[Story Time] Jak Air France sfinansowało nasz weekend po opóźnionym locie?
Jest poranek 13 czerwca 2015 roku, jesteśmy na lotnisku CDG, gdzie szykujemy się do lotu Frankfurt do Niemiec, aby uczestniczyć w koncercie zespołu który bardzo lubimy: 2cellos.
To dla nas małe wydarzenie : w tamtych czasach dużo pracujemy i nie mamy w zwyczaju wiele robić w weekendy, które głównie poświęcamy na odpoczynek.
Postanowiliśmy więc sprawić sobie przyjemność, rezerwując ładny hotel (Hilton!), skąd będziemy mogli dojść pieszo na koncert.
Gdy czekamy w hali odlotów, dowiadujemy się, że nasz lot ma 1 godzinę opóźnienia, potem 2… Bez obaw jednak, lot był zaplanowany na 10 rano, a koncert jest wieczorem, mamy mnóstwo czasu!
Potem w końcu nadchodzi czas wejścia na pokład. W momencie, gdy skanujemy naszą kartę pokładową, stewardesa prosi nas o zaczekanie z boku podobnie jak kilku innych pasażerów. To nie wróży dobrze.
I zapada werdykt: nie lecimy!
Wyjaśnienie jest proste: początkowy samolot ma awarię, został zastąpiony mniejszą maszyną która ma ograniczoną pojemność i nie ma miejsc dla wszystkich. Pytamy wtedy: „dlaczego my?”. Wyjaśnienie również jest proste: w takich przypadkach polityka Air France jest prosta: pasażerowie, którzy zapłacili za bilet najmniej, są karani. Rezerwowaliśmy bilety 6 miesięcy wcześniej, więc wyobrażam sobie, że skorzystaliśmy z atrakcyjnych cen.
Zapraszają nas wtedy do opuszczenia hali odlotów i udania się do stanowiska linii lotniczej, aby znaleźć rozwiązanie. Nie mamy bagażu rejestrowanego, więc bez obaw z tej strony.
Przy stanowisku po prostu tłumaczymy, że mamy ważny termin (nasz koncert!) i łatwo znajdujemy inny lot, który odlatuje kilka godzin później. Mieliśmy nadzieję na pierwszą klasę ale tak się nie stało 🙂
Stewardesa proponuje nam również wybór rekompensaty:
- Albo w milach Air France (nie pamiętam kwoty),
- Albo w euro: 250 € na osobę!
Wiem teraz, że to zwykłe zastosowanie europejskiego rozporządzenia dotyczącego opóźnień, ale wtedy tego nie znaliśmy. Do tego bardzo doceniamy, że zaproponowano nam to bez proszenia.
Nie znałam wartości mil wtedy, więc bez wahania: chcemy euro 🙂
Były wtedy dwie opcje: zapłata bezpośrednio na kartę bankową używaną przy zakupie biletu albo zapłata gotówką. Ponieważ zmieniłam bank w międzyczasie, wybrałam zapłatę gotówką: dostałam wtedy voucher do wymiany na wypłatę w agencji Air France kilka minut pieszo.
Ponieważ była pora lunchu i wiedziałam, że to możliwe: zapytałam, czy możemy otrzymać voucher do restauracji. Dostaliśmy go bez problemu.
Poszliśmy więc odebrać 500 €, które pokryły wszystkie wydatki weekendu (loty + koncert + hotel) zanim spokojnie zjedliśmy darmowy lunch, czekając na nasz lot, a potem uczestniczyliśmy w super koncercie i zjedliśmy currywurst. Takie weekendy poprosimy o więcej!




