Kto mówi Rumunia, mówi Transylwania, Drakula i tak dalej. Zawsze marzyłam o podróży do Rumunii, odkąd przeczytałam powieść Brama Stokera :), więc to naturalne, że kończymy naszą małą wycieczkę po Europie Środkowo-Wschodniej właśnie Rumunią
Ze względu na kontrakt podpisany z klientem, który wymagał od JB przeprowadzenia 4 prezentacji w Paryżu, wybraliśmy lokalizację w Bukareszcie, tak abyśmy mogli odbyć podróż w obie strony do Paryża w ciągu jednego dnia.
Z perspektywy czasu uważam, że to był zły pomysł. To miasto nie jest reprezentatywne dla prawdziwej Rumunii. Jednak jego centralne położenie pozwoliło nam spędzić weekend w górach, a kolejny nad morzem.
Wybraliśmy apartament w centrum starego miasta. Myślimy, że tylko nasz budynek jest brzydki, ale tak naprawdę wszystkie budynki w Bukareszcie są brzydkie. Czytałem artykuł o związku między architekturą miasta a morale jego mieszkańców. I mogę potwierdzić, że kiedy widzimy brzydkie budynki na co dzień, nie sprawia nam to radości 🙂 dobra wiadomość jest taka, że nasze airbnb jest niedawno odnowione i wygląda jak katalog IKEA. Ma nawet mały balkon z małym stolikiem i dużym drzewem z przodu. Jest tak miło, że pracujemy w naszym airbnb i nawet nie próbujemy chodzić do przestrzeni coworkingowej oddalonej o 400m.
Apartament znajduje się obok pięknej cerkwi! I chyba po raz pierwszy jestem w cerkwi prawosławnej. Wnętrze jest wąskie, ciemne, z kilkoma krzesłami, wystrój jest dość ruchliwy, ale ogólnie jest bardzo ładnie!
Przed kościołem odbywały się nawet przedstawienia. Ale kilka razy w tygodniu śpiewają i modlą się przez głośnik i to mnie budzi rano.
Tuż obok znajduje się pomnik Włada III Palownika, księcia, który stał się inspiracją dla powieści Drakula. Stoi na ruinach dawnego dworu cesarskiego.
Dookoła mnóstwo restauracji, bardzo atrakcyjnych dla turystów, bardzo drogich. Ale wieczorem okolica tętni życiem i nawet miejscowi przychodzą na kolację i do nocnych klubów.
Dwie przecznice dalej znajduje się centrum handlowe. Jest to budynek z czasów komunistycznych. Konstrukcja jest nieco staroświecka, sklepy zastygły w czasie, neonowe oświetlenie nie jest zbyt eleganckie…
Ale! na szczęście właścicielka airbnb wysłała nam swoją listę najlepszych restauracji do spróbowania, więc co jakiś czas trafiamy do zbyt dobrze urządzonej restauracji (dość drogiej, wypełnionej super dobrze ubranymi CSP++++) – to jak Praga.
Na dodatek zauważyliśmy też świetny salon masażu indonezyjskiego. Właścicielka jest tak szczęśliwa, że mnie widzi (w Bukareszcie nie ma zbyt wielu Azjatów), mówi mi, że patrząc na mnie, czuje się jakby „widziała swoją rodzinę” 😀 ohhh to takie słodkie!
Bukareszt ma również tę zaletę, że jest węzłem kolejowym – w ciągu kilku godzin można znaleźć się w Transylwanii lub w ciągu kilku godzin pojechać w drugą stronę, w kierunku Morza Czarnego.
Szczerze myślę, że urok Bukaresztu polega na ogromnym Parlamencie, tej masywnej rzeczy (drugiej co do wielkości na świecie, za Pentagonem) wykonanej z marmuru i ozdobionej kryształowymi żyrandolami. W ciągu 1 godziny zwiedziliśmy tylko 1% tego budynku. Same zasłony ważą sto kilogramów – KAŻDA.
Tutaj ludzie używają Taxify, chorwackiej aplikacji, zamiast Ubera (nawet Uber istnieje w Bukareszcie). Stawki są niższe, a kierowcy otrzymują lepszą prowizję. Jazda tutaj jest agresywna. Czasami z tyłu nie ma pasów bezpieczeństwa (lub kierowca nawet ich nie zapina). Ruch uliczny jest okropny (ale nie tak zły jak w Paryżu). Na szczęście system transportu publicznego (metro, tramwaje i autobusy) działa całkiem nieźle. Bilety na metro można kupić na stacjach metra (o 2 lub o 5), ale bilety na autobusy i tramwaje trzeba kupować w biurach RATB (które nigdy nie są otwarte wieczorem lub w weekendy). Jest nawet linia autobusowa na lotnisko za 2-3€.
Tutaj flirt jest trochę zbyt „bezpośredni do rzeczy”. Mężczyźni zbyt uważnie przyglądają się kobietom. Nie czuję się bezpiecznie chodząc sama. Rumuni mają zbyt wiele z postawy macho, patrząc / odwracając się, aby spojrzeć / zatrzymując się, aby spojrzeć na wszystko, co się porusza, i zbyt blisko – podczas gdy reszta chodnika jest PUSTY! Czuję się zmuszony do zwracania uwagi za każdym razem, nawet w biały dzień. Poprosiłam o radę znajomą Rumunkę, która potwierdziła, że tak właśnie jest. Niekoniecznie będą molestować fizycznie, ale nie zawahają się podejść do dziewczyny i poprosić o numer telefonu – jak w tym przypadku – lub dokonać molestowania ulicznego, werbalnego (jak we Francji). Szczerze mówiąc, w takich chwilach tęsknię za Polską GRAAAAVE!
W każdym razie, po kilku dniach prób napisania w miarę przyzwoitego artykułu o Bukareszcie, zdałem sobie sprawę, że to po prostu naprawdę zgniłe miasto. Jedź dalej, jedź do Transylwanii, jedź nad Morze Czarne, ale nie zostawaj w Bukareszcie!


