Tirana (Albania): Stolicy z niesamowitą atmosferą
Planujecie pobyt w Albanii?
– Zaplanuj zakup karty SIM, aby mieć internet
– Rezerwuj atrakcje z wyprzedzeniem za pośrednictwem Civitatis
– Chroń się ubezpieczeniem oferującym dobre gwarancje. Na przykład z Heymondo (5% zniżki przechodząc przez ten link)
Po 3 miesiącach w Czarnogórze z wielkim żalem musimy opuścić ten kraj, aby odwiedzić jego sąsiada: Albanię. Postanawiamy spędzić pierwsze tygodnie w Tiranie, aby wyczuć klimat kraju. Na szczęście, jak na stolicę, Tirana jest niezwykle pełna „good vibes”. Czujemy się tu naprawdę dobrze.
Przepraszam, że tyle czasu zajęło mi opublikowanie nowych wpisów z podróży. Jestem zmęczona i zasypana pracą. Na szczęście ten długi weekend pozwala mi wrócić do pisania.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Podgorica – Tirana w prawie pustym autobusie, to było (patrz artykuł). Myśląc, że przyjedziemy po godzinie policyjnej, zarezerwowaliśmy hotel 5 minut pieszo od dworca autobusowego (hotel Dilo). Ale ostatecznie dotarliśmy 1 godzinę przed godziną policyjną i życie wydaje się jednak toczyć po 20:00, więc martwiliśmy się na zapas.
W każdym razie nasze pierwsze spotkanie z Albańczykiem w Albanii przebiega super: recepcjonista z hotelu robi wszystko, aby zamówić nam dwie pizze, nawet jeśli nie rozumie angielskiego. 2 pizze + 2 napoje dostarczone = 6 euro. Płacimy w euro, a kurier nawet wydaje nam resztę w lokalnej walucie (nie mieliśmy czasu wypłacić pieniędzy). Życie nagle wydaje się dużo łatwiejsze.
Następnego dnia zwiedzamy okolice hotelu. Wśród uśmiechniętych twarzy, ludzi mówiących doskonale po angielsku, bankomatów bez prowizji i kawiarni wciąż pełnych ludzi, mamy wrażenie, że wracamy w jednej chwili do świata sprzed Covida, gdzie wszystko było łatwe i beztroskie.
Wydaje się, że mają tu wiele restauracji z owocami morza, grillem i rodzajem stołówek dla pracowników biurowych, gdzie są gotowe dania. Wskazujemy, co chcemy. Fajnie, bo menu rzadko są tłumaczone na angielski.
Każde z nas kupuje kartę SIM za mniej niż 10€ i przeprowadzamy się do naszego mieszkania, gdzie zostaniemy 3 tygodnie.
Nasze mieszkanie
Nasze mieszkanie (link do Booking, 25€/noc) nie znajduje się w centrum, ale ponieważ wszystkie dzielnice Tirany wydają się być pełne życia, nie mamy wrażenia, że jesteśmy na uboczu. Wręcz przeciwnie, korzystamy z bardziej atrakcyjnych cen, zarówno za zakwaterowanie, jak i w restauracjach.
Wrzucam oficjalne zdjęcia, bo mieszkanie wygląda dokładnie tak.


Mała niespodzianka: oprócz stołu jadalnego, przy którym JB może pracować, jest też biurko w sypialni z prawdziwym krzesłem biurowym. To świetnie, bo moje rozmowy telefoniczne mnożą się w ostatnich dniach i mam dość siedzenia na łóżku podczas rozmów. Przynajmniej tutaj mam osobne biurko, a przede wszystkim ergonomiczne krzesło.
Uwaga, woda z kranu NIE jest zdatna do picia! Jest zbyt zanieczyszczona ołowiem. Można kupić 15 litrów wody w supermarkecie za około 10 LEK
Na początku w sypialni było za zimno (klimatyzacja z funkcją grzania nie działała dobrze), ale po poproszeniu właścicielki (która mieszka naprzeciwko) o rozwiązanie, dostaliśmy dodatkowe ogrzewanie. Nasze warunki pracy są idealne (oprócz prędkości internetu, która jest trochę za niska). Mieszkanie jest przepięknie urządzone (w stylu Mad Men), w 100% wyposażone (pralka, suszarka na ręczniki, kuchnia…). A przede wszystkim…
Dostawa do domu
Jest aplikacja, która dostarcza jedzenie do domu!!!! BABOON. Częściowo przetłumaczona na angielski.
Nie robiliśmy tego w Budvie w Czarnogórze i musieliśmy gotować każdego wieczoru, bo adresy w Czarnogórze nie były zbyt dokładne (udało nam się zamawiać częściej przez GLOVO w Podgoricy, ale wybór nie był duży).
Tutaj adresy też nie są zbyt dokładne, ale mamy punkt odniesienia do dostawy (kawiarnia obok). Jest dużo więcej restauracji, które dostarczają, więcej wyboru kuchni. Niektóre restauracje są prawie gastronomiczne. Kurierzy mówią kilka słów po angielsku i dzwonią na mój albański numer kilka minut przed dostawą. Płatność gotówką przy odbiorze.
Oto restauracje, które bardzo lubię na Baboon:
- Fresco za ich tartar z tuńczyka. Prawdziwa eksplozja smaku.
- Chakra : restauracja indyjska. Z kilkoma tajskimi daniami
W południe możemy normalnie iść do restauracji. Alleluja! W końcu nie musimy już gotować. Miałem już dość!
Nie ma żadnej koreańskiej ani wietnamskiej restauracji. Japońskie restauracje są w porządku, ryby są świeże, ale mają problem z ryżem, który nigdy nie jest ugotowany prawidłowo.
Lounge’y a restauracje
Nie zawsze łatwo jest wypatrzeć restauracje na ulicy. Albańczycy spędzają całe dnie w lounge’ach i kawiarniach. Lounge’y mają rozmiar restauracji, ale prawie nie sprzedają jedzenia (albo tylko kanapki). Należy unikać lounge’ów, nawet jeśli krzesła są super designerskie i wygodne, bo wydaje się, że nie ma wydzielonej strefy dla palących. Śmierdzi! Nie wiem, jak to robiliśmy wcześniej, gdy wszystko było dla palących, ale nie możemy znieść tego zapachu.
Przed restauracjami nie ma menu, więc trzeba polegać na instynkcie i iść na ślepo. Nawet jeśli połowa populacji to muzułmanie, nie wszystkie restauracje są halal. I nawet gdy są halal, wydaje mi się, że nie jest to zbyt dobrze oznaczone. Czasem zauważamy brak wieprzowiny w menu.
Kuchnia albańska jest silnie inspirowana kuchnią włoską (i grecką), więc bez problemu można znaleźć salami (wspominam o tym, bo jedną z rzeczy, która mnie frustrowała w Turcji, była niemożność znalezienia salami ahaahha).
W końcu, gdybyśmy nie widzieli tylu minaretów w mieście, nie zgadlibyśmy, że w Albanii jest tylu muzułmanów. Nikt nie nosi zasłon, nie słychać modlitw.
Moje ulubione restauracje
W Albanii je się lepiej niż w Czarnogórze, to jasne i oczywiste. W Czarnogórze są zbyt pod wpływem kuchni włoskiej, podczas gdy Albania oferuje idealne połączenie kuchni włoskiej i greckiej. Nawet w budach na środku niczego potrafią dostarczyć. Mają też mnóstwo owoców morza, wszystko świeże, więc jedzą dużo surowych owoców morza. Ich sałatka jest zawsze podawana idealnie doprawiona, w przeciwieństwie do Czarnogóry czy Włoch, gdzie trzeba samemu doprawić sałatkę (coś, czego nigdy nie potrafię dobrze zrobić). Czuję, że tu odżywam, to niesamowite! Dla kogoś tak wybrednego jak ja, znaleźć dobre jedzenie w rozsądnej cenie, to być w raju.
Oto kilka restauracji, które bardzo lubię. Wiele jest obok mojego mieszkania. 1000LEK = 8€
- Oberon Bar: to japońska restauracja fusion, gastronomiczna. Ceny są wysokie jak na Albanię, ale w porównaniu z jakością, to jak oferować kuchnię gastronomiczną w cenie francuskiego bistro. Szczególnie lubię ich dzienne sashimi (minimum 200g), ich zupy, które są robione z pełnym szacunkiem dla sztuki kuchni japońskiej. Znajdują się tam ważne elementy i kody tradycyjnej kuchni japońskiej. Odkąd przeszedłem Masterclass na ten temat, byłem w stanie docenić ten rodzaj kuchni. Licz około 2200LEK/osobę



- Ejona : bardzo popularna i oblegana. 15 minut od głównego placu w centrum miasta. Nie wiem, czy wszystko jest bio, ale tak wygląda. Menu zmienia się regularnie. Kelner uwielbia wymieniać wszystkie składniki każdego dania. Jest pysznie, świeżo i wygląda, jakby zostały zaprojektowane przez dietetyka, bo jest harmonia w składnikach i ich ilościach. Licz około 700LEK/osobę





- Te Poli : nie wiem, dlaczego ludzie nie chodzą tam częściej. Restauracja jest trochę ukryta i ma tylko stoliki na tarasie. Jednak wszystko jest świeże. Tutaj mają zwyczaj jedzenia surowych krewetek, marynowanych w sosie z oliwy z oliwek i cytryny. Jest pyszne i uzależniające. W restauracjach z owocami morza jak ta, świeże ryby są zawsze wyraźnie widoczne i można wybrać rybę, którą się chce. Licz około 1500LEK/osobę.


- Kledi Restorant/Piceri : coś w rodzaju stołówki z gotowymi daniami. Można zamówić z karty lub wskazać danie, które się chce przez szybę. Ich faszerowany bakłażan jest bardzo dobry, a danie z łososiem też. Licz od 500 do 700LEK/osobę

- Spaghetti House & Fish: niedaleko dworca autobusowego. Wszystko jest proste, ale dobre. Licz od 500 do 700LEK/osobę

Miejscowi dali mi jeszcze dwa adresy, których nie można przegapić:
- Era „Blloku” : owoce morza
- Grill House Greek Original Souvlaki : souvlaki koniecznie trzeba spróbować (rodzaj szaszłyków)
Dobra atmosfera
To może być związane z naszą percepcją po roku ograniczeń Covid, ale uważamy, że Tirana ma niesamowitą atmosferę.
Są tu dobre wibracje. Czuję się wyjątkowo dobrze.
Jak na stolicę, powietrze jest tu nadzwyczaj czyste. Chodzenie w godzinach szczytu jest nieprzyjemne z powodu korków, ale poza tym zanieczyszczenie powietrza praktycznie nie istnieje. Czujemy się bezpiecznie.
Albania, pod względem architektury, bardzo przypomina Hanoi. Zrobiłem zdjęcie naszego budynku i wysłałem rodzinie. Wszyscy myśleli, że stoję przed budynkiem mojej chrzestnej w Hanoi. hahahha. Jeśli na Kubie pozwala mi przeżyć moje dzieciństwo (lata 90. w Hanoi), Tirana daje mi poczucie życia w Hanoi, moim rodzinnym mieście. Czasami wyczuwam znajome zapachy, budynki, które wydają mi się znajome, podczas gdy jestem 10 000 km stąd. Może dlatego tak bardzo kocham Tiranę.


Z daleka widać góry, niektóre jeszcze ośnieżone w kwietniu. A jednak nie jest to przytłaczające jak w La Paz w Boliwii na przykład, bo „niecka”, dolina nie jest zanieczyszczona.



Budynki nie są najpiękniejsze na świecie. Czuć lata komunizmu. Wciąż jest za dużo betonu, wszystko wygląda na niezorganizowane, wyraźnie brakuje im gustu (i architekta), ale ten kraj ma niesamowicie pozytywną energię. Jestem zaskoczona, że tak bardzo lubię stolicę. Nawet JB, który nienawidzi dużych miast, bardziej chce zostać w Tiranie niż ja.



Nie wiem, dlaczego niektóre komentarze o Albanii są tak negatywne, ale ludzie tutaj są niezwykle mili.
Bardzo się nam przyglądają, ale często po to, aby przewidzieć nasze potrzeby i zaoferować pomoc, zawsze w nienagannym angielskim. Czujemy, że są bardzo zadowoleni, że nas widzą. Ci, którzy słabiej mówią po angielsku, chcą z nami rozmawiać, zadawać pytania, nawet jeśli muszą użyć całego swojego słownictwa po angielsku. To wszystko bardzo nas porusza. Gdziekolwiek idziemy, spotykamy tylko życzliwość.

Bunk’Art 2
Jedyne miejsce w Tiranie, które ma skrajnie negatywną energię, to ten bunkier. W czasach niezwykle surowego komunizmu, paranoja reżimu wobec świata zewnętrznego skłoniła go do budowy 170 000 bunkrów w całym kraju. Do tego stopnia, że widać je niemal na każdym zakręcie, gdy wyjeżdża się z miasta samochodem.
W Tiranie są 2 bunkry do zwiedzania. Jeden w górach, z dala od stolicy, a drugi tuż przy głównym placu, otoczony wieloma ministerstwami. Ma być prawdziwym bunkrem, czyli niewidocznym z zewnątrz, ale dodano wejście i wyjście dla turystów. Normalnie powinien być dostępny przez sekretne wejście z potrójną ochroną, stale strzeżone, i połączone z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych.

Wewnątrz bunkra znajduje się kilka sal rozmieszczonych w 3 korytarzach. W każdej sali wyjaśniono, jak wprowadzono komunistyczny reżim w trybie „hard core”, metody policji tajnej, techniki tortur … To bunkier, więc powietrze słabo krąży, sale są ciemne i ponure. W ogóle mi się to nie podobało.


Sale przeznaczone dla ministra są najładniejsze i bardzo dobrze urządzone.

Jest historia o mikrofonie ukrytym w miotle, który został wprowadzony do ambasady włoskiej, aby szpiegować 6 członków albańskiej rodziny, która się tam ukryła. Miotła była tam przynoszona codziennie przez sprzątaczkę i nigdy nie została odkryta.
Cieszę się, że nie pojechaliśmy w trasę, aby zobaczyć ten drugi bunkier na przedmieściach. To by mnie wykończyło.
Sheshi Skënderbej
Tuż obok znajduje się główny plac z pomnikiem Skanderbega, albańskiego władcy z XV wieku, uważanego za albańskiego bohatera narodowego za opór przeciwko Imperium Osmańskiemu.

Ten plac jest ogromny. Zabierzcie okulary przeciwsłoneczne, bo płytki odbijają promienie słoneczne i byłam całkowicie oślepiona bez okularów przeciwsłonecznych. Mało nie płakałam xd.
Tuż obok znajduje się przepiękny meczet, niestety w remoncie, opera i muzeum.


Wszystkie ministerstwa wokół placu wciąż utrzymują styl komunistyczny.


Nieco dalej znajduje się nowoczesna cerkiew prawosławna. Malowidła w środku nie są ukończone, ale nawiązują do starożytnego stylu malowideł, które można zobaczyć na całych Bałkanach.

Tuż naprzeciwko cerkwi znajduje się „House of Leaves”, dawny szpital położniczy, który stał się miejscem tortur & bazą tajnej policji. To już przesada z tym nagromadzeniem złych wibracji xd.

Na szczęście mamy umówiony masaż w pobliskim spa.
Masaż 1,5 h kosztuje 4000 LEK. Robi naprawdę dobrze, zwłaszcza po naszych wyczynach na nartach kilka tygodni temu. Gorąco polecam. Spa nazywa się La Vie en Rose. Okolica wokół spa jest bardzo tętniąca życiem. Świetne miejsce na chill, kawę lub zakupy. Znalazłam kremy nawilżające w l’Erbolario, włoskiej marce.
Idąc w stronę spa, a potem do naszego mieszkania, odkrywamy tematyczne ulice jak w Wietnamie. Jest ulica tylko z notariuszami i prawnikami, a potem ulica tylko z butikami odzieżowymi.
Kontynuacja naszej przygody w Albanii, znajdziecie tutaj
Część 2: Praktyczne wskazówki
Budżet
- Zakwaterowanie:
- Hotel Dio (przy dworcu autobusowym): 40€/noc
- Mieszkanie na trzecim piętrze : 25€/noc (link do Bookingu)
- Taxi : od 400LEK do 700LEK (zależy, czy są korki)
- Bunk’Art 2 : 500LEK/osoba
- Masaż : 4000LEK za 1h30 w La vie en rose spa
- Restauracje : od 500LEK do 2000LEK/osoba/posiłek
Linki
Wszystkie moje artykuły o Albanii są dostępne tutaj
Na wycieczki, zwiedzanie z przewodnikiem w Albanii, sprawdź Civitatis lub Viator (od Tripadvisor) tutaj.
Moje najlepsze adresy w Albanii są na tej spersonalizowanej mapie Google. Możesz również uzyskać do niej dostęp tutaj


