Gjirokastra (Albania): miasto zatrzymane w czasie
Z Vlory robimy mini road trip na 3 dni, żeby dłużej zatrzymać się w miastach, które ostatnio tylko przemknęliśmy. Gjirokastra, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, i jej piękne osmańskie domy zrobiły na mnie ogromne wrażenie ostatnim razem, i musiałam tam wrócić.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Pamiętacie, ostatnio nie mogliśmy wejść, bo dostęp do starego miasta był w remoncie. Tym razem przyjeżdżamy z drugiej strony i mimo stromych ulic, nasz automatyczny samochód dał radę.
Oto trasa, którą polecamy. Nie wjeżdżajcie w małe uliczki, nie będzie wystarczająco miejsca, jeśli napotkacie samochód z naprzeciwka. Zostawiamy samochód naprzeciwko naszego hotelu Praga (link do Bookingu), i zwiedzamy stare miasto pieszo.

Wypożyczyliśmy samochód w Sixt we Vlorë za 20€/dzień. Agencja nie ma nawet biura, samochód i pracownik czekają na nas o ustalonej godzinie na ulicy. Podczas gdy ostatnio mieliśmy samochód z manualną skrzynią biegów wypożyczony w Europcar w Tiranie i staczał się do tyłu na każdej bardziej stromej drodze. Krótko mówiąc, czy to w Czarnogórze, czy w Albanii, wybierzcie automatyczny samochód dla własnego bezpieczeństwa !
Ponieważ samochód ma 1/4 baku paliwa, zatrzymujemy się przypadkowo na stacji benzynowej. Ludzie, którzy tam pracują, wyglądają tak podejrzanie, że zastanawiamy się, czy nie daliśmy się oszukać / czy naprawdę nalali nam paliwa / czy ta stacja nie służy tylko do prania pieniędzy: brak jasno podanej ceny, podają cenę w euro, ale gdy płacimy w LEK, stosują kurs znacznie zbyt korzystny.
Myślę, że nasza wyobraźnia przerasta Hollywood, bo po przejechaniu kawałka drogi nie tylko zauważamy, że paliwo zostało prawidłowo nalane, ale dodatkowo cena była dobra 😀 ahihihihi biedni Albańczycy, mimo że są super mili, zostało trochę uprzedzeń, zwłaszcza gdy widzi się tysiące niedokończonych domów przy drodze. Bo właściciele musieli tak oblewać mafię, że nie mają już pieniędzy na dokończenie domu.
Próbujemy zjeść lunch w restauracji najbliżej hotelu, ale wszyscy palą papierosa za papierosem w środku. Właściciel jest super miły i traktuje nas jak VIP-y, ale dym jest dla mnie nie do zniesienia. Żegnam się z nim, dławiąc się.
Następnie znajdujemy małą uroczą restaurację, gdzie dania są przygotowywane na zamówienie, w malutkiej kuchni. Ale wszystko jest pyszne i niedrogie, mimo centralnej lokalizacji. JB zajada się swoją porcją musaki. Zapłaciliśmy około 1000LEK za dwoje (przystawka – danie główne – deser). Wpiszcie Kurveleshi w Google Maps.
To skrzyżowanie jest prawdopodobnie najpiękniejsze i najbardziej tętniące życiem w starym mieście. Biorąc pod uwagę liczbę sklepów z pamiątkami i restauracji (zamkniętych), w normalnych czasach musi być tu wielu turystów. Nic dziwnego: Gjirokastra jest we wszystkich broszurach turystycznych. To must-see w Albanii, wraz z Beratu.



Gjirokastra jest rodzinnym miastem byłego dyktatora Envera Hodży. Znajduje się tu jeden z dwóch największych bunkrów w kraju: Cold War Tunnel. Nie podobała mi się wizyta w małym bunkrze w Tiranie a ten wygląda na jeszcze bardziej ponury, więc nie chciałam tam iść.
Zamek w Gjirokastrze
Podążając za strzałkami, idziemy skrótem (schody nie są trudne) w górę do zamku. Starsza pani czeka przed zamkiem w deszczu, próbując sprzedać nam świeże zioła, pewnie na napary. Bardzo nam jej żal, bo spędza cały dzień w deszczu, mało jest turystów, a to, co sprzedaje, ma tak mało sensu 🙁
Ta twierdza istnieje od XII wieku, ale później została przekształcona w więzienie w czasach komunizmu. Wstęp kosztuje 200LEK/osobę. I 100LEK/osobę za dwa muzea na piętrze, poświęcone broni & dawnemu więzieniu.




Kolekcje są dość ubogie. Najbardziej interesuje nas mała wieża w oddali i widok z tarasu,

Stąd mamy widok 180° na miasto. Widzimy skrzyżowanie, gdzie byliśmy wcześniej na lunchu.

I setki domów w architekturze osmańskiej, prześlicznych.





Samolot Sił Powietrznych USA jest tu wystawiony. Tablica wyjaśnia dwie wersje jego historii. Według wersji amerykańskiej, pilot (który wystartował z Châteauroux we Francji), z powodu problemów technicznych, musiał wylądować niedaleko Tirany, poza swoją trasą. Został odesłany do USA wkrótce potem. Wersja albańska mówi o samolocie „szpiegowskim”, który szybko stał się trofeum zimnej wojny i symbolem zewnętrznego zagrożenia dla komunizmu. Według Lonely Planet, obie wersje są „fake news”, ale wersja amerykańska jest jeszcze bardziej zmyślona niż albańska ahahah.


Schodzimy z powrotem do starego miasta i wpadamy na ten piękny minaret. Nie będąc w chustce, wnętrze meczetu zwiedza tylko JB, bardzo proste, jak mówi.
Uważajcie na dzieci. W okolicy są dachy, które wyglądają jak schody i nie ma absolutnie żadnego zabezpieczenia. Wy lub wasze dzieci możecie przypadkiem wejść na dach.



Viewpoint w pobliżu restauracji KODRA
Kierujemy się do restauracji Kodra, zauważonej z tarasu zamku. Teren tutaj jest podwyższony i dobrze odsłonięty, co daje widok 270° na okolicę i zamek.


Z powodu deszczu decydujemy się usiąść i zamawiamy gorącą czekoladę za 180LEK. Jest tak gęsta jak gorąca czekolada w Andaluzji, raczej jak roztopiona czekolada niż gorący napój.

Skenduli House
Bardzo zmęczeni poranną jazdą i deszczem, planujemy wrócić do hotelu, ale znak przyciąga naszą uwagę i robimy ostatnią wizytę tego dnia: Skenduli HouseMimo epoki komunistycznej właściciele odzyskali rodzinny dom, choć już w nim nie mieszkają.
W tym starym domu znajduje się też bunkier. Woda bieżąca jest rozprowadzana dzięki ogromnej cysternie (na 2 piętra), która gromadzi wodę deszczową. System nadal działa. Za 200LEK/osobę mamy prawo do zwiedzania całego domu z przewodnikiem.

Dom jest bardzo skąpo umeblowany, ponieważ spali na podłodze, na dywanach i kocach przechowywanych na antresoli (trochę jak Japończycy). Tylko najstarsi i nowożeńcy mają prawo do osobnego pokoju, a reszta rodziny śpi razem. Sale recepcyjne na ostatnim piętrze są najpiękniejsze, z pięknym widokiem na góry.



W okolicy jest jeszcze kilka domów do zwiedzenia:
- The Zekate House
- Fico House
- Angonate House
- Babameto House
- Jaho-Babaramo House
ale The Zekate House (którego nie mieliśmy okazji zwiedzić) i Skenduli House są najważniejsze.
Hotel Praga
Wracamy, nadal w deszczu, do naszego hotelu Praga, odnowionego w 2019 roku, ale wciąż utrzymanego w tradycyjnej strukturze. Na szczęście pani z hotelu pożyczyła mi swój duży parasol, bo inaczej zmokłabym podczas tych wszystkich wizyt. JB natomiast zawsze ma swój wodoodporny płaszcz i nie potrzebuje parasola. Zresztą zareagował na to Albańczyk, który myślał, że jestem egoistką i nie chcę się podzielić parasolem 😀
Basen hotelowy jest mały, ale dość głęboki. Szkoda, że pada deszcz i jest tak zimno.

Obsługa jest na najwyższym poziomie, bo w pokoju mamy tradycyjny kominek i zaproponowano, że go rozpalią. Dzięki temu spaliśmy w cieple, z zapachem i trzaskiem ognia z drewna – to takie przyjemne, a przede wszystkim niespodziewane! Nie jedliśmy jednak kolacji, popołudniowa gorąca czekolada była sycąca, a my przygotowaliśmy przekąski, aby zaspokoić głód i nie wracać do wilgoci.


Serdecznie polecam ten hotel (link do Bookingu). Wybraliśmy najdroższy pokój (60€), nie wiem, czy inne pokoje mają kominek. Prysznic typu walk-in jest wspaniały, a śniadanie, bardzo obfite, podawane jest do pokoju, pewnie z powodu Covida.
Następnego dnia jedziemy do Beratu (ciąg dalszy w następnym artykule)
Część 2: Praktyczne wskazówki
Budżet
- Wynajem samochodu z Sixt w Vlorë: 22€/dzień
- Benzyna: 15€/dzień
- Hotel Praga (link do Bookingu): 60€ za pokój z kominkiem
- Restauracja w południe: 1000LEK za dwie osoby
- Zamek: 200LEK/osobę
- Dwa małe muzea: 100LEK/osobę za oba
Linki
Wszystkie moje artykuły o Albanii są dostępne tutaj
Na wycieczki, zwiedzanie z przewodnikiem w Albanii, sprawdź Civitatis lub Viator (od Tripadvisor) tutaj.
Moje najlepsze adresy w Albanii są na tej spersonalizowanej mapie Google. Możesz również uzyskać do niej dostęp tutaj




