Snorkeling na Koh Tao (Tajlandia)
Po naszej podróży do Bhutanznów lecimy samolotem do Bangkoku następnie bierzemy nocny autobus + speedboat na Koh Tao, gdzie zostajemy na tydzień.
Część 1: Dziennik podróży
Część 2: Praktyczne wskazówki
Część 1: Dziennik podróży
Transport Bangkok – Koh Tao
JB rezerwuje bilety na 12go asia (link) ale myli kategorię. Są dwie kategorie dla autobusu odjeżdżającego o 21:00 i trzeba wybrać droższą za 1550 THBto autobus VIP z dwukrotnie większą przestrzenią niż zwykły autobus.

JB pomylił się i kupił bilety na zwykły autobus, a potem potrzebowałam pięciu masaży, żeby wróciły mi kości na miejsce. Około 6:30 autobus wysadza nas na przystani. Mamy około 30 minut na napicie się i zjedzenie czegoś, jeśli trzeba (są tam dwie kawiarnie), zanim wejdziemy na speedboat. Walizki są układane na przodzie, a plecaki trzeba zabrać do środka.
Przed dotarciem na Koh Tao jest krótki przystanek na Koh Nang Yuan (dwie wyspy połączone piaszczystą mierzeją). JB już tam był ostatnio i wszedł na punkt widokowy. Ja zadowolę się tym widokiem z łodzi.


Po dotarciu na Koh Tao idziemy 5 minut do pierwszego hotelu, który JB zarezerwował dla nas na pierwsze dwie noce (Field-D House, link do Bookingu). To przyzwoity hotel z klimatyzacją, bardzo czysty, ale upał sprawia, że marzymy o basenie. Po wielu poszukiwaniach dochodzimy do wniosku, że na Koh Tao nie ma hoteli z basenem, które by nam odpowiadały, i decydujemy się wynająć skuter (150 THB/dzień) aby obejrzeć hotele bez basenu znalezione na Google Maps.
Zatrzymujemy się w Aow Leuk Grand Hill (1800 THB/noc, link do Bookingu), który ma bungalowy z widokiem na zatokę. To najbardziej niesamowite miejsce na wyspie do snorkelingu. Koralowce są nie tylko bardzo blisko plaży, ale są piękne, kolorowe i są tam dwa rezydujące rekiny czarnopłetwe, główna atrakcja tej plaży.



Minus tego hotelu: żaden bungalow nie ma klimatyzacji. Mimo wiatru, dwóch wentylatorów i wielu pryszniców po 6 nocach tutaj, mam wrażenie, że powoli umieram. Wieczorem nie można porządnie wywietrzyć, bo światło z naszych smartfonów wystarczy, aby przyciągnąć owady. A internet nie jest wystarczająco stabilny, więc pracujemy głównie z restauracji hotelowej.

Restauracja hotelowa jest zamknięta o 17:30, więc na kolację musimy wziąć skuter i stawić czoła ciemności, aby zjeść w mieście. Droga nie zawsze jest oświetlona, ale jak się ją dobrze zna, nie ma zagrożenia. Dwa razy trochę się stresowałam, gdy zobaczyłam dwa psy biegnące za nami, gdy wyjeżdżaliśmy z hotelu, i bałam się, że nie pozwolą mi wrócić do pokoju. Ale w drodze powrotnej tylko słyszałam szczekanie i tyle. W restauracji zawsze jest od 1 do 3 psów, w tym jeden, który szczeka za każdym razem, gdy ktoś przychodzi. Nie zawsze jest komfortowo, gdy widzi się dużego psa szczekającego na siebie, ale na szczęście mnie to nigdy nie spotyka. Nigdy go nie ma, gdy przychodzę, i nie szczeka na gości, którzy już są. Krótko mówiąc, mimo wymarzonego otoczenia, są te małe szczegóły, które mnie trochę stresują 😀 Już raz zostałam ugryziona przez psa w Azji, więc nie czuję się zbyt pewnie, gdy któryś szczeka. Są wychowywane do pilnowania domu, a nie do głaskania jak w Europie. I wyczuwają, kiedy się ich boisz.
Poza tym snorkeling jest absolutnie niesamowity! Trzeba to robić wcześnie rano lub od 17:00, aby być samemu, bo ta zatoka jest ciągle odwiedzana przez łodzie turystyczne, które przywożą ludzi na snorkeling lub nurkowanie. Przewodnicy lubią okrążać jednego z rezydujących rekinów, aby przyciągnąć go do turystów, żeby mogli go zobaczyć. Często słyszymy z naszego bungalowu „shark”, „towards you”…

Gdy woda jest spokojna, można nawet zobaczyć rekina z naszego bungalowu, to po prostu duża ryba, bardzo łagodna, która przepływa przez zatokę, a turyści nawet tego nie zauważają. Pierwszy raz, gdy robiłem snorkeling, stanęłam z nim twarzą w twarz i goniłam go przez chwilę, zanim zdałam sobie sprawę, że trochę się boję ahahah. Potem, podczas kąpieli, zobaczyłam cień przemieszczający się, myślałam, że to płaszczka, ale po założeniu maski rozpoznałam kolejnego rekina. Są tu dwa, jeden mały i jeden większy, ale wciąż są małe w porównaniu z tymi, które widzieliśmy w Polinezji Francuskiej. Powiedziałabym, że są wielkości dużego łososia.
JB jest zachwycony! Robi snorkeling rano i wieczorem. Po obu stronach zatoki są koralowce, ale po naszej stronie są piękniejsze. Po przeciwnej stronie podobno rano można spotkać żółwie, jak mi powiedziano. Restauracja po drugiej stronie zatoki należy do innego hotelu, który też odwiedziliśmy.

Ale właściciel jest w trybie „mam to gdzieś”, nie daje zniżki na tydzień, a pracownicy w restauracji nie wyglądają na chętnych do pracy, więc wolimy naszą stronę. Aby dostać się na tę plażę bez bycia w hotelach, turyści przechodzą drogą pośrodku i każdy płaci 100 THB. W zamian dostają leżak. Więc aby nie płacić tych 100 THB, najlepiej udać się bezpośrednio do jednej z dwóch restauracji na miejscu i nie parkować na środku plaży.
Wycieczka snorkelingowa
Ostatnim razem JB wybrał wycieczkę snorkelingową i uwielbiał ją (to był dopiero drugi raz, kiedy robił snorkeling). Tym razem też uczestniczę, chociaż naprawdę mi się nie chce. Mamy szczęście, że znajdujemy biuro, które organizuje wycieczki (SangThong Tours Koh Tao), więc nie korzystamy z pośrednika. Cena i tak jest taka sama, ale przynajmniej mamy jednego rozmówcę. Podjeżdża po nas busik i zawozi nas do Shark Bay. Woda jest płytka, więc musimy wejść na małą łódkę, która zabiera nas na dużą łódź, która opływa wyspę, aby zabrać kolejną łódź i już jesteśmy w komplecie. Mamy się zatrzymać w Koh Nang Yuan (dwóch wyspach połączonych mierzeją), ale jest zbyt dużo fal i zastąpią ten postój postojem na snorkeling, bardzo nudnym.
Prawie wszystkie postoje na snorkeling były bardzo nudne, albo jest za mało koralowców, albo za mało ryb, albo ryby nie są wystarczająco zróżnicowane. Na szczęście atmosfera jest dobra, nasz przewodnik jest wspaniały, dobrze mówi po angielsku i jest entuzjastyczny, jedzenie jest dobre. I kończymy trzema postojami, które bardzo mi się podobają:
- Tanote Bay gdzie mamy zobaczyć miliony małych rybek. Jestem rozdarta między chęcią ich zobaczenia a strachem przed nimi. Ostatecznie ich nie zobaczymy, ale ostatnim razem JB je widział i to było bardzo imponujące.
- Nasza zatoka: Aow Luek Bay, przypłynięcie łodzią uświadamia mi, że za naszym hotelem jest mnóstwo innych bungalowów. Przewodnik zwabił rekina w naszą stronę, więc wszyscy mogli go podziwiać. Na początku wielu się boi, ale będąc w grupie i przy małym rekinie, byli bardzo zadowoleni, że zmierzyli się ze swoim strachem.
- Shark Bay : gdzie widać ogromne żółwie, muszą mieć 2 metry rozpiętości. Przypływają codziennie około 15:00, żeby jeść, a jest ich w sumie 5. Największy ma ćwieka na skorupie, nie widzieliśmy go.



Niestety, podczas tej wycieczki koralowce pozostawiły nam drobne rany, które jednak goiły się dwa tygodnie. W koralowcach jest toksyna, która uwalnia się kilka dni później. Polecam przyjść z butami do wody lub sandałami odpornymi na wodę.
Nasze ulubione adresy
Na Koh Tao spędziliśmy dużo czasu w The Garden, francuskiej restauracji, strasznie, strasznie dobrej. Jemy oczywiście dania tajskie, pad thai, pad see ew, sałatkę z papai, sałatkę z makaronem itp., ale jakość jest nierówna. Bro & Sis bar, na dania tajskie, to nasz faworyt, to idealne miejsce na oglądanie zachodu słońca. Jeśli chodzi o masaż, chodzimy tam prawie codziennie do พฤกษา นวดเพื่อสุขภาพ (Health Massage), gdzie starsze i doświadczone masażystki układają nam kości i mięśnie. JB spędza kilka popołudni, korzystając z coworkingu i kąpieli lodowych w Blacktip Cafe.
Następnie, obok portu, jest długa ulica wzdłuż plaży, jest mnóstwo restauracji. To świetne dla tych, którzy nie mają motocykla. My uważamy je za nieco turystyczne w południe, ale atmosfera jest super od zachodu słońca.
Krótko mówiąc, ta wyspa jest idealna do sportów wodnych, ale nie ma wiele uroku. Natomiast na Koh Phangan prawie nie ma co robić, ale energia jest zupełnie inna. Cieszymy się, że wybraliśmy Koh Phangan na schronienie przez 6 miesięcy po Covidzie, zamiast jechać na Koh Tao. Wyspa jest zdecydowanie za mała, mało zróżnicowana, jest bardzo mało expatów, bardzo mało Tajów, tylko przejezdni turyści i Birmańczycy (zresztą bardzo mili), którzy pracują dla Tajów, których nawet nie ma na miejscu, więc obsługa nie zawsze jest na topie.
Następnie płyniemy łodzią motorową na Koh Phangan, firmą Lomprayah.
Część 2: Praktyczne wskazówki
- Transport Bangkok – Koh Tao: wyjazd o 21:00, przyjazd o 8:45. Zarezerwuj bilet na 12go asia (link) i wybierz najdroższą taryfę, aby mieć autobus VIP (1550THB)
- Hotel: Aow Leuk Grand Hill (1800 THB/noc, link do Bookingu)
- Wynajem samochodu: 150THB do 200THB/dzień, więcej informacji tutaj
- Wypłata gotówki: żółty bankomat naprzeciwko 7eleven, około 250THB max na wypłatę
- Masaż: między 350 a 400THB/godzinę
- Jedzenie: tajskie między 100 a 200THB/danie, międzynarodowe: 300-400THB/danie