[recenzja] Dolce By Wyndham Hanoi Golden Lake, hotel pięciogwiazdkowy w Hanoi (Wietnam)
Tuż po rekonwalescencji JB w Nha Trang, we wrześniu 2022 roku, czuję, że musimy gdzieś naładować baterie, a znajoma mojej mamy powiedziała mi, że hotel Dolce By Wyndham Hanoi Golden Lake (link do Bookingu) w Hanoi ma doskonałą energię. Rezerwujemy tam jedną noc.
Ale najpierw pozwólcie, że pokażę wam zdjęcia Cam Ranh z lotu ptaka! (musimy polecieć samolotem z powrotem do Hanoi).


Znam trochę ten hotel Dolce By Wyndham Hanoi Golden Lake, jadłam już tam lunch w formie bufetu. Znajoma mojej mamy mieszka niedaleko i rozmawiałyśmy o tym, że mogłabym zaprosić jej rodzinę na bufet w hotelu, ale nigdy nie mogłyśmy znaleźć czasu, żeby się tam wybrać. Któregoś dnia nadarzyła się okazja i udało mi się uprzedzić ich z godzinnym wyprzedzeniem i zarezerwować bufet w pośpiechu (na szczęście zostały miejsca, w porze lunchu zawsze zostaje ich bardzo mało). Czekałam na nich w taksówce przy wyjeździe z ich zaułka, gdy nadeszła jedna z ich znajomych (bez umówienia) i długo się kręciła (pewnie po to, żebym ustąpiła i zaprosiła ją też). Ta dziewczyna miała tak negatywną aurę, że pamiętam to do dziś. To bardzo utalentowana znawczyni medycyny tradycyjnej, ale bardzo bogata, bo potrafi wyleczyć każdego pacjenta. Jej obecność przy naszym stole całkowicie zepsułaby to doświadczenie.



Do końca życia zapamiętam ten bufet, nie tylko dlatego, że był dobry i różnorodny, ale dlatego, że to był pierwszy i ostatni raz, kiedy mogłam zaprosić Q., córkę znajomej mojej mamy, na lunch. Bo odeszła od nas na początku 2024 roku. Co roku Facebook przypomina mi o tym bufecie pełnym dobrych wspomnień i przypomina, że życie jest naprawdę zbyt krótkie. Czasami nie ma się drugiej szansy. Wszystko, co można zrobić od razu i teraz, trzeba zrobić! Ta podróż na koniec świata? Teraz, bo nie wiadomo, co przyniesie przyszłość.
Po bufecie poprosiłam o dostęp do basenu hotelowego (tylko żeby zrobić zdjęcia), a pracownica hotelu była tak miła, że pożyczyła mi kartę, żeby wjechać windą na basen na dachu. Syn Q., nie słysząc rozmowy, myślał, że mam magiczną kartę, która otwiera każde drzwi. Do dziś opowiada o mnie swojej rodzinie, bardzo pod wrażeniem moich mocy i mojej magicznej karty. Po bufecie powiedziano mi, że bardzo urósł i zmienił się jego charakter: stał się pewniejszy siebie i bardziej dynamiczny. Uwielbiam dawać fajne doświadczenia małym chłopcom i dziewczynkom… bo daje im to konkretny przykład tego, co można osiągnąć później, po ciężkiej pracy w szkole, tworzy im mały cel. Dla dzieci czasem wystarczy impuls od zupełnie obcej osoby, żeby je zmotywować.
Kilka miesięcy po tym bufecie, czyli po rekonwalescencji JB, wracamy do hotelu, żeby spędzić tam noc i naładować energię. Hotel ma tę cechę, że jest złoty… wszędzie, wszędzie!!! Nie wzięliśmy najdroższego pokoju, więc tylko umywalka i wanna są złote, ale droższe pokoje mają też złote toalety ahahah. Basen na dachu też jest złoty… Jest nawet certyfikat w lobby, że to hotel z największą liczbą złotych przedmiotów na świecie : 120 000 metrów kwadratowych pokrytych złotem 24k na zewnątrz (mozaiki), 225 metrów kwadratowych złota na basen, 410 747 przedmiotów pokrytych złotem 24k, 39 dań i napojów podawanych z płatkami złota. Słuchajcie, nie wiem, dlaczego wy, Europejczycy, uważacie ten hotel za kiczowaty, podczas gdy kościoły we Włoszech mają prawdopodobnie więcej złota niż on 😀










Krótko mówiąc, to ciekawe doświadczenie, dobrze mi się w tym hotelu spało. Jeśli się w nim nie zatrzymujecie (bo hotel jest trochę oddalony od centrum), możecie wybrać jego lunch w formie bufetu.

