (wszyscy wiedzą, jak bardzo kocham kapelusze, nawet logo naszego bloga ma kapelusz!). Oto rodzaj kapeluszy, które nosiłam:
Szczerze, długo myślałam. I doszłam do wniosku, że zawsze wybierałam miękkie kapelusze, które mogłam złożyć i zabrać w małej walizce. Natomiast te panie miały kapelusze bardzo usztywnione, sztywne i gęsto tkane. Miękkie kapelusze, takie jak moje, mają tę zaletę, że bardziej osłaniają twarz, bo wystarczy je lekko przekręcić, aby opuścić rondo i chronić skórę; z kolei sztywne kapelusze trzeba nosić przekrzywione, jeśli chce się osłonić np. policzek. Ale wszystko, co usztywnione, wygląda bardziej elegancko, podczas gdy miękkie kapelusze są bardziej „na luzie, wakacyjne”. Więc tym razem pomyślałam: „przetestuję sztywny kapelusz, żeby zobaczyć, jak to wyjdzie”.
Po tej historii powiedziałam sobie, że muszę bardziej popracować nad swoim zmysłem obserwacji. Zbyt długo zajęło mi dostrzeżenie różnicy między różnymi kapeluszami, więc powinnam więcej ćwiczyć. Przeczytałam wiele dzienników podróży i ci, którzy mają zmysł obserwacji, tworzą najlepsze relacje. Bo każdy potrafi przytoczyć historię danego miejsca, ale niewiele osób potrafi opisać te drobne szczegóły, których nie ma w przewodnikach turystycznych, potrafi porównywać i wskazywać ciekawe detale dla europejskich czytelników. Pamiętam, że czytałam artykuł faceta, który spędził w Hawanie tylko 5 dni, a mimo to potrafił wymienić absolutnie wszystkie dostępne środki transportu i ich ceny (co jest ekstremalnie trudnym zadaniem, którego w Hawanie w ogóle nie udało mi się powtórzyć).
Część 2: Praktyczne wskazówki
- Prom Tahiti – Moorea w obie strony: 2500Fr dla turystów
- Restauracja: 1900Fr do 2400Fr za danie
- Bar w Sofitel: między 1100Fr a 1800Fr za napój (bezalkoholowy)
