Asie,  TDM,  Vietnam

Mój mierniczy worek / walizka na wymiar ze skóry

Zawsze miałam obsesję na punkcie walizek. Kiedy mieszkaliśmy w Paryżu, wszystkie moje narzędzia DIY były starannie przechowywane w kartonowych walizkach. Uszyłam nawet walizkę (z dużym trudem, swoją drogą) z bawełny. Od tamtej pory mam ogromny szacunek do producentów walizek z tkaniny.

W zeszłym roku JB zapisał nas na Journées Particulières u Vuittona i Moynata i mogliśmy zobaczyć, jak powstają kufry i walizki. To trudna technika (i zanikająca), wciąż w dużej mierze wykonywana ręcznie. Kufry do mnie nie przemawiają, ale zakochałam się w tej walizce u Moynata. Jest maleńka i wydaje się całkowicie bezużyteczna (bo mieści bardzo mało), ale jest przecudna! Moynat, podobnie jak Louis Vuitton, zaczynał od produkcji kufrów podróżnych (odpowiednik dzisiejszych walizek). Te mini-kuferki – torebki-walizki to ukłon w stronę przeszłości marki.

U Goyarda mają model nieco większy.

Niestety, żaden model nie przypadł mi w pełni do gustu. Nie jestem fanką tego płótna laminowanego. Uważam, że to zbyt tandetne jak na produkt w całości wykonany ręcznie. Wnętrze walizki Moynata jest bardzo ładne i luksusowe (dotyk jest boski), ale zbyt ciemne. Uchwyt u Goyarda zupełnie mi nie odpowiada, a pasek na ramię ciągnie zbyt mocno górę torby; wolałabym, żeby ciężar był rozłożony na obie strony torby.

Właśnie szukałam informacji, jak zrobić je samodzielnie i gdzie znaleźć akcesoria, gdy dowiedziałam się, że walizki stały się bardzo modne w Wietnamie. Luksusowy kaletnik Quyn (wietnamski) właśnie robi kilka (z krokodyla himalajskiego), a jego żona, która sprzedaje akcesoria u 3Q Leather, sprowadza mnóstwo dodatków. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki organizuje wnętrze torby, ale szczerze myślę, że jego wersja jest większa niż to, co sobie wymarzyłam.

Czy chcę nauczyć się zawodu kufernika? Biorąc pod uwagę, że Glamourunique oferuje 2-tygodniowy kurs, żeby to robić:

Po długim zastanowieniu postanawiam najpierw zamówić torbę-walizkę u kaletnika, a później zrobię taką własnoręcznie (na moją biżuterię). Zaprojektowanie walizki zajęło mi 1 miesiąc. Musiałam obejrzeć wszystkie filmy, jakie znalazłam na YouTube, i wszystkie artykuły o produkcji kufrów, żeby zrozumieć trudności techniczne i podjąć decyzję (czy montować zawiasy, czy zakrywać rogi itp.). Ostatecznie wybieram zewnętrzną stronę podobną do walizki Moynata, z nieregulowanym paskiem (żeby zmniejszyć ciężar) i wnętrze identyczne jak w mojej torbie z krokodyla himalajskiego.

Skontaktowałam się więc z kaletnikiem, którego w ogóle nie znałam (Chung Hoang https://www.facebook.com/chungdodathucong), który zrobił walizkę kilka miesięcy temu. Szczerze, mogłam wybrać kaletnika w Hanoi, ułatwiłoby mi to życie, ale chciałam mu zaufać, mimo że jest 100 km od Hanoi. Komunikujemy się tylko przez Messengera i po kilku pytaniach zrozumiałam, że jest tak samo trudny/dokładny jak ja. Szczerze, oboje mamy ślepą ufność w ten projekt, bo (1) nigdy nie widziałam jego prac inaczej niż na zdjęciach (2) on nigdy mnie nie spotkał. Wystarczy jedno kliknięcie, żebyśmy się wzajemnie zablokowali na Messengerze i żeby jedno oszukało drugie.

Teraz, gdy mam doświadczenie (po zaprojektowaniu mojej torby z novonappy i z krokodyla himalajskiego), byłam w stanie dać bardzo precyzyjny brief. Doradził mi przy wyborze skóry (epsom, bardziej odporna), ale to ja wybrałam kolor i zaprojektowałam wnętrze. Zostawiłam mu swobodę w kwestii detali, takich jak wymiar wewnętrznej kieszeni, uchwytu oraz kolory nici / krawędzi. Mój kaletnik wydaje się bardzo entuzjastycznie nastawiony do projektu, uważa, że kolory są w jego guście, projekt jest bardzo interesujący i różni się od pierwszej walizki, którą zrobił.

Musiał się jednak napocić, żeby skompletować wszystkie akcesoria:

  • zamówienie drewnianego pudełka na wymiar u stolarza w Da Nang
  • zamówienie skóry i akcesoriów u kilku sprzedawców w Hanoi

Biorąc pod uwagę, że sprzedawcy popełnili błędy przy zamówieniu/wysyłce, zebranie tego wszystkiego i przeczekanie Têt (kiedy nikt nie pracował) zajęło mu 2 miesiące! Ale nie ma problemu, bo zaczęłam 5 miesięcy wcześniej 😀 Poprosiłam mojego kaletnika, żeby regularnie wysyłał mi zdjęcia, żebym i ja mogła uczyć się technik, oglądając jego zdjęcia, i żebyśmy wspólnie dopracowali detale.

Jedną z trudności było brak zawiasów pod walizeczką. Jak widać, w porównaniu z walizeczką wykonaną przez Quyn, chciałem ją odciążyć i użyć jak najmniej metalowych elementów.

Jednak podczas wizyty w warsztatach Louisa Vuittona dowiedziałem się, że można skleić ze sobą dwa kawałki drewna, używając lnu (zdjęcie z bloga Deedee).

Pozbywając się zawiasów, całość jest lżejsza, bardziej minimalistyczna, ale kawałek lnu ukryty pod warstwą skóry nadal gwarantuje solidność przedmiotu. To trik, o którym wiedzą tylko profesjonaliści. Mój kaletnik był na tyle skromny, że posłuchał mojej sugestii (wcześniej używał zawiasów). Co więcej, udało mu się ulepszyć tę technikę na swój sposób. Aby nie uszkodzić tego kawałka lnu (przy regularnym otwieraniu torby), ustaliliśmy otwarcie pod kątem 45 stopni. Mój kaletnik wyciąga swoją maszynę do cięcia laserowego, aby przetestować różne papierowe szablony.

Jeśli chodzi o zewnętrzną część, najważniejszym elementem jest uchwyt. To najbardziej widoczny i najbardziej luksusowy element, którego nie można zepsuć. Mój kaletnik wykonał go w całości ręcznie, rzeźbiąc każdą warstwę skóry. Sam uchwyt zajął mu cały dzień. I to jest absolutnie niesamowite, bo widać, że dzięki tej technice symetria jest lepsza niż przy użyciu gotowej pianki przemysłowej.

Każdy kawałek drewna jest następnie w całości pokrywany skórą. W miejscach, gdzie dwa kawałki skóry zachodzą na siebie, ponieważ skóra jest grubsza niż płótno używane w wyżej wymienionych markach luksusowych, potrzebny jest dodatkowy krok, czyli zmniejszenie grubości skóry, aby całość pozostała gładka. To również bardzo trudne i musi być wykonane ręcznie.

Walizeczka już wygląda jak coś. Ręcznie robiony uchwyt to inny poziom, widzicie!! Teraz trzeba zrobić wnętrze, a potem wszędzie zostaną umieszczone nity, aby zabezpieczyć skórę.

Mimo że to ja wybrałam kolory skóry, sama jestem zaskoczona, jak dobrze do siebie pasują. Złota biżuteria świetnie komponuje się ze skórą epsom gold. Całość jest bardzo, bardzo ładna i luksusowa.

Wnętrze jest wyłożone skórą kozią Alran Sully. To skóra, którą szczególnie lubię na podszewkę i używam jej już w wielu moich projektach. Może powiecie, że écru się brudzi, ale ta skóra bardzo dobrze się czyści, podobnie jak epsom écru – uważam, że skóra jest łatwiejsza do czyszczenia niż materiałowe podszewki, które macie obecnie.

Jak zwykle, metka z moim nazwiskiem może być łatwo usunięta. To już u mnie odruch. Ponieważ moje przedmioty mają przetrwać kilka pokoleń, chciałabym móc przekazać je innej osobie (na przykład mojej siostrzenicy) i chciałabym, żeby mogła łatwo usunąć moją metkę i umieścić swoją. Metka jest wykonana ze skóry epsom gold, bo uznaliśmy, że będzie bardziej widoczna niż na białym epsom.

Ponieważ na zewnątrz jest bardzo mało szwów, chcę, aby ręczne szwy były nieco bardziej widoczne w środku, aby pokazać talent rzemieślnika. Dlatego nitka kontrastuje ze skórą.

Nie znoszę skóry bez podszewki (brudzi mi paznokcie), więc wszystko zostało podszyte, zwłaszcza mała kieszonka. I wyraźnie to zaznaczyłam rzemieślnikowi. Mówi mi, że wielu jego klientów akceptuje projekty ze skóry bez podszewki, aby zapłacić mniej. Ale brak podszewki go dobija 😀

A oto produkt finalny. Myślę, że zarówno ja, jak i rzemieślnik możemy być dumni z naszej pracy zespołowej. Po tym projekcie spróbuję zrobić walizeczkę sama, na pewno mniej udaną i prostszą.

Jeśli chodzi o koszty, wpłaciłem 30% zaliczki, aby rzemieślnik mógł kupić akcesoria. 40% po ukończeniu projektu z jego strony. I pozostałe 30% przy dostawie (musi przejechać 100 km, aby przywieźć torbę do Hanoi). Taki projekt nie powinien być wysyłany pocztą, bo rzemieślnik zasługuje na to, by zobaczyć radość na twarzy swojego klienta, jak sądzę.

Projekt w sumie kosztował mnie 20 000 000 VND, czyli 730 € wszystko wliczone. Metka bagażowa została hojnie podarowana przez rzemieślnika.

Ukłon w stronę dawnych kufrów

Dla ciekawostki – kufry były dawnymi walizkami, a hotele dawały klientom naklejki, które przyklejali na swoich kufrach. To był sposób na ich personalizację, ale także na zachowanie wspomnień z odwiedzonych miast i hoteli.

Mógłbym zamówić u mojego rzemieślnika „naklejki” ze skóry, ale wiem, że często zmieniam zdanie, więc wolałem użyć zawieszek zamiast tego, aby upamiętnić moje ulubione miejsca. Zrobię je sobie później. Dodatkowo chciałem umieścić metkę bagażową, aby nawiązać do podróży z dawnych lat.

Możliwość komentowania Mój mierniczy worek / walizka na wymiar ze skóry została wyłączona