Zwiedzanie Malty samochodem: Relacja z podróży 1/3
W grudniu 2022/styczniu 2023 spędziliśmy ponad miesiąc na Malcie, a oto długo wyczekiwana relacja z podróży. Mieszkaliśmy w St Julian’s a potem znaleźliśmy kolejny Airbnb w St Paul’s Bay. Od czasu do czasu wynajmujemy samochód, żeby zwiedzać wyspę. Autobusy są dobre i dojeżdżają do wszystkich atrakcji, ale kursują zbyt nieregularnie, więc wolimy mieć własny samochód.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Nasz Airbnb w St Paul’s Bay
To dość przestronny Airbnb z dwiema sypialniami i salonem z widokiem na port (ceny i link znajdziecie tutaj). Sypialnie nie są zbyt ładne, ale widok jest tak satysfakcjonujący, że bardzo kocham ten apartament. Na dole są dwie restauracje, w tym jedna z dobrą pizzą.


Atmosfera jest bardzo spokojna. Mimo to przewija się sporo turystów, bo w pobliżu jest akwarium, a do portu przypływają łodzie z Bóg wie skąd, wysadzając turystów kilka razy dziennie. Na Malcie na niektórych trasach lepiej płynąć łodzią niż jechać samochodem.

Właścicielka jest super miła i podarowała nam butelkę różowego wina oraz panettone, typowe świąteczne ciasto (widać je w każdym supermarkecie na Malcie). A mówiąc o supermarketach – robiliśmy zakupy we wszystkich typach sklepów i oferta jest naprawdę ograniczona. Żeby dobrze zjeść, lepiej liczyć na świeżo złowione ryby – to tutaj najlepsze.
Wypożyczalnia samochodów
Mimo że mieszkamy w St Paul’s Bay, musimy wracać do St Julian’s, żeby wypożyczyć auto w Hertz. To najtańsza opcja, więc biorąc autobus lub Ubera do St Julian’s, wychodzi taniej niż wypożyczenie w pobliżu domu. A przede wszystkim nie są zbyt wybredni co do ewentualnych zarysowań (mimo to bardzo uważamy). Gorąco polecam!
Malta to dawna brytyjska kolonia więc jeździ się lewą stroną, ale drogi są w idealnym stanie, a maltańscy kierowcy są bardzo kulturalni (zawsze zatrzymują się przed pieszym), więc nie ma z tym żadnych trudności.

Dzień 1:
To nasz pierwszy dzień z autem, więc postanawiamy objechać wyspę dookoła, żeby sprawdzić, ile czasu zajmie jej przemierzenie i wypatrzeć miejsca, które nam się podobają. Trasa nie jest zbytnio zoptymalizowana, jak widać.
Coral Lagoon
Jedziemy do Coral Lagoon. Wygląda jak mała wioska rybacka, nie bardzo wiemy, co tam zwiedzać, dopóki nie widzimy grupy turystów w oddali.

Wchodzimy na wzgórze i odkrywamy naturalny basen, którego łuk jest na tyle wysoki, że zmieści się pod nim mała łódka. Nie ma żadnych zabezpieczeń i łatwo się wywrócić, więc uważajcie! Pogoda jest cudowna, a wokół nas pływają piękne żaglówki.


Chcemy tu zjeść lunch, ale oferta jest zbyt ograniczona, więc postanawiamy zatrzymać się gdzieś po drodze.
Attard
To w Attard znaleźliśmy małą restaurację, która nam odpowiada. To nie miasto, w którym zatrzymują się turyści, ale ma tyle uroku, że przeszliśmy się po centrum, podziwiając piękne domy i mały kościółek. Jest przecudownie! W takim małym miasteczku trudno o miejsca parkingowe, ale udaje nam się znaleźć jedno na ulicy. Jest bezpłatne – wystarczy położyć kartę parkingową z godziną przyjazdu i gotowe. Oto namiary na restaurację (https://maps.app.goo.gl/ZngzoRb3zc2N9mP47), cała z kamienia, domowa kuchnia, spokojna.





Malutkie balkony, które widać wszędzie na Malcie: to była przestrzeń przeznaczona do modlitwy i na religijne posągi, teraz już rzadko używana. Ja bym bardzo chciała mieć taki i przerobić go na czytelnię.

Zatoka Xrobb l-Għaġin
Przyjeżdżamy tutaj, żeby zobaczyć słynne Hofriet Window. Myślałam, że będzie bliżej, ale ci, którzy robią tu zdjęcia i wrzucają na Pinteresta, muszą mieć profesjonalny zoom. To wszystko, co mogę wyciągnąć ze swojego smartfona:






Woda jest przejrzysta i widać małe rybki. Latem JB mógłby się tu wyszaleć w snorkelingu. Można nawet skoczyć z klifu, bo są drabinki, żeby wrócić. To miejsce w sam raz dla JB.
Widać ślady starych solanek.

Chcieliśmy czekać na zachód słońca, ale jest za późno, a JB woli nie jeździć po ciemku. Wracamy więc do domu i korzystamy z samochodu, żeby kupić mnóstwo wody i zrobić zakupy na cały tydzień.
Dzień 2:
Dziś dalej odkrywamy. Po St Paul’s Bay chcemy się zatrzymać w innym miejscu, ale nie wiemy gdzie. Więc JB zabiera mnie do Valletty, bo poza lotniskiem nie widzieliśmy jeszcze nic ze stolicy.
Valletta
Widok naprzeciwko War Museum bardzo mnie urzeka. Wrócimy tu pieszo, jak będziemy mieszkać w Valletcie. Szybko zdajemy sobie sprawę, że z parkowaniem w Valletcie będzie ciężko i lepiej zwiedzać ją pieszo lub komunikacją miejską. Więc z tym pięknym widokiem żegnamy stolicę i ruszamy na południe.

Błękitna Grota
Błękitna Grota jest bardzo, bardzo znana i myślę, że w zależności od pogody jest mniej lub bardziej ładna. Dziś jest pochmurno, zdjęcia wychodzą gorzej.

Usłyszeliśmy o łodzi, która przepływała pod łukiem, i próbujemy ją znaleźć.
Kilka minut drogi stąd jest ścieżka w dół i to właśnie stamtąd odpływają łodzie. Jednak dziś jest tak wietrznie i są takie fale, że żadna łódź nie odważy się tam wypłynąć. Obok jest mnóstwo turystycznych restauracji, parking jest płatny (nie jest to obowiązkowe, ale pewien pan mocno nalega, więc daliśmy mu napiwek).


Is-Siġġiewi
Jedziemy dalej prosto i widząc fajną wieżę, proszę JB, żeby skręcił w małą dróżkę… aż do restauracji z niesamowitym widokiem na miejsce do nurkowania.





To miejsce sprzyja nauce, bo jest tam duży naturalny basen, który wygląda na głęboki, całkowicie osłonięty od fal i wiatru.
Lokalizacja jest świetna, szkoda, że jedzenie nie dorównuje.
Klify Dingli
Ruszamy w drogę i jedziemy wzdłuż klifów Dingli. Nie do końca zrozumiałam urok tych klifów, najwyższych na wyspie, które według mnie wyglądają dokładnie jak inne. Przejrzałam szybko wyjaśnienia i nic nie zrozumiałam. Jeśli ktoś może mi wytłumaczyć, co czyni te klify wyjątkowymi, chętnie posłucham.
Jest tam mały kamienny kościółek, który mi się podoba, a w oddali coś w rodzaju gigantycznej piłki tenisowej (stacja przekaźnikowa).


Mdinę
Następnie pojechaliśmy do Mdiny, dawnej stolicy, i zakochałam się w tym pieszym i ufortyfikowanym mieście. Co prawda parking to koszmar, musieliśmy długo czekać, aż zwolni się miejsce. Od razu postanowiliśmy wrócić tam za kilka dni, aby eksplorować każdy zakątek (pieszo), uwielbiam to! Przypomina mi Dubrownik. Ok, oba mają jedną wspólną cechę: oba posłużyły do kręcenia serialu Gra o tron. Opowiem o tym bardziej szczegółowo w innym artykule.



Popeye’s Village
Zaglądamy do Popeye’s Village a ponieważ pomyliliśmy drogę (przez pomyłkę wjechaliśmy na drogę przeznaczoną dla pracowników), docieramy do punktu widokowego zapierającego dech w piersiach. Zdjęcie jest ładne, ale zapewniam, że w rzeczywistości jest jeszcze piękniej. To jak spełnione marzenie, bajkowy świat, i odkrywamy, że naprawdę istnieje. Myślę, że to nawet bardziej magiczne niż Disneyland, dzięki swojemu wyjątkowemu położeniu.
Napiszę też szczegółowy artykuł (tutaj) ponieważ ostatecznie odwiedzimy wioskę, ale jeśli nie macie czasu, wiedzcie, że spojrzenie na nią z klifu w zupełności wystarczy.
To sceneria z filmu z 1980 roku (z Robinem Williamsem w roli głównej), która była od tego czasu utrzymywana. Wcześniej była to po prostu wioska rybacka. Droga (obecnie zamknięta) schodziła w dół klifu, ale przez fale została mocno zniszczona. W ogóle nie znałam tego filmu, próbowałam go obejrzeć, ale się zestarzał. Za to bardzo, bardzo podobała mi się kreskówka, strasznie chciało mi się jeść szpinak, ale nie mieliśmy go w Wietnamie. Kiedy przyjechałam do Francji, mogłam spróbować szpinaku, ale nie był tak dobry, jak w mojej wyobraźni 😀

Na wyspie jest słynny, ale opuszczony wiadukt. Chciałam tam pojechać, ale kiedy przejeżdżaliśmy obok, jego dziki/opuszczony charakter całkowicie mnie zniechęcił. Wrzucam zdjęcie, żebyście mogli zobaczyć, jaki jest duży.

Zwracamy samochód w St Julian’s i bierzemy Ubera do domu w St Paul’s Bay. Te dwa dni pozwoliły nam objechać wyspę i wypatrzeć nasze następne Airbnb.
Przeczytajcie nasz pamiętnik z podróży o wyspie Gozo tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
- Wynajem samochodu w Hertz w St Julian’s: 28€/dzień
- Dostaliśmy ulepszenie (wyższa kategoria) dzięki naszej karcie American Express Gold
- Benzyna jest dwa razy tańsza niż we Francji
- Jeśli nie chcecie prowadzić, możecie wybrać autobus (bilet 2€, linia 200 jeździ po atrakcjach turystycznych) lub bus hop on hop off (15€/dzień)

