Albanie,  Carnets de voyage,  Europe,  TDM

Vlorë (Albania): Słodkie życie w nadmorskim kurorcie

Podczas naszego mini road tripu po Albanii wpadliśmy do Vlorë i od razu zakochałam się w tym nadmorskim kurorcie. Spędziliśmy tam noc w Airbnb, które wypatrzyliśmy (żeby sprawdzić internet i ogrzewanie, które były dwoma kryteriami, które chcieliśmy zweryfikować przed dłuższym pobytem) i gotowe, 3 tygodnie nad morzem.

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Autobus Tirana – Vlorë

Z Terminala Południowego (link do Google Maps) do Vlorë odjeżdża autobus co 30 minut. Z naszego miejsca zapłaciliśmy 700 LEK za taksówkę na terminal. Kierowcy taksówek walczą o nas, myśląc, że jedziemy na lotnisko. Ale ostatecznie, przez korki, nasz kierowca wyciągnął trochę więcej niż normalna cena za kurs 🙂

Ten dworzec autobusowy jest większy niż ten, z którego przyjechaliśmy z Czarnogórze. Po przyjeździe ktoś pyta, dokąd jedziemy, i kieruje nas do właściwego autobusu. Tak czy inaczej, wyboru nie ma dużo.

Normalnie autobus odjeżdża co 30 minut, ale nie wiem czemu dzisiaj czekali, aż się zapełni, więc musieliśmy czekać 45 minut. Styl jazdy kierowcy nie jest europejski, i od czasu do czasu pali, ale podróż kosztowała nas tylko 500 LEK/osobę. Płatność gotówką na miejscu.

Wysadzono nas przed tym ogromnym pomnikiem. Albanka uśmiecha się do mnie i coś mówi. Nic nie rozumiem i uśmiecham się. Czasami żałuję, że nie uczyłem się włoskiego poważniej, bo na Bałkanach wiele osób rozumie i mówi po włosku.

Nasze Airbnb

Nasz właściciel Airbnb, bardzo miły, przyjeżdża po nas na dworzec autobusowy. Dobrze, bo jest upał i chodzenie z walizką i maską byłoby nieco trudne. Miejsce jest z dala od centrum i pewnie musielibyśmy trochę poczekać na taksówkę. Właściciel nie mówi po angielsku, ale komunikuje się przez Google Translate. Jest bardzo miły. Zauważyliśmy, że brakuje zasłony prysznicowej (przez co łazienka była zalewana za każdym razem, gdy jej używaliśmy), a on tego samego dnia objechał miasto, żeby nam ją znaleźć (i zamontować).

Spójrzcie, nasze Airbnb (22 €/noc) jest w tej małej uliczce, zawsze pełnej samochodów, bo obok jest supermarket. Ludzie parkują jak chcą, więc cieszymy się, że nie mamy samochodu na stałe. Z parkowaniem byłby ogromny problem.

Widok z okna jest bardzo brzydki, ale mieszkanie nam odpowiada. Internet jest doskonały (100 Mb/s pobieranie, 3 Mb/s wysyłanie). Na początku jest zimno, ale ogrzewanie potrzebuje trochę czasu, żeby ogrzać całe mieszkanie, od drugiego dnia jest ok. Łazienka trochę śmierdzi, ale wystarczy postawić wiadro na odpływie prysznica (skąd dochodzą zapachy kanalizacji), żeby przestało śmierdzieć. Obok trwają prace budowlane, które zaczynają się bardzo wcześnie (7:30). Ale nie wiem czemu, i tak jest nam dobrze i jesteśmy szczęśliwi.

Możecie zarezerwować to mieszkanie na Airbnb tutaj

W odległości 10 minut spacerem znajduje się port (z promem do Brindisi we Włoszech) i promenada sfinansowana przez Unię Europejską. Co jest fajne we Vlorë, to że nabrzeże nie jest w ogóle zabudowane. Nie ma żadnych konstrukcji i każdy może cieszyć się pięknym widokiem, spacerować czy biegać wzdłuż morza. Piasek jest trochę szary i pewnie trzeba nosić butów do wody, bo widać trochę jeżowców (mniam). Morze Adriatyckie nie ma wymarzonych plaż, jak mi się wydaje, bo piasek nie jest wystarczająco biały. Nawet jeśli woda jest przejrzysta, to zdecydowanie nie jesteśmy w Tajlandii.

Jesteśmy otoczeni górami. To wygląda jak mieszanka Budvy i Kotoru w Czarnogórze. Dobrze robi takie spokojne miasto.

Dzięki tej pięknej promenadzie JB wrócił do biegania. Biegając do końca, odkrył ten wspaniały kawiarnio-restaurację na pomoście (Bar Pizzeria Sunset). Z plażą i placem zabaw obok.

No więc pojechaliśmy tam oboje samochodem (wynajętym na weekend), bo nie jestem dobra w chodzeniu na tak długie dystanse. Jak widzicie, budynki są bardzo brzydkie, betonowe, zbyt prostokątne, żeby były urocze, ale panuje tam przyjemna atmosfera. Ostatnio miałam duży stres, nie wiem czemu, i samo chodzenie wzdłuż morza bardzo mnie odpręża.

Natomiast trzeba mieć oczy szeroko otwarte i patrzeć na drogę cały czas, bo są bardzo szerokie, głębokie dziury (do 2 metrów) wypełnione śmieciami lub cieczą (fuj), które mogą cię pochłonąć w kilka sekund. Odradzam spacery wieczorem, bo możesz ich nie zauważyć.

Restauracje

Ponieważ jesteśmy w samym centrum miasta, mamy duży wybór restauracji. Jednak byliśmy wierni 4 restauracjom, bo były idealnie w naszym guście i w bezpośrednim sąsiedztwie.

Tre Forchette

To najdroższa restauracja na liście (można nawet powiedzieć, że z wyższej półki), ale też najlepsza. Znajdziecie tu świeże ryby („połów dnia”) sprzedawane na kilogramy i przygotowywane na zamówienie (około 4000 LEK/kg, ale to zależy od ryby, zawsze trzeba pytać o cenę). Bardzo lubimy przepis z oliwkami i pomidorami. Ich pomidor z mozzarellą (caprese salad) jest również pyszny, a włoskie wino wyśmienite. Każdy posiłek kosztuje nas około 6000 LEK za dwie osoby, z kieliszkiem wina w cenie. Płatność kartą akceptowana.

Bold Bistro

Jemy tam codziennie wieczorem. Bo to prawie naprzeciwko naszego Airbnb, a dania są proste, ale smaczne. Jest sporo tradycyjnych potraw. Ich szaszłyki, albańskie kebab, są wspaniałe! Nie zapisałam albańskich nazw potraw, przepraszam, ale wszystko, co tam spróbowaliśmy, było bardzo dobre. Liczcie 600LEK do 1200LEK za danie. Płatność tylko gotówką. Specjalne podziękowania dla bardzo pomocnej kelnerki, która mówiła świetnie po angielsku.

Novus Traditional-Food-Restaurant

To nasza stołówka na lunch. Na wynos, patrzymy w witrynę, co chcemy, i przynoszą nam to 5 minut później do stolika. Dania nie zmieniają się zbytnio, ale zawsze są gotowe o 12:30. Kosztuje około 1000LEK za osobę. Jest pyszne, domowe i podawane szybko, dlatego chodzimy tam w dni robocze.

Płatność kartą akceptowana.

Taverna Te LILO

Z pewnością najbardziej lokalna z 4 restauracji na tej liście. Można tam spotkać miejscowych, którzy spędzają cały dzień przed telewizorem w restauracji. Serwują pyszne dania z owoców morza. Polecam zupę rybną i smażone małże. Sos do małży jest tak dobry, że gdy raz spróbujesz tego dania, ciężko zamówić coś innego. Zawsze przychodzimy, aby zamówić 2 zupy rybne i 3 porcje małży, dla dwojga 😀 i ewentualnie sałatkę, bo wszystkie sałatki są dobre i doskonale doprawione w Albanii. Właściciele restauracji byli bardzo rozbawieni, widząc nas wracających za każdym razem i zamawiających to samo. Liczcie 1000LEK za osobę. Płatność tylko gotówką.

Pizze wypiekane w piecu opalanym drewnem we Vlorë są proste, ale pyszne jak na tę cenę, około 3€. Nie wahajcie się spróbować bardzo słodkich deserów sprzedawanych w piekarniach, za jedyne 100LEK (0,8€). Jest tylko jedna restauracja z sushi, jest do zaakceptowania, jeśli nie jedliście go od roku, ale jeśli przyjeżdżacie tu tylko na kilka tygodni, unikajcie! Oni nie umieją gotować kuchni azjatyckiej.

Gdzie wypłacić pieniądze?

Po prostu w BKT. Nie ma opłat za wypłatę z karcie międzynarodowej.

W przeciwieństwie do Tirany, tutaj restauracje rzadko akceptują karty bankowe. Albańczycy zawsze mają dużo gotówki, więc nie wahajcie się wyciągać banknotów o nominale 5000LEK, zawsze znajdą resztę.

Lokalny sekret

Wynajmując samochód, aby zwiedzić inne albańskie miasta, mieliśmy okazję przemierzyć Wlorę wzdłuż i wszerz, szczególnie wzdłuż morza. W pewnym miejscu widzimy grupę młodych ludzi robiących sobie selfie i decydujemy się tam zatrzymać, aby ich naśladować. Widok jest rzeczywiście przepiękny.

Potem zauważamy pana nad wodą z dużymi butelkami wody, robiącego coś. Myśląc, że to niedzielny wędkarz, nie zwracamy na niego uwagi. Potem jeden z młodych z grupy idzie w to samo miejsce z pustą butelką wody, a potem wraca, pijąc. Bardzo zaintrygowani tymi wszystkimi butelkami, obserwujemy ich uważniej.

Kilka minut później przychodzi rodzina z kilkoma pustymi 10-litrowymi butelkami i wygląda na to, że napełniają je wodą. Dlaczego? Piją wodę morską czy co? Idziemy za nimi, a JB testuje różne strefy. Tam, gdzie są fale, faktycznie woda jest słona, ale jest coś w rodzaju źródła słodkiej wody. JB napełnia butelkę i odkrywa, że woda jest doskonałej jakości.

Oto to źródło, zaledwie kilka centymetrów od morza. Tak, odkryliśmy źródło, znane tylko miejscowym. Uwielbiam źródła (por. mój entuzjazm wobec Blue Eye w Albanii)

Woda z kranu nie jest pitna w Albanii. Nawet jeśli 10-litrowe butelki wody nie są drogie (0,7€), bardziej ekologiczne jest recyklingowanie starych butelek i napełnianie ich darmową wodą źródlaną. Wygląda na to, że to cotygodniowa rodzinna aktywność, bo widzimy mnóstwo rodzin schodzących tutaj. Obok jest inna fontanna z lwią głową, a także inna rodzina z butelkami.

Gdybyśmy nie widzieli młodego chłopca pijącego tę źródlaną wodę, nie odważylibyśmy się jej spróbować. Ale woda jest dobra i po wypiciu całej butelki potwierdzam, że woda jest czysta i ma ten sam smak co woda butelkowana 😀

Kontynuujemy naszą drogę i zauważamy dwa samochody zatrzymane z boku. Ludzie również ładują bagażnik butelkami wody. Ale co się tutaj dzieje? Gdzie jest źródło? Spotykamy starszego pana z naręczem butelek, który wskazuje nam kierunek. Nic nie widzimy, ale podążamy śladem butelek i zakrętek wyrzuconych na ścieżce, aby znaleźć „źródło”.

Tutaj woda płynie obficie, jeszcze bardziej niż w tamtym miejscu, ale z dwóch ogromnych rur. Łatwiej jest napełniać butelki tutaj, ale „źródło” jest dalej od drogi. Obok jest coś w rodzaju małej fabryki, strzeżonej przez dość hałaśliwego psa, ale trzymanego na łańcuchu. Moim zdaniem to tutaj butelkują wodę źródlaną. A w weekend, gdy nikt nie pracuje, pozwalają wodzie płynąć do morza, a mieszkańcy korzystają z okazji, aby napełnić swoje butelki.

Byłam tu już kiedyś, aby zrobić ładne zdjęcie, ale ponieważ to był dzień powszedni, nikt nie przyszedł po wodę i nie wiedziałam, że jest źródło.

Mamy wrażenie, że odkryliśmy skarb albo znaleźliśmy złoto, i jesteśmy bardzo podekscytowani szukaniem innych źródeł. Przejeżdżamy wzdłuż morza kilka razy, ale nie spotykamy już żadnego samochodu załadowanego butelkami wody.

W końcu przejeżdżamy obok fontanny z lwią głową i tam też ludzie napełniają swoje butelki. Znaleźliśmy więc 3 miejsca, gdzie można napełnić butelki. Szkoda, że są tak daleko od naszego Airbnb.

Krótko mówiąc, Vlora to wspaniałe miasto dla nomadów.

Nie jest jeszcze jednym z hubów digital nomads, jak reszta Albanii, ze względu na brak mieszkań przystosowanych do życia nomadów. Podczas poszukiwań na Airbnb nasze mieszkanie było jedynym z wygodnym biurkiem do pracy. Jedzenie jest pyszne, niedrogie, internet w porządku, a ludzie bardzo mili. A jako Francuzi możemy zostać tam do 3 miesięcy bez wizy.

Kontynuacja naszej przygody w Albanii, znajdziecie tutaj

Część 2: Praktyczne wskazówki

Budżet

  • Airbnb: 22€/noc (link do airbnb)
  • Restauracja: średnio od 500LEK do 1500LEK/osoba/posiłek
  • Wynajem samochodu: 22€/dzień w Sixt
  • Autobus Tirana – Vlorë: 500LEK/osoba, odjazdy co 30 minut z dworca południowego

Linki

Wszystkie moje artykuły o Albanii są dostępne tutaj

Na wycieczki, zwiedzanie z przewodnikiem w Albanii, sprawdź Civitatis lub Viator (od Tripadvisor) tutaj.

Moje najlepsze adresy w Albanii są na tej spersonalizowanej mapie Google. Możesz również uzyskać do niej dostęp tutaj

Możliwość komentowania Vlorë (Albania): Słodkie życie w nadmorskim kurorcie została wyłączona