[Road trip po Islandii] Dzień 5 : Lodowce, laguny, Langustyny i gorące kąpiele


Po doskonałym śniadaniu (bufet) w Adventure Hotel Hof 1(link do rezerwacji), odwiedzamy najpierw dwa miejsca, które wczoraj szybko przeszliśmy, cofając się nieco po naszych śladach. Zobaczymy dziś wiele, wiele, wiele lodowców, ponieważ jesteśmy u podnóża Vatnajökull.

Część 1: Dziennik podróżyCzęść
2: Porady praktyczne

Część 1: Podróż

Plan podróży

Jak zwykle, kompletny dziennik pokładowy i trasy dzień po dniu są dostępne na Google Maps

Przystanek 1: Vatnajökull

Vatnajökull jest największą czapą lodową na Islandii. Jest to drugi co do wielkości lodowiec w Europie. I zdajesz sobie sprawę z jego ogromu, gdy podchodzisz z bliska. Wyszukajcie Haoldukvisl na Google Maps, zobaczycie ten stół piknikowy, tak dobrze usytuowany, a w oddali kawałek Vatnajökull. Jak okiem sięgnąć!

Podążamy ścieżką prostopadłą do drogi nr 1, aby się do niej zbliżyć. Dobrze jest mieć 4×4, czujemy się naprawdę pewnie na tego typu drogach, nawet jeśli standardowy samochód radzi sobie dobrze, to z naszą Dacią Duster mniej boimy się szutru.

Widok po prawej (powiększyłem do końca)
Widok po lewej (powiększyłem do końca)

Przystanek 2: Lodowiec Svinafellsjökull

Podczas poszukiwań na Google Maps odkrywam ścieżkę prowadzącą do podnóża lodowca. Dobrze, bo nie lubię chodzić (do następnego lodowca jest szlak turystyczny, ale to 1h w obie strony). Musisz wyszukać Svinafelljokull Parking na Google Maps. Tym razem jest to prawdziwy szlak. Trzęsie się na wszystkie strony, moje kości krzyczą „ouch” i musieliśmy przełączyć się na tryb 4 kół, aby uzyskać więcej mocy.

Dotarliśmy na miejsce, tak jak pokazują to zdjęcia, słońce jest z RDV i dobrze widzimy niebieski kolor lodowca. Laguna powstaje z powodu topnienia gór lodowych i zauważamy, że jej powierzchnia jest trochę zamarznięta. Czystość tego lodowca pozostawia mnie bez wyrazu, tylko niektóre góry lodowe są sczerniałe od lawy, reszta jest niebieska.

Przyjeżdża rodzina z dronem i pokazuje nam to, co widzimy na ekranie. Islandia jest idealna dla dronów, jest tam tak wiele miejsc niedostępnych pieszo, że dron przyda się do odkrycia wielu rzeczy. W niektórych miejscach drony są jednak zabronione, ponieważ wieje tam silny wiatr, a Ty ryzykujesz utratę drona i nieumyślne zranienie kogoś

Przystanek 3 : Laguna Fjallsárlón

Niedaleko od siebie znajdują się dwie laguny, gdzie można zobaczyć pływające góry lodowe (i podejść do nich bardzo blisko). Fjallsárlón i Jökulsárlón. Pierwsza z nich jest mniej uczęszczana, ponieważ jest mniejsza, a góry lodowe są mniej niebieskie, ale też jest o wiele ciszej.

Na miejscu można zapłacić za wycieczkę po lagunie zodiakiem, ale powierzchnia wydaje się być w tej chwili zamarznięta. W oddali widać lodowiec, który stworzył lagunę.

Przystanek 4: Jökulsárlón Lagoon

Specyfika tej laguny polega na tym, że łączy się ona z oceanem. Góry lodowe odrywają się od lodowca i spływają do morza. W rzeczywistości, gdy przejdzie się przez most obok, można zobaczyć ogromne góry lodowe, które są zbyt ciężkie, aby je przesunąć. Możesz również wybrać się na wycieczkę zodiakiem, aby zbliżyć się do gór lodowych i lodowca.

Sama laguna nie jest niczym szczególnym. Nie wiem, czy to przez szare niebo, ale niebieski kolor pochodzi tylko od gór lodowych, nie mam wrażenia, że woda jest niebieska.

Na parkingu stoją foodtrucki (szukajcie tego o nazwie „humar…” coś tam, to najtańszy sposób na skosztowanie słynnego lokalnego scampi, w formie hot-doga). Jeśli jest zbyt dużo ludzi, należy obejść lagunę dookoła, aby oddalić się od około 30 turystów, którzy skupiają się w pobliżu parkingu.

Przechodzimy ponownie przez most, aby udać się na plażę o nazwie Diamond Beach. Góry lodowe osiadają tu na mieliźnie, biel gór lodowych kontrastuje z czernią piasku, to jest wspaniałe! Wygląda jak diamenty.

podać ci colę z lodem?

Zauważyliśmy, że niektóre góry lodowe są bardziej niebieskie niż inne. Po oględzinach zdajemy sobie sprawę, że niebieskie góry lodowe mają w środku mniej pęcherzyków tlenu niż białe. Jest to również kwestia „wieku”. Młode lodowce powstają w wyniku akumulacji śniegu i zawierają dużo tlenu. Im są one starsze, tym większe jest ciśnienie, a bąbelki znikają => niebieski kolor.

Przystanek 5 : Restauracja Scampi w Höfn

To dopiero 2 restauracja, w której byliśmy od początku naszego pobytu. I nie bez powodu: w miasteczku Höfn serwuje się nam najlepsze w kraju (i prawdopodobnie w Europie), dzikie langustynki, wyławiane przez łodzie, które widzimy tuż przed restauracją.

Odnotowaliśmy dwa adresy

  • Humarhöfnin Veitingahus, słynący z tajnego czarnego sosu
  • i Pakkhus

Ten ostatni został nam gorąco polecony przez Martę, z pensjonatu 2 dnia, więc raczej zaufamy miejscowym 🙂 Przyjechaliśmy około 15:00 bez rezerwacji i byliśmy bardzo dobrze przyjęci.

Spodziewałam się malutkiego talerzyka. Wreszcie, ale podano mi 300g grillowanego scampi, pyszne, z różowym sosem, sałatką i domowym chlebem (to die for). Jeśli chodzi o JB, wybrał islandzkiego łososia hodowlanego, również bardzo dobrego. Gorąco polecamy!

Uwaga: w restauracjach, a nawet w restauracjach typu fast food, woda z kranu – bardzo czysta – jest zawsze podawana bezpłatnie

Rachunek jest wysoki w porównaniu z Francją, ale bardzo rozsądny w porównaniu z islandzkimi cenami: 51€ za mój talerz scampi.

Przystanek 6: Hoffell

Po tym niezapomnianym obiedzie cofamy się nieco, aby wziąć gorącą kąpiel, ale nie byle jaką. W środku pola z widokiem na góry i lodowiec.

Wejście (+ ręcznik zapewniony) kosztuje 1000kr/osoba, bardzo przystępnie. Jest nawet prysznic (na zewnątrz), i super czyste przebieralnie. Do wyboru jest 5 wanien, w których temperatura wody waha się od 38° do 40°C. Wiatr jest częściowo blokowany przez ogromną skałę, która skrywa łaźnie. Trzymając się wlotu gorącej wody, najbardziej oziębły doceni ten rodzaj kąpieli, tak lodowy.

Woda nie jest w 100% czysta, pływa w niej trochę glonów, ale jest dużo czystsza w porównaniu do basenu z dnia 3. Zalecamy zabranie ze sobą klapek do chodzenia między przebieralniami i łaźniami.

Przystanek 7: Wioska Wikingów i Stokksnes

Wioska Vikings & Stokknes znajduje się na terenie prywatnym, za wejście do której trzeba zapłacić (900kr/osoba). Na miejscu znajduje się również pole namiotowe (2000kr/osoba, jak sądzę)

Wioska ta (którą nazywają „Starą farmą”) jest fałszywa, ponieważ została zbudowana na potrzeby kręcenia filmu – który jednak nigdy nie powstał. Zestawy nie są już w zbyt dobrym stanie, ale towarzyszył nam, podczas tego 10 minutowego spaceru do tej fałszywej wioski, Brusi, pies z gospodarstwa… Dzięki niemu spacer stał się bardzo ciekawy. Widząc go biegającego (bardzo szybko) za ptakami, kąpiącego się w stawach, czując jego szczęście, było to dla nas bardzo dobre. Słyszałam, że Brusi towarzyszy wszystkim gościom, bo jak tylko wrócił do recepcji, pospiesznie zaprzyjaźnił się z inną parą i odprowadził ich z powrotem do wioski 😀 Sama wioska zimą nie jest tak wspaniała, ale jestem pewna, że zielone dachy latem uwiodą instagramowiczów.

Po wylegitymowaniu się biletem wstępu, mamy dostęp do drogi (dostępnej dla samochodów) prowadzącej do plaży Strokksnes. Z czarnej, piaszczystej plaży mamy wspaniały widok na górę Vestrahorn, raj dla fotografów (i wspinaczy). Niestety moje zdjęcia nie były zbyt udane z powodu złej pogody. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć Vestrahorn odbijający się na wodzie (szukaj na google maps)

W czasie II wojny światowej była to baza wojskowa dla armii brytyjskiej, następnie ONZ wybudowało tu stację radiową. Obecnie islandzki system obrony powietrznej wykorzystuje tę stację do monitorowania islandzkiej przestrzeni powietrznej. Do latarni morskiej można dojść pieszo (brzydko).

Po drodze…

Zaraz po tym jedziemy małym tunelem (pierwszym w naszej podróży), w kierunku naszego schroniska na ten wieczór, w pobliżu Djupivogur. Mimo złej pogody krajobrazy są nadal piękne.

Domki letniskowe Bragdavellir

Dziś wieczorem mamy domek youppiiii tylko dla nas! Tego typu domki są dostępne wszędzie na Islandii. Umożliwia to zakwaterowanie całej rodziny (w tym przypadku 6 osób w naszym przypadku). Oczywiście cena nie jest taka sama, że mamy 2 lub 6 lat. Przy rezerwacji last minute i w niskim sezonie (kwiecień 2019) zapłaciliśmy tylko 90€ (w porównaniu do 336€ w lipcu 2019), za dwie osoby. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Bragdavellir Cottages, pozwolę Wam obejrzeć filmik(link do rezerwacji)

W każdym razie, dzięki prywatnej łazience, mogliśmy wyprać po raz pierwszy w naszej podróży jakieś ubrania. Jako pierwszą warstwę noszę wełnę merynosów, która nie wymaga częstego prania (zwłaszcza, gdy codziennie bierzesz prysznic). Wysycha przez noc, bardzo praktyczne!

Pomimo położenia farmy na „końcu świata”, niestety niebo jest zbyt zachmurzone, aby zobaczyć zorze polarne, mimo że otrzymałem powiadomienie na mojej aplikacji. Szkoda, będziemy mieli inne okazje.

https://www.facebook.com/tourdumonde5continents/videos/2272172516138043/

Ciąg dalszy naszej przygody na Islandii – to już tutaj

Część 2: Praktyczne wskazówki

Budżet

Stawka w kwietniu 2019: 100kr = 0,75€

  • Restauracja Pakkhus w Höfn : 10940kr
  • Gorąca kąpiel w Hoffell: 1000kr/osoba, ręczniki wliczone w cenę. Akceptowana karta kredytowa
  • Wejście do Strokksnes & Viking Village: 900kr/osoba (akceptowana karta kredytowa)
  • Tunel: bezpłatnie
  • Zakwaterowanie: Bragdavellir Cottages(link do rezerwacji): prywatny domek dla 2 osób za 90€ za noc
  • Gaz: 6816kr
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *