Amérique,  Bolivie,  Carnets de voyage,  TDM

Yumani, Isla del Sol nad jeziorem Titicaca (Boliwia)

W Ameryce Południowej, Cuzco, Ollanlaytambo i jezioro Titicaca (a konkretnie Yumani) to moje ulubione miejsca. Jezioro Titicaca jest najbardziej niezwykłym miejscem na świecie, według mnie. Myślałam, że nie uda mi się tam wrócić, ale w 2024 roku – oto jesteśmy, w końcu wróciliśmy!

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Autobus Cusco – Copacabana

Wybraliśmy Transzela (który odjeżdża o 22:30). Opinie w sieci nie są najlepsze, ale my nie mamy im nic do zarzucenia. W Cusco działa Uber, więc na dworzec autobusowy po prostu zamówiliśmy Ubera (15 soles). Na dworcu trzeba dodatkowo zapłacić 1,5 soles za osobę (opłata dworcowa) i 1 sola za toaletę, jeśli trzeba.

Siedzenia są wygodne, można je dobrze odchylić i dobrze się wyspać. Są nawet koce. Jest tylko 1 godzina przerwy w Puno, co pozwala mi coś zjeść. Od czasu swojej operacjiJB musi pościć podczas długich podróży autobusem, bo nie może ufać swojemu układowi trawiennemu, biedaczek.

Przejście graniczne jest bardzo proste: wszyscy wysiadają w tym samym czasie (bez bagażu), pokazujemy paszporty na granicy peruwiańskiej (pieczątka wyjazdowa nie jest stawiana), potem przechodzimy 10 metrów i pokazujemy paszporty na granicy boliwijskiej (gdzie pieczątka jest stawiana). JB wymienił pieniądze na granicy peruwiańskiej, kursy są lepsze niż te oficjalne.

Copacabana

Docieramy do Copacabany około 10:00. Moglibyśmy zostawić bagaże w którejś z przechowalni przy porcie (szukajcie znaków „equipajes”) i wsiąść na łódź o 13:30 do Copacabany, ale wolelibyśmy zostać przynajmniej jedną noc w hotelu, żeby odpocząć po długiej drodze. Dobrze zrobiliśmy, bo znowu dopadnie mnie choroba wysokościowa i będziemy musieli zostać w hotelu dwie noce, żebym poczuła się lepiej. Hotel Utama (link do Bookingu) jest położony wysoko, trzeba wchodzić pod górę, ledwo łapiąc oddech, ale jest bardzo wygodnie, woda pod prysznicem jest dobrze ciepła, a herbata z liści koki jest dostępna bez ograniczeń w lobby. Mimo rezerwacji online, trzeba płacić gotówką. Uwaga, w Copacabanie wieczorem zawsze jest mnóstwo bezpańskich psów, które bywają terytorialne. Jeśli zobaczycie jednego, zmieńcie chodnik, żeby uniknąć problemów. Ja wręcz robię objazdy, hahaha.

Aby zdobyć gotówkę, JB wypłaca kartą Boursorama w banku Banco Fie. Często wypłaca 800, 1200 Bs bez najmniejszego problemu. Trzeba będzie wziąć dużo gotówki, bo na Isla del Sol nikt nie przyjmuje płatności kartą i nie ma bankomatów.

Miałam lepsze wspomnienie restauracji w Copacabanie. Tym razem uważam, że nie są takie dobre (może dlatego, że przyjeżdżam z Peru, a w Peru jedzenie jest wyjątkowo pyszne). Bardzo lubię Jardín Del Inca, jedzenie nie jest wyśmienite, ale jest zjadliwe, w południe jest menu turystyczne za 35 Bs, a kelner jest bardzo miły.

W każdym razie, mimo choroby wysokościowej, jestem niezwykle szczęśliwa, że jestem tuż nad jeziorem Titicaca. To miejsce, w którym czuję się najlepiej na świecie. Hotel ma salę, gdzie trzymają nasze bagaże za darmo, nawet jeśli wyjeżdżamy na kilka dni. To wygodne!

Łódź na Isla del Sol

Ostatnim razem szczególnie poruszyła mnie południowa część Isla del Sol (Yumani) i mam ochotę zostać tam kilka nocy. Moim celem, idąc do portu, jest znalezienie pierwszej łodzi do Yumani.

Jestem bardzo zmęczona, aby dla was wypytywać na lewo i prawo. Samo zejście i wchodzenie po schodach wysysa ze mnie całą energię. Udało mi się jednak zebrać kilka informacji:

  • jest wycieczka o 9:00, która płynie na Isla de la Luna, zanim dotrze do Isla del Sol. Zatrzymuje się w północnej części wyspy, zanim płynie do Yumani. Mówią mi, że jeśli chcę zwiedzić Isla de la Luna, mogę to zrobić, a potem zostać na noc w Yumani.
  • są 2 łodzie płynące do Yumani (południowa część Isla del Sol): o 8:30 i o 13:30. Turyści zostają tam 1 godzinę, potem są zabierani do Świątyni Słońca i wracają do Copacabany. Ci, którzy zostają na noc, jak my, mogą kupić bilety w jedną stronę i wrócić do Copacabany innego dnia, łodzią o 11:00.
  • Nie pytałam o północną część Isla del Sol, bo ta część w ogóle mnie nie interesuje, już ją zwiedzałam ostatnim razem.

Łódź, którą płyniemy do Yumani, jest bardzo wolna. Nie wolno siadać obok silnika, bo śmierdzi. Nie należy też siedzieć na dachu, bo można się poparzyć na słońcu. Bycie w środku, z przodu, to najlepsza opcja! W pewnym momencie przepływamy obok Świątyni Słońca i nie pamiętam, żebym ją widziała ostatnim razem, bo siedziałam tyłem, gdy płynęłam łodzią. To bardzo piękne i JB będzie trekkować do niej od Yumani.

Pilot łodzi jest super profesjonalny, dobrze wyjaśnia trasę, oferuje nawet wycieczkę z przewodnikiem (10 Bs) z Yumani do świątyni słońca. Po tym, jak dowiedział się, że planujemy zostać na noc, był trochę zbyt nachalny, próbując sprzedać nam swój hotel (źle oceniany na Google Maps) i położony na samym szczycie wzgórza. Mówimy mu, że bierzemy to pod uwagę, ale szczerze mówiąc, nie widzę siebie wspinającej się na szczyt wioski dwa razy dziennie. Doświadczenie z ostatniego razu nauczyło nas, że trzeba być blisko portu, bo tam można znaleźć coś do jedzenia, a bycie na szczycie wzgórza zmusi nas do schodzenia i wchodzenia x razy tylko po to, żeby się posilić.

Wyspa jest rolnicza, ale uprawiają rzeczy, których nie widać na naszych talerzach. Przez 3 dni będziemy jeść tylko to: pstrągi z grilla, pstrągi w panierce, pstrągi z cytryną… brakuje różnorodności, ale pochodzą z jeziora, są bardzo świeże i pyszne. Pomidory są soczyste, dawno nie jadłam tak pysznych pomidorów.

Dobrze, teraz gdy już dotarliśmy, musimy znaleźć hotel. Wszystkie hotele przy porcie mają złe oceny. Widzimy chaty, w których spaliśmy ostatnim razem. Chyba odnieśli sukces, bo teraz mają 3 chaty!!! Jednak my mamy kilka lat więcej, nie jesteśmy już w trybie „backpacker” i celujemy teraz w nieco wygodniejszy hotel. Kręcimy się w kółko, aż zauważam Hostal Mirador del Inca (link do Bookingu). To ten żółty hotel na zdjęciu.

Mówimy dzień dobry, nikt nam nie odpowiada. Czekamy cierpliwie kilka minut i pan w tradycyjnym stroju wychodzi nas przywitać. Rozumiemy co trzecie słowo, ale udaje nam się porozumieć. Mamy rodzinny pokój z łazienką za 200 Bs za noc, ze śniadaniem. Zostaniemy tam 3 noce.

Trzeba zaznaczyć, czy chce się prywatną łazienkę (baño privado), bo wiele pokoi ma tylko dostęp do współdzielonej łazienki (bardzo czystej, owszem). JB dowie się później, że płacimy więcej na miejscu niż na Booking, haha. Oto widok z naszego pokoju:

Nie ma intymności, bo zasłony są prawie przezroczyste, ale w zamian mam niesamowity widok, mamy dwa łóżka, malutkie biurko, a nawet Wi-Fi!!! Zdecydowanie moglibyśmy stąd pracować!

Rzeczą, którą absolutnie trzeba zobaczyć w Yumani, są Schody Inków (około 200 stopni). Dla nas to bardzo proste – wystarczy zejść z hotelu i wejść z powrotem schodami. Zrobimy to kilka razy, żeby dostać się do wioski. Zrobili z nich coś bardzo ładnego, z kwiatami, płynącą wodą (ze źródła wiecznej młodości).

Kiedyś nawet widzieliśmy, jak mieszkańcy organizują się, żeby usuwać chwasty ze schodów i wykonywać prace w porcie. Nie idzie im szybko, to fakt, ale wyobrażam sobie, że to praca społeczna i okazja do spotkań. Urocze jest widzieć panie w tradycyjnych strojach piknikujące przy schodach, z workiem chwastów tuż obok.

Bardzo lubię obserwować ich z daleka, są w pełni obecni w chwili, nie widać pośpiechu ani zniecierpliwienia, wszystko jest spokojne. Kiedy idziemy do restauracji, wiemy, że trzeba będzie czekać co najmniej godzinę, bo przygotowanie ryb, obranie ziemniaków… godzina. Panie w tradycyjnych strojach są zawsze ładnie ubrane, mają kilka warstw wełnianych ubrań, to musi być bardzo ciężkie. Wszystkie mają coś w rodzaju szalika na ramionach, to bardzo praktyczne, bo służy jako koszyk, można w nim też nosić małe dziecko, a szalik jest wystarczająco duży, aby zakryć głowę dziecka i chronić je przed słońcem. Kiedy płacimy mężczyźnie, od razu oddaje pieniądze kobiecie, która wsuwa banknoty do swojego fartucha. Czujemy się, jakbyśmy podróżowali w czasie.

Na końcu schodów znajduje się fontanna Inków. Hiszpanie, przybywając tutaj, myśleli, że to fontanna wiecznej młodości. Woda jest bardzo zimna, wydaje mi się, że jest zdatna do picia, bo przewodnik z łodzi wspomniał, że można napełniać butelki. Ja używałam wody głównie do odświeżenia twarzy – nigdy nic nie wiadomo, może to naprawdę fontanna wiecznej młodości :D, bo w ostatnich latach bardzo się zestarzałam, może mnie odmłodzi, haha

Zwiedziliśmy wioskę, ale to poza sezonem i mieliśmy duży problem ze znalezieniem, wchodząc na samą górę, tylko 2 restauracje. Jednak widok z góry jest bardzo satysfakcjonujący, to ładny spacer, żebyśmy nie siedzieli cały czas w porcie.

Trzy, cztery razy dziennie widzimy, jak turyści wsiadają i wysiadają… oburzają się, że muszą płacić 10 Bs, gdy tylko postawią stopę na wyspie. Za każdym razem nas to śmieszy. Na wyspie są trzy społeczności i nie mogą dojść do porozumienia co do dochodów z turystyki. Dlatego gdy tylko przekroczysz próg wspólnoty, musisz zapłacić 10 Bs (dla obcokrajowców, 5 Bs dla Boliwijczyków). Oczywiście nikt nie myśli, żeby o tym wspomnieć, bo dla miejscowych to takie oczywiste. Przy zakupie biletu na łódź nikt o tym nie wspomni. Wiemy o tym tylko, jeśli czytaliśmy Lonely Planet, Routard lub blogi.

Zazwyczaj jemy lunch i kolację w Hostal Puerto Yumani tuż przy porcie, ale zamykają już około 17:00.

Któregoś wieczoru dużo czytam, nie patrząc na zegarek, i przegapiam porę kolacji. Musimy iść do wioski, żeby znaleźć otwartą restaurację. Natrafiamy na hotel, który właśnie serwuje posiłki swoim gościom: dwóm francuskim turystom. Mówią nam, że weszli z bardzo ciężkimi bagażami. Wiedzieli, że powinni zostawić bagaże w Copacabana, ale nie wiedzieli gdzie. Szkoda, że nie przeczytali mojego przewodnika sprzed kilku lat, bo wskazuję nawet hotel, gdzie można zostawić bagaże. Ta praktyka stała się tak powszechna, że można było iść do dowolnego hotelu, zapytać i zapłacić za przechowalnię. Albo wypatrzeć jeden z wielu znaków „equipajes” przy porcie.

Powiedzieli nam też, że odwiedzili Uyuni przed przyjazdem tutaj i że nie było tam ani kropli wody, co stwarzało problemy dla zwierząt itp. Trochę nas to niepokoi, bo rzeczywiście prognozy pogody nie przewidują deszczu przez tydzień, a my mamy tam być wkrótce (ostatecznie nasze obliczenia się sprawdzą, bo będziemy mieć wodę, ale mniej niż 7 lat temu).

Świątynia Słońca

JB idzie na trekking do Świątyni Słońca. To spacer bez większych trudności, 40 minut w jedną stronę. Oto zdjęcia, które zrobił. Ta strona oferuje nieco inne punkty widokowe.

Podczas gdy port oferuje tylko widok na Kordylierę Andów. Niestety za każdym razem są chmury, nie mamy zachodu słońca godnego tej nazwy. I nie jesteśmy też wystarczająco odważni, aby zobaczyć wschód słońca (o 5:30).

Możecie zobaczyć, że nasze pamiętniki z podróży po Peru i Boliwii są trochę bardziej nudne i refleksyjne niż te sprzed 7 lat. Nie jesteśmy już w trybie „turystów”, którzy chcą zobaczyć jak najwięcej, wracamy po prostu do miejsc, w których czujemy się dobrze, aby naładować baterie.

Zwłaszcza ja! Od ponad roku czuję się pozbawiona energii, nie potrafię się już niczym przejąć, nawet podróże mnie męczą, jakby moja dusza mnie opuściła, a została tylko powłoka… i spędzając trochę czasu w Cuzco, Ollanlaytambo i Yumani – na Isla del Sol, moich ulubionych miejscach na świecie, czuję, że znów żyję. Znów mam plany, znów cieszę się podróżą, jestem wewnętrznie spokojna, ale pełna życia. Czasem potrzebujemy tylko gigantycznych baterii, do których możemy się podłączyć, takich jak te niezwykłe miejsca, i ruszyć w drogę z nową energią. Nie bez powodu to święte miejsca – starożytni doskonale wiedzieli, jak rozpoznawać najbardziej duchowe miejsca.

Wsiadamy na łódź o 11:00, aby wrócić do Copacabany. Nadal nie widziałam Wyspy Księżyca, zupełnie zapomniałam o dwóch innych częściach Wyspy Słońca, ale to nic. Najważniejsze, żeby w pełni cieszyć się Yumani, i to zrobiłam. Wracamy dokładnie na czas, żebym zdążyła szybko zjeść lunch w Copacabanie (JB poszedł po bagaże sam, żeby zostawić mi czas na lunch, on nie je), zanim wsiądziemy do autobusu o 13:45 do La Paz, a potem Uyuni. Oto widok na Copacabanę z autobusu:

Część 2: Praktyczne wskazówki

  • Łódź: 30Bs/osoba w jedną stronę, 50Bs jeśli robi się dzień w obie strony. Odjazd z Copacabany o 8:30 lub 13:30. Odjazd z Yumani o 11:00 i ??? (zapomniałem)
  • Hotel w Copacabanie: Hotel Utama (link do Bookingu)
  • Hotel w Yumani: Hostal Mirador del Inca (link do Bookingu)
  • Wypłata bez prowizji kartą Boursorama Ultim w Banco Fie (weźcie dużo gotówki, nawet jeśli trzeba będzie wymienić pieniądze przy wyjeździe z Boliwii)
  • Autobus Cusco – Copacabana: 90 Soles z Transzela

Podaję zrzut ekranu o Isla del Sol z National Geographic (wydanie specjalne z grudnia 2023)

Możliwość komentowania Yumani, Isla del Sol nad jeziorem Titicaca (Boliwia) została wyłączona