Autobus Uyuni – Villazón – La Quiaca. Przekroczenie granicy Boliwia/Argentyna
Większość autobusów do Villazón odjeżdża wieczorem o 22:00 lub wczesnym rankiem o 6:00.
Podróż trwa 6 godzin, a autobus o 22:00 dociera do Villazón około 5:30 rano. Kto chce być obudzony o 4:00 rano, aby przekroczyć granicę? Nie my! Kto chce wstać o 5:00, iść wśród bezpańskich psów, aby złapać autobus o 6:00? Na pewno nie my!
Musieliśmy obejść terminal autobusowy w Uyuni, pytając każdego przewoźnika o godzinę odjazdu, aż w końcu znaleźliśmy firmę o nazwie Quechisla. Ma autobusy odjeżdżające codziennie o 8:00 i 10:00 do Villazón.
Jedyną niedogodnością jest brak toalety na pokładzie. Ale autobus zatrzymuje się co 2 godziny na 5 minut przerwy na siku (1 Bs za dostęp do toalety). Sprzedawczynie regularnie wsiadają do autobusu, aby sprzedawać empanady lub kolorowe galaretki.

Siedzenia są wygodne, choć to nie są semi-camas. Bilet kosztuje 40 Bs/osobę.

W Villazón autobus wysadza nas tuż naprzeciwko terminalu.
Podjeżdża taksówka i dzielimy ją z innymi pasażerami. 10 Bs/osobę do granicy boliwijsko-argentyńskiej.
JB korzysta z okazji, aby pozbyć się boliwijskich peso i zdobyć argentyńskie peso. Szczerze mówiąc, powinniśmy byli również wymienić nasze dolary amerykańskie, bo po drugiej stronie granicy w La Quiaca będziemy mieli bardzo zły kurs.
Pokazujemy paszporty i niespodzianka: brak pieczątki wyjazdowej, tylko papier.
Następnie przechodzimy przez most i stajemy przed argentyńskimi okienkami. Pokazujemy paszporty i pytają nas o cel podróży. Odpowiadam „Buenos Aires”, bo się mylę, ale on chce tylko adres mojego hotelu. Podaję mu go, zapisuje i gotowe. Brak pieczątki!! 🙁 Smutek
Przechodzimy przez ulicę, aby zeskanować bagaż.
Kilka taksówek czeka 10 metrów dalej i zawozi nas do naszego hotelu w La Quiaca za 1000$AR.
Wszystko jest prostsze, niż sobie wyobrażałem; myślałem, że będzie trochę niebezpiecznie z powodu handlu narkotykami, ale nie, jest super spokojnie.