Asie,  Carnets de voyage,  TDM,  Thailande

Rejsy łodzią w okolicach Koh Samui: Ko Rap, Koh Madsum i Park Ang Thong (Tajlandia)

Przed Covidem nie brakowało wycieczek łodzią, aby zwiedzać małe wyspy i park morski w pobliżu Koh Samui. Ale po gwałtownym spadku liczby turystów znalezienie wycieczki staje się misją niemożliwą. Musieliśmy skontaktować się z przyjacielem przyjaciela przyjaciela… aby znaleźć wycieczkę wokół Koh Samui zorganizowaną przez Francuza, który mieszka tu od 20 lat.

Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Dziennik podróży

Uwaga: Obie wycieczki opisane w artykule odbyły się w czerwcu. Ale dopiero teraz mam czas, aby napisać artykuł 😀

Wycieczka nr 1: Ko Rap, Koh Madsum

Łódź odpływa wczesnym popołudniem z Bo Phut. W tym czasie jesteśmy jeszcze w hotelu Shasa, na samym południu wyspy. Nie wiedząc, że Grab działa też na Koh Samui, udaje nam się znaleźć taksówkarza dzięki organizatorowi wycieczki, który robi tam i z powrotem za 600 bahtów. Może być!

Dziś zrobimy 3 przystanki: pierwszy na snorkeling, drugi na Ko Rap, a trzeci na Koh Madsum. Nasz pierwszy przystanek znajduje się na samym południu wyspy, więc aby tam dotrzeć speedboatem z Bo Phut, musimy płynąć wzdłuż wyspy i mamy czas podziwiać wiele kurortów, w tym pięciogwiazdkowy hotel Six Senses. Chciałbym go kiedyś przetestować, ale nawet covidowe ceny są wciąż wysokie, więc zobaczymy. Wszędzie są piękne hotele, to robi wrażenie!

Nasze pierwsze miejsce do snorkelingu jest trochę rozczarowujące. W czerwcu nie byliśmy jeszcze na Koh Phangan, więc jako że to nasze pierwsze miejsce do snorkelingu, nie jesteśmy zbyt wymagający i uważamy, że małe niebieskie rybki są już całkiem zabawne. Widoczność jest okropna, do tego brakuje światła. Teraz, z perspektywy czasu, nie warto było.

Sprzęt do snorkelingu jest zapewniony, zimne napoje bez ograniczeń. Atmosfera jest bardzo fajna, prawie sami Francuzi.

Nasz drugi przystanek to mała wyspa o nazwie Ko Rap. Aby się tam dostać, schodzimy po trzech do małej łodzi motorowej. Jednak kapitan nie jest zbyt dobry, dziś są trochę fale i szybko mamy 30 cm wody w łodzi i ryzyko zaśpiewania „My heart will go on” z Titanica 😀 na początku się śmiejemy, ale kiedy łódź zaczyna tonąć w połowie, nagle przestajemy się śmiać. Nasi sąsiedzi martwią się o swój aparat Canon, a my zastanawiamy się, jak się wydostać wśród tych wszystkich tnących koralowców. Ponieważ woda nie jest zbyt głęboka, ktoś przychodzi nam z pomocą i ciągnie łódź z kapitanem. Co za przygoda!

Między grupami muszą wybierać wodę małym wiaderkiem o pojemności 1 litra 😀

Na wyspie nie dzieje się zupełnie nic, oprócz 3 jeleni, które są absolutnie urocze, cały czas jedzą. Wyobrażam sobie, że zostały tu przywiezione dla turystów, bo to zdecydowanie nie jest ich naturalne środowisko.

Spędzamy tu miły czas. Woda jest zbyt płytka, a piasek zbyt błotnisty, żeby się kąpać, ale mamy stopy w piasku, dobrą muzykę, kokosa… i zachód słońca. Jest spokojnie.

Czas jeść. Wracamy na małą łódź. Tym razem to kapitan dużej łodzi płynie przez fale i nie ma z nim żadnego ryzyka. Uff. Docieramy na wyspę Koh Madsum w całkowitej ciemności, aby odkryć pyszny posiłek, który na nas czeka… i ogromne czarne cienie poruszające się obok… świnie!!!

Chcieli zrobić coś jak na pewnej wyspie na Bahamach, z tym że tutaj to nie są świnie karłowate, ale prawdziwe świnie, w tym locha z mnóstwem małych, które ssą jak szalone.

Nie wiem, co myśleć 😀 to pierwszy raz, gdy jestem tak blisko nich. Wiem, że to bardzo inteligentne i czyste stworzenia… ale cóż… nie są tak urocze jak kot czy pies 😀

Sympatyzujemy się z resztą grupy, świetnie dogadujemy się z dwiema francuskimi parami, które później spotkamy jeszcze kilka razy.

Wycieczka kosztowała nas 2500 bahtów od osoby. Byliśmy zadowoleni, bo w tamtym czasie to była jedyna wycieczka, którą znaleźliśmy na snorkeling. Ale z perspektywy czasu uważamy, że to bardzo drogo jak na to, co oferuje. Ważne, że świetnie się bawiliśmy, zdobyliśmy przyjaciół i mieliśmy wrażenie, że wracamy do świata sprzed pandemii, na czas wycieczki.

Wycieczka 2: Park Ang Thong

Gdy tylko park morski Ang Thong został ponownie otwarty (był zamknięty przez dłuższy czas z powodu Covidu), wskoczyliśmy w pierwszą dostępną wycieczkę, która nas tam zabierze (zorganizowaną przez tego samego Francuza). Tym razem większość turystów to anglojęzyczni, więc atmosfera jest trochę mniej radosna niż za pierwszym razem, ale ludzie i tak są bardzo mili.

Tym razem okrążamy Koh Samui od północy, którą znam słabo, i mam okazję podziwiać pięciogwiazdkowy hotel W i jego plażę z białym piaskiem. Wille wyglądają na ogromne i luksusowe. Jest mnóstwo pięknych hoteli i willi w tej okolicy, aż chce się tam być!

Speedboat zatrzymuje się niedaleko, aby zabrać kilku klientów, i wyruszamy na 30-40 minut non-stop do parku morskiego.

Nasz pierwszy przystanek to snorkeling. Znów sprzęt do snorkelingu jest zapewniony. Wybieram maskę dla dzieci, bo lepiej przylega do mojej małej twarzy. JB wybiera maskę Decathlon, która pozwala oddychać nosem. Snorkeling nie jest wyjątkowy, ale bardziej satysfakcjonujący niż na poprzedniej wycieczce i widzimy ławicę małych rybek. Ryby nie są wszystkie kolorowe, ale jest wiele gatunków, co bardzo nam się podoba. Woda jest bardzo głęboka (powiedziałbym 6-7 metrów), więc lepiej snorkelować blisko skał, gdzie mamy większą szansę je zobaczyć.

Przepraszam, nie ma żadnego zdjęcia pod wodą, ponieważ nie mieliśmy wtedy kamery wodoodpornej. Oto zdjęcie ławicy ryb widzianej z łodzi.

Następnie przepływamy obok skały, która wygląda jak małpa, widzicie twarz i ręce? Wygląda, jakby się modliła.

Docieramy następnie do laguny. W końcu nie widać jej od razu. Trzeba wejść może sto (?!) betonowych schodów do punktu widokowego.

.

Park Ang Thong składa się z około stu wysp, więc jest miejsce dla wszystkich. Jest około dziesięciu wysp, gdzie można snorkelować, i wiele innych z rajskimi plażami. Poza Covidem można być mniej więcej spokojnym, jeśli łodzie potrafią się mądrze omijać.

Wejście jest trudne, zejście jeszcze trudniejsze. Nie wiem, od kiedy mam zawroty głowy, ale nie lubię tego typu schodów i łatwiej mi schodzić tyłem. Wchodzimy po jednych schodach, a schodzimy po drugich, aby zejść na poziom laguny. Nie możemy się w niej kąpać, ale woda jest bardzo czysta, przejrzysta.

Jemy lunch w wiosce rybackiej. Ryba jest bardzo świeża, jest super smaczna. Rozmawiam z sąsiadami przy stole i odkrywam, że jeden z nich był na tej samej uczelni co ja: University of Technology w Sydney. Podzielił się ze mną kilkoma ciekawymi informacjami o mojej uczelni, których nie znałam.

Następnie przepływamy obok skały, która wygląda jak Koh Tapu, znana jako James Bond Island od czasu jej pojawienia się w „Człowieku ze złotym pistoletem”.

Nasz ostatni przystanek to ta mała wyspa, zagubiona gdzieś na końcu świata. Podobno są tam małpy, ale dzisiaj ich nie zobaczymy. Zobaczymy tylko motyle.

Czujemy się jak w raju: mamy tylko naszą łódź, ciepłe i spokojne morze, przejrzystą wodę, widok z marzeń… Przez jeden dzień wracamy do świata sprzed ery Covid, ale bez turystów 😀

Ta wycieczka kosztowała nas 3000 bahtów/osobę (co uważamy za bardzo drogie, znowu). Istnieją inne możliwe trasy, na przykład z kajakiem (czego nie robiliśmy) i/lub wizytą w innym punkcie widokowym. Zapraszam do sprawdzenia najlepszej opcji.

Część 2: Praktyczne wskazówki

Więcej informacji o zorganizowanych wycieczkach i wyprawach na Koh Samui na stronie Civitatis lub Viator (firmy należącej do Tripadvisor)

Budżet

  • Wycieczka nr 1: 2500 bahtów za osobę, wyjazd po południu + kolacja, powrót około 22:00
  • Wycieczka nr 2: 3000 bahtów za osobę, w cenie wstęp do parku. Wyjazd rano + lunch

Możliwość komentowania Rejsy łodzią w okolicach Koh Samui: Ko Rap, Koh Madsum i Park Ang Thong (Tajlandia) została wyłączona