TDM,  Tour du Monde

[Za kulisami] Wszystko o naszym podróżniczym życiu blogowym – część 2

Rok 2019 świetnie się rozpoczął dla naszego bloga. Właśnie przekroczyliśmy próg 45.000 miesięcznych wizyt!!! (aktualizacja: 75 000 miesięcznych wizyt w sierpniu 2019 r.)

Wielkie *dziękuję* za Waszą lojalność i dziękuję nowym czytelnikom, których z każdym dniem jest coraz więcej.

Zazwyczaj opowiadam Wam szczegółowo o naszych podróżach, ale bardzo rzadko o blogu. Dziś pokażę Wam kulisy powstawania bloga, jeśli kiedykolwiek będziecie mieli ochotę założyć własnego bloga podróżniczego, lub jeśli temat po prostu Was zaciekawi.

Jak pisać regularnie?

Podczas pierwszego światowego tournee, codzienne pisanie było silnie motywowane… nudą. Internet często działał bardzo wolno, a jednym z moich ulubionych zajęć po całym dniu zwiedzania było pisanie artykułów na bloga. Im wolniejszy internet, tym dłuższe moje artykuły (bo nie miałem nic innego do roboty) ahahah.

Potem stało się to nawykiem, a następnie sposobem na oczyszczenie mojej pamięci krótkotrwałej. Mam bardzo dobrą pamięć, ale tak jak w przypadku dysku twardego z ograniczoną ilością miejsca, muszę usuwać niektóre pliki, zanim zapiszę inne. Na przykład, gdy tylko wyliczę wszystkie wydatki na jakiś przedmiot, mój mózg może pozwolić sobie na usunięcie ich z pamięci i zapisanie w zamian innych.

Podczas drugiego światowego tournée nie mamy już problemów z łączem, ale ponieważ pisanie stało się nawykiem, nie wyobrażamy sobie zaprzestania prowadzenia bloga. Jednak tempo podróży stało się wolniejsze, odwiedzamy mniej miast, możemy sobie pozwolić na poświęcenie więcej czasu na każdy artykuł, każde miasto, lepiej je zilustrować itd.

Oczywiście, często spotykam się z problemem inspiracji. Są miasta, które w ogóle mnie nie inspirują. Jak Puno czy Bukareszt. Musiałam pisać mało inspirujące i nudne artykuły, pozostając rzeczową (zrobiliśmy to i tamto). Natomiast kiedy mam natchnienie, daję więcej opisów, więcej emocji…

Ponadto, im bardziej rośnie publiczność bloga, tym większą masz szansę na wpływ. Wiemy na przykład, że mamy duży wpływ na decyzję byłego kolegi o rzuceniu pracy i wyjeździe na wycieczkę. Dajemy pomysły podróżnikom, którzy stosują się do naszych rad. Chętnie też „reklamujemy” napotkanych po drodze mieszkańców. Na przykład, czytelnicy dzwonili do naszego kambodżańskiego przewodnika w Siem Reap po znalezieniu jego danych kontaktowych na blogu. Wszystkie te historie są dla nas bardzo motywujące!

Widać, że od momentu powstania bloga, ilość słów rośnie, zdjęć również. Ale struktura pozostaje taka sama: najpierw opowiadamy, co robiliśmy (część 1: dziennik podróży). Następnie podajemy szczegóły dotyczące wydanego budżetu (i kilka porad, jeśli to konieczne), abyście mogli odtworzyć te same doświadczenia, co my (część 2: porady praktyczne).

Dlaczego wydatki są wyszczególnione na końcu każdego artykułu?

Ponieważ większość ludzi nie ma pojęcia, ile pieniędzy potrzebuje na to czy tamto.

Zanim wyruszyłem w podróż dookoła świata, nie miałem pojęcia, ile kosztowałby mnie rejs do Egiptu czy tydzień w Japonii. Te miejsca pozostały dla mnie „miejscami marzeń” przez ponad dwadzieścia lat; gdybym wiedziała, że są sposoby, by pojechać tam za mniej, że jedzenie w Japonii jest tak przystępne, że rejs nie jest jedynym sposobem na zwiedzenie Egiptu… pojechałabym tam dużo wcześniej. Wszyscy są zaskoczeni, kiedy mówisz im, ile kosztuje bilet lotniczy „dookoła świata”, jest on o wiele tańszy niż to, co intuicyjnie sobie wyobrażasz

Co więcej, będąc Wietnamczykiem, kwestie budżetu i pieniędzy zawsze były omawiane bez tabu w moim kraju, nie widzę żadnego skrępowania w wyszczególnianiu mojego budżetu. Nie mam nic do udowodnienia, jeśli zrobiłem dobry interes, mówię ci, jeśli zostałem zerwany, też ci mówię. Jeśli byłem rozrzutny, to zakładam to i precyzuję, żebyś nie musiał wliczać mojego budżetu na „masaż” i „zakupy” do budżetu podróży, jeśli te aktywności w ogóle do Ciebie nie przemawiają.

Jak to się dzieje, że blog generuje tak dużo odwiedzin?

W rzeczywistości nigdy nie sądziliśmy, że nasz blog będzie tak często odwiedzany. Myśleliśmy, że zrobimy bloga, żeby zachować nasze wspomnienia i informować naszych bliskich… a potem były wizyty na jednym, potem na dwóch, potem… setki artykułów.

Liczba odwiedzin naprawdę wzrosła po 11 miesiącach, czyli pod koniec naszej podróży po świecie…

Jeśli kiedykolwiek liczysz na to, że Twój blog będzie generował ruch i pieniądze podczas podróży, będziesz musiał użyć bardziej agresywnych środków niż te, zrobić więcej social, mówiąc o swojej stronie na dedykowanych forach, zaprzyjaźnić się z blogerami itp. a nie jak my, którzy pozwalają blogowi żyć.

Znaczna część ruchu pochodziła z SEO (naturalne wyniki wyszukiwania). Potem czytelnicy zaczęli sami wracać, by czytać bloga, a następnie polecali go swoim znajomym.

JB pracuje w SEO i nawet jeśli wyrażenie „szewcy są najgorsi w butach” odnosi się również do niego, zrobiliśmy kilka podstawowych optymalizacji, aby być bardziej widocznym w wyszukiwarkach, a mianowicie :

  • odpowiednie tytuły i opisy. Tytuły są zawsze starannie dobierane, aby uplasować się na interesujących nas pozycjach. Używamy darmowego pluginu Yoast Seo, aby dostosować tytuł, jeśli tytuł SEO różni się od tytułu wyświetlanego czytelnikom
  • unikalne i wysokiej jakości treści
  • najnowsze treści i wiele z nich
  • linkowanie wewnętrzne (umieszczanie linków pomiędzy wpisami na blogu)

Nie ma jednak zbyt wielu komentarzy i polubień…

Rzeczywiście, w porównaniu z innymi blogami podróżniczymi, nie mamy zbyt wielu komentarzy na blogu ani polubień na portalach społecznościowych. Komentarze są głównie pytaniami, aby uzyskać więcej szczegółów na temat konkretnego punktu.

Dzieje się tak dlatego, że nigdy nie próbowaliśmy stworzyć społeczności, nawiązać kontaktu z naszymi czytelnikami (np. poprzez e-mailing), polubić innych podróżników, spróbować się z nimi spotkać itd. To chyba związane jest z naszymi osobowościami, raczej introwertycznymi. I z pewnością musimy przyciągnąć ten sam typ czytelników, którzy czytają nas w ciszy, nie wyrażając się.

Nie maw tym absolutnie nic złego. Tak jak nie ma nic złego w tym, że chcesz zjednoczyć społeczność podróżniczą, mieć wielu fanów na Facebooku itp. Każdy zarządza swoim blogiem na swój własny sposób.

W zasadzie nie oczekujemy niczego od naszych czytelników. Jeśli uważają, że to jest fajne i im pomaga, to świetnie. Nie jesteśmy w trybie „udostępniaj na Facebooku, Twitterze, Pintereście, mów o nas”, ponieważ wiemy, że przez cały dzień jesteś już super nagabywany.

Jesteśmy wdzięczni za każdą informację zwrotną, którą otrzymujemy, zawsze z dużą dozą miłości. Dziękujemy wszystkim osobom, które przesłały nam uwagi dotyczące aktualizacji ceny danego biletu.

Dostajemy też informacje zwrotne od sprzedawców i przewodników, których polecaliśmy na blogu. Dowiadują się, że są na blogu, bo TY poszedłeś je zobaczyć, kierując się naszymi rekomendacjami. Dziękuję za nie!

Dlaczego w 2018 roku zrobiliście n wersji strony?

Zawsze wierzyłam w traktowanie innych w taki sam sposób, w jaki sama chciałabym być traktowana. Tak samo jest z blogiem. Chciałabym, aby ten blog był dokładnie taki, jak blog, który chciałabym czytać przygotowując się do mojej podróży po świecie.

Przeanalizowaliśmy więc dane Analytics, aby znaleźć punkty blokujące witrynę.

JB był bardzo zaniepokojony wyglądem strony, który uznał za amatorski i trudny do zrozumienia.

Wiele przydatnych wskazówek i porad zostało ukrytych. Ludzie mieli trudności z czytaniem artykułów w porządku chronologicznym. Niektórzy myśleli, że jesteśmy biurem podróży itp.

Chcieliśmy zatrudnić eksperta UX i grafika, ale utknąłem na pierwszym kroku: napisaniu zakresu prac.

Stwierdziłem więc, że łatwiej będzie mi robić wszystko samemu. Kilka razy zmieniałem motywy, przeprojektowywałem stronę główną i analizowałem wpływ na stronę (uwielbiam liczby, więc analizy w Analyticsie robiłem z przyjemnością).

Menu zostało przeprojektowane, aby ułatwić dostęp do praktycznych przewodników. Dodany został pasek boczny, aby nowi czytelnicy od razu wiedzieli kim jesteśmy.

Zwiększona prędkość bloga

Po drugie, uruchomiliśmy ogromny projekt dotyczący szybkości działania strony. Stwierdzamy, że jest to coraz bardziej powolne. Mimo, że większość naszych czytelników przebywa we Francji (z szybkim łączem szerokopasmowym), wiemy jak ważna jest dla czytelnika na przykład na Kubie możliwość szybkiego połączenia się z naszym blogiem.

Dlatego skonfigurowaliśmy rozszerzenia WordPress, takie jak :

  • WP Rocket: świetny plugin do buforowania (który pozwala na wyświetlanie treści przy jednoczesnym ograniczeniu powolnych wywołań do bazy danych). Włączyliśmy również opcję „lazy loading”, która sprawia, że strona wyświetla się szybko, a obrazki ładują się dopiero w trakcie czytania.
  • Cloudimage : dzięki tej wtyczce obrazy artykułów są przechowywane w każdym miejscu na świecie. Kiedy odwiedzający wchodzi na nasz blog, serwer najbliższy jego lokalizacji dostarczy obrazy. Jest to rozszerzenie stworzone przez naszego przyjaciela, które oferuje prawdziwy wzrost prędkości dla odwiedzających, którzy są daleko od naszego serwera (który znajduje się we Francji).
  • Accelerated Mobile Pages: aby zapewnić szybszą obsługę mobilną, gdy trafisz na nasz blog po wyszukiwaniu w Google.

Wszystkie te rozszerzenia oferują wersje testowe i możesz zapłacić za profesjonalną wersję później, jeśli jesteś zainteresowany.

A co ze zdjęciami?

Jeśli śledzicie nas dłużej niż 6 miesięcy, to zapewne zauważyliście poprawę jakości (i ilości) zdjęć od września 2018 roku. Jest to związane z zakupem prawdziwego aparatu kompaktowego, Sony RX100 M3 (link Amazon)

Powodem tego zakupu jest chęć robienia wiernych zdjęć.

Bo nie jestem fanką retuszowania zdjęć.

Z jednej strony bardzo się zawiodłam na wielu destynacjach, których zdjęcia są zbyt atrakcyjne. Kiedy tam pojechałem, byłem oszołomiony brakiem zainteresowania tym miejscem. Nie chcę sprzedawać marzeń i zmuszać ludzi do przeprowadzki za bezcen.

Z drugiej strony, edycja zdjęć zajmuje mi bardzo dużo czasu! Czasami wykonuję prostą edycję zdjęć i samo to pochłania moją energię i czas. Myślę, że jeśli mogę spędzać godziny przed Excelem, to nie mogę powiedzieć tego samego o Photoshopie. Dla każdego coś innego! Nierzadko na blogu można natknąć się na źle skadrowane, lekko przekrzywione zdjęcia… hihihihi teraz już wiecie dlaczego 🙂

rodzaj edycji zdjęć, który zabiera mi zbyt dużo czasu

Nie chcę więc ubarwiać prawdy… ale nie chcę też jej zepsuć . Wiele z moich zdjęć z iPhone’a sprawia, że miejsce to wygląda bardzo brzydko. Nawet czytając ponownie mojego bloga, czasami zastanawiam się „uhhhh czy to naprawdę było takie brzydkie?”

Minusem po zakupie tego aparatu jest to, że robię więcej zdjęć. I że jest mi ciężej go nosić. O ile wcześniej zwiedzałam z małą saszetką, to teraz mam dodatkowe etui i wyglądam jeszcze bardziej „turystycznie”. Poza tym więcej czasu poświęcam na porządkowanie zdjęć, wrzucanie ich na stronę. Mój czas spędzony nad każdym artykułem jest pomnożony przez dwa (więcej zdjęć wymaga więcej tekstów objaśniających zdjęcia). W rzeczywistości jest to jak zatruty prezent.

wszystko to należy uporządkować

Wielu podróżników zadaje sobie to pytanie. Wychodzić z aparatem czy nie? Radzę im nosić aparat (na plecach lub przewieszony przez ramię) codziennie przez 2 tygodnie (przed wyruszeniem w świat), aby sprawdzić, czy są w stanie udźwignąć ciężar aparatu. A odpowiedź przyjdzie sama.

Uwaga: Nie chcę krytykować tych, którzy retuszują swoje zdjęcia lub podróżują z profesjonalnym sprzętem. Wiem, że dla wielu jest to sztuka lub pasja. Wiem, że zrobienie pięknych zdjęć wymaga czasu i energii. Szanuję ten wybór. Każdy robi to, na co ma ochotę.

Czas poświęcony na każdą pozycję

Dzienniki z podróży zajmują mi od 1h30 do 3h (w zależności od ilości słów/zdjęć). Następnie JB bierze się za korektę i zajmuje mu to od 15 do 30 minut.

Praktyczne przewodniki (według krajów) zajmują mi cały dzień! Nawet dwa dni, jeśli dobrze się bawię, tworząc niestandardowe mapy google i fotomontaże. Na przykład ten artykuł o Kapadocji zajął mi cały dzień.

Na początku naszej drugiej podróży po świecie (jako cyfrowi nomadzi), popełniłem błąd kontynuując pisanie artykułów wieczorem, na kanapie.

Z tym, że ja pracuję w ciągu dnia, więc mam długie dni przed komputerem od 9:30 do 23:30 (z przerwami tylko na jedzenie). Poza tym, siedzenie krzywo na kanapie sprawia, że plecy bolą mnie jak cholera.

Teraz traktuję blogowanie jako zajęcie, które zasługuje na więcej uwagi i profesjonalizmu: siadam odpowiednio przed biurkiem i staram się zablokować czas w tygodniu, w ciągu dnia, na pisanie.

Ile zarabia blog?

Stosunek przychodów do poświęconego czasu jest absolutnie oburzający. Na szczęście nie pobieramy od naszych klientów stawki godzinowej, jaką mamy przy prowadzeniu bloga. Zarabiamy wystarczająco dużo, aby pokryć wydatki związane z prowadzeniem bloga (nazwa domeny, serwer, zakup rozszerzeń…) oraz wystarczająco dużo, aby opłacić ubezpieczenie podróżne dla nas obojga.

Tak więc blog jest głównie dla naszej osobistej przyjemności. Nie zamierzamy utrzymywać się z tego bloga.

Dookoła świata 5 kontynentów w 2019 r

Myślę, że w 2018 roku poświęciłam wystarczająco dużo czasu na ulepszanie bloga, że na 2019 roknie pozostały żadne duże prace. I tak nie zauważysz żadnych zauważalnych zmian w wyglądzie.

Planujemy jedynie wprowadzić kilka ulepszeń z punktu widzenia SEO , ponieważ naszemu blogowi brakuje linków przychodzących oraz szczegółowych opisów kategorii i podkategorii. Te ulepszenia nie będą dla Ciebie zbyt widoczne.

Niewielki wysiłek wizualny zostanie włożony w nasze konto na Facebooku. Na przykład chcemy stworzyć wizualne przewodniki, takie jak ten, który możesz zapisać w swoim telefonie lub na swoim koncie na Facebooku. To bardzo praktyczny format, zwłaszcza gdy wyjeżdżasz gdzieś tylko na weekend. Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Tak czy inaczej, uwielbiam tego typu albumy, więc będę je robił dalej 😀

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.761977777478822&type=1&l=79068fee48

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *