Asie,  Carnets de voyage,  TDM,  Thailande

Odpoczynek w Haad Rin: Sarikantang Resort & The Cabin – Koh Phangan (Tajlandia)

Haad Rin jest znane na całym świecie z Full Moon Party: miejsce imprez do białego rana, miejsce rozwiązłości, turystów śpiących na plaży w połowie w śpiączce, wiader alkoholu bez końca. Ale z powodu (dzięki?) Covidu, Haad Rin zamienia się w miasto duchów, i to jedyny powód, dla którego tam wchodzimy 🙂

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Sarikantang Resort i Silan Residence (gdzie teraz mieszkamy) mają tego samego właściciela. Więc kiedy otrzymaliśmy ofertę od Sarikantang Resort, proponującą wszystkim mieszkańcom Silan pobyt 30h w hotelu partnerskim za 1700 bahtów. Z tą ofertą dostajemy 1500 bahtów bonu do restauracji, pomyśleliśmy, że to wymarzona okazja, aby zmusić się do wyjścia trochę z naszej wioski rybackiej i odkryć południe wyspy, którego w ogóle nie znaliśmy.

Po zapytaniu naszego wypożyczalni skuterów i kurortu, potwierdzono nam, że trasę można pokonać skuterem. Droga została niedawno odnowiona, ale przy bardzo stromym zjeździe trzeba hamować oboma hamulcami, a przy wjeździe być bardzo ostrożnym. Rzeczywiście, są wzgórza, na które trzeba wjeżdżać z maksymalnym przyspieszeniem, ale też uważać na ostre zakręty. Na szczęście w tej chwili nie ma dużego ruchu.

Kiedy prawie dojeżdżacie do Haad Rin, zobaczycie Palais Hotel (link Adoga) po prawej stronie. To kopia świątyń Angkoru. To brak szacunku (tak jakby ktoś zrobił kopię katedry Notre-Dame i zamienił ją w hotel), ale detale są niesamowite. Oglądałem zdjęcia w internecie, basen też wygląda wspaniale. Ale hotel jest teraz zamknięty.

Sarikantang Resort

Po przybyciu do Sarikantang Resort (link do Bookingu, link Agoda) , jesteśmy niezwykle dobrze przyjęci. Mamy prosty pokój z kącikiem z kanapą, małym biurkiem i hamakiem.

Są tu tylko cyfrowi nomadzi. W restauracji hotelowej widzimy wielu nomadów na rozmowach z klientami przez cały dzień. Muszą mieć ofertę dla tych, którzy mieszkają tu na miesiąc. Połączenie internetowe jest bardzo szybkie.

Woda niestety nie jest teraz zbyt głęboka. JB próbuje snorkelować, ale jest zbyt wiele fal, zbyt wiele koralowców i ma kilka zadrapań na nogach. W tej chwili na morzu jest sztorm. Normalnie woda jest bardzo spokojna i można pływać na paddleboardzie bez żadnych problemów.

Bardzo lubię restaurację tego hotelu. Wszystko jest dobre: tajskie dania i dania międzynarodowe. Kaczka po pomarańczu w stylu „fusion” jest niesamowita. Sałatka, która jej towarzyszy, jest pełna smaku. Gorąco polecam, jeśli tęsknicie za domem.

Haad Rin

Recepcjonistka mówi nam, że skoro plaża Haad Rin jest po drugiej stronie, pływy są przeciwne do tych na naszej plaży. Więc kiedy u nas nie ma wody, w Haad Rin jest woda i odwrotnie. W końcu znajdujemy otwarty bar (koniec Full Moon Party, koniec turystów) i JB korzysta z okazji, żeby tu posnorkelować. Plaża przed hotelem jest chroniona sieciami, nie wiadomo dlaczego. JB snorkeluje wokół, a potem łapie linę sieci. Jest ostra jak brzytwa i duże krople krwi spływają mu po dłoni.

Na szczęście nawet na wycieczce zawsze mamy zestaw EDC przy sobie, żeby leczyć takie drobne rany. Jedną z naszych ulubionych marek plastrów jest Compeed (link Amazon). Odkąd JB wyleczył nim piętę, tuż przed wizytą w Tadż Mahal, zawsze mamy je w zapasie, żeby móc działać od razu. Tego typu plastry zawierają hydrokoloid i działają jak druga skóra, zapewniając optymalne nawilżenie. Krótko mówiąc, ta głęboka rana zagoiła się w 3 dni, przy jednej zmianie plastra. Gorąco polecam mieć je zawsze przy sobie, we wszystkich rozmiarach. Oraz chusteczki antybakteryjne.

Dowiedzieliśmy się, że sieć jest podobno również chroni turystów przed niezwykle jadowitymi meduzami-cubomedusami. W przypadku kontaktu należy polać ranę octem przez co najmniej 30 sekund w ciągu kilku minut. Moja mama dotknęła takiej i została natychmiast uratowana, ale mówi mi, że rana długo się goiła, była jak otwarta i głęboka rana. Przynajmniej przeżyła. Krótko mówiąc, bądźcie bardzo ostrożni i nie pływajcie sami w lipcu/sierpniu w Koh Samui i Koh Phangan.

The Cabin

Idziemy wzdłuż plaży, bo recepcjonistka mówi nam, że na końcu plaży jest drewniany most do zobaczenia. I natykamy się na ten przeźroczysty basen i tę huśtawkę, które bardzo nas przyciągają, w The Cabin (link do Bookingu, link Agoda)

Grzecznie pytamy, czy możemy zwiedzić restaurację. Potem pokoje. I recepcjonistka pokazuje nam wszystkie typy pokoi, to bardzo miłe. Wstawię tu zdjęcia.

Tutaj każdy pokój to osobna kabina w stylu industrialnym, bardzo fajna. Wszystko jest dopracowane i udekorowane co do milimetra. Podaję ceny tygodniowe, bo to one mnie interesują. Uwaga, to ceny w okresie covid (lipiec 2021), zwykłe ceny muszą być znacznie wyższe.

Seaview Perch (10 000 bahtów/tydzień): To najtańszy pokój. Jest biurko, balkon i piękny widok. Ale znajduje się na samym szczycie wzgórza i dość daleko od restauracji i basenu.

Deluxe Loft (13 000 bahtów/tydzień): To kategoria tuż wyżej i to najlepszy stosunek jakości do ceny. Bungalow jest tuż obok restauracji i basenu, są dwa biurka, ogromna łazienka i balkon. Na pobyt średni/długi wybrałabym właśnie ten pokój.

Seaview Pool Nest (31 000 bahtów/tydzień): zarezerwowany dla miodowych miesięcy, ze wspaniałym widokiem z sypialni, ma prywatny basen. Jest kuchnia i przestronny salon. To mój ulubiony typ bungalowu. Uwielbiam go! Gdybym tylko mogła sobie na niego pozwolić na miesiąc <3

Najdroższe bungalowy (Beachfront, 41 000 bahtów/tydzień) wychodzą na plażę, z prywatnym basenem z przelewem, ale uważam, że są mniej niezwykłe niż ten.

Człowiek oczu nie może oderwać i myśli sobie, że zdecydowanie można tu spędzić tydzień. Restauracja hotelu ma wiele stolików, internet jest super szybki (40/50 mbps). Wioska jest trochę odizolowana i trudno do niej dotrzeć (wiele wzgórz, żeby tu dojechać), więc raczej trzeba się zadowolić restauracją hotelową, zwłaszcza wieczorem. Ale tydzień to bardzo dobrze. Dlatego zdecydowaliśmy się wrócić tu na jedną noc kilka dni później. Aby przetestować pokój Deluxe Loft.

JB świetnie się bawi w przezroczystym basenie

To jego ulubione miejsce, nawet jeśli trzeba ufać solidności siatki. Jest super wygodnie, można tam drzemać całe popołudnie bez żadnego problemu.

Nasza śliczna kabina:

I restauracja. Licz 200 bahtów/osobę/danie.

Drewniany most

Na końcu plaży jest drewniany most, który biegnie wzdłuż skał. To bardzo miłe. Prowadzi do innych domów (prywatnych).

Z mostu można obserwować niebieskie kraby. Gdy woda się podniesie, myślę, że będzie można zobaczyć też ryby. Rozumiem, dlaczego zawsze można mnie znaleźć z niebieskimi krabami na tej wyspie, jest ich mnóstwo!!

To właśnie spędzając łącznie dwie noce na południu wyspy, z dala od naszego obecnego miejsca zamieszkania,zdaję sobie sprawę, skąd bierze się mój stres.

Nie wiedziałam, że byłam zestresowana – zanim tu przyjechałam 😀 Teraz pamiętam, że zaczęłam liczyć dni pozostałe do końca pobytu w tamtym miejscu.

Tu są tylko nomadzi lub dorośli… żadnych dzieci, więc nie ma krzyków. I nie mam tego ciągłego strachu, że będę musiała znosić krzyki dzieci – podczas gdy jestem na rozmowie z klientami – jak w naszym miejscu zamieszkania, gdzie większość ludzi żyje w rodzinach z małymi dziećmi, które wrzeszczą bawią się wiele godzin w basenie. Pamiętam program telewizyjny, w którym pies ciągle drży, mimo że nie ma źródła stresu, a behawiorysta tłumaczy, że gdy źródło stresu pojawia się zbyt często, ciało nie potrafi się już odprężyć i wpada w stres, nawet jeśli nie ma powodu do stresu. Myślę, że ja tak mam z krzykiem dzieci 😀 stresuje mnie to od rana do wieczora, nawet gdy dzieci nie ma.

W końcu… bycie w Tajlandii powinno być przyjemnością, a nie udręką. Postanawiam więc nie przedłużać naszego pobytu u Silana. Nawet jeśli infrastruktura jest na topie, środowisko w ogóle nam nie odpowiada.

A tutaj… przed tym niesamowitym zachodem słońca, szumem małych fal, obserwowaniem rybaków na kajakach, tych kilku rzadkich turystów na huśtawce… jest taka pozorna atmosfera wakacji, beztroski. Naprawdę cenna w tym okresie niepewności.

Krótko mówiąc, Haad Rin i okolice są w końcu, w tym momencie, małym kącikiem raju… jeszcze bardziej odizolowanym niż reszta wyspy. Gorąco polecam spędzić tam kilka dni.

W drodze powrotnej warto zatrzymać się u Summer. Jedzenie nie jest najlepsze, ale napoje są wyśmienite i zdrowe. Może to być też dobre miejsce do pracy, bo mają światłowód.

Dalsza część naszej przygody, znajdziecie tutaj

Część 2: Praktyczne wskazówki

  • Zakwaterowanie:
  • Restauracje:
    • Sarikantang Resort: 250 bahtów za danie
    • The Cabine: 200 bahtów za danie
    • Bar na plaży Haad Rin: 150-200 bahtów za danie
  • Wypożyczalnia skuterów: wynajmujemy go na miesiąc w Phangan Wheels, profesjonalna obsługa, co 15 dni przyjeżdżają bezpłatnie dopompować opony

Planujesz podróż do Tajlandii? Nasz partner Get Your Guide oferuje bilety wstępu i wycieczki z przewodnikiem francuskojęzycznym w bardzo rozsądnych cenach. Kliknij tutaj, aby zobaczyć ich ofertę i zarezerwować online.

Możliwość komentowania Odpoczynek w Haad Rin: Sarikantang Resort & The Cabin – Koh Phangan (Tajlandia) została wyłączona