Moje Hity na Ten Moment – [Czerwiec 2026]: Claude Code, Philippe Guillemant, Cztery Klasyczne Powieści Chińskie
Wciąż żyjemy w raju, więc zapraszam do czytania o naszych weekendowych wypadach tutaj i tu. Resztę czasu spędzam przed ekranem, pisząc prompty. Cały dzień.
Prawo przyciągania
Jestem fanką prawa przyciągania, ale to pierwszy raz, kiedy stosuję czyjeś praktyczne metody co do joty. W zeszłym miesiącu, zrobiłam wam długą recenzję tej książki „Get Rich, lucky bitch” tutaj i od tego czasu codziennie robię dwie rzeczy: śledzenie pieniędzy, i zapisywanie moich celów. Jestem bardzo zaskoczona, ale niezwykle podekscytowana, mogąc wam powiedzieć, że ta metoda działa !!! Szczerze, jeśli nie wierzycie, spróbujcie chociaż przez miesiąc.
Claude Code
Niedawno model Fable 5, najbardziej zaawansowany na rynku, został wydany (dzięki A. za ostrzeżenie). Jest reklamowany jako THE model do skomplikowanych zadań. Od razu go wykorzystałam, rzucając mu 1200 stron starej wietnamskiej książki.
5 lat temu ja i 4 inne osoby przeczytaliśmy ją ręcznie, szukając błędów ortograficznych przez 2-3 tygodnie, ale zostało ich mnóstwo. Fable 5 znalazł 200 błędów w kilka godzin. Co więcej, wskazał błędy w imionach postaci, które zmieniały się z rozdziału na rozdział, oraz błędy historyczne, błędy kodowania i zrobił mi ładny, czysty .docx. W kilka godzin pracował lepiej niż 5 osób w 3 tygodnie !
Wietnamski to bardzo trudny język z wieloma akcentami, czasownikami, które mogą być w dowolnym miejscu zdania dla „efektu literackiego”, podwójnymi słowami, które zmieniają znaczenie, jeśli zmieni się jedno z nich itd., więc potrzebował ogromnego kontekstu, aby rozpoznać prawdziwy błąd. I udało mu się. Zużyłam tokeny o wartości 223$ na ten projekt (auć). Na szczęście było to wliczone w moją subskrypcję Pro !! (20$)

Ledwo zdążyłam skończyć poprawianie książki, a ten model został ZAKAZANY przez rząd amerykański ze względu na „kwestie bezpieczeństwa narodowego”, jest ważny tylko na terytorium USA. Moi przyjaciele mówią, żebym się nie martwiła, bo za 6 miesięcy pojawią się modele 2 razy potężniejsze i 4 razy tańsze.
Naprawdę cieszę się, że technologia pozwala mi teraz szybko robić postępy w projektach, które ciągnę od lat. Mój przyjaciel O. korzysta z tego w pełni, jest freelancerem; ma subskrypcję AI za 200$/mies. i pozwala AI wykonywać 80% swojej pracy, sprzedaje swój czas 3 firmom jednocześnie, zarabia 5 razy więcej niż wcześniej. W tym tempie przejdzie na emeryturę za kilka lat.
Nie sądzę, żeby ludzie zdawali sobie sprawę z tsunami jakie niesie AI. Martwię się o tych, którzy stracą pracę, o juniorów, którzy nie znajdą stanowisk, bo AI będzie skuteczniejsza od nich.
Jak się chronić przed tsunami AI? Rozwiązanie jest oczywiste w powieściach wizjonerskiej serii Dune : po wojnie z myślącymi maszynami (AI) postanowili rozwijać zdolności umysłowe (mentat, jasnowidzenie). I myślę, że to THE rozwiązanie. Każdy z nas ma wyższe ja , które jest w każdym z nas. Zapomnieliśmy, kim naprawdę jesteśmy, więc AI popchnie nas do skrajności; i w skrajności będziemy zmuszeni połączyć się ponownie z naszym wyższym ja.
Opowiem wam o tym tuż po.
Philippe Guillemant i multiwersum możliwości
Mój przyjaciel J. (wielkie dzięki !) polecił mi filmy Philippe’a Guillemanta, francuskiego inżyniera-fizyka, niedawno emerytowanego z CNRS. Opracował kilka innowacyjnych technologii (widzenie sztuczne, sztuczna inteligencja), prowadził badania w neurobiologii, w AI, a potem w fizyce teoretycznej. Poniżej streszczę wam ten film:
Ludzkość przeżywa dziś głęboki kryzys, ponieważ pomyliła język z myśleniem i wierzy, że świadomość jest wytwarzana przez mózg. To pomieszanie, które określa mianem fizykalizmu lub materializmu, zaprowadziło nas w ślepą uliczkę, gdyż uniemożliwia nam zrozumienie prawdziwej natury inteligencji oraz natury rzeczywistości samej w sobie. To właśnie to pomieszanie, jego zdaniem, tłumaczy nadmierny entuzjazm i ryzyko, jakie dziś niesie sztuczna inteligencja.
Inteligencja wiąże się ze zdolnością adaptacji. Kto mówi zdolność adaptacji, mówi zdolność do dokonywania najlepszych wyborów, ale żadna sztuczna inteligencja nie jest w stanie dokonywać wyborów. […] Mamy wrażenie, że inteligencja dokonuje wyborów, ale te wybory w rzeczywistości są dokonywane przez reguły narzucone na poziomie algorytmów. […] Jeśli zaczniemy używać AI do podejmowania decyzji, to już nie tędy droga, ponieważ decyzja musi się opierać na czymś, co odwołuje się do prawej półkuli mózgu, aspekcie emocjonalnym, aspekcie wibracyjnym. A w tym AI nie jest w stanie dokonywać tego rodzaju wyborów. AI nie może dokonać wyboru. Wybór to coś, co wymaga posiadania świadomości. AI nie mają świadomości, nie mają struktury wibracyjnej.
===> Tu !! Tu !!! słabość AI!!
Dla niego przyszłość nie jest z góry ustalona , ale istnieje już jako multiversum potencjalności, w innym czasie, który nazywa boskim zegarem, tam, gdzie przygotowuje się rzeczywistość, którą będziemy przeżywać. Wśród wszystkich tych potencjalności tylko jedna w końcu skonkretyzuje się w teraźniejszości, a pytanie brzmi, kto dokonuje tej selekcji.
Philippe Guillemant wyjaśnia, że świadomość w teraźniejszości może być modelowana jedynie poprzez odwołanie się do pewnej grubości czasu, swego rodzaju okna, przez które przyszłość wchodzi w teraźniejszość. Ta grubość może być zwiększona w stanach medytacji, co według niego można wykazać za pomocą obliczeń. Im jest szersza, tym większą ma świadomość swobodę dostępu do szerszego wachlarza przyszłych potencjalności i dokonania wyboru , który nie jest mechaniczny. Jednak ten wybór nie jest analityczny, lecz wibracyjny i emocjonalny, związany z prawą półkulą mózgu. Ta sama sytuacja przeżywana w strachu lub w zaufaniu nie da tego samego wyboru.
Nasze myśli + emocje
↓
konfigurują próżnię kwantową
↓
Próżnia zawiera multiversum potencjalności
↓
Dekoherencja przekształca te potencjalności w możliwe rzeczywistości
↓
Obserwacja wybiera TĘ przeżywaną rzeczywistość
↓
To, co karmiliśmy (świadomie lub nie) WYŁANIA SIĘ
Widzę z tego dwa wynikające wnioski.
- Z jednej strony trzeba ponownie połączyć się z tym, co można nazwać swoim wyższe ja, czyli tym, co Guillemant nazywa duszą. To ponowne połączenie pozwala uwolnić się od zwykłego uwarunkowania, składającego się z przekonań, osądów i ego, i to właśnie ono poszerza grubość czasu świadomości. Gdy ta grubość się poszerzy, świadomość naturalnie poprowadzi nas do lepszego wyboru, czyli wyboru, który otwiera na najkorzystniejszą linię czasu spośród dostępnych potencjalności. Jest kilka metod, żeby to osiągnąć, osobiście wybrałem sztukę.
- Z drugiej strony, prawo przyciągania działa, ponieważ niektórzy ludzie potrafią jednocześnie rozpoznawać i podtrzymywać informację za pomocą wiary. Proces przebiega w dwóch etapach: informacja wychwycona w tym ponownie połączonym stanie musi najpierw zostać potwierdzona przez radość, jaką przynosi, ponieważ według Guillemanta sam mózg nie jest w stanie wytworzyć tej radości ani tej bezwarunkowej miłości, co czyni z niej znak, że informacja pochodzi naprawdę od duszy, a nie z zwykłej projekcji umysłowej. Następnie podtrzymywanie tej informacji w formie wiary wzmacnia to nowe futur, zwiększając prawdopodobieństwo że ta linia czasu pojawi się w teraźniejszości. Dlatego właśnie w Alchemiku, Paulo Coelho mówi o „osobistej legendzie”, czyli projekcie zgodnym z duszą danej osoby. Jeśli ktoś odkryje swoją osobistą legendę i zdecyduje się ją realizować, cały wszechświat będzie sprzyjał, aby poprowadzić go ku najkorzystniejszej linii czasu dla jego osobistej legendy.
Kiedy wybieramy przejście do nowej przyszłości, stopniowo porzucamy starą linię czasu, tę, w której byliśmy uwarunkowani. Istnieje jednak pewne opóźnienie: nie jesteśmy jeszcze wibracyjnie dostrojeni do tej nowej przyszłości, którą wybrała nasza świadomość. W tym okresie przejściowym pojawiają się przeszkody i trudności, szczególnie drobne, nieprzyjemne rzeczy, które mogą nas odwieść od nowego celu. Te przeszkody są znakiem, że stara przyszłość stawia energetyczny opór. Największe ryzyko polega na interpretowaniu ich jako oznak, że się mylimy i powinniśmy porzucić cel, podczas gdy w rzeczywistości są one dowodem, że transformacja trwa. To właśnie wtedy kluczowe staje się zachowanie wiary, należy utrzymać wibracyjne dostrojenie do nowej przyszłości, aż w pełni ucieleśni się w rzeczywistości teraźniejszej.
Warto wspomnieć o książce „Wielki zwrot ludzkości: ilustrowany i rozszerzony” tego samego autora (Philippe’a Guillemanta), bo choć zgadzam się z tym, co mówi w podcaście, nie zgadzam się z założeniem jego książki. Uważa on, że Covid, mniej śmiertelny niż przewidywano, był oznaką nadejścia „nowej świetlanej przyszłości”. Niestety nie wziął pod uwagę (poza dwoma zdaniami gdzieś w książce), że ta nowa świetlana przyszłość była prawdopodobnie przewidziana w cyklicznym czasie. Myślę, że nie unikniemy „foutur” (terminu użytego przez autora), ponieważ „foutur” nie był pierwotnie planowany; Covid był narzędziem Tao, prowadzącym do pewnego etapu cyklu, a nie „nową” przyszłością. Wolna wola istnieje, ale zmiana przyszłości całej ludzkości to nie lada wyzwanie.
Azjaci uważają, że sukces projektu zależy od trzech elementów: Nieba, Ziemi i Człowieka, czyli odpowiedniego momentu, odpowiedniego miejsca i odpowiedniej osoby. Aby ocenić jakość obecnego momentu, wystarczy spojrzeć, kto jest obecnie promowany – osoby z godnością czy osoby nieuczciwe? I wtedy dowiemy się, gdzie jesteśmy w cyklu czasu i co przyniesie przyszłość.
Trzy Królestwa

Aby wzbogacić debatę „determinizm” vs „wolna wola”, przeczytałem komentarz do książki, który analizuje „niewidzialną rękę” w epopei Trzech Królestw. Podsumowałem dla was kilka kluczowych punktów analizy tutaj, nie musicie koniecznie przeczytać powieści, aby zrozumieć komentarz.
Napisana w XIV wieku przez Luo Guanzhonga, Trzy Królestwa jest dla Chin tym, czym Iliada dla Zachodu: dziełem założycielskim łączącym historię, strategię i filozofię. Trzy Królestwa należy do „Czterech Wielkich Klasyków” literatury chińskiej. Przeczytałem dwa z nich, ale obejrzałem adaptacje telewizyjne wszystkich czterech:
- Trzy Królestwa Luo Guanzhonga
- Nad brzegiem rzeki Shi Naiana (kolekcja Pléiade)
- Podróż na Zachód Wu Cheng’ena (kolekcja Pléiade)
- Sen w czerwonym pawilonie Cao Xueqina (o którym już wam mówiłem tutaj i tutaj)
Te cztery powieści są bardzo długie, z setkami postaci, dlatego wersja „biblijna” w miękkiej oprawie z kolekcji Pléiade jest szczególnie odpowiednia. Niestety, Trzy Królestwa nie są jeszcze częścią tej kolekcji. Macie Epos o Trzech Królestwach, tłumaczenie Chaoying Durand-Sun, wydane w 5 tomach przez wydawnictwo You Feng (2006–2015 i Trzy Królestwa (link Amazon), tłumaczenie Jean’a Lévi i in., wydane w 3 tomach przez wydawnictwo Flammarion (wznowienie 2009).
Sen w czerwonym pawilonie
Jeśli czyta się tylko tłumaczenia (jak my), rozumie się jedynie ułamek tych powieści. Aby w pełni je docenić, trzeba by być wykształconym Chińczykiem, ponieważ jest tam wiele gier słownych i odniesień kulturowych. Zazwyczaj dla każdej książki (liczącej 1000 stron) istnieją książki po chińsku liczące 1000 stron, które je analizują. To trochę jak przypisy doW poszukiwaniu straconego czasu, prawie tak długie jak sama powieść.
Dla Śnie w czerwonym pawilonie, otworzyła się podkategoria analizy literackiej dla tej powieści, nazywana „czerwonologią”, znalazłem wydanie z adnotacjami do niemal każdego zdania powieści, to jak śledzić „live tweet” , ale dla powieści, pozwalające docenić wszystkie gry słowne i styl autora.

Kulturalny i zabawny komentator sprawia, że dzieło staje się 10 razy bardziej interesujące:
W trzecim rozdziale Snów o Czerwonym Pawilonie, kiedy Lin Daiyu po raz pierwszy przybywa do rezydencji Yongguo, zauważa, że panujące tu zwyczaje nie odpowiadają zasadom obowiązującym w jej własnej rodzinie i stopniowo się do nich przystosowuje. Po posiłku bierze podaną filiżankę herbaty, ale gdy zauważa, że ktoś przynosi kubek do płukania ust, Daiyu również naśladuje ten gest. Po umyciu rąk ponownie bierze herbatę, tym razem jednak to już herbata do picia. Komentator Zhiyanzhai dodaje adnotację: Czytając do tego miejsca, nagle przypomniałem sobie historię, którą kiedyś przewertowałem: „Wang Dun, świeżo poślubiwszy księżniczkę, udał się do latryny i nie wiedząc, że jabłka umieszczono tam dla zapachu i zatykania nosa, po prostu je wziął i zjadł, a damy dworu długo się z niego śmiały.” A jeśli Daiyu nie wypłukała ust tą herbatą, albo po prostu podniosła filiżankę do ust, by się napić, jakżeż nie zostałaby wyśmiana przez służące z rezydencji Yong? Widząc to, rozumie się, że wrażliwość Daiyu przez całe jej życie była niezwykle subtelna, ponad przeciętność.
Myślę, że należy zachęcać do robienia adnotacji w książkach, a bibliofile powinni nauczyć się dobrze adnotować swoje egzemplarze. Po przeczytaniu kilku adnotacji krytyków literackich zauważyłem, że bardzo zwracają uwagę na strukturę powieści, symetrię scen i imiona postaci.
Dawniej, aby zdać egzaminy i mieć nadzieję na stanowisko mandaryna w Wietnamie (od XI wieku), trzeba było znać: Pięć Ksiąg Kanonicznych i Cztery Księgi Klasyczne :
Pięć Ksiąg Kanonicznych: 1) Yi King, czyli „Księga Przemian” ; 2) Cheu-King, „Księga Pieśni”, antologia starożytnej poezji opracowana przez Konfucjusza; 3) Chou-King, „Księga Początków”, zbiór dokumentów historycznych; 4) Tch’ouenn Ts’iou, czyli „Wiosny i Jelenie”, Roczniki księstwa Lou; 5) Li-Ki, „Księga Obrzędów”, która ustala etykietę ceremonii cywilnych i religijnych.
Do tych pięciu ksiąg kanonicznych należy dodać cztery wielkie klasyki: 1) Louen Yu, zbiór Rozmów Konfucjusza z uczniami; 2) Ta Hio, „Wielka Nauka”, rozprawa o kwestiach moralnych; 3) Tchoung Ioung, „Niezmienny Środek”; 4) Dzieła Mencjusza.
Przeczytałem tylko 2 z nich i gorąco je polecam ( Yi King oraz Wiosny i Jelenie). Yi King pozwala rozszyfrować cały wszechświat (w tym ludzi), a Wiosny i Jelenie, aby zrozumieć człowieka, jest tam sporo strategii wojskowych.
Chociaż te książki od wieków nie są już częścią programu szkolnego, uczeni z pokolenia mojego dziadka wciąż czytali niektóre z nich. Kiedyś postanowiłem się trochę dokształcić, bez trudu znalazłem w bibliotece dziadka kilka klasyków, to bardzo wygodne, bo są drogie i nigdy nie miałbym odwagi oszczędzać kieszonkowego, żeby je kupić. Dlatego gorąco zachęcam rodziców do posiadania przemyślanej biblioteczki, aby ich dzieci, kiedyś, umierając z nudów, otworzyły któreś z arcydzieł i znalazły w nim skarb.
