Moje obecne ulubione [maj czerwiec 2021] Missed Connections autorstwa Sophie Blackall
Widząc dziś na Instagramie „Missed Connection”, przypomniałam sobie tę piękną książkę Sophie Blackall, którą czytałam i do której wracałam dziesiątki razy.
Sophie Blackall jest ilustratorką książek dla dzieci. Pewnego dnia, po spotkaniu z uroczym nieznajomym, który powiedział jej, żeby go odnalazła na „missed connections”, odkryła ten koncept i postanowiła ilustrować jeden „missed connection” tygodniowo na swoim blogu. Blog zyskał popularność i powstała książka (link Amazon)

„Missed connection” to spotkanie dwojga nieznajomych – lub dwojga ludzi, którzy się znali – ale z tajemniczego powodu lub przez nieśmiałość, żadne z nich nie odważyło się zrobić pierwszego kroku / nawiązać kontaktu i tego żałują, bo nie wiedzą, co mogłoby się wydarzyć, gdyby się odważyli. Ale życie daje każdemu drugą szansę, więc na stronie z darmowymi ogłoszeniami Craigslist jest sekcja, gdzie ludzie mogą za darmo zamieszczać swoje ogłoszenia „missed connection”, aby odnaleźć tę osobę – jak wysłanie butelki w morze.

Historia, która zapadła mi w pamięć i nie dawała mi spokoju najbardziej w tej książce, to ta. Książka jest po angielsku, ale postanowiłam przetłumaczyć ten fragment. Przygotujcie chusteczki!
Najgorsze jest to, że to prawdziwa historia i nigdy, przenigdy nie poznamy jej ciągu dalszego…
Uwaga: M4M oznacza „men for men”: butelka w morzu od mężczyzny do mężczyzny

Wieloryb na Coney Island
– M4M — 69
(Brooklyn/Florida)
Mój młody przyjaciel niedawno zapoznał mnie z tajnikami Missed Connections i postanowiłem spróbować cię odnaleźć, ostatni raz.
Wiele lat temu byliśmy przyjaciółmi i nauczycielami, obaj w Nowym Jorku. Może moglibyśmy też być kochankami, ale nie byliśmy. Mieliśmy zwyczaj jeździć na Coney Island, zwłaszcza wiosną, kiedy spacerowaliśmy trzymając się za ręce – aż nasze dłonie robiły się zbyt spocone – wzdłuż promenady i chroniliśmy się w chłodnym mroku akwarium. Bardzo lubiliśmy odwiedzać wieloryba. Pewnej wiosny przybyła, będąc w ciąży, ze swojego zimowego domu (na Florydzie? Nie pamiętam). Wszyscy w akwarium byli bardzo podekscytowani: mały bieługa miał się urodzić w Nowym Jorku! Nalegałeś, żebyśmy nie przegapili narodzin, więc codziennie po lekcjach, a także w soboty i niedziele, jechaliśmy pociągiem D z Harlemu na Coney Island.
Przyjechaliśmy w sobotę na otwarcie akwarium i wisiał tam znak nad basenem. Mały bieługa urodził się martwy. Matka, wynikało ze znaku, dochodziła do siebie, ale miała wyzdrowieć. Przeczytaliśmy znak w szoku i obserwowaliśmy wieloryba w jej akwarium. Krążyła powoli. Żadne z nas nie mogło mówić.
Nagle, bez ostrzeżenia, wieloryb zaczął uderzać o ścianę akwarium. Trenerzy przyszli i wyprowadzili nas. Usiedliśmy na ławce na zewnątrz i nagle poczułem łzy spływające po mojej twarzy. Zobaczyłeś to, odwróciłeś moją twarz ku sobie i pocałowałeś. Nigdy wcześniej się nie całowaliśmy i pozwoliłem swoim ustom pozostać na twoich przez chwilę, zanim wstałem i skierowałem się ku oceanowi.
To było za wiele – wieloryb, śmierć małego wieloryba, pocałunek – i nie byłem gotowy.
Wybacz mi – chyba nigdy nie zrozumiałem, jaką pustkę pozostawiłeś, gdy odszedłeś i uświadomiłem sobie, że nasz pocałunek na Coney Island był pierwszym i ostatnim.
Czy tam jesteś, drogi przyjacielu?
Jeśli tak, odpowiedz mi proszę. Myślę o tobie i często myślałem przez te wszystkie lata.
Zrobiłem własne badania i mały bieługa urodził się martwy w lipcu 1972. Zaraz po porodzie malec wpadł w panikę i uderzył głową o akwarium. Stąd dziwne zachowanie mamy wieloryba. Dwa lata później mama wieloryba o imieniu Francis znów była w ciąży, ale straciła także drugie dziecko i to wpłynęło na jej zdrowie. Zmarła w 1974.
Więc ten mężczyzna musiał zamieścić swoje missed connection w 2019, 37 lat po tych wydarzeniach. Z jego wiadomości wynika, że próbował odnaleźć przyjaciela kilkakrotnie i jego missed connection musi być ostatnią próbą.
