Siem Reap (Kambodża): Pierwsze dni


Z Bangkoku lecimy samolotem linii AirAsia do Siem Reap. Nawet jeśli samolot spóźnia się o godzinę, tuk-tuk wysłany przez hotel wciąż na nas czeka.
Część 1: Podróż
Część 2: Praktyczne wskazówki

Część 1: Podróż

Mimo tak długiego oczekiwania, kierowca tuk-tuka zawsze ma uśmiech na twarzy i wita się z nami w kambodżański sposób, czyli łącząc dwie ręce przed klatką piersiową.
Wybierzmy się na 1h tuk tuka, gdzie oddychamy zanieczyszczeniami na pełnych płucach. Ale i tak jest bardzo znośnie w porównaniu z Bangkokiem czy Katmandu.

Nasz hotel nazywa się Sakun Angkor Boutique, jest to zupełnie nowy hotel, dlatego tuk-tuki zawsze mają problem z jego znalezieniem. Jak zwykle zrobiliśmy mały filmik, aby zaprezentować nasz dom na miesiąc.
JB wynegocjował przez e-mail bardzo korzystną stawkę 25$/noc, śniadanie wliczone w cenę (i sprzątanie każdego dnia, jeśli chcemy). Szczerze mówiąc, to luksus móc zatrzymać się na cały miesiąc w trzygwiazdkowym hotelu, płacąc przy tym śmiesznie niski czynsz w porównaniu z naszymi paryskimi standardami (wynosi on 637€/miesiąc). Najtańsze od czasu, gdy zaczęliśmy być nomadami.

Dzień 1:

Nasz hotel znajduje się zaledwie 10 minut drogi od dwóch najpopularniejszych punktów turystycznych miasta: Pub Street i Old Market.
Od razu natrafiamy na wietnamską restaurację (The Soup Dragon). Cóż, khmerskie jedzenie poczeka. Cieszę się, że znalazłam sok z limonki, brakowało mi go. Restauracja ta, jak wszystkie turystyczne restauracje w Siem Reap, jest dość droga (tj. 3-4$/danie) – z wyjątkiem kanapki za 1,5$.

Dolary amerykańskie w Kambodży

Zapomniałem więc wspomnieć o środkach płatniczych. Ze względu na brak zaufania i inflację lokalnej waluty (riel) około 20 lat temu, Kambodżanie zaczęli używać między sobą dolarów amerykańskich (bez decyzji rządu). Obecnie, pomimo stabilności ich waluty, obie waluty nadal krążą razem. I nie tracisz zbyt wiele na wymianie. Przykład: w życiu codziennym 1$ = 4000 rieli. Podczas gdy realna stawka wynosi 4028 rieli. Kiedy dajemy 1$, aby zapłacić za coś, co kosztuje 2000 rieli, dostajemy 2000 rieli z powrotem.
W krajach o wysokiej inflacji, takich jak Argentyna czy Wietnam, ludzie nadal akceptują płatności w dolarach, ale stosowany kurs nie jest już tak dobry jak w banku.
Próbowałem dokonywać wypłat, ale czy to w dolarach, czy w rielach, bankomat za każdym razem próbuje pobrać 4 dolary, niezależnie od kwoty.
Postanawiamy więc sprzedać nasz zapas dolarów (kupiliśmy je specjalnie w Rumunii przed przyjazdem), z wyjątkiem hotelu, w którym płaciliśmy kartą kredytową.
Banknoty 100$ są stosunkowo łatwo akceptowane w restauracjach dla turystów, co pozwala nam mieć drobne na tuk-tuka i street food.
Fakt, że transakcje dokonywane są w dolarach znacznie podnosi ceny (dla turystów). Ponieważ zamiast ustalić cenę na 2000 rieli (0,5$), mają tendencję do zaokrąglania w górę do 1$ („tylko 1$ proszę pani”), 2$ lub nawet 3$. Dotyczy to zwłaszcza tuk tuków, gdzie trzeba trochę negocjować. Z tego powodu niektóre rzeczy są droższe niż w Tajlandii czy Wietnamie (na przykład butelka wody w restauracji).
Z jakiegoś powodu Kambodżanie nie lubią banknotów 2-dolarowych. Jeśli spróbujesz zapłacić nimi, często zostaniesz poproszony o dwa banknoty jednodolarowe.

Nocny targ i boui boui

Pilnie trzeba znaleźć lokalne boui boui, ponieważ restauracje dla turystów są szczerze mówiąc kiepskie i drogie.
Byliśmy na przykład w Old House przy Pub Street i byłam zbyt podekscytowana widząc w menu sałatkę z łodyg lotosu… i inne wietnamskie potrawy, które na pewno zaadaptowali Kambodżanie. Cóż, byłam zbyt rozczarowana, bo tutaj mają tendencję do umieszczania dużej ilości cukru. Natomiast oryginalny wietnamski przepis używa więcej sosu rybnego (słonego) niż cukru. 3$ za jedzenie cukru!
Wzdłuż rzeki, która oddziela Stary Rynek od mojej części hotelowej, znajduje się mnóstwo stoisk boui boui, takich jak to. Wszystkie dania kosztują tylko 1$. Jest to stojak przymocowany do skutera, więc sprzedawca może go bardzo łatwo przemieszczać. Pomysłowe!

Wszystkie stragany mają super długie menu (kilkanaście dań), głównie grillowane skrzydełka z kurczaka (2 za 1,5$), smażony makaron (1$) – ale tak naprawdę stragany współpracują ze sobą. Jeśli weźmiesz 3 różne dania, możliwe, że zamówienie zostanie rozdysponowane pomiędzy 3 stoiska, ponieważ powierzchnia kuchni jest tak mała, że robią tylko 2-3 dania na stoisko.
Te stoiska są tam tylko wieczorem, co jest normalne, ponieważ w ciągu dnia byłoby zbyt gorąco. Nawet miejscowi tu jadają, siedząc na małych krzesełkach na chodniku. Bardzo mi się podoba!
Idąc kawałek dalej, natrafiam na kolejną boui boui, która sprzedaje grillowane kebaby w liściach bananowca. Wygląda to bardzo lokalnie, bo nigdy wcześniej nie widziałam tego dania w menu. Obtaczamy szaszłyk w sałatce, dodając ogórki, zioła i odrobinę wermiszelu. Następnie maczamy je w sosie orzechowym.
Trochę poza tematem: pieprz kambodżański (słynny pieprz z Kampot) jest naprawdę znakomity! Pełne jak należy i bosko pachnie.

Wewnątrz Starego Rynku, gdzie turyści nie zapuszczają się zbyt często, jak to w Wietnamie bywa, znajdują się obszary zarezerwowane dla sklepów. No cóż, przyznaję, że to wszystko nie jest zbyt higieniczne, bo 10m dalej śmierdzi rybą i surowym mięsem. Ale możemy znaleźć jakieś knajpki z jedzeniem na lunch. Dania kosztują około 2$, a desery 0,25$ (ale trzeba wiedzieć, co sprzedają i odważyć się to zjeść).

Zauważyłam na przykład sprzedawczynię fermentowanego surowego mięsa (jedna z moich ulubionych przekąsek), ale ze względu na kwestie higieniczne przechodzę obok jej stoiska kilka razy, nie mając odwagi ich kupić. Rhhaaaa… 😀 może kiedyś.
Inna popularna kawiarnia sprzedaje tu ???? (nigdy się tego nie dowiemy), podawane z grzankami z masłem i wspaniałą sałatką z zielonej papai. Wszystko to za 1,5 dolara (1000 rieli za szaszłyk i 1000 rieli za chleb). Jest to danie sprzedawane tylko wieczorem. Jest to rodzaj przystawki, ponieważ miejscowi przychodzą na posiłki późnym popołudniem.

W każdym razie, ta sama zasada obowiązuje wszędzie, w każdym kraju: jak tylko zobaczysz w restauracji więcej turystów niż miejscowych, musisz uciekać.

Masaż i szampon

Wszędzie są ośrodki masażu. Te, które mają prawdziwe centrum (wewnątrz) kosztują od 6$/godzinę (bez oleju), 8$/godzinę (z olejem). Ci, którzy ustawiają krzesła do masażu na ulicy mają szalone stawki: $2/godzinę!!!
Przetestowaliśmy oba i niezależnie od ceny, praca jest dobrze wykonana. Trzeba mniej uważać na higienę masaży na ulicy (np. używają tego samego ręcznika dla wielu klientów). Natomiast w centrach masażu, przed masażem myją nam stopy.
Tutaj, podobnie jak w Wietnamie, możesz po prostu zrobić szampon i wysuszyć włosy. Myślę, że zostaliśmy trochę oszukani płacąc 3$, ale chciałem przetestować, aby porównać.
Pierwsza część szamponu odbywa się na siedząco, jestem spryskiwany wodą na głowie, a następnie myty szamponem. Drugi szampon i odżywka są wykonywane na leżaku (który widać po lewej stronie na zdjęciu), masaż głowy jako bonus.

Ach tak, mówiąc o opiece nad tym wszystkim: Kobiety z Kambodży mają wspaniałą skórę (pomimo zanieczyszczenia), ponieważ oznacza to, że pożywienie i środowisko są dla nich korzystne. Dlaczego o tym mówię? Cóż, wystarczy spojrzeć na stan cery miejscowych, żeby domyślić się, jaką będę miała 😀 Kiedy widzę, że tajskie dziewczyny w Bangkoku mają gównianą cerę, cóż, ja też nie uciekłam. Jedzenie jest tak pikantne, a powietrze tak zanieczyszczone, że niemożliwe jest posiadanie gładkiej skóry. Ale wystarczy jeden dzień w Siem Reap, aby moja skóra stała się piękna jak nigdy dotąd.

Osteo

Na facebookowej grupie francuskojęzycznych mieszkańców Siem Reap natrafiamy na post osteo podróżnika Mathieu, który oferuje swoje usługi w zakresie osteopatii. Zbyt szczęśliwy, umawiam się z nim na spotkanie.
Ponieważ masaże są dobre, ale nie przywracają kości na miejsce.
W ciągu najbliższych kilku miesięcy będzie miał praktykę w Hoi An w Wietnamie, a także wyda aplikację, w której będzie można znaleźć osteo podróżników na całym świecie. Opowiem Wam o tym w osobnym artykule.
M/s: jego whatsapp: +33(0)644 01 79 36

Pływająca wioska

Po obejrzeniu pływających wiosek z samolotu, bez wahania opłacamy wycieczkę, aby je odwiedzić. 18$/osoba. Agencja wyznacza nam spotkanie o 13:30 w hotelu. Zabierze nam to 1 godzinę, aby zebrać wszystkich turystów w okolicach Siem Reap, po czym wyruszymy w drogę na 1 godzinę.
Następnie bierzemy dużą łódź, taką jak ta:


Zainteresowanie wycieczką jest dość ograniczone, ponieważ nie odwiedzamy żadnego domu na piloty. Niewiele jest scen z życia wziętych, a domy nie „pływają”, jak sugeruje nazwa wycieczki.

Następnie możemy popłynąć małą łódką za 5$/osobę, aby popłynąć głębiej w las

W restauracji obok kupiono krokodyle – na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał ochotę na małego szpikulca.

Kokos większy niż moja głowa….


W końcu docieramy nad jezioro – tak duże, że sprawia wrażenie morza – aby zobaczyć zachód słońca. Wooowww!!!

Będąc brzuchatą nogą, byłam trochę rozczarowana, że nie zobaczyłam pływającego targu. Od czasu do czasu widzimy małe łódki pełne produktów codziennego użytku. Coś w rodzaju mobilnego supermarketu, ale to wszystko.
Do ok. 1990 r. na tym terenie nie było bieżącej wody, mieszkańcy korzystali z wody z rzeki do wszystkich czynności. Teraz, na szczęście dla nich, mają prawdziwe toalety i bieżącą wodę.
Na zakończenie zwiedzania odwiedzamy mały, niezalany teren. Ale za kilka miesięcy woda powróci i cały ten teren zostanie ponownie zalany.
Słuchaj, jestem trochę rozczarowany tym tournee. Nie konsultowaliśmy wcześniej programu, aby dać nam efekt zaskoczenia. Gdybyśmy mieli zrobić to jeszcze raz, myślę, że poprosilibyśmy o prywatną wycieczkę.

Część 2: Praktyczne wskazówki

Budżet

  • Hotel: 750$/miesiąc w Sakun Angkor Boutique (jest długi stół w pokoju + stoliki w restauracji do pracy, internet jest super szybki)
  • Restauracje :
    • Boui-boui: 1$ do 2$/osoba
    • Restauracje dla turystów: 6$/osoba napój wliczony
  • Supermarkety :
    • Mała butelka wody: 1000 rieli
    • Duża butelka na wodę 6L: $2
  • Karta SIM: 5$ z 5G w zestawie, dostępna w supermarketach
  • Len: $1/kg

Porady

  • Jeśli jesteś w Azji przez krótki czas, unikaj surowych warzyw i kostek lodu w boui boui
  • Jeśli ceny są poprawne w większości restauracji i boui boui, negocjuj z tuk tukiem i targuj się na śmierć na targu
  • Zabierzcie ze sobą amerykańskie dolary. Nie obchodzi ich stan banknotu, więc zachowaj swoje ładne banknoty dla Birmy, a te nieco brzydsze wydaj w Kambodży. Kursy wymiany są bardzo dobre, w najgorszym wypadku dokonaj wymiany, jeśli nie masz przy sobie dolarów. Za każdą wypłatę maszyna pobiera 4$/transakcję (z wyjątkiem MayBank – dzięki Marlene). Nie wiem, jaki jest maksymalny limit wypłaty.
  • Internet jest tu bardzo szybki, to idealne miejsce dla cyfrowych nomadów, miasto jest wystarczająco małe dla tych, którzy lubią chodzić. Wypożyczenie skutera jest nadal możliwe (w przeciwieństwie do tego, co można przeczytać na blogach), za 10$/dzień
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *