Moje Ulubione Rzeczy w Tym Miesiącu – [Marzec 2026] – Rich Grandma Energy, Wyższe Ja, Tryb Przetrwania
Marzec przyniósł mnóstwo powrotów, słońca i nowych konceptów. Oto moje ulubione rzeczy tego miesiąca:
Moja skórzana torba
Po półtora roku myślenia i prokrastynacji, moja torba w końcu ujrzała światło dzienne. Miałam dość robienia zakupów z materiałowymi torbami i wyznaczyłam sobie deadline, żeby uszyć torbę moich marzeń. Teraz strasznie bolą mnie palce, bo nigdy tyle nie szyłam ręcznie i z taką ilością warstw, ale efekt jest wart zachodu. Nie tylko ma wszystkie funkcje, które uwielbiam, ale jest też super wygodna.
Właśnie zrozumiałam, dlaczego torby z takimi uchwytami mnie bolały, a moja nie boli: sekret tkwi w materiale użytym do wyściełania tych uchwytów. Kiedy używa się skórzanego sznura (zamiast plastiku jak we wszystkich innych produkowanych przemysłowo torbach), ciężar rozkłada się lepiej. Poszłam na zakupy, włożyłam do niej kilka kilogramów mięsa i owoców, nie bolało. Więcej zdjęć i informacji o tworzeniu tej torby tutaj.
Rich Grandma Energy
Rozmawiałam długo o tej małej książce i jej autorce tutaj, a nawet przetłumaczyłam fragment mojego ulubionego rozdziału. Myślę, że wcześniej Shania Khan wykonywała ten sam zawód co ja. I udaje jej się znaleźć słowa na koncepty, których nie zawsze potrafię sformułować i wyjaśnić. Ta książka przypadnie do gustu przyszłym przedsiębiorczyniom, które wahają się przed startem. I wszystkim tym, które są blisko wypalenia.


W jednym z filmów, który opublikowała w sieci, mówiła o la zazdrości jako o świetnym sposobie na odkrycie, czego się chce. Uznałam ten pomysł za bardzo interesujący, bo najtrudniej jest wiedzieć, czego się chce. Wiele osób stosuje prawo przyciągania i gdy już dostali to, czego chcieli, zorientowali się, że to nie było to, czego naprawdę pragnęli. Więc zazdrość jest najlepszym sposobem, aby dokładnie wiedzieć, czego się chce i jak to osiągnąć. To bardzo pocieszające: jeśli inna osoba to osiąga, to znaczy, że my też mamy szansę.
Jednak u osób z ograniczającym nastawieniem (które nazywam „trybem przetrwania”), kiedy odczuwają zazdrość, aktywują się obszary mózgu związane ze strachem i regulacją emocji. Bronią się, uciekając się do najłatwiejszego rozwiązania: oczerniania. Krytykując, nigdy nie mogą stać się osobą, którą krytykują, i nigdy nie dostaną tego, czego chcą. Ci, którzy bardzo chcą mieć swobodę finansową, nie staną się bogaci, krzycząc „zjedz bogaczy” . Nie można stać się kimś, kogo się gardzi.
Osoby z nastawieniem ograniczającym nastawieniem obfitości potraktują to jako informację: „dlaczego on/ona osiąga to, a ja nie?”. Ponieważ żyją w obfitości, nie wierzą w ograniczenie zasobów. Rozumieją, że to, że A dostaje 1, nie znaczy, że dla nich nic nie zostało; wręcz przeciwnie, mogą dostać 10. Będą w stanie naśladować osobę, której zazdroszczą, a nawet całkowicie ją prześcignąć. Nawet nie wiesz, że są zazdrośni, bo tego nie okazują, a zdajesz sobie z tego sprawę dopiero, gdy kopiują dokładnie to, co robisz, i robią to nawet lepiej od ciebie, bo mają już ambitniejszy cel.
Oczernianie
Wystawiam teraz dużo rzeczy na sprzedaż na portalach z używanymi rzeczami i gdy tylko coś jest trochę droższe, pojawia się armia ludzi, którzy składają śmiesznie niskie oferty i uzasadniają je oczernianiem (krytykowanie stanu przedmiotu, krytykowanie ceny…). Obok tego są super zdecydowani kupcy, którzy widząc cenę, nie zadają żadnych pytań i kupują od razu. Bez targowania się, bez wahania: ogłoszenie jest kompletne, cena im odpowiada, załatwione.
Ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że jeśli uważają cenę za zbyt wysoką, to po prostu nie są moją grupą docelową. Marki luksusowe nie obniżają cen, żeby przekonać panią Kowalską, która uważa je za zbyt drogie! W ogóle nie chcą pani Kowalskiej.
W życiu jest tak samo. Są ludzie, którzy będą próbowali przyćmić twoje światło: wmówić ci, że zasługujesz tylko na taką pensję, takie traktowanie, takie miejsce. To, co mówią, jest tylko odbiciem ich własnych ograniczeń. Obok będą inni, którzy potrafią docenić twoją wartość bez konieczności tłumaczenia się. A jeśli ktoś uważa cię za zbyt drogiego, zbyt wymagającego, zbyt… , to po prostu nie jest twoją grupą docelową. Po co otaczać się ludźmi, którzy nas oczerniają, skoro istnieją osoby, które naprawdę do nas pasują? Na portalach z używanymi rzeczami można zablokować niektórych użytkowników, w prawdziwym życiu jest tak samo.
Uwaga: Złośliwe wiadomości dotyczą wyłącznie narzędzi do tworzenia (artystycznych, rękodzielniczych), czyli ludzie, którzy mają tworzyć piękno, są tandetni w swojej mentalności i zakleszczeni w trybie przetrwania (w ostatnich latach wszyscy tandetni ludzie, których spotkałam, byli rzemieślnikami). Nic dziwnego, że na świecie jest mniej piękna; zawody kreatywne potrzebują obfitości, aby tworzyć piękno. To właśnie sprzedając moje narzędzia na Vinted, zdałam sobie sprawę z inwestycji (narzędzia, surowce, kursy) w każde hobby kreatywne! Podczas gdy do robienia bullshit job, inwestycja jest znacznie tańsza.
Wyższe ja
Niedawno opiekowałam się dziećmi i lubiłam stawiać je przed drobnymi wyborami: dwie opcje jabłek, kredek… U mnie wszystko jest dobrej jakości, ale między dwiema opcjami często istnieje subtelna różnica – w fakturze, wykończeniu czy cenie. Uderza mnie to, że niezmiennie wybierają opcję najwyższej jakości. W tym wieku te różnice są zbyt subtelne, by były dostrzegane świadomie. Dochodzę do wniosku, że wyższe ja (wyższe ja) dzieci jest szczególnie obecne i naturalnie prowadzi je do tego, co najlepsze.
Dorastając, dajemy się zaszczuć błędom poznawczym, uprzedzeniom i marketingowi. Stopniowo tracimy więź z naszą głęboką intuicją. A jednak to wyższe ja nigdy nie znika : wciąż stara się kierować nas ku temu, co naprawdę nam odpowiada. Myślę, że medytacja czy twórczośćpozwalają nam bardzo łatwo ponownie uzyskać do niego dostęp wyższe ja i będzie ono mogło nadal nas prowadzić, nawet w najbardziej błahych wyborach. Moją ulubioną zabawą jest dawanie przyjaciołom do dotknięcia różnych próbek tkanin i prośba o uszeregowanie ich od najtańszej do najdroższej. To zabawny sposób na obudzenie tej często uśpionej intuicji.
Strach również może uśpić naszą intuicję. Zapraszam do przeczytania mojego artykułu o strachu. To nie przypadek, że Bene Gesserit w Dune mieli jako mantrę „fear is the mind killer”. Zresztą, im więcej myślę o sadze Dune, tym bardziej uważam autora za wizjonera. Niedawno dowiedziałam się, że on i jego żona mieli dar przewidywania przyszłości.
Ekonomia butów
Odkryłam koncepcję boot economy i myślę, że całkiem dobrze współgra z ideą kupowania mało, ale dobrze, aby wyjść z logiki przetrwania.
Teoria butów, czyli teoria butów Sama Vimesa, opiera się na prostej zasadzie: bycie biednym często kosztuje więcej niż bycie zamożnym. Wyrażenie pochodzi z powieści Terry’ego Pratchetta „Men at Arms”, gdzie kapitan Vimes, skromnie opłacany policjant, wyjaśnia, że stać go tylko na buty za 10 dolarów, które wytrzymują rok lub dwa. Bogatszy mężczyzna kupuje parę za 50 dolarów, która służy dziesięć lat, utrzymując stopy w suchości. W ciągu dekady biedny wyda 100 dolarów na wielokrotną wymianę butów złej jakości; bogaty zapłaci tylko 50 dolarów, będąc lepiej chronionym przez cały czas.
Centralny mechanizm jest tu taki: brak kapitału zmusza do wyborów bardzo krótkoterminowych. Kupujemy to, na co nas stać od razu, nawet jeśli jest to mniej trwałe, a przez to droższe w dłuższej perspektywie.
Ta metafora rzuca światło na szerszą, strukturalną niesprawiedliwość. Bez finansowej poduszki w sumie płaci się więcej za podstawowe rzeczy: ubrania, które szybko się niszczą, sprzęt AGD wymagający częstej wymiany, źle ocieplone mieszkania, droższe przedpłacone plany energetyczne, wynajem samochodów i ubrań zamiast kupna. Ubóstwo utrwala się wtedy nie tylko przez niskie dochody, ale przez strukturę wyborów, która skazuje uboższych na wydawanie więcej (przez sumowanie małych kwot, ale regularnie), by otrzymać mniej.
Dziś rynek rzeczy używanych oferuje częściowe wyjście: dostęp do produktów lepszej jakości bez przepłacania. Niekoniecznie najnowszy trend czy ostatni iPhone, ale coś, co może choć częściowo złagodzić tę niesprawiedliwość, przez którą ci, którzy mają najmniej, paradoksalnie płacą najwięcej.
Lepsze ubieranie się
Napisałam artykuł o 10 rzeczach, które podnosiły codzienność i poprawki krawieckie znajdują się na liście tych 10. Trochę szyję, więc robię proste przeróbki sama (podwinięcia, naprawy…), ale gdy są zbyt trudne, oddaję je profesjonalnemu krawcowi. Kosztuje mnie to od 10 do 20 euro za ubranie, ale gdy ubranie jest idealnie dopasowane, całkowicie zmienia sylwetkę.
Wcześniej wyrzucałam ubrania przy pierwszej plamie, ale nauczyłam się, że do tego są pralnie chemiczne. Uratowałam wiele ubrań dzięki pralni. Wystarczy określić rodzaj plamy (pot, jedzenie, olej…), a w 80% przypadków znajdą rozwiązanie. Gdy tylko zabrudzisz ubranie, nie dotykaj go, od razu zanieś do pralni, bo nieodpowiednie pranie może utrwalić plamę na zawsze.
Natknęłam się na stronę na Facebooku która tłumaczyła na wietnamski najlepsze porady dotyczące stylizacji z chińskich mediów społecznościowych. Nie trzeba nawet przerabiać ubrań – samo zapięcie lub rozpięcie koszuli zmienia sylwetkę. Rada brzmi: jeśli nie wiesz jeszcze, jak łączyć ubrania, wystarczy robić zrzuty ekranu podoba Ci się stylizacji i je odtwarzać. Ta strona proponuje mnóstwo stylizacji z jedną koszulą czy jednym swetrem rozpinanym. Dzięki temu udało mi się stworzyć o wiele mniej nudne stylizacje.
Zrobiłam też haul letnich ubrań tutaj. Znalazłam ostatnio bardzo ładne nowe i używane rzeczy, w tym dwie marki, które odkrywam po raz pierwszy. Po kilku latach podróżowania brakowało mi ubrań, ale myślę, że w końcu uzupełniłam garderobę tak, by była wystarczająco minimalistyczna, bez frustracji.
Na TikToku pewna młoda kobieta wyjaśniła, że jej siostra była uosobieniem piękna – zawsze dobrze ubrana, uczesana itd. – i zdała sobie sprawę, że to piękno było wynikiem lat i lat poszukiwań jej siostry. Jeśli siostra wybierała taką czy inną fryzurę, to dlatego, że ją przestudiowała i uznała za najlepszą. To samo z ubraniami, kolorami… więc piękno jest do odtworzeniawymaga, jak wszystko, dużo czasu, pasji, poszukiwań, energii i pieniędzy. Tak więc młoda kobieta stała się mniej zazdrosna o piękne kobiety, bo zrozumiała, że po prostu nie ma tyle energii, by sama siebie upiększać.
The Tale of Rose

Widziałam wiele fragmentów tego chińskiego serialu na Facebooku (to telewizyjna adaptacja powieści) i ludzie mówią, że oglądają go co roku. Jestem ciekawa, więc obejrzałam kilka odcinków. Serial opowiada o życiu uczuciowym bardzo pięknej młodej kobiety o imieniu Rose, od jej 20. do 40. roku życia. Mężczyźni, którzy przewinęli się przez jej życie, mają różne profile (żeby publiczność mogła się z nimi utożsamić), a jeden zły wybór – ten dotyczący męża – całkowicie zrujnował jej karierę i uczynił jej życie nieszczęśliwym na kilka dekad. Widzowie spierają się w komentarzach, wybierając swojego ulubionego kandydata i analizując zachowanie młodej kobiety.
Nie wiem, czy w Europie jest inaczej, ale w Azji życie kobiety jest silnie uzależnione od wyboru męża; istnieje nawet wietnamskie powiedzenie na ten temat. Mam dwie wietnamskie koleżanki o bardzo podobnych doświadczeniach i to wybór męża ostatecznie zdeterminował ich obecne życie. Z punktu widzenia karmy, kiedy bierzesz ślub, dzielisz karmę tej osoby, więc poślubienie kogoś z bardzo ciężką karmą nie jest bez znaczenia. Z punktu widzenia wibracji, to nie tak, że jeśli unikniesz czerwonej flagi możesz później trafić na zieloną flagęNie, to wibracja, którą masz w danej chwili, przyciąga określony typ mężczyzn. A jeśli nie chcesz więcej czerwonych flagmusisz zmienić siebie i naturalnie nowa wibracja przyciągnie zielone flagi.
W każdym razie serial The Tale of Rosei film Materialistsserial Love Storyserial Sex and the City… skłaniają mnie do refleksji, dlaczego dobre kobiety wybierają przegranychdlaczego wybierają chaos zamiast spokoju.
